-
Posty
25 932 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
519
Wszystko napisane przez retrofood
-
Pierwszy raz słyszę. Sam byłem uczestnikiem postępowania sądowego, trwającego całe 15 minut łącznie ze sprawdzaniem dokumentów. Ale będę dzisiaj gościł w domu notariusza, to zapytam. Takie i podobne wymagania mogą zaistnieć. Albo chociaż możliwość ich wykonania. Zdecydowanie, pierwszą czynnością musi być uporządkowanie stanu prawnego. Dopóki nie jesteście dysponentami całości, inne starania nie mają sensu.
-
1. Tak, jak najbardziej. Nawet zalecane. 2. Nie. Uważam to za zbedny wydatek. 3. Byle nie azotowe!!! 4. Naprawdę pieczarki, czy takie białe grzyby lekko podobne do pieczarki, później czerniejące? Młode są jadalne, nie niszcz ich, nie warto. Ale, uwaga! Zawierają substancję blokującą metabolizm alkoholu, pod siwuchę się nie nadają! Jasne! Faceci lubią zabawki. Mechaniczne też.
-
1. To może tylko ułatwiać sprawę, ale nie zmniejsza konieczności jej wykonania. 2. Inwentaryzacja tyczyła stanu ówczesnego, potrzebne jest jej wykonanie na dzień dzisiejszy. 3. "Jakaś". Jaka? Czy prawnie jesteście z siostrą współwłaścicielami całości domu? Są takie zapisy w księgach wieczystych? Jeśli tak, to w przypadku zgody z siostrą wejdą tylko sprawy techniczne, czyli sposób podziału działki uzgodniony z geodetą i sposób podziału nieruchomości, uzgodniony z budowlańcem. Tyle, że on się może nie zgodzić na jakieś sprawy ze względów technicznych i wtedy musicie szukać innego rozwiązania. Ale tu już w bezpośrednich uzgodnieniach, nie przez sądy, co sprawę ułatwia. Biurokracja wszystkich przeraża, jeśli spadek jest zakończony, to pogadaj najpierw z geodetą. To akuratnie kiepski argument, moje żadne nie chce tu zostać, a pieniądze możesz ulokować np. w obligacjach.
-
Absolutnie niezbędny! Żadna zgoda nie jest podstawą do nabycia spadku! Dopiero dzielenie współwłasności jeśli zgodne, sądu nie wymaga.
-
No i wszędzie osiem złotych, siedemnaście, dwadzieścia trzy... A po roku robi się z tego tysiąc, chociaż dalej nie posunąłeś się ani o krok.
-
Czyli jednak sąd na pierwszym miejscu, żeby cokolwiek dzielić, muszą być własciciele, czyli przeprowadzacie sprawę spadkową, po której zostaniecie współwłascicielami Dopiero później możecie coś dzielić. To co dalej, zależy od Twojej zgody z siostrą. Przemyśl jednak całą sprawę dokładnie, przeanalizujcie, bo taki podział domu prosty nie będzie. Po pierwsze muszą być oddzielne wejścia i wjazdy, co wiąże się również z podziałem działki. Czyli sprawa dla geodety. A jeśli zarządca drogi nie zgodzi się na drugi wjazd? Po drugie, inwentaryzacja domu to zadanie dla projektanta. Będzie musiał ściśle określić i rozrysować co będzie czyje. Muszą zostać rozdzielone instalacje i tak dalej. Nie wiem jak ze ścianą wspólną, komuś kiedyś będzie ona przeszkadzać... Zastanawiam się, czy to się opłaci, czy ni lepiej sprzedać wszystko w całości i podzielić się kasą. Z podziałem działki trzeba się bedzie jeszcze wybrać do starostwa, aby wprowadziło zmiany w rejestrze gruntów, zalożyć księgi wieczyste i tak dalej. Do wszystkiego oczywiście bedziecie potrzebowali masą zaświadczeń, poświadczeń, wypisów z rejestrów... mnie sprawdzali nawet czy jakaś opłata skarbowa została uiszczona przed trzydziestu laty... a wszystko potrzebuje złożenia wniosków i czekania na sporządzenie dokumentów. Strasznie upierdliwe to są sprawy.
-
Namotałeś tu parę spraw, należy więc zacząć od początku. Rozumiem, że masz współwłasność z rodzicami. Teraz jest pierwszy krok. Jeśli żyją - to należy się udać do notariusza, niech podzielą swoją własność, a wy ją przyjmiecie (koszt ok. 2 tys. PLN). Jeśli nie żyją, a co najmniej jedno z nich - czeka was postępowanie sądowe. Kosztów nie znam, to wszystko zależy od zgodnego postępowania stron. Dalej napiszę później, na razie przedstaw sytuację.
-
A po co?
-
Jakie okna wybrać?
temat odpisał na pytanie retrofood w kategorii Okna fasadowe, drzwi, bramy, oranżerie
Chyba pierwszy raz chcą to robić. To jakby lekarz obiecał, że skróci ciążę do czterech tygodni.. -
Ja i bez niego nie muszę się przejmować.
-
A może powtykaj sprężyny w te płyty...
-
Sekrytutka też ma nieźle...
-
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował w swoim biuletynie dotyczącym produktów niebezpiecznych o możliwym zagrożeniu powodowanym przez wyłączniki nadprądowe marki Hager. Poniżej treść informacji. Przedsiębiorcy Hager Polo Produkcja sp. z o.o. i Hager Polo sp. z o.o. z siedzibą w Tychach powiadomili Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, że wyprodukowane we Francji wyłączniki nadprądowe (MCB) o zdolności zwarciowej Icn = 10 000 A, mogą stwarzać zagrożenie porażenia prądem lub zagrożenie pożarem. Zagrożenie mogą stwarzać modele o podanych poniżej numerach referencyjnych (numer referencyjny znajduje się z przodu wyrobu – patrz zdjęcie poniżej): NBN106 NBN110 NBN113 NBN116 NBN125 NBN206 NBN210 NBN306 NBN316 NBN320 NBN325 NBN332 NBN350 NBN425 NBN432 NBN440 NBN516 NCN102 NCN104 NCN106 NCN110 NCN113 NCN116 NCN120 NCN125 NCN132 NCN163 NCN201 NCN202 NCN225 NCN232 NCN306 NCN310 NCN316 NCN320 NCN325 NCN332 NCN340 NCN350 NCN363 NCN416 NCN420 NCN440 NCN506 NCN510 NCN516 NCN525 NCN620 NDN102 NDN104 NDN106 NDN116 NDN120 NDN125 NDN132 NDN140 NDN150 NDN163 NDN206 NDN220 NDN263 NDN310 NDN316 NDN320 NDN325 NDN332 NDN340 NDN350 NDN363 NDN416 oraz wyprodukowane pomiędzy 7 a 25.07.2016 r., to jest oznaczone następującymi kodami dat produkcji (kod daty produkcji znajduje się z przodu wyrobu na płaszczyźnie poziomej nad numerem referencyjnym – patrz zdjęcie poniżej): GE2716 GE2816 GE2916 GE3016 GE3116 GE3216 GE3316 GE3416 GE3516 GE3616 GE3716 GE3816 http://elektrosystemy.pl/?p=20046
-
się odpięło...
-
Ależ tak właśnie pomyślałem!
-
Dom za 180 Tyś Metoda Gospodarcza
retrofood odpisał Przemek89 w kategorii BLOGI - dzienniki/kroniki budów
Przecież 6 i 7 masz TMP, trzeba założyć mostek. Wtedy w nowym kamieniu i tak trawa wyrośnie. Tak ona przeszkadza? Połóż asfalt! -
Ja mam zabudowane minimalnie jak tylko można, taki słupek powstał. A że mam tam rurę nieizolowaną, to na dole i na górze słupka umieściłem kratki wentylacyjne, aby powietrze się wymieniało. I gra gitara.
-
A gdzie ja pisałem o żywicy? Napisałem tylko że smoli w trakcie spalania, a co tam jest to mnie nie interesuje. Mam doświadczenia obserwacyjne (praktyczne) teoria mnie nie interesuje.
-
Właśnie. Ludzie przenoszą się na wieś nie pamiętając jakoś, że to nie miasto. Jednej kobicie to przeszkadzał nawet plastykowy pies u sąsiadów. Naskarżyła, że agresywnie na nią spogląda...
-
Nie wymyślaj. Smolenie nie bierze się z wody (wilgoci). Poza tym weź sobie kawałek kory brzozowej (suchej) i podpal. Zaobserwuj też efekty spalania. Zresztą, kora brzozowa pali się nawet wtedy, kiedy jest mokra, każdy harcerz powinien to wiedzieć. Czyli coś o tym decyduje, oprócz wody oczywiście, prawda?
-
Nie wiem już, czy to ja palę tym drewnem, czy Ty. Bo papierem to czasami rozpalam, ale poźniej palę osiką, od trzech sezonów zresztą, bo wciąż ją mam. Natomiast nie bedę dyskutował czy brzoza jest najpopularniejsza, czy nie, to nieistotne. Jest prawdą, że smoli i dlatego jej nie polecam.
-
Będzie pan zadowolony!
-
Się zgadza, też kiedyś wpadło mi za frico kilkanascie kubików, trzeba było tylko wyciąć i wywieźć. Tym niemniej, brzoza jest smolista, do kominka nie polecam. Natomiast osika pali się bardzo dobrze, chociaż na pewno krócej niż dąb. Się zgadza, też kiedyś wpadło mi za frico kilkanascie kubików, trzeba było tylko wyciąć i wywieźć. Tym niemniej, brzoza jest smolista, do kominka nie polecam. Natomiast osika pali się bardzo dobrze, chociaż na pewno krócej niż dąb.
-
A tak się ładnie prezentował...
-
I co z tego? ja nie jestem drwalem, mam dwa łańcuchy od początku i wciąż je używam. Ponad 12 lat. A nowy kosztuje ok. 40 PLN. Więc nie będę nawet próbował, chociaz doskonale wiem jak się ostrzy ręcznie i mam chyba z dziesięć firmowych pilników.