Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Czy przeprowadzka to trauma dla dzieci?


Recommended Posts

– Warto budować dom, kiedy jest się młodym człowiekiem, aby nasze dzieci mogły wychowywać się już w nowym środowisku, aby zdobywały pierwszych przyjaciół i nie były narażone na traumę, jaką jest przeprowadzka w nowe miejsce i zerwanie poprzednich więzi – stwierdza Dorota Ponińska-Bratosiewicz.

– Dzieci „przeszczepione” bardzo trudno się adaptują i przeważnie nie traktują nowego miejsca zamieszkania jako naprawdę swojego. Dlatego nie zamierzaliśmy i nie zamierzamy zmieniać adresu, nawet jeśli uznajemy, że technologia domu, w którym mieszkamy, jest niedoskonała. Doszliśmy do wniosku, że wolimy przeprowadzić duży remont i modernizację niż opuszczać to miejsce. Miejsce, które przecież wybraliśmy przed laty ze względu na jego urodę. Zresztą my podobnie jak dzieci nawiązaliśmy wiele przyjaźni w okolicy. A to jest czasami ważniejsze niż rzeczy materialne.

Fragment artykułu: Dlaczego nie wybudowałbym domu szkieletowego?

Co Państwo o tym myślą?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieci? Są ciekawskie jak koty i mają gdzieś dawne miejsca. W dodatku dorastajac i tak zwykle znaczą swoje ścieżki, poznają nowe miejsca i traktują je jak własne. To jak z muzyką. Ta rodziców nigdy nie jest dobra, wolą nawet wracać do muzyki dziadków.
Dlatego o żadnej traumie nie ma mowy. Najwyżej dzień, dwa, zamieszanie i obwąchiwanie nowego otoczenia.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja to mam wrażenie, że traumę to mają rodzice przy przeprowadzce icon_biggrin.gif
syn się już nie mógł się doczekać przeprowadzki....i tak jak pisze retro - pózniej to było zapoznanie się z nowym miejscem - takie obwąchiwanie otoczenia...zresztą doskonale mu już znanego z wcześniejszych wizyt na budowie...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...
  • 1 miesiąc temu...
Tutaj nie da się tego stwierdzić w jednoznaczny sposób. Moim zdaniem wszystko zależy- jak zreszta słusznie zauważyliście,od wieku dziecka oraz od ego ile lat mieszkało w jednym miejscu,jak bardzo jest przywiązane,koledzy itd. Każdy czynnik ma znaczenie.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 7 miesiące temu...
  • 3 miesiące temu...
jak byłam dzieckiem to przeżyłam jedna przeprowadzkę i jakoś traumy z tego powodu żadnej nie mam, prawdę mówiąc mogłabym się często przeprowadzać, bo lubię nowe, rzeczy i miejsca, jak mój brat teraz przeprowadzał się z rodzina do nowego domu to mój bratanek tez jakoś nie miał z tym wielkich problemów, wbrew przeciwnie był bardzo podekscytowany, a jaka radość była, gdy przyjechali wielkim samochodem z firmy transportowej teraz nic tylko chodzi i wszystkim mówi, ze on w przyszłości będzie zawodowym kierowcą, co bratowa jak wiadomo próbuje mu już teraz wybić z głowy icon_biggrin.gif i coś w tym jest, ze chyba ona bardziej ta przeprowadzkę przeżyła niż dziecko
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...
Z własnego doświadczenia wiem, że wcale nie musi to być trauma - wszystko trzeba robić z głową. Nie przeprowadzaliśmy się na odludzie, ale pod miasto, więc nie mieliśmy tak daleko do rodziny i znajomych. Poza tym trzeba dziecku pokazać pozytywy - duży ogród, mnóstwo przestrzeni dookoła. My też kupiliśmy psa do domu - to się fajnie sprawdza, bo dziecko potem kojarzy przeprowadzkę z czymś miłym icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszystko zależy od charakteru dziecka. U mnie starsza ma 5 latek przeprowadzkę przeżyła jako przygodę ,dobrą przygodę icon_biggrin.gif A młodsza rok i trzy miesiące to dwa dni nie mogła się odnaleźć w nowym domku,co chwile pakowała swoje ciuszki i chciała pa pa, dostała nawet wysypki od tego stresu,ale dwa dni minęły i już się zaaklimatyzowała na dobre.
Napisałem ,ze zależy od charakteru bo jednemu częsta zmiana miejsca nie przeszkadza ale jak ktoś jest domatorem to ciężko.Widzę właśnie ,że u mnie córka starsza to taki komiwojażer a ta młodsza to zdecydowana domatorka.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
Cytat

Amerykanie przeprowadzaja się dużo częściej w swoim życiu, zmieniają pracę i nie są chyba bardzo nieszczęśliwi. Najgorzej nastolatkom rozrywać ich pierwsze związki:)




Przesadzasz - mają nową, uzasadnioną okazję icon_mrgreen.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 4 tygodnie temu...
Wszystko zależy od tego w jakim wieku są dzieci. Jeśli jeszcze nie zaczęły chodzić do szkoły, to przeprowadzka będzie dla nich prawdziwą przygodą, jeśli są już prawie dorosłe będzie i trauma i bunt, chociaż to też zależy od charakteru dzieci.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
Mi sie wydaje, że dzieci szybko sie przyzwyczajają do nowych warunków. Co innego my mamuty ;) Jeżeli przeprowadzka dotyczy tylko ucieczki z miasta pod miasto, to problem w zasadzie nie istnieje. Kwestia nowej szkoły i nowych rówieśników może nawet ciekawić dzieciaki.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Mi sie wydaje, że dzieci szybko sie przyzwyczajają do nowych warunków. Co innego my mamuty ;) Jeżeli przeprowadzka dotyczy tylko ucieczki z miasta pod miasto, to problem w zasadzie nie istnieje. Kwestia nowej szkoły i nowych rówieśników może nawet ciekawić dzieciaki.



zależy od charakteru dziecka ... mój syn po przeprowadzce baaaardzo tęsknił za starym miejscem przez kilka miesięcy, a potem co jakiś czas do tego wracał. Dopiero teraz, po 2 latach mowi o tym normalnie i bez łez ...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
  • 3 tygodnie temu...
Czy przeprowadzka jest traumą dla dzieci? Ehh sadzę, że zalezy gdzie. Jeśli jest to przeprowadzka do innego miasta czy kraju gdy w gre wchodzi zmiana szkoły i znjaomych to na pewno jest to trauma, natomiast gdy to przeprowadzka gdzieś blisko to nie wydaje mi sie żeby to była trauma ;)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
  • 4 tygodnie temu...
Cytat

– Warto budować dom, kiedy jest się młodym człowiekiem, aby nasze dzieci mogły wychowywać się już w nowym środowisku, aby zdobywały pierwszych przyjaciół i nie były narażone na traumę, jaką jest przeprowadzka w nowe miejsce i zerwanie poprzednich więzi – stwierdza Dorota Ponińska-Bratosiewicz.

– Dzieci „przeszczepione” bardzo trudno się adaptują i przeważnie nie traktują nowego miejsca zamieszkania jako naprawdę swojego. Dlatego nie zamierzaliśmy i nie zamierzamy zmieniać adresu, nawet jeśli uznajemy, że technologia domu, w którym mieszkamy, jest niedoskonała. Doszliśmy do wniosku, że wolimy przeprowadzić duży remont i modernizację niż opuszczać to miejsce. Miejsce, które przecież wybraliśmy przed laty ze względu na jego urodę. Zresztą my podobnie jak dzieci nawiązaliśmy wiele przyjaźni w okolicy. A to jest czasami ważniejsze niż rzeczy materialne.

Fragment artykułu: Dlaczego nie wybudowałbym domu szkieletowego?

Co Państwo o tym myślą?



Generalnie faktycznie przeprowadzka jest stresującym wydarzenie, zwłaszcza, jeśli wyjeżdżamy daleko od naszego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wiem jednak z własnego doświadczenia, że to wcale nie musi być jakieś traumatyczne przeżycie. Jako dziecko (9 letnie) przeprowadziłam się z rodzicami z Gdańska do Bielska-Białej, a więc na drugi koniec Polski i pomimo tego, że szkoda mi było opuszczać moich przyjaciół, to jednak szybko przystosowałam się do nowego otoczenia i oswoiłam z tym nowym miejscem:)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Według mnie to różnie to bywa z tymi dziećmi i z ich podejściem do przeprowadzek. Wydaje mi się że dzieci tak do lat 5 nie przywiązują do tego uwagi i to jest właśnie dla nich najlepszy okres na przeprowadzi, natomiast jeśli chodzi o dzieci już starsze to rzeczywiście one mogą ciężko znieść takie przeprowadzi przede wszystkim żle na nich wpłynie rozłąka z zapoznanymi już rówieśnikami.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Patrząc na to jak reagują dzieciaki mojej kuzynki to mogę powiedzieć, że żadnej traumy nie było. Dzieci w wieku 6 i 9 lat. Wiele zależy pewnie od tego, do jakiego miejsca się przesiedlają - jak z ciasnego mieszkania do domu, gdzie każdy ma swój pokój to wiesz... icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Zależy od wieku dzieci. Ja pamiętam, że jak moi rodzice wybudowali dom pod miastem i musiałam się tam przenieść to była dla mnie trauma. Miałam wtedy 13 lat, swoich kolegów z podwórka i wszędzie blisko. Do szkoły i tak chodziłam w mieście dalej, więc znajomi byli dalej tam i z tej wioseczki nie zaprzyjaźniłam się praktycznie z nikim (to jest dość hermetyczne społeczeństwo). Więc o ile małym dzieciom jest obojętne, to starszym może przysporzyć to wiele kłopotów.
  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Na pewno przeprowadzka wiąże się z dużymi zmianami, ale o traumie chyba nie można tu mówić. Wydaje mi się, że im dziecko młodsze tym lepiej znosi przeprowadzkę i cieszy się, że będzie mieszkało w nowym miejscu. Natomiast nastolatkowie już nie podchodzą do tego tak entuzjastycznie, boją się zmiany szkoły, utraty przyjaciół itp. ale po kilkunastu dniach mieszkania w nowym miejscu wszystko wraca do normy.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 miesiące temu...
Na pewno jest to przeżycie dla każdego ale nie nazywajmy tego traumą. Jeśli ktoś jest przywiązany do starego miejsca to będzie miał problem to wszystko zaakceptować. Jeśli skacze z miasta do miasta np za pracą to jaki stres. Większy chyba o pracę.
Co do dzieci to takie 1-5 lat to dla nich raczej jest wszystko jedno. Już starsze mają kolegów , swoje miejsca. Ale nie jest to dla nich traumą. Trzeba z nimi porozmawiać.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zależy ile lat i od osobowości no i jak daleko ma się przeprowadzać - jak nastolatek to trauma murowana icon_smile.gif




Guzik prawda. A jak ma kilkanaście lat i musi zamieszkać w internacie? A jak trochę więcej i w akademiku? We łbach najwyżej poniektórym się przewraca i wymyślają dysleksje, sreksje, traumy i pierdaumy. Otóż dziecię, niezależnie od lat, marzy o czymś nowym, a nie o kiśnięciu we własnym sosie. To tylko starym się wapno lasuje i nie potrafią odróżnić rzeczywistości od własnej, chorej wyobraźni.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 miesiące temu...
Wszystko zależy od tego jak to zostanie przedstawione dzieciakom ;) Wszyscy doskonale wiemy, że dzieci przywiązują się do miejsca z uwagi na poczucie bezpieczeństwa, ale jeśli odpowiednio się im przestawi korzyści wynikające z nowego domu, będą równie podekscytowane jak rodzice icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja się zastanawiam, czy to dla mnie przeprowadzka nie była traumą icon_confused.gif
Bałagan, kartony.....
Na początku było mi dziwnie, nawet nasz synek (2lata) siedząc ze mna na krzesłach(stołu nie było-jak u Balcerków z "Alternatywy 4") powiedział:mamo ja chcę do naszego domu...
Teraz już jest ok.,ale jak odwiedzamy stary dom, to wchodząc za bramę mówi: "O!To moje podwórko jest!!!"
Ja natomiast czułam sie jak na celowniku(nowych sąsiadów) i kiedy wychodziłam sobie tak postać i popatrzeć bez celu na moje "włości" to orientowałam się po chwili,że patrza ną mnie czyjeś czujne oczy... i chowałam się do domu(jak ten dzikus).Teraz to w piżamie nawet poginam na podwórku jak trzeba i nikt tam mi nie straszny... icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Teraz już jest ok.,ale jak odwiedzamy stary dom, to wchodząc za bramę mówi: "O!To moje podwórko jest!!!"



Zawsze zostaje nostalgia. W sierpniu minie rok jak sprzedałam dom - a nadal nie mogę nawet przejeżdżać koło niego , dosłownie. W żołądku ściska, łzy w oczach .
Do nowego trudno się człowiek przyzwyczaja .... nawet jeśli to nowe jest lepsze to i tak początkowo jest bardzo trudno. Przynajmniej ja tak mam.
A dzieci? Dzieci mam wrażenie jakoś ..... szybciej się przyzwyczajają.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głupstwa plotą. Przeprowadziłem się też rok temu, a kiedy przejeżdżam obok swojego lokum, to nawet w okno nie zerknę, a mieszkałem prawie trzydzieści lat. Dzieci też nie płakały. Ani jedno.

Niedawno spotkałem dawną sąsiadkę. Mowi, że nudno się zrobiło...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Cytat

Głupstwa plotą. Przeprowadziłem się też rok temu, a kiedy przejeżdżam obok swojego lokum, to nawet w okno nie zerknę, a mieszkałem prawie trzydzieści lat. Dzieci też nie płakały. Ani jedno.

Niedawno spotkałem dawną sąsiadkę. Mowi, że nudno się zrobiło...




To też zależy, chodzi też o wspomnienia:) Sam dzieci nie mam (jeszcze) i przeprowadzałem się już kilkukrotnie. Domu też nie mam i nie miałem, więc może to też zależy od tego ile pracy i zaangażowania się w coś włożyło. Dajmy na to - do tej pory wynajmowałem mieszkania, od 2 lat już jestem na "swoim" - kupionym i myślę, że teraz byłoby mi szkoda się wyprowadzić, nawet gdybym w perspektywie miał lepsze warunki, lokalizację.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 miesiące temu...
Znajomi się ostatnio przeprowadzili z 3 dzieciaków i uznali to za ulgę icon_biggrin.gif chociaż nie taką całkowitą ulgę bo dzieciaki ściągają kolegów i koleżanki do nich na wspólną zabawą więc mają zazwyczaj pełen dom cudzych dzieciaków:) ale za to mniej strachu że coś się stanie...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nadal jestem przy tym iż wszystko zależy od wieku dziecka , rozmowy z nim i nastawienia. Niektórzy lubią zmiany również i zmiany otoczenia, a inni zapuszczają korzenie. Ja dziś w życiu nie zgodził bym się na przeprowadzkę ,chyba że życie by mnie zmusiło. Kocham miejsce w którym dorastałem , żyję i chcę tu żyć.
Więc jeśli byłbym dzieckiem to miałbym problemy. Ale każdy wiek to też inny poziom myślenia. Więc ciężko stwierdzić jak by to było.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Witam Kupiliśmy działkę, projekt, znaleźliśmy (o ironio) wykonawcę. Podpisaliśmy umowę gdzie wykonawca zagwarantował w cenie kierownika budowy.  Co więcej Wykonawca zapewnił, że cena za kierownika budowy" obejmuje dalsze, pozostałe etapy. (Wykonawca dociąga budowętylko do stanu SSO).  Ponieważ jesteśmy laikami (pierwsza budowa w życiu), a domek dla siebie. Dopiero (o zgroro) pod koniec budowy zorientowaliśmy się ze dłużej nie możemy być spolegliwi. Zaczęliśmy domagać się coraz bardziej stanowczo szanowania naszego spojrzenia na prowadzenie prac, budowę, niedociągnięcia i nieprofesjonalne wykonania etapów. Wykonawca (uwaga - z polecenia!) twierdził i pocieszał, ze jest ok (cyt:"panie, ja od 30 lat tak robię i żadem dom się nie zawalił").  Docierając perspektywicznie do zakończenia umowy i poukładania następnych wykonawców zaczęliśmy zapraszać na budowę dalszych oferentów. By po wymiarowali stan rzeczy określili wartość ofert, Okazywało się, ze np chudziak w domu wylany jest tak krzywo/ nierówno, ze nie da się normalnie położyć styropianu. (da się ale zajęło by to koszmarnie dużo czasu = pieniędzy). Poprosiliśmy Fimę z daleka Polski by przyjechała oceniła ile styro betonu trzeba by wyrównać na minimum pod styropian chudziak. Poinformowaliśmy wykonawcę. Poprosiliśmy o uprzątnięcie wewnątrz kompletnego bałaganu (istny "Meksyk").  On obiecał i parokrotnie zaakceptował termin. Co więcej oznajmił że będzie ponieważ dalej będzie ciągnął prace. Przyjechał oferent z daleka (150km w jedną stronę) by dokonać pomiarów. My także stawiliśmy się na budowie. Wykonawcy brak. W budnku kompletny bałagan.... Dzwonię do wykonawcy. Pytam dlaczego nie jest na budowie, dlaczego nie posprzątał...itd? On na to ze przecież jest na budