Skocz do zawartości

mój wymarzony domek


Recommended Posts

Chęć ukazania kolejnego koloru okazała się silniejsza od strachu :bezradny:.

 

Nadal rzeźbię ogród. Jednym z jego elementów jest miejsce na ognisko. Postanowiłam zagospodarować żwir, który ciągle jest i jest. Zajęcie jest żmudne, ponieważ przy podsypywaniu żwiru  koparką w tak zwaną 'kupę" między kamyki weszła też ziemia. Zatem płuczę ten żwir czując się niczym poszukiwacz złota. Jednak prace się posuwają. Pojawił się też dylemat. Początkowo chciałam zrobić palenisko na ziemi. Jednak będąc w Casto zobaczyłam tzw. palenisko ogrodowe w postaci takiej misy, w której się roznieca ogień.  Gdybym się na nie zdecydowała, środek koła też bym wypełniła żwirem.

Nie wiem tylko, czy to nie pułapka, czy nie lepsze palenisko na ziemi bezpośrednio. Jak uważacie?

IMG_1007.JPG

Link do komentarza

Misa powstanie Tobie sama po iluś tam ogniskach - będziesz wybierała popiół i powstanie misa, bo popiół pójdzie na kompost i zawsze zgarniesz z ziemią. ja mam regularną wypasioną misę, choć na początku układałem kamienie w pierścień. Nie kupuj misy, szkoda pieniędzy.

 

Chyba że lubisz krasnale ogrodowe, wówczas misa będzie jak znalazł, bo misa to idealne towarzystwo dla krasnali ogrodowych.

Link do komentarza

Z misą nie chodziło mi o względy estetyczne, jeno o to, by zużyć więcej żwiru. Denerwuje mnie on i już. Wnioskuję jednak z Waszych wpisów, że praktyczniej będzie mieć palenisko bezpośrednio na ziemi. A krasnoludki lubię bardzo, zwłaszcza jak coś za mnie lub dla mnie zrobią, z ogrodowymi jeszcze nie miałam bliższego kontaktu :D.

 

Pytanie do ogrodników. Dostałam onegdaj wiosną trawę, trzy wiechcie. Posadziłam w różnych miejscach. Chyba jej się u mnie podoba, bo rośnie jak na drożdżach.Jest już wyższa ode mnie. Co to za badyl? Kto wie, jest proszony o podanie nazwy. Póki co nie ma kłosów, a cechą charakterystyczną jest biały pasek idący przez środek liścia. 

Na kolejnych fotkach trochę flory i fauny. Kiedy kupowałam pigwę miała mnóstwo kwiatów. Niestety nie zawiązała owoców. Potem pojawiły się dwa kwiaty, które przerodziły się w pękate cuda. Jednak radość moja była przedwczesna, jeden owoc zleciał, a drugi się zasuszył. Pigwa właściwa też jest w średniej kondycji, na liściach ma rdzawe plamy, co widać.

Nie wiem też, co zrobić z hortensjami. Dopadła nas bowiem klęska urodzaju. Kwiaty się pokładają i o ile im nie zorganizuję jakiejś podpory, nie doczekają zimy, a piękne są i o tej porze roku. Kto ma pomysł na skuteczną , wieloletnią i ekonomiczną podporę, proszę podać. Ekonomiczną dlatego, że mam tych krzaczorów sporo. 

 

IMG_1011.JPG

IMG_0649.JPG

IMG_0807.JPG

IMG_1012.JPG

Link do komentarza
13 minut temu, demo napisał:

Trawa to Miscanthus giganteus(miskant olbrzymi), zwany też trawą słoniową. Dobrze rośnie bo jest naprawdę mało wymagający i lubi suche. 

Też posiadam :D

 

Wyprzedziłeś mnie, a chciałam wyjść na elokwentną znawczynię ogrodową ;) 

 

Może Ci Basiu to ustrojstwo dorosnąć spokojnie do 3 metrów. Jak mu bardzo dobrze to i do 4 :) 

1 godzinę temu, Baszka napisał:

Nie wiem też, co zrobić z hortensjami. Dopadła nas bowiem klęska urodzaju. Kwiaty się pokładają i o ile im nie zorganizuję jakiejś podpory, nie doczekają zimy, a piękne są i o tej porze roku. Kto ma pomysł na skuteczną , wieloletnią i ekonomiczną podporę, proszę podać. Ekonomiczną dlatego, że mam tych krzaczorów sporo. 

 

W następnym sezonie możesz użyć przezimowanych łodyg od miskanta. Na zimę zostawiasz drania, natomiast wiosną wszystko suche trzeba ściąć praktycznie do zera. Bardzo szybko zacznie odbijać. Potrafi urosnąć kilka centymetrów w ciągu dnia (sprawdzałam na swoim).

Link do komentarza
4 godziny temu, solange63 napisał:

Też posiadam :D

Ja posiadałem ale usunąłem to bo śmiecił i się za bardzo rozrastał. Usuwając dałem kilka karp sąsiadom, posadzili przy moim ogrodzeniu, teraz nie mam miskanta ale śmieci z niego mam dalej, choć trochę mniej niż wtedy gdy byłem posiadaczem tego cuda.:)

Link do komentarza

Akurat ta odmiana (bo podejrzewam, że to "Vanilie Fraise") zawsze się pokłada. Najczęściej się ją sadzi w bukszpanowych (lub podobnego gatunku) obwódkach.

W przyszłym roku bardzo mocno przyciąć, to trochę pomoże. 

Podobna do Vanilie Fraise, ale sztywniejsza, jest Fraise Melba. 

 

***

Na pigwie jest rdza gruszy. 

