Skocz do zawartości

Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne

Redakcja Budujemy Dom
  • Posty

    2 084
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    52

Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne last won the day on lutego 15

Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne had the most liked content!

1 obserwujący

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne's Achievements

Ostoja forum

Ostoja forum (4/4)

366

Reputacja

  1. Jeżeli nie jest to przenośna lampka to najważniejsze i tak będzie sprawdzenie do czego faktycznie służy ta żyła. A różne rzeczy można zobaczyć w instalacjach. Nawet e samych przyłączach ludzie z zakładu energetycznego potrafią wykorzystać tę żółto zieloną żyłę jako fazową i tego w ogóle nie oznaczyć.
  2. Formalnie nie można. Jest to użytkowanie budynku niezgodnie z przeznaczeniem. Czyli forma samowoli budowlanej. Na ile ktoś tego faktycznie pilnuje w danym regionie to osobna sprawa. Niektórzy faktycznie mieszkają choćby w domkach letniskowych.
  3. W przenośnej lampie żólto-zielona żyła przewodu jest żyłą ochronną (PE, do uziemienia). W stałym punkcie oświetleniowym (do żyrandola cy kinkietu) też powinno tak być, ale jak jest tego nie wie nikt. Zanim nie sprawdzi próbnikiem i choćby żarówką. Wykorzystywanie tej żyły jako fazowej bez dodania jakiegokolwiek oznaczenia to powszechna przypadłość. Jest sporo opraw – żyrandoli, kinkietów itd., które mają styk, z którym należy połączyć właśnie tę żyłę. Oczywiście, jeżeli faktycznie jest żyłą ochronną.
  4. Gdyby ta ściana była sucha, to chodziłoby tylko o odcięcie się od zacieków. Wtedy dajemy chociażby farbę separacyjną (na plamy), płynną folię albo coś innego w tym typie. Jednak skoro ta ściana jest wciąż mokra to pod styropianem może rozwijać się jakiś totalny syf. Sam fakt, że na razie nie będzie go widać nie załatwia sprawy.
  5. Czy ta wyczystka u dołu prowadzi do wkładu? Jeżeli tak to po pierwsze powietrze do spalania jest częściowo zasysane z kotłowni. Po drugie, w takim układzie brakuje w pomieszczeniu wlotu powietrza do tej przestrzeni pomiędzy ściankami starego komina i wkładem. Bez tego nie ma ona skutecznej wentylacji, która umożliwiałaby wysychanie.
  6. Walka tylko z objawami, jeżeli stary komin nadal nie zostanie dobrze wysuszony, zawsze będzie skazana na porażkę. Martwi mnie określenie "raczej sucho". Od 2008 r. mija już 16 lat, po takim czasie to już dawno powinno być całkiem suche. Jeżeli jest dobrze zrobione. Czy to jest wkład dwuścienny czy jednościenny? Jeżeli jest dwuścienny, w którym powietrze do spalania zaciągane jest przez wkład, to stary kanał kominowy powinien mieć stale otwartą kratkę wentylacyjną zrobioną w bocznej ścianie w pomieszczeniu, gdzieś możliwie nisko. Ponadto jeżeli stary kanał jest u góry otwarty (w co wątpię) to niczego więcej nie trzeba. Jeżeli zaś przykryto go daszkiem, z którego wystaje tylko wkład, to trzeba zrobić też wylotową kratkę wentylacyjną w ścianie komina ponad dachem. Tak samo robimy, jeżeli wkład jest jednościenny, natomiast kocioł pobiera powietrze do spalania z pomieszczenia kotłowni (przez adapter). Natomiast jeżeli wkład jest jednościenny, natomiast powietrze do spalania pobierane jest pustą przestrzenią pomiędzy starym kominem i wkładem, to dolna kratka (ta w pomieszczeniu) powinna być zamykana. Zimą w czasie mrozów ją zamykamy. Natomiast przez resztę roku pozostawiamy otwartą.
  7. Co będzie źródłem ciepła zasilającym tę podłogówkę? Co do zasady, staramy się osiągnąć zbliżoną długość pętli. Jednak, gdy różnice są bardo duże, tak jak w tej łazience, można stłumić przepływ w danej pętli zaworem na rozdzielaczu. Wtedy całość zostanie zrównoważona. Wprawdzie zagęszczenie rur w łazience jest wskazane, bo tam powinna panować wyższa temperatura, ale układanie ich co 5 cm jest już nieco kłopotliwe. I w większości przypadków aż takie zagęszczenie nie jest konieczne.
  8. Jest zapis w rozporządzeniu o warunkach technicznych (WT), ściśle określający minimalną grubość tynku na przewodzie, gdy ten prowadzony jest w warstwie tynku: §187 2. Dopuszcza się prowadzenie przewodów elektrycznych wtynkowych, pod warunkiem pokrycia ich warstwą tynku o grubości co najmniej 5 mm. I tak się zawsze przyjmuje - jeżeli a przewodzie jest tynk, to nigdzie jego warstwa nie powinna być cieńsza, niż 5 mm. Chociaż gdyby ktoś się bardzo upierał i literalnie odczytywał przepis, to przewód ułożony w bruździe głębszej niż grubość tynku jest już prowadzony nie wtynkowo lecz podtynkowo. Czyli na upartego wymóg zawarty w WT już tej sytuacji nie dotyczy. Ale takiego naciągania przepisów zdecydowanie nie polecam. Mnie uczono, że w tynkowanych ścianach minimum to 5 mm i tak zawsze robiłem. Sam widziałem popękany i odpadający tynk na zbyt płytko ułożonych przewodach. Ponadto ciekawe zjawisko w sytuacji jak u NoobBudowlany98 – żelbet na suficie, na to narzucona tylko cienka "przecierka" zamiast normalnego tynku. Robienie bruzd w żelbecie to faktycznie mordęga i zrobiono je bardzo płytko. W efekcie warstwa na przewodzie miała może ze 2 mm. Po zaszpachlowaniu nic nie było widać i nawet nic nie popękało. Ale po 1,5 czy 2 latach na suficie uwidoczniły się wąziutkie smugi idealnie w miejscu przebiegu przewodów. Dlatego polecam starać się robić takie bruzdy żeby z założenia docelowa grubość tynku wynosiła raczej bliżej 10 mm. Pozostaje zapas na miejscowe nierówności żelbetu czy cegły na dnie bruzdy, na grubość uchwytów itd.
  9. Retro, to klasyka urzędowa. Ale ta pani przynajmniej zdawała sobie sprawę, że prowadzi działania pozorowane. Może to jednak była całkiem rozsądna babka? I młodemu to wszystko tak wprost wyłożyła. Za to pani Jakubiak w tym podlinkowanym wyżej wywiadzie upierała się, że urzędnik jest niezbędny. Bo jak by nie wydał przedsiębiorcy stosownych zezwoleń, to ten nie mógłby w działać. Jakoś nie dociera do niej, że przecież zezwoleń mogłoby wcale nie być, a człowiek pracowałby sobie w najlepsze. Taka urzędowość, która rzuciła się już na mózg. Robimy nikomu niepotrzebne bzdury, czasem nawet z wielką skrupulatnością, w ogóle już nie dostrzegają, że są to bzdury.
  10. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że celowo próbuje się utrudnić "Kowalskiemu" wybudowanie własnego domu. Do tego dochodzi nieunikniona skłonność biurokratyczna do mnożenia przepisów (przecież urzędnicy muszą mieć co robić i kogo kontrolować). Wybitnym przykładem był kiedyś wywiad z p. Elżbietą Jakubiak, gdzie twierdziła, że przecież bez urzędników biznes nie może działać. https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/214642,jakubiak-kazda-kancelaria-ma-swoje-grzechy.html
  11. Przepisów mamy coraz więcej i niestety najczęściej coraz głupszych. Na dokładkę niektóre wyroki sądowe są wręcz absurdalne. Piszę to z przykrością po wielu latach funkcjonowania w branży budowlanej.
  12. W rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych (WT) mamy następujące zapisy: § 14. 1. Do działek budowlanych oraz do budynków i urządzeń z nimi związanych należy zapewnić dojście i dojazd umożliwiający dostęp do drogi publicznej, odpowiednie do przeznaczenia i sposobu ich użytkowania oraz wymagań dotyczących ochrony przeciwpożarowej, określonych w przepisach odrębnych. Szerokość jezdni stanowiącej dojazd nie może być mniejsza niż 3 m. 2. Dopuszcza się zastosowanie dojścia i dojazdu do działek budowlanych w postaci ciągu pieszo-jezdnego, pod warunkiem że ma on szerokość nie mniejszą niż 5 m, umożliwiającą ruch pieszy oraz ruch i postój pojazdów. 3. Do budynku i urządzeń z nim związanych, wymagających dojazdów, funkcję tę mogą spełniać dojścia, pod warunkiem że ich szerokość nie będzie mniejsza niż 4,5 m. Przy czym wychodzi na to, że jednak sądy stoją na stanowisku, że faktycznie nawet droga dojazdowa (nie tylko sama jezdnia) o szerokości 3 m jest dopuszczalna. Polecam przeczytać tekst zawarty tu, w szczególności wnioski końcowe: https://www.mpoia.pl/index.php/39-p-zespol-rzeczoznawcow-mpoia-rp/1790-opinia-nr-190-dojscie-i-dojazd-do-dzialki Ponadto treść petycji skierowanej do rządu, moim zdaniem zawarta w niej argumentacja jest rozsądna, ale stan prawny wciąż jej nie uwzględnia: https://www.gov.pl/attachment/feefb2a2-1050-460e-bd3f-db4fd8e35bf0 Tekst jednolity WT znajduje się natomiast tu: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20220001225
  13. Przepraszam za jakość rysunku, ale to tylko taki szkic na bazie innego rysunku. Traktujemy go jako widok z góry. Chociaż zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem mocowania na sztywno wszystkich belek do muru. Jako usztywnienie budynku mocowanie co trzeciej wystarcza. Zaś umocowanie na sztywno wszystkich powoduje przenoszenie na mur dodatkowych naprężeń. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do pęknięcia muru. Tradycyjny wariant nie wziął się znikąd.
  14. Faktycznie takie kołnierze są dobre do profili. Swoją drogą, zastanawiam się dlaczego teraz tak rzadko robi się ścianki na szkielecie z łat drewnianych. Kiedyś były bardziej popularne, a czasem są nawet lepsze.
  15. Kolner ma zwykle lepszą stal od Klimasa. Ale najważniejsze i tak jest sensowne dobranie długości i rodzaju kołka do podłoża. Rodzaj koszulki też ma ogromne znaczenie. Gdyby w tych kołkach, o których pisałem poprzednio proporcje pomiędzy grubością koszulki i stalowego trzpienia były minimalnie inne, to nie byłoby problemu. Koszulka grubsza o 1 mm załatwiałaby sprawę.
×
×
  • Utwórz nowe...