Skocz do zawartości

retrofood

Uczestnik
  • Posty

    25 669
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    505

Wszystko napisane przez retrofood

  1. ta Przesada. Tyle to na cały średni pokój. Ale niechby nawet. Wolałbym położyć wiadro gładzi na gotowo niż ten pokój szlifować, sprzątać, gruntować i dopiero potem szpachlować na gotowo. Bo czy nakładać warstwę 1 mm, czy 3 mm, tyle samo roboty. (mniej więcej)
  2. Właśnie tak. Kiedyś transformator zasilacza miał dwa uzwojenia. Pierwotne (sieciowe) i wtórne. Obydwa nie były za sobą połączone elektrycznie (nie stykały się), gdyż energia pomiędzy nimi była (jest) przekazywana obwodem magnetycznym, czyli magnesowaniem rdzenia. Obwody były od siebie odizolowane! A jeśli izolacja zapewniała skuteczne rozdzielenie nawet po spaleniu się uzwojeń, to taki transformator nosił nazwę transformatora bezpieczeństwa. Ale transformator jest elementem drogim i dużym gabarytowo. Dlatego obecnie stosuje się zasilacze beztransformatorowe, w których nie ma elementu oddzielającego wtyk napięcia wyjściowego od napięcia sieci. To tak jakby była stroma górka, z pionową ścianą na 230 metrów wysoką. Jeśli spadniesz ze szczytu, to się zabijesz. Więc żeby tego uniknąć, dobudowano platformę 5 m poniżej szczytu. Więc górka wciąż ma 230 metrów, chociaż jeśli spadniesz, to już tylko 5 metrów. Takie jest założenie. Tylko że w niektórych (nieuniknionych) przypadkach, platforma "zjeżdża" do samej ziemi. Zabezpieczenia instalacyjne nie zadziałają, gdyż budowa tych zasilaczy ogranicza prąd do małych wartości. Na tyle jednak dużych, że np. w wannie, gdzie całkowicie otacza nas woda, blokada mięśni jest kompletna i nikt nie jest w stanie wtedy z wanny wyjść. A w przypadku tego dziecka nastąpiło ugryzienie, a więc dostęp napięcia do śliny, która jest elektrolitem. I bliska odległość mózgu, którego działanie zostało prawdopodobnie sparaliżowane. Ale powierzchnia ciała człowieka w wannie cała jest otoczona wodą. Przewodzącą, gdyż w grę wchodzą minimalne odległości. Dlatego prąd przepływający przez każdy milimetr kwadratowy skóry się sumuje. A prąd "oderwania" to zaledwie 10 mA... https://sciaga.pl/tekst/18723-19-skutki_dzialania_pradu_elektrycznego_na_organizm_czlowieka
  3. I właśnie dlatego szlifowanie ściany nie ma sensu. Zeskrobać to co schodzi, a resztę pociągnąć gładzią. Bo oprócz szlifowania będzie jeszcze sprzątanie, odpylanie ścian, gruntowanie i szpachlowanie. Z ponownym szlifowaniem, odpylaniem, gruntowaniem... Dlatego uważam, że to robota głupiego. Lepiej i taniej poświęcić trochę gładzi, żeby robić to raz.
  4. Guzik szlifować. Te strupy trzeba zdrapać! Szpachelką. dużą czy małą, jak kto woli. Szlifowanie w tej sytuacji to robota głupiego. Natomiast to, że trzeba będzie trochę materiału... Za zrobienie takiego szajsu, niestety się płaci. Chociażby gładzią.
  5. Szlifowaniem się zaje...sz. Takiej jakości wykończenie to może być jedynie jako podkład pod uczciwe zaszpachlowanie. A narzędzia... A do jakich jesteś przyzwyczajony? Bo to bez różnicy, byle umieć ciągnąć ręką. Standardowo to taka paca Ale ja robiłem i taką Jak kto woli.
  6. Dramatyczna akcja miała miejsce w niedzielne południe. O godz. 12.39, na stanowisko kierowania w PSP w Łomży, wpłynęło zgłoszenie o nieprzytomnym rocznym dziecku porażonym prądem. Ponieważ w pobliżu nie było wolnych karetek, dyżury w ramach izolowanego zdarzenia ratownictwa medycznego wysłał zastęp Państwowej Straży Pożarnej. I choć po kilku minutach niemalże w tym samym czasie na miejsce dojechała ekipa ratownictwa medycznego, to strażacy podjęli pierwsze czynności ratowania życia niemowlęcia, które nie miało ani tętna ani oddechu. - Zadysponowany na miejsce zastęp z jednostki ratowniczo-gaśniczej był pierwszy na miejscu, strażacy rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Chwilę później przyjechał zespół ratownictwa medycznego i wspólnie prowadzili czynności ratownicze. Dziecko nie miało tętna i oddechu. Po około półgodzinnej akcji tętno i oddech zostało przywrócone - mówi st. bryg. Grzegorz Wilczyński, zastępca komendanta miejskiego PSP w Łomży. Chłopiec znajdował się pod opieką mamy, która była trzeźwa. Najprawdopodobniej ugryzł przewód ładowarki do telefonu. - Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że trzynastomiesięczny chłopiec wziął do ust ładowarkę elektryczną i wtedy doszło do porażenia prądem. Policjanci wyjaśniają szczegółowo przebieg tego zdarzenia. Prowadzimy czynności wyjaśniające po kątem artykułu 160 § 2 Kodeksu karnego, czyli narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - podkom. mówi Justyna Janowska z KMP w Łomży. Dziecko zostało przewiezione do szpitala DSK w Białymstoku. https://lomza.naszemiasto.pl/wypadek-w-bloku-trzynastomiesieczny-chlopiec-porazony/ar/c1-8592157 Powtórzę: Najprawdopodobniej ugryzł przewód ładowarki do telefonu. A tylu młodych ludzi zginęło w wannie, kiedy ładowany telefon wpadł do wody... Ładowarki nie mają separacji od sieci!!!
  7. Odpuść. Nie warto tym się zajmować. Kup nowy o tych samych wymiarach i wymień. Tylko wkładkę zachowaj, nie będziesz musiał kluczy wymieniać.
  8. Można wykorzystać do ogrzewania kozła woźnicy.
  9. O stalowy łeb można rozbić tak samo jak o murowany. Albo i bardziej.
  10. Ogarnia, albo i nie. Jeśli ma uprawnienia konstrukcyjne, to ogarnia. Ale konstruktorzy w sprawach istotnych, lubią się "dobezpieczać" opinią innego konstruktora. A ten słupek może być bardzo ważny, albo mniej. To oni zadecydują. A jeśli tak, to na wprowadzeniu tej zmiany znajdą się pieczątki obydwu specjalistów.
  11. I prawdopodobnie jeszcze sprawdzenia przez drugiego konstruktora. Wraz z jego autografem, oczywiście.
  12. Słusznie. Jeszcze się na furmankę przesiądź, auto to też zbyt wielka nowoczesność. I benzyna kosztuje. A przy furmance, kasztanka wypuści bąka ze trzy razy i pójdzieee! O tankowaniu zapomnisz.
  13. Szukaj innego projektu.
  14. To podobnie jak mojego znajomego i sąsiada z bloku. Lewe ręce do mechaniki i remontów, ale haft krzyżykowy opanowany idealnie. Portrety haftował. I też nagle odszedł, w okolicach pięćdziesiątki. Fotka.
  15. Autorstwo tych bombek przypisałem sobie żartobliwie. Ale wiem kto takie robi, to nie jest fotka z netu. A to z netu, dla inspiracji.
  16. Na balonikach kulistych. Potem się je przekłuwa i wyjmuje. Ale można co innego, bez baloników.
  17. A gdzie własne pani redaktorki? Ja mam takie. Sam dziergałem!
  18. Przesyłkę otrzymałem. Dziękuję!
  19. Tylko wtedy, jeśli taką odpowiedzialność masz wpisaną w umowę z nim.
  20. Znam ten ból. Chociaż covid-a nie miałem. Ale już piąty rok moją nocną towarzyszką życia jest respirator, a po ostatnich analizach krwi, do łask wrócił też koncentrator tlenu. Bez covid-a mam coraz gorsze parametry oddechowe, Tak jak covid-owcy. No cóż, pozostaje się cieszyć tymi dniami, które nam jeszcze pozostały. A niewiele ich jest... A jeśli chodzi o Saską Kępę... Nam strzelać nie kazano. Wstąpiłem na działo - nic się nie działo. Spojrzałem na pole... O ja pier..olę! Saska Kępa zielenieje... Tańczą k....wy i złodzieje Prostytutki i rozwódki, Milionerzy i gangsterzy...
  21. No trzeba wystąpić do nich o rozpoczęcie płacenia dzierżawy z alternatywą usunięcia wodociągu z Twojej działki. Ale tej zasuwy poszukaj. Ona nie rzuca się w oczy, po latach może być zarośnięta, zasypana warstewką ziemi... Ja mam tak na swojej działce na wsi. Sam zapominam, że jest i parę razy ze zdziwieniem odkrywałem, że grabie mi o coś zaczepiają.
  22. Też nie mogę pojąć, w czym komuś przeszkadza, że za nisko. Zbyt wysoko - to może znalazłbym jakąś przeszkodę. Chociażby nadmierny cień (głupie, ale przynajmniej coś). Albo komuś zasłania widok z balkonu. Ale za nisko? Nie jestem w stanie pojąć tego (prawdopodobnie) człowieka.
  23. Na działce powinna być zasuwa. Zakręć im wodę i dopiero wtedy rozmawiaj. Przecież zgody na wejście nie mają,
  24. Muszą zburzyć swój dom. Bo stoi o metr za nisko
  25. Nie wiem jakie dobijanie paneli masz na myśli. Ja panele ułożyłem bez żadnego "dobijania". Łączenia paneli maja zamki, które zapewniają dokładne połączenie, bez używania dużej siły fizycznej. A podłoże pod panele, znaczy te płyty "zielone", o których wspomniałem, są miękkie. Podobne jak miękka płyta pilśniowa. Można je łamać w dłoniach niczym rozpałkę na grilla. Mają wymiar chyba 60 x 60 cm (nie pamiętam dokładnie) i układane są swobodnie na posadzce, bez żadnego łączenia. I nawet kliny przy ścianach dawałem jedynie w sensie technologicznym, czyli do stabilizacji podłogi podczas prac. Po ułożeniu całości zostały wyjęte, jako zbędne. Od tamtego czasu minęło już ładnych kilka lat i nic z podłogami się nie dzieje. PS. Czy Kalkulator opłacalności instalacji fotowoltaicznej jest już zauktalizowany, po ostatnich poprawkach w ustawie? Dobrze byłoby umieścić tam datę ostatniej aktualizacji przepisów, na których się opiera.
×
×
  • Utwórz nowe...