Edytowano przez Elfir (zobacz historię edycji)
Link do komentarza

Oczywiście nic to nie zmieni, ale jestem ciekawa, czy ta rdza jest nabyta, czy też kupiłam zainfekowane drzewko. Zerwałam chore liście , a badyl został podlany wywarem ze skrzypu i krwawnika. Czy to coś da? A Ty co polecasz Elfir na taką przypadłość? Jeśli kupiłam z "nabytkiem" to kolejny taki przypadek. Nabyłam też, nawiasem na tych samych targach ogrodniczych, świerka w pakiecie z galasami. I jeszcze się cieszyłam, jak głupia, że tyle szyszeczek mu rośnie. Jak zostałam uświadomiona, co to takiego, to poobcinałam bezwzględnie i na razie jest spokój.

 

Ten miskant mi się podoba. Wyobrażam sobie, jak pięknie będzie wyglądał zimą po przebarwieniu. Trochę mnie martwi kolejny zaśmiecacz, ale co Ty Demo, możesz (...) wiedzieć o zaśmiecaniu przy Twoim przepięknym , uporządkowanym ogrodzie?:) Trzy tygodnie temu pozbierałam na kompost 8 wiader nasion-gwiazdek mojej ukochanej brzozy. Nawet się zaczęłam zastanawiać, czy jest sens to zbierać, czy nie lepiej potraktować jako ściółkę naturalną. Zatem śmiecenia miskanta aż tak się nie boję. Zastanawiam się natomiast, czym te badyle obcinać. Porządne nożyce wystarczą? Jak go dostałam, miał postać karp , jak pisze Sola w zasadzie łysych. Coś tam nieśmiało się zieleniło przy obciętych zdrewniałych  łodygach. A wybujało, jak widać. Jedyne czego się obawiam to to, czy nie będzie zbyt inwazyjny i czy poradzę sobie z jego obcinaniem. 

Co do hortensji, to nie do końca rozumiem, jak taką tyczkę, o której pisał Rysiu , zastosować. Przywiązać do nie jedną łodygę? Czy jakoś pomotać kilka ze sobą i wtedy tę grupę do tyczki?

Jeśli natomiast chodzi o podsadzenie jej bukszpanem, to w tym miejscu przy tarasie raczej niekoniecznie. Chyba , że ją zabiorę w inne miejsce i wtedy zastosuję bukszpan . Tylko czy jej się to spodoba? Już widzę, że dość gęsto posadziłam rośliny wokół tarasu. 

 

Warzywniak to kolejna porażka. Owszem , sprawdza się uprawa roślin na wysokości, to polecam. Natomiast folia, którą został obity, jest do niczego. Pęka już i na ściankach.  Przy okazji pokazuję pomidory. Poprzycinałam im kolejny raz liście i w końcu zaczynają czerwienieć. W tamtym roku już w lipcu się nimi delektowałam, a w tym nie zjadłam jeszcze ani jednego. Może dziś nastąpi ta uroczysta chwila. No , ale kto późno sieje, ten zbiera jeszcze później. Z kolei jak wiadomo, lepiej późno niż później . I tak się pocieszyłam :D. Na kolejnym zdjęciu moje dwie grządki owocowe, ulokowane tuż za tarasem. Ścieżkę wybrukowałam osobiście, tę obok pergoli też powinnam, ale na razie rzeźbię co innego.

 

IMG_1018.JPG

IMG_0943.JPG

Link do komentarza

Na rdzę jednak najlepsza jest chemia.

Jest to grzyb dwudomowy - jego drugim żywicielem jest jałowiec. W tej sytuacji, jeśli nie zamierzasz ostro walczyć z tą chorobą, odradzam sadzenie jałowców w ogrodzie. Bo o ile na gruszy da się zwalczyć, to na jałowcu praktycznie nie ma szansy i prowadzi do śmierci krzewu.

 

***

Miskant - w sumie zastanawia mnie, co miałoby w nim śmiecić?

Miskant olbrzymi praktycznie nie zakwita, a liście trudno się rozkładają (doskonale po pocięciu na drobne kawałki na ściółkę pod krzewy, zamiast kory).

Skoro podoba ci się ta roślina, zainteresuj się innymi trawami ozdobnymi - trzcinnikami, palczatkami, rozplenicami, prosami. Z tym, że większość traw świetnie wygląda w dużych łanach. 

Przebarwiają się na jesień nie tylko w żółcienie, ale i we wściekłe fiolety, czerwienie. Mają przepiękne kwiatostany falujące na wietrze i dobrze wyglądają większość zimy.

 

65545_siergrassen%201%209%202012.JPG

 

Jeśli chodzi o inwazyjność, to miskant olbrzymi i miskant chiński są kępowe - kępa przyrasta na grubość, ale się nie rozłazi.

Inwazyjny jest miskant cukrowy i w nieco mniej kłopotliwy sposób miskant Miscanthus oligostachyus.  Ten ostatni to dobre wypełnienie w naturalistycznym zagajniku brzozowym.

Miskant cukrowy stosuję rzadziej, w dużych ogrodach lub miejscach, które odgrodzone są kostką brukową czy podmurówką.

Zaletą miskanta cukrowego jest to, że wcześniej od miskanta chińskiego startuje wiosną i ma dużo mniejsze wymagania glebowe i wodne. 

 

Inne inwazyjne gatunki to np. wydmuchrzyca piaskowa, spartyna (ale wymaga wilgoci i na suchym terenie rozrasta się wolniej). 

Słabo inwazyjne, doskonałe jako zadarniacz na dużej powierzchni:

Imperata cylindryczna:

Imperata%20cylindrica%20Rubra%20Red%20Ba

Używam często w projektach, jako wypełniacz między trawnikiem a linią krzewów. Ograniczam w ten sposób wyrastanie chwastów. 

turzyca Morrowa:

images?q=tbn:ANd9GcTG6eYbRL7t2EQklFBfMjL

Idealny, zimozielony wypełniacz do cienia, często stosuję z dereniem białym.

Link do komentarza
8 godzin temu, Elfir napisał:

Miskant - w sumie zastanawia mnie, co miałoby w nim śmiecić?

Miskant olbrzymi praktycznie nie zakwita, a liście trudno się rozkładają (doskonale po pocięciu na drobne kawałki na ściółkę pod krzewy, zamiast kory).

Śmiecą właśnie same liście, a przez to że właśnie trudno się rozkładają bardzo je widać i jak nie wyzbierasz same nie znikną, do tego suche mocno rzucają się w oczy przez co na ogrodzie jest bałagan. Najlepiej by było wyciąć go przed zimą, ale wegetacja jego trwa bardzo długo aż do mrozów i jednak szkoda pozbywać się go tak wcześnie. Natomiast jak uschnie też wygląda ładnie i pięknie szumi, ale i zaczyna się sypać, zresztą śmiecenie dolnych liści zaczyna się jeszcze w czasie pełnej wegetacji, ale oczywiście mniej.

Do katalogu traw które wymieniłaś ja bym dodał jeszcze rozplenicę japońską, bo ma piękne wykładające się liście i ładnie kwitnie. Mam dwie kępy i tego roku wyglądają wyjątkowo okazale.

U mnie Red Baron jak ma dobre podłoże jednak dość szybko potrafi się rozłazić na wszystkie strony więc stosuję barierę i jest cacy.

 

Link do komentarza
7 godzin temu, Elfir napisał:

Te liście ci same odpadają? Sąsiadka ma tego miskanta i liście trzymają się aż do wiosny.

Pewnie sąsiadka jakoś je konserwuje, albo nawozi jakimś klejem.:)

Pewnie u ludzi to sadzisz i na tym koniec, a sama żadnego doświadczenia z tym nie posiadasz.

Jak likwidowałem swojego to rozdawałem wielu znajomym po jednej lub kilka karp, bo bardzo im się podobały jak widzieli u mnie. W tej chwili już żaden z tych znajomych nie ma tego cuda, bo wszyscy wywalili to z powodu właśnie śmiecenia i rozwiewania przez wiatr po całym ogrodzie.  Pozostał się tylko u moich sąsiadów, ale oni to inna bajka, bo to lenie i ciarachy. Po prostu nie chce im się i tyle a estetyka obejścia tam dawno umarła, czy też raczej nigdy się nie narodziła.

Być może też jest to uzależnione od właściwości stanowiskowych, glebowych, wodnych czy jeszcze innych.

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link do komentarza

mhtyl - widziałeś kiedyś suchą trawę ozdobną na przedwiośniu? Bo twoje uwagi trącą daleko idącą ignorancją.

 

Demo - akurat miskanta olbrzymiego faktycznie nie miałam w ogrodzie. I praktycznie nie stosuję w projektach.

Ale w swoim ogrodzie mam kilka różnych innych gatunków traw ozdobnych, a jak wspomniałam tego miskanta ma sąsiadka.

Może twój problem polegał na zbyt późnym przycinaniu? 

Link do komentarza
4 minuty temu, Elfir napisał:

mhtyl - widziałeś kiedyś suchą trawę ozdobną na przedwiośniu? Bo twoje uwagi trącą daleko idącą ignorancją.

Widziałem i to nie raz. Twoje porady trącą nieraz mało profesjonalizmem.

Link do komentarza

No to powiedz mi jaki sens miała twoja wcześniejsza uwaga?

Dziwi mnie idea śmiecenia, skoro trawy ozdobne niemal do wiosny zachowują pokrój - śnieg nie wyrywa liści tylko kładzie najwyżej całą roślinę. A liście wcale nie wychodzą łatwo z ziemi na wiosnę. Miskant olbrzymi praktycznie nie kwitnie, więc kwiatostany nie mają jak się rozpadać. Natomiast ma bardzo sztywne pędy. Bardzo trudno je ściąć (akurat miskanty cięłam i wiem jaka to ciężka praca).

 

Podaj przykład mojej mało profesjonalnej porady ogrodniczej. Jestem bardzo ciekawa zasobu twojej wiedzy i chętnie ją skonfrontuję ze swoją. 

Edytowano przez Elfir (zobacz historię edycji)
Link do komentarza

Sądzisz, że liczę źbły trawy, widzę i tyle a czy sypią się czy gubia liście to mnie akurat najmniej.

A uwaga dotyczyła Twojej wypowiedzi

Dnia 16.08.2018 o 12:13, Elfir napisał:

Sąsiadka ma tego miskanta i liście trzymają się aż do wiosny

a wiosną co się z nimi dzieje? Wiesz co, bardziej wierzę w to co pisze demo, bo pisze jako praktyk.

 

7 minut temu, Elfir napisał:

Podaj przykład mojej mało profesjonalnej porady ogrodniczej. Jestem bardzo ciekawa zasobu twojej wiedzy i chętnie ją skonfrontuję ze swoją. 

Przypomnieć temat o oczku wodnym i rybach w nich trzymanych a w szczególności karpie koi.

 

Link do komentarza

Aż musiałam sobie przypomnieć i przejrzeć posty 4 lata wstecz. 

Napisałam wówczas, że tamte informacje miałam za pośrednictwem forum internetowych wędkarskich i posiadaczy stawów/oczek wodnych . 

 

Cała tamta dyskusja była właśnie idealnym przykładem twojego umiłowania do kłócenia się i chwytania za słówka, wypaczając sens przekazu. 

Niektóre informacje skorygowałeś i słusznie.  Bo moje źródło okazało się we fragmentach nieprecyzyjne lub błędne. Dzięki temu ja się też nauczyłam pewnych rzeczy o rybach (ale to raczej nie jest wiedza ogrodnicza, czyż nie?). 

Ale zamiast poprzestać na poprawieniu mojego wpisu, zacząłeś się kłócić.

Jak napisałam o jesiotrze, to ty wyskoczyłeś o ochronie gatunku, tak jakby narybku jesiotrów (w tym sterletów) nie szło kupić na Allegro.

Ty kłóciłeś się, że raka nie da się trzymać w oczku wodnym.  Póki Jani 63 nie wkleił zdjęcia oczka, o którym pisałam... 

 

 

 

 

 

 

 

Link do komentarza

Heniu, może byś przyjechał i pomógł rzeźbić ten mój ogródek? Dałbyś upust negatywnym emocjom, wyciszył się troszkę, 

ukoił nerwy i był jak dawniej pomocnym, serwującym pyszne herbatki Heniem :)

 

Po uwagach Demo, będę mieć obawy przed zamieszczaniem zdjęć mojego ciągle powstającego ogrodu. Bałagan to nieadekwatne określenie. Przypomina mi się "Znaczy kapitan" : "bałagan nie do opisania", to określenie zapożyczę.

Elfir napisała o trudnościach w ścinaniu miskanta. Tego się nieco obawiam, ale do wiosny daleko, więc zdążymy przerobić temat. Nawiasem mówiąc mam siekierę, ale jaką! Przy okazji zrobię zdjęcie, to się pośmiejecie.

Ostatnio kupiłam dwie trawy. Były podpisane jako rozplenice japońskie. Ta z lewej strony już zaczyna zmieniać kolor liści i zachwyca czerwienią. W związku z nimi mam pytanie, czy one się będą ładnie rozrastać, czy raczej dokupić jeszcze z każdej, żeby wyglądały kępiasto? 

Wiem, że niektóre się dość szybko rozrastają. Posadziłam w ubiegłym roku jedną z traw ( nie wiem, jak się nazywa) koło hortensji. Były to trzy źdźbła z jednym kłosem i jestem mile zaskoczona, dynamiką przyrostu. Pokazuję ją na drugim zdjęciu.

Podwiązałam tę hortensję, sposobem Rysia, do tyczki bambusowej. Trzyma się:yahoo: i wygląda dostojnie . 

Na kolejnych zdjęciach pokazuję inne trawy, które mam, sadzone. Mam też jakieś dzikie, ale o nich kiedy indziej. 

Po obu stronach ganku kostrzewy sine, które z lewej jego strony, tej bardziej nasłonecznionej są wyraźnie większe niż te z prawej , rosnące w półcieniu brzozy.Muszę tam zrobić przeszeregowanie np. zabrać rododendrony, bo zaczyna być powoli ciasno. Rabatkę z lewej zaczyna zadarniać golteria, tę z prawej ciemierniki, ale to chyba słabo widać na tych ujęciach. 

 

IMG_1033.JPG

IMG_1037.JPG

IMG_1024.JPG

IMG_1040.JPG

IMG_1034.JPG

IMG_1035.JPG

IMG_1036.JPG

Link do komentarza
38 minut temu, Baszka napisał:

Bałagan to nieadekwatne określenie. Przypomina mi się "Znaczy kapitan" : "bałagan nie do opisania", to określenie zapożyczę.

Raczej twórczy nieład, który jednak ładnie się prezentuje, ale co ważniejsze "zrobiony porządnie" tak jak wymagał Mamert Stankiewicz.😎

 

Ps. Mnie się taki podoba - przyroda (dzika przyroda) też nie jest uporządkowana.

Link do komentarza
10 godzin temu, Elfir napisał:

Aż musiałam sobie przypomnieć i przejrzeć posty 4 lata wstecz. 

Napisałam wówczas, że tamte informacje miałam za pośrednictwem forum internetowych wędkarskich i posiadaczy stawów/oczek wodnych . 

 

Cała tamta dyskusja była właśnie idealnym przykładem twojego umiłowania do kłócenia się i chwytania za słówka, wypaczając sens przekazu. 

Niektóre informacje skorygowałeś i słusznie.  Bo moje źródło okazało się we fragmentach nieprecyzyjne lub błędne. Dzięki temu ja się też nauczyłam pewnych rzeczy o rybach (ale to raczej nie jest wiedza ogrodnicza, czyż nie?). 

Ale zamiast poprzestać na poprawieniu mojego wpisu, zacząłeś się kłócić.

Jak napisałam o jesiotrze, to ty wyskoczyłeś o ochronie gatunku, tak jakby narybku jesiotrów (w tym sterletów) nie szło kupić na Allegro.

Ty kłóciłeś się, że raka nie da się trzymać w oczku wodnym.  Póki Jani 63 nie wkleił zdjęcia oczka, o którym pisałam... 

 

 

 

 

 

 

 

Nie pogrążaj się bo robisz sie śmieszna. I zamiast opisywać namiętnie przekrętnie to było trzeba wstawić linka do tematu.

Link do komentarza
16 godzin temu, Elfir napisał:

Demo - może to kwestia tego, co uważamy za "śmiecenie"? Bo dla mnie to sytuacja, w której resztki rośliny walają się po całym ogrodzie i sa trudne do usunięcia (coś jak igły modrzewia), a dla ciebie to chyba po prostu jakiekolwiek liście leżące u podstawy rośliny? 

Nie chciałem już w to wchodzić ale pytasz więc z grzeczności odpowiadam.:) 

Bardzo lubię naturalnie wyglądające ogrody i takie wiesz mocno zarośnięte z wieloma gatunkami roślin. Wspomniany modrzew i jego igły nigdy by mi nie przeszkadzały, ale walające się po całym ogrodzie, roznoszone przez wiatr, liście miskanta niestety już tak. Skądinąd porównanie liści miskanta do igły modrzewia jest jednak mocno nietrafione bo to wielkość jak jeden do kilku tysięcy, a i kolor zupełnie innny.

Ogród może być mniej lub bardziej naturalistyczny, wiele też zależy od samego rozmiaru który jak wiadomo jednak ma znaczenie.:icon_smile: 

Mam niestety niewielki areał więc z konieczności muszę ograniczać rozrost niektórych roślin, a cała sztuka jest w tym by robić to w taki sposób żeby praktycznie nie było w tym widać ingerencji ludzkiej ręki. Albo też tworzyć coś co jest jednak sztucznym, ale jakby miniaturowym odzwierciedleniem krajobrazów pełnowymiarowych. Nawiązuję tu do ogrodów japońskich które są moim ulubionym gatunkiem, w których niby wszystko wygląda naturalnie, a tak naprawdę jest wynikiem pracy ludzkich rąk.

Naturalizm też nie może oznaczać że wszystko zostawiamy naturze, bo wyjdzie z tego las albo coś zarośnięte krzaczorami, chwastami i samosiejkami. 

Po tym przydługim wstępie muszę Ci przyznać rację że to śmiecenie wcale nie jest jakimś argumentem koronnym by nie sadzić takich roślin. Tak naprawdę mnie to aż tak bardzo nie przeszkadzało, pozbierało się co kilka dni te wspaniałe, długie na pół metra listeczki i znowu było cacy, szkoda tylko że nie leżały u "podstawy rośliny" ale walały się po całym ogrodzie i u sąsiadów też.;) A szum liści w mroźne zimowe dni jest naprawdę bezcenny, szkoda tylko że tak mało wtedy siedzimy w ogrodzie, więc niewiele tego piękna chłoniemy.

Natomiast wycinanie tego cholerstwa wcale nie jest takie trudne i Baszko nie obawiaj się tego, wcale ale to wcale. No jasne że nie wytniesz tego za jednym pociągnięciem jak kosą, ale po jednym badylu i takim sekatorem dźwigniowym dasz radę bez żadnego problemu.

Polecam takie cuś:

1105ku.jpg.46e394590eb636ea37c22338a9cd550c.jpg

 

 

 

 

 

 

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link do komentarza
7 godzin temu, Baszka napisał:

Heniu, może byś przyjechał i pomógł rzeźbić ten mój ogródek? Dałbyś upust negatywnym emocjom, wyciszył się troszkę, 

ukoił nerwy i był jak dawniej pomocnym, serwującym pyszne herbatki Heniem :)

Polecam magiczny guziczek "ignoruj użytkownika". Długo mnie na forum nie było, ale jak przyszłam i poczytałam, to mi się znowu odechciało. Chwilę zastanowiłam się dlaczego i doszłam do wniosku, że jest kilku użytkowników, którzy roztaczają ogrom złej energii. Oprócz chwilowych troli mamy stałych bywalców. Bryluje Henryk: kiedyś do rany przyłóż, teraz zionie ogniem na lewo i prawo. Nie rozumiem, nie akceptuję. Wcisnęłam magiczny guzik i mam spokój :)

 

Demo, z ciekawości zapytam. Próbowałeś jesienią zawiązać miskanta w kitkę? Zwykłym sznurkiem zebrać do kupy? Ja jeszcze nie testowałam, ale ponoć pomaga.

Link do komentarza
7 minut temu, solange63 napisał:

Oprócz chwilowych troli mamy stałych bywalców. Bryluje Henryk: kiedyś do rany przyłóż, teraz zionie ogniem na lewo i prawo. Nie rozumiem, nie akceptuję. Wcisnęłam magiczny guzik i mam spokój

No proszę, nieskazitelna, czysta jak łza sie odezwała, jedyna sprawiedliwa wśród forumowiczów. Ja się nie zmieniłem, jestem taki jaki bylem, to tobie i co  niektórym się pokiełbasiło od dyskusji w pewnym temacie, ale cóż najważniejsze że masz teraz spokój z tego bardzo, ale to bardzo się cieszę, bo spokój to rzecz najważniejsza.

Link do komentarza
4 godziny temu, solange63 napisał:

 

Demo, z ciekawości zapytam. Próbowałeś jesienią zawiązać miskanta w kitkę? Zwykłym sznurkiem zebrać do kupy? Ja jeszcze nie testowałam, ale ponoć pomaga.

Nie próbowałem, ale też nie bardzo rozumiem sens takiej operacji, bo po co by miał wtedy sterczeć taki związany snopek ?, 

Ja bym raczej to przed zimą wyciął, ale wiem że Tobie chyba chodzi o funkcję zasłaniania okien przed sąsiadami.

 

Nie moja to sprawa ale myślę że jednak zbyt poważnie podchodzisz do wszystkiego co dzieje się na forum.

Doradzam więcej tolerancji i dystansu.

Z partyjnym pozdrowieniem !

38055907_2119755051624652_913442447533539328_n.jpg.5cc1a5951b6a12748f1b96e77cac4860.jpg

demo

i odblokuj ten guzik bo guzik będziesz widzieć.

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link do komentarza
7 minut temu, demo napisał:

Nie próbowałem, ale też nie bardzo rozumiem sens takiej operacji, bo po co by miał wtedy sterczeć taki związany snopek ?, 

Ja bym raczej to przed zimą wyciął, ale wiem że Tobie chyba chodzi o funkcję zasłaniania okien przed sąsiadami.

Czytałam, że nie wycina się części naziemnej miskantów przed zimą, bo zabezpiecza bryłę korzeniową przed mrozem (ale przypominam: dopiero zaczynam przygodę z ogrodem i praktyki nie posiadam). 

Znalazłam jedno zdjęcie takiej "kitki" i wyobraźnia podpowiada mi, że gdyby miskancik rósł w otoczeniu innych, mniejszych roślin, to taka kita nie wyglądałaby bardzo tragicznie. No i jakoś wyjątkowo wysoko związana. Niżej chyba byłoby lepiej :scratching:

 

image.png.5d61f2b5c8071caceff4865024d2c4c4.png

 

Cytat

 

Nie moja to sprawa ale myślę że jednak zbyt poważnie podchodzisz do wszystkiego co dzieje się na forum.

Doradzam więcej tolerancji i dystansu.

Z partyjnym pozdrowieniem !

No co Ty, byłam wielce tolerancyjna :D Jest 3 userów: starych wyjadaczy, którzy działają mi na nerwy (no i 2 z 3 pokrywa się z odczuciami Basi, więc aż tak bardzo odmienna nie jestem ;)). Kończąc offtopa: uwielbiam memy z Kwachem. Zawsze dają mi dużo radości, a tego nie znałam. Dzięki :hug:

Link do komentarza
Dnia 18.08.2018 o 09:24, Baszka napisał:

 

Ostatnio kupiłam dwie trawy. Były podpisane jako rozplenice japońskie. Ta z lewej strony już zaczyna zmieniać kolor liści i zachwyca czerwienią. W związku z nimi mam pytanie, czy one się będą ładnie rozrastać, czy raczej dokupić jeszcze z każdej, żeby wyglądały kępiasto? 

Wiem, że niektóre się dość szybko rozrastają.

Uprzejmie proszę znawców tematu o odpowiedź na powyższe, bo jakoś w ferworze dyskusji umknęło :icon_mrgreen:.

Mam i kolejne pytanie. Pewnie Elfir rozwieje wątpliwości. Kupiłam piękną sosnę Armanda. Tak przynajmniej jest podpisana. Tylko nijak jej wygląd ma się do opisu szkółkarzy, ani kolor nie pasuje, ani kształt liści. I mam dylemat. Chcę ją posadzić blisko skalniaka , tam, gdzie jest teraz żwir. Ponieważ ma pokrój szeroki, kolor urzekający, pomyślałam, że będzie w tym miejscu dobrze wyglądać. Obawiam się tylko tego, jak będzie rosa. Czy nie wystrzeli na 20 m w górę. Wtedy ta bliskość budynku może niekoniecznie wskazana. Oto sosna właściwą i perspektywa nasadzenia w różnych ujęciach, też z tarasu.

Demo, pocieszyłeś mnie tym, że z obcinaniem miskanta sobie poradzę. W związku z tym pokazuję prezenty od taty: nożyce i słynną siekierę, o której pisałam. Może tato myśli,że wykorzystując bliskość lasu, odkryję w sobie pasję drwala?:scratching:.

Jeśli chodzi o wiązanie traw, o którym pisze Ewa, to czytałam o tym w "ogrodowisku". Tyle tylko , że mnie się podoba właśnie owo falowanie. I liczę na to, że ten miskant jako trawa szlachetna nie złamie się od razu, jak ubiegłoroczna byle jaka i będzie mnie cieszył do wiosny, czyli do ścięcia. Ewentualnym bałaganem na razie też nie będę się martwić, bo on i tak jest wokół. Co innego, jak dojdę do poziomu ogrodu właściwego, wtedy zobaczę.

Widoczne na drugim zdjęciu badyle po obu stronach żwiru to glediczia z lewej i oczar z prawej. Razem z sosną stanowiłyby pewien trójkąt większych nasadzeń przy tej części skalniaka. 

Ostatnie zdjęcie specjalnie dla Rysia, twórczy bałagan roślinny :D.

IMG_1054.JPG

IMG_1055.JPG

IMG_1053.JPG

IMG_1064.JPG

IMG_1050.JPG

IMG_1062.JPG

Link do komentarza

Rozplenica japońska będzie się rozrastać w coraz większą kępę, którą po czasie możesz podzielić. Ta ze zdjęcia wygląda bardzo zdechlakowato coś jakby, może ma za mało słońca ?.

Wspomniana sosna dorasta w naszych warunkach do 20 m ale pewnie po 40 latach. Na razie martw się żeby ładnie rosła, a jak będzie trzeba obetniesz i będzie cacy. 

U mnie stare sosny, takie z lasu, mają pewnie 30 lat i wysokość ok 7 m.

U Ciebie widzę nawet pokrzywy z desek wyrastają; będzie dobrze.;)

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link do komentarza

Na wszelki wypadek wstawiam jeszcze raz zdjęcie owych rozplenic. Tak się zastanawiam, czy to rzeczywiście są rozplenice, koleżanka zasiała ziarno niepokoju.

Słońca teraz nie mają zbyt wiele, ponieważ stoją w cieniu miskanta. Mają zbyt małe doniczki, nie trzymają pionu, więc wtuliłam je między sztywne badyle miskantowe i one je podtrzymują. Niebawem pomyślę o ich posadzeniu.

Pocieszyłeś mnie Demo informacją o sośnie, ale i zmartwiłeś jednocześnie . Bo to oznacza, że muszę się uwinąć z tą górą żwiru:D. A teraz musiałam na chwilę porzucić żwir. Stałam się bowiem znienacka posiadaczką "przytulonych" roślin, które w przeciwnym razie dokonałyby żywota . Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że tych badyli jest sporo, do wczoraj u mnie były upały, wolne się kończy, a chabazie trzeba szybko zagospodarować. Nie są w wybitnej formie, ale może choć część się przyjmie . Niektóre mają wspaniałe, grube łodygi i pięknie by wyglądały w ogrodzie japońskim.

W związku z nimi musiałam pozmieniać pewne wymyślone już koncepcje. I tak wokół studni, gdzie miały rosnąć same budleje, a dół chciałam zadarnić irgą, posadziłam parę. Studnię pokazuję z dwóch stron: od strony sąsiadów i od strony tarasu. Resztę ( to głównie jałowce i cyprysy) rozplanowałam jako kolejne piętro nasadzeń wzdłuż granicy zachodniej i północnej. Te planuję wkopać dziś. Wczoraj wkopywałam jakieś najwyższe, jako pierwszą linię. Gdzieś pomiędzy nimi chciałabym wpakować te trawy.

Zmartwiłaś mnie Elfir informacją o rdzy gruszowej i jej wpływie na inne rośliny. Pewnie bez chemii się nie obejdzie. Masz coś , co polecasz?

Ostatnie trzy zdjęcia robiłam z góry. Pokazują plan nasadzeń tego obszaru. Gdzieś bym jeszcze chciała wetknąć trawy.

Na koniec o kolejnym dylemacie. Chodzi o czeremchę, tę widoczną na ostatniej fotce przy skalniaku. Trzymam ją dla ptaków i  cienia. 

Przyczynia mnóstwo pracy, bo sieje owoce jak oszalała, a one się przyjmują. Wyciąć czy nie wyciąć oto jest pytanie.

Uwagi i sugestie mile widziane :).

 

IMG_1087.JPG

IMG_1043.JPG

IMG_1088.JPG

IMG_1106.JPG

IMG_1084.JPG

IMG_1097.JPG

IMG_1104.JPG

IMG_1102.JPG

IMG_1103.JPG

IMG_1081.JPG

IMG_1082.JPG

IMG_1083.JPG

Link do komentarza
5 godzin temu, Baszka napisał:

Na wszelki wypadek wstawiam jeszcze raz zdjęcie owych rozplenic. Tak się zastanawiam, czy to rzeczywiście są rozplenice, koleżanka zasiała ziarno niepokoju.

Kwiatostan na to wskazuje, rozplenice występują w wielu odmianach kolorystycznych i pokrojowych, a takie młode sadzonki mogą wzbudzać wątpliwości, niestety.

Tera będę się chwali, moja wygląda tak:

IMG_20180821_111144.thumb.jpg.c99e351a29c2ba0b05f7582bf32340a5.jpg

 

Link do komentarza

Demo, patrząc na nieliczne zdjęcia Twojego ogrodu, który mnie zachwyca,  uważam, że masz się czym chwalić, zatem chwal się, nie żałuj sobie :)

Skoro rozplenice, to dobrze. Będę chciała te trawy powplatać jakoś między inne badyle. Raczej nie uda mi się osiągnąć efektu, który onegdaj pokazała Elfir, a mianowicie dużej połaci traw. Ogólnie przechodzę właśnie kryzys ogrodniczy, bo zaczynam się obawiać, czy jego "eklektyzm" nie będzie mnie samej przytłaczał. Przy okazji pytanie, jakich traw unikać z uwagi na ich inwazyjność? Kiedyś czytałam i wiem , że są  takie.

Heniu, Twoja czujność jest porażająca :). Też o tym myślę. Mąż koleżanki wymyślił nawiercenia po bokach, by ta woda spływała. 

Rysiu, pomysł świetny :). Tym bardziej, że mam baaaardzo duży problem z odsuwaniem tej pokrywy. Ustalmy, że to działanie nie jest moim hobby, więc czynię to rzadko ( jak na przykład wówczas, gdy robiłam dla Was zdjęcia), ale się zdarza. W wolnym czasie, czyli po skończeniu ogrodu, będę się rozglądać za takim cudem.

Pokazuję pomidory, w końcu się zdecydowały odwdzięczyć. Pokazuję też trochę fauny, którą bacznie obserwuję. Rośnie kolejne  "smocze" pokolenie. Ostatnie zdjęcie dla cenzury, takie zberezeństwa się na mojej elewacji odbywają :D

 

IMG_1022.JPG

IMG_0432.JPG

IMG_1094.JPG

IMG_0099.JPG

IMG_0295.JPG

Link do komentarza
24 minuty temu, Baszka napisał:

Heniu, Twoja czujność jest porażająca :). Też o tym myślę. Mąż koleżanki wymyślił nawiercenia po bokach, by ta woda spływała. 

Nie wiem czy to zda zamierzony efekt. Nie lepiej  było by zrobić wylewkę? Choć z drugiej strony to obrzeże bym rozebrał i wpuścił niżej tak aby górna krawędź zlicowała się z górą studni.

Jeszcze co mnie niepokoi to deski na Twoim tarasie. Jeżeli wszystko wyglądają tak jak ta z pokrzywą to proponuję sie wsiąść za taras dopóki jest ciepło  a deski są wysuszone na pieprz. Jeżeli nie oczyścisz i ponownie porządnie nie zaolejujesz to za rok będą czarne jak papa.

Ja jeszcze o tych otworach. Napisałem, że może to nie zadziałać ponieważ wiercenie jest w kamieniu i to w dość trudnej  pozycji. Może granit popękać a i po wywierceniu jednego otworu zniechęci do wiercenia pozostałych.

Link do komentarza

Moim zdaniem - przeszacowany problem.:bezradny:

 

Nawet jak będzie lało z intensywnością kilkunastu mm na m2 przez kilka godzin będzie to około litra.

Więcej wody dostanie się z "cembrowiny".

 

Ps. Zawsze można uszczelnić właz, a woda spłynie po "obudowie" na zewnatrz (tam jest zachowany naturalny spad (tak przynajmniej wynika z drugiego zdjęcia), a to co zostanie - słoneczko załatwi na cacy.

Link do komentarza
12 godzin temu, Baszka napisał:

Demo, patrząc na nieliczne zdjęcia Twojego ogrodu, który mnie zachwyca,  uważam, że masz się czym chwalić, zatem chwal się, nie żałuj sobie :)

Skoro rozplenice, to dobrze. Będę chciała te trawy powplatać jakoś między inne badyle. Raczej nie uda mi się osiągnąć efektu, który onegdaj pokazała Elfir, a mianowicie dużej połaci traw. Ogólnie przechodzę właśnie kryzys ogrodniczy, bo zaczynam się obawiać, czy jego "eklektyzm" nie będzie mnie samej przytłaczał. 

Dzięki Ci o Pani za miłe słowa, niestety mój ogród w całej swojej bryle wcale nie jest tak efektownym jak by się to mogło wydawać, choćby tylko dlatego że jest niewielki, brak perspektywy, brak miejsca na większe okazy i na to co by się chciało mieć. Takie realia działki miejskiej.

Trawy i inne drobne roślinki zawsze lepiej sadzić grupami, przynajmniej po trzy jeżeli to możliwe bo wtedy nie zginą w całej reszcie. Nie martw się eklektyzmem, jak urosną i będzie źle to wytniesz lub przesadzisz. 

Dobrze jest też mieć w głowie jakiś plan i nie sadzić tam gdzie akurat jest wolne miejsce. 

Ja uważam że ogród to materia płynna i plastyczna, ogród buduje się latami i raczej nigdy nie zdecydowałbym się na takiego gotowca które robią firmy. Elfir nie gniewaj się.9_9

 

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link do komentarza

Też uważam, że ogród rozwija się nieustająco. Z racji swojej specyfiki musi być dynamiczny. Pewnie by mi było łatwiej z jakimś konkretnym planem, ale takowego nie mam. Rzeźbię go etapami i te powstające fragmenty mają w mojej głowie jakiś zarys. Rabata południowa przy ścianie budynku powstała w oparciu o sugestie Elfir, dziękuję raz jeszcze :). Oczywiście popełniłam wszystkie z możliwych błędów, ale ogród ciągle powstaje. I jeszcze długo będzie.

Prawie uporałam się ze żwirem. Dlaczego prawie? Ano dlatego, że mój żwir ma cudowne właściwości rozmnażania. Miejsce na ognisko jest w zasadzie gotowe, a żwiru ciągle sporo... Chcąc posadzić wg ostatniej koncepcji moją ulubioną sosnę, musiałam go usunąć. "Wyjechał"  w taczce pod blaszak. Wyjechał, łatwo się pisze, wyjeżdżał, wyjeżdżał i wyjechać nie mógł.Trochę to głupiego robota, bo niewykluczone, że znów go zacznę zagospodarowywać, jak koncepcja się pojawi, ale chciałam mieć względny porządek.

Obsadziłam też warzywnik cisami. Muszę jeszcze wykopać stamtąd krzewy, ale to jesienią. Delektuję się pomidorami, niestety chyba dopadła je zaraza. Na pędach widać brązowe plamy, część owoców też je ma. 

Teraz obmyślam, gdzie umieścić trawy. No i resztę tych otrzymanych badyli.

Skoro o trawach, urosła mi kolejna samosiejka dzika. Podoba mi się. Rozważam jej przesadzenie. Przy okazji się zastanawiam, jakie jest niebezpieczeństwo takiego ruchu. A może nie ma żadnego? Jedną niską trawę dziką mam świadomie posadzoną. Jest piękna, ale do czasu, potem robi się łysy środek i tak traci urodę. Jednak ta jest inna, strzelista, wysoka.

Z innej beczki. Heniu, powinieneś mieć ksywę Sokole Oko :). To w związku z tym, na co zwróciłeś uwagę patrząc na deski tarasu. Taras to osobne zagadnienie, ale o tym potem.

IMG_1128.JPG

IMG_1124.JPG

IMG_1120.JPG

IMG_1108.JPG

IMG_1110.JPG

IMG_1125.JPG

IMG_1117.JPG

Link do komentarza

Hmm, gdybym miała wybór, wolałabym cokolwiek, tylko nie perz. Nie po to go zwalczam, żeby mnie teraz miał zachwycać. Prawda wyjdzie na jaw, jak zacznę kopać i obejrzę korzenie, aż za dobrze znam perzowe kłącza.

 

Teraz o ostatnich działaniach budowlanych. W ten poniedziałek, czyli 27 sierpnia br. odwiedzili mnie brukarze. Panowie położyli kostkę rozebraną pod bramę i zrobili schodki przy "piździku". Do pełnego ich wykończenia powinnam jeszcze kupić proszek granitowy i wysypać go między kostkami. Dwa kilogramy mają wystarczyć.Jeszcze się nie rozglądałam, gdzie jest do nabycia. Tym samym zakończyliśmy współpracę rozpoczętą w ubiegłym roku wiosną. Te wielkie granity przywiózł wykonawca, a ponieważ zostały, wpadło mi do głowy, by je ułożyć jako siedziska przy ognisku. 

 

IMG_1166.JPG

IMG_1164.JPG

IMG_1165.JPG

Link do komentarza

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Utwórz nowe...