Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Czy przeprowadzka to trauma dla dzieci?


Recommended Posts

– Warto budować dom, kiedy jest się młodym człowiekiem, aby nasze dzieci mogły wychowywać się już w nowym środowisku, aby zdobywały pierwszych przyjaciół i nie były narażone na traumę, jaką jest przeprowadzka w nowe miejsce i zerwanie poprzednich więzi – stwierdza Dorota Ponińska-Bratosiewicz.

– Dzieci „przeszczepione” bardzo trudno się adaptują i przeważnie nie traktują nowego miejsca zamieszkania jako naprawdę swojego. Dlatego nie zamierzaliśmy i nie zamierzamy zmieniać adresu, nawet jeśli uznajemy, że technologia domu, w którym mieszkamy, jest niedoskonała. Doszliśmy do wniosku, że wolimy przeprowadzić duży remont i modernizację niż opuszczać to miejsce. Miejsce, które przecież wybraliśmy przed laty ze względu na jego urodę. Zresztą my podobnie jak dzieci nawiązaliśmy wiele przyjaźni w okolicy. A to jest czasami ważniejsze niż rzeczy materialne.

Fragment artykułu: Dlaczego nie wybudowałbym domu szkieletowego?

Co Państwo o tym myślą?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieci? Są ciekawskie jak koty i mają gdzieś dawne miejsca. W dodatku dorastajac i tak zwykle znaczą swoje ścieżki, poznają nowe miejsca i traktują je jak własne. To jak z muzyką. Ta rodziców nigdy nie jest dobra, wolą nawet wracać do muzyki dziadków.
Dlatego o żadnej traumie nie ma mowy. Najwyżej dzień, dwa, zamieszanie i obwąchiwanie nowego otoczenia.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja to mam wrażenie, że traumę to mają rodzice przy przeprowadzce icon_biggrin.gif
syn się już nie mógł się doczekać przeprowadzki....i tak jak pisze retro - pózniej to było zapoznanie się z nowym miejscem - takie obwąchiwanie otoczenia...zresztą doskonale mu już znanego z wcześniejszych wizyt na budowie...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...
  • 1 miesiąc temu...
Tutaj nie da się tego stwierdzić w jednoznaczny sposób. Moim zdaniem wszystko zależy- jak zreszta słusznie zauważyliście,od wieku dziecka oraz od ego ile lat mieszkało w jednym miejscu,jak bardzo jest przywiązane,koledzy itd. Każdy czynnik ma znaczenie.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 7 miesiące temu...
  • 3 miesiące temu...
jak byłam dzieckiem to przeżyłam jedna przeprowadzkę i jakoś traumy z tego powodu żadnej nie mam, prawdę mówiąc mogłabym się często przeprowadzać, bo lubię nowe, rzeczy i miejsca, jak mój brat teraz przeprowadzał się z rodzina do nowego domu to mój bratanek tez jakoś nie miał z tym wielkich problemów, wbrew przeciwnie był bardzo podekscytowany, a jaka radość była, gdy przyjechali wielkim samochodem z firmy transportowej teraz nic tylko chodzi i wszystkim mówi, ze on w przyszłości będzie zawodowym kierowcą, co bratowa jak wiadomo próbuje mu już teraz wybić z głowy icon_biggrin.gif i coś w tym jest, ze chyba ona bardziej ta przeprowadzkę przeżyła niż dziecko
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...
Z własnego doświadczenia wiem, że wcale nie musi to być trauma - wszystko trzeba robić z głową. Nie przeprowadzaliśmy się na odludzie, ale pod miasto, więc nie mieliśmy tak daleko do rodziny i znajomych. Poza tym trzeba dziecku pokazać pozytywy - duży ogród, mnóstwo przestrzeni dookoła. My też kupiliśmy psa do domu - to się fajnie sprawdza, bo dziecko potem kojarzy przeprowadzkę z czymś miłym icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszystko zależy od charakteru dziecka. U mnie starsza ma 5 latek przeprowadzkę przeżyła jako przygodę ,dobrą przygodę icon_biggrin.gif A młodsza rok i trzy miesiące to dwa dni nie mogła się odnaleźć w nowym domku,co chwile pakowała swoje ciuszki i chciała pa pa, dostała nawet wysypki od tego stresu,ale dwa dni minęły i już się zaaklimatyzowała na dobre.
Napisałem ,ze zależy od charakteru bo jednemu częsta zmiana miejsca nie przeszkadza ale jak ktoś jest domatorem to ciężko.Widzę właśnie ,że u mnie córka starsza to taki komiwojażer a ta młodsza to zdecydowana domatorka.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
Cytat

Amerykanie przeprowadzaja się dużo częściej w swoim życiu, zmieniają pracę i nie są chyba bardzo nieszczęśliwi. Najgorzej nastolatkom rozrywać ich pierwsze związki:)




Przesadzasz - mają nową, uzasadnioną okazję icon_mrgreen.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 4 tygodnie temu...
Wszystko zależy od tego w jakim wieku są dzieci. Jeśli jeszcze nie zaczęły chodzić do szkoły, to przeprowadzka będzie dla nich prawdziwą przygodą, jeśli są już prawie dorosłe będzie i trauma i bunt, chociaż to też zależy od charakteru dzieci.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
Mi sie wydaje, że dzieci szybko sie przyzwyczajają do nowych warunków. Co innego my mamuty ;) Jeżeli przeprowadzka dotyczy tylko ucieczki z miasta pod miasto, to problem w zasadzie nie istnieje. Kwestia nowej szkoły i nowych rówieśników może nawet ciekawić dzieciaki.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Mi sie wydaje, że dzieci szybko sie przyzwyczajają do nowych warunków. Co innego my mamuty ;) Jeżeli przeprowadzka dotyczy tylko ucieczki z miasta pod miasto, to problem w zasadzie nie istnieje. Kwestia nowej szkoły i nowych rówieśników może nawet ciekawić dzieciaki.



zależy od charakteru dziecka ... mój syn po przeprowadzce baaaardzo tęsknił za starym miejscem przez kilka miesięcy, a potem co jakiś czas do tego wracał. Dopiero teraz, po 2 latach mowi o tym normalnie i bez łez ...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
  • 3 tygodnie temu...
Czy przeprowadzka jest traumą dla dzieci? Ehh sadzę, że zalezy gdzie. Jeśli jest to przeprowadzka do innego miasta czy kraju gdy w gre wchodzi zmiana szkoły i znjaomych to na pewno jest to trauma, natomiast gdy to przeprowadzka gdzieś blisko to nie wydaje mi sie żeby to była trauma ;)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
  • 4 tygodnie temu...
Cytat

– Warto budować dom, kiedy jest się młodym człowiekiem, aby nasze dzieci mogły wychowywać się już w nowym środowisku, aby zdobywały pierwszych przyjaciół i nie były narażone na traumę, jaką jest przeprowadzka w nowe miejsce i zerwanie poprzednich więzi – stwierdza Dorota Ponińska-Bratosiewicz.

– Dzieci „przeszczepione” bardzo trudno się adaptują i przeważnie nie traktują nowego miejsca zamieszkania jako naprawdę swojego. Dlatego nie zamierzaliśmy i nie zamierzamy zmieniać adresu, nawet jeśli uznajemy, że technologia domu, w którym mieszkamy, jest niedoskonała. Doszliśmy do wniosku, że wolimy przeprowadzić duży remont i modernizację niż opuszczać to miejsce. Miejsce, które przecież wybraliśmy przed laty ze względu na jego urodę. Zresztą my podobnie jak dzieci nawiązaliśmy wiele przyjaźni w okolicy. A to jest czasami ważniejsze niż rzeczy materialne.

Fragment artykułu: Dlaczego nie wybudowałbym domu szkieletowego?

Co Państwo o tym myślą?



Generalnie faktycznie przeprowadzka jest stresującym wydarzenie, zwłaszcza, jeśli wyjeżdżamy daleko od naszego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wiem jednak z własnego doświadczenia, że to wcale nie musi być jakieś traumatyczne przeżycie. Jako dziecko (9 letnie) przeprowadziłam się z rodzicami z Gdańska do Bielska-Białej, a więc na drugi koniec Polski i pomimo tego, że szkoda mi było opuszczać moich przyjaciół, to jednak szybko przystosowałam się do nowego otoczenia i oswoiłam z tym nowym miejscem:)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Według mnie to różnie to bywa z tymi dziećmi i z ich podejściem do przeprowadzek. Wydaje mi się że dzieci tak do lat 5 nie przywiązują do tego uwagi i to jest właśnie dla nich najlepszy okres na przeprowadzi, natomiast jeśli chodzi o dzieci już starsze to rzeczywiście one mogą ciężko znieść takie przeprowadzi przede wszystkim żle na nich wpłynie rozłąka z zapoznanymi już rówieśnikami.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Patrząc na to jak reagują dzieciaki mojej kuzynki to mogę powiedzieć, że żadnej traumy nie było. Dzieci w wieku 6 i 9 lat. Wiele zależy pewnie od tego, do jakiego miejsca się przesiedlają - jak z ciasnego mieszkania do domu, gdzie każdy ma swój pokój to wiesz... icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Zależy od wieku dzieci. Ja pamiętam, że jak moi rodzice wybudowali dom pod miastem i musiałam się tam przenieść to była dla mnie trauma. Miałam wtedy 13 lat, swoich kolegów z podwórka i wszędzie blisko. Do szkoły i tak chodziłam w mieście dalej, więc znajomi byli dalej tam i z tej wioseczki nie zaprzyjaźniłam się praktycznie z nikim (to jest dość hermetyczne społeczeństwo). Więc o ile małym dzieciom jest obojętne, to starszym może przysporzyć to wiele kłopotów.
  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Na pewno przeprowadzka wiąże się z dużymi zmianami, ale o traumie chyba nie można tu mówić. Wydaje mi się, że im dziecko młodsze tym lepiej znosi przeprowadzkę i cieszy się, że będzie mieszkało w nowym miejscu. Natomiast nastolatkowie już nie podchodzą do tego tak entuzjastycznie, boją się zmiany szkoły, utraty przyjaciół itp. ale po kilkunastu dniach mieszkania w nowym miejscu wszystko wraca do normy.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 miesiące temu...
Na pewno jest to przeżycie dla każdego ale nie nazywajmy tego traumą. Jeśli ktoś jest przywiązany do starego miejsca to będzie miał problem to wszystko zaakceptować. Jeśli skacze z miasta do miasta np za pracą to jaki stres. Większy chyba o pracę.
Co do dzieci to takie 1-5 lat to dla nich raczej jest wszystko jedno. Już starsze mają kolegów , swoje miejsca. Ale nie jest to dla nich traumą. Trzeba z nimi porozmawiać.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zależy ile lat i od osobowości no i jak daleko ma się przeprowadzać - jak nastolatek to trauma murowana icon_smile.gif




Guzik prawda. A jak ma kilkanaście lat i musi zamieszkać w internacie? A jak trochę więcej i w akademiku? We łbach najwyżej poniektórym się przewraca i wymyślają dysleksje, sreksje, traumy i pierdaumy. Otóż dziecię, niezależnie od lat, marzy o czymś nowym, a nie o kiśnięciu we własnym sosie. To tylko starym się wapno lasuje i nie potrafią odróżnić rzeczywistości od własnej, chorej wyobraźni.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 miesiące temu...
Wszystko zależy od tego jak to zostanie przedstawione dzieciakom ;) Wszyscy doskonale wiemy, że dzieci przywiązują się do miejsca z uwagi na poczucie bezpieczeństwa, ale jeśli odpowiednio się im przestawi korzyści wynikające z nowego domu, będą równie podekscytowane jak rodzice icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja się zastanawiam, czy to dla mnie przeprowadzka nie była traumą icon_confused.gif
Bałagan, kartony.....
Na początku było mi dziwnie, nawet nasz synek (2lata) siedząc ze mna na krzesłach(stołu nie było-jak u Balcerków z "Alternatywy 4") powiedział:mamo ja chcę do naszego domu...
Teraz już jest ok.,ale jak odwiedzamy stary dom, to wchodząc za bramę mówi: "O!To moje podwórko jest!!!"
Ja natomiast czułam sie jak na celowniku(nowych sąsiadów) i kiedy wychodziłam sobie tak postać i popatrzeć bez celu na moje "włości" to orientowałam się po chwili,że patrza ną mnie czyjeś czujne oczy... i chowałam się do domu(jak ten dzikus).Teraz to w piżamie nawet poginam na podwórku jak trzeba i nikt tam mi nie straszny... icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Teraz już jest ok.,ale jak odwiedzamy stary dom, to wchodząc za bramę mówi: "O!To moje podwórko jest!!!"



Zawsze zostaje nostalgia. W sierpniu minie rok jak sprzedałam dom - a nadal nie mogę nawet przejeżdżać koło niego , dosłownie. W żołądku ściska, łzy w oczach .
Do nowego trudno się człowiek przyzwyczaja .... nawet jeśli to nowe jest lepsze to i tak początkowo jest bardzo trudno. Przynajmniej ja tak mam.
A dzieci? Dzieci mam wrażenie jakoś ..... szybciej się przyzwyczajają.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głupstwa plotą. Przeprowadziłem się też rok temu, a kiedy przejeżdżam obok swojego lokum, to nawet w okno nie zerknę, a mieszkałem prawie trzydzieści lat. Dzieci też nie płakały. Ani jedno.

Niedawno spotkałem dawną sąsiadkę. Mowi, że nudno się zrobiło...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Cytat

Głupstwa plotą. Przeprowadziłem się też rok temu, a kiedy przejeżdżam obok swojego lokum, to nawet w okno nie zerknę, a mieszkałem prawie trzydzieści lat. Dzieci też nie płakały. Ani jedno.

Niedawno spotkałem dawną sąsiadkę. Mowi, że nudno się zrobiło...




To też zależy, chodzi też o wspomnienia:) Sam dzieci nie mam (jeszcze) i przeprowadzałem się już kilkukrotnie. Domu też nie mam i nie miałem, więc może to też zależy od tego ile pracy i zaangażowania się w coś włożyło. Dajmy na to - do tej pory wynajmowałem mieszkania, od 2 lat już jestem na "swoim" - kupionym i myślę, że teraz byłoby mi szkoda się wyprowadzić, nawet gdybym w perspektywie miał lepsze warunki, lokalizację.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 miesiące temu...
Znajomi się ostatnio przeprowadzili z 3 dzieciaków i uznali to za ulgę icon_biggrin.gif chociaż nie taką całkowitą ulgę bo dzieciaki ściągają kolegów i koleżanki do nich na wspólną zabawą więc mają zazwyczaj pełen dom cudzych dzieciaków:) ale za to mniej strachu że coś się stanie...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nadal jestem przy tym iż wszystko zależy od wieku dziecka , rozmowy z nim i nastawienia. Niektórzy lubią zmiany również i zmiany otoczenia, a inni zapuszczają korzenie. Ja dziś w życiu nie zgodził bym się na przeprowadzkę ,chyba że życie by mnie zmusiło. Kocham miejsce w którym dorastałem , żyję i chcę tu żyć.
Więc jeśli byłbym dzieckiem to miałbym problemy. Ale każdy wiek to też inny poziom myślenia. Więc ciężko stwierdzić jak by to było.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • wieniec ma rozłożyć ciężar stropu na ścianie nośnej równomiernie - czyli na jak największej jej szerokości (pomniejszonej o ewentualne ocieplenie wieńca) - to jest wieniec pełny. A nie 7,czy 8 cm. chyba podobnie  - strop się ugina jak fala - jeśli ścianka jest na sztywno związana ze stropem, to jk się z jednej strony bardziej ugnie, to ścianka też może się "ugiąć", a dokładnie załamać leciutko - i powstanie pęknięcie w spoinie albo w cegle - zależy, co słabsze. I siła naporu na ściankę już nie jest pionowa, tylko lekko ukośna.  -a to już zagraża stateczności. Tak to sobie wyobrażam. Nie - bo dach to też obciążenie - i to całkiem spore.  Zależy z czego zbudowany. A trzeba liczyć tez obciążenie śniegiem.   Strych czy poddasze mają czasem większy gabaryt, niż kondygnacje wyżej.  Bardzo nieścisły i niekonkretny jest ten cytat. Poza tym mogą mieć tam większe obciążenia, niż zwykła kondygnacja. Nie rozmydlam - raz pisze o warstwach, raz o scianach. To albo obie są to sciany, albo nie. A jeżeli te warstwy nie są ścianą - to czym?  A jeżeli ściana nie jest warstwami - to o jakiej on ścianie pisze - która ma przejmować część obciążeń? Nie jest to jasny opis! Da się - strop się ugina - ale niewiele. Więc można zostawić szparę między górą ścianki a stropem powiedzmy 10 cm czy nawet 5 ( bo przy twojej szerokości strop nie powinien sie ugiąć więcej niż 3 cm docelowo, a całkiem możliwe, że będzie to tylko 1.5 cm - nikt tego idealnie nie obliczy) - tam daje się szalunek pod betonowanie, potem wyciąga - i szparę uzupełnia. Nawet jak dociśnie - to lekko - i nic nie powinno się stać.   Jak zbyt mocno dociśnie - to może strop pęknąć, jeśli nie wytrzyma górne zbrojenie - ale to chyba rzadko. Może też scianka się skruszyć, lub pęknąć - jeśli z cegły kratówki , a nie pełnej - albo dociśnie tą  ścianką to co pod nią. I tam zadziałać.  Miększe ścianki albo jakoś to zamortyzują, albo się odkształcą. To akurat jest mniej niebezpieczne.
    • a może jest....  dziś już nic z tego nie będzie, wytrzymaj do jutra, może ktoś też coś sensownego doradzi....  
    • Piaskowanie... Kompresor + niezbyt drogi pistolet (na allegro) + ścierniwo (allegro) + sito do odzyskiwania/regeneracj części ścierniwa...
    • no to coś nie halo, albo już nic nie rozumiem na których ścianach opierają  te wiązary? wklej rzut konstrukcji dachu pierwszy post drugie zdjęcie, czyli wygląda, że wiązary leżą wzdłuż dłuższego boku?   aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, zasprzęgliłem, odszczekuję co wcześniej napisałem nie wiem co mi się uwaliło we łbie, że wiązar ma 800cm, a ma przeca 1000cm, chałupa ma w świetle coś koło 900 wzdłuż to jakiś skrajny segment szeregówki, tak?   no tak, bo jakby miało powstać to co zaznaczyłeś jako ta "górka" gdyby było inaczej czyli może tamten mój pierwszy pomysł nie jest taki głupi
    • Nie wiem czy dobrze rozumiem słowo okap, ten dach nie wystaje poza mury             a ta belka 22 cm nie opiera się na murach nośnych ani dzialowych, zdjęcie w pierwszym punkcie 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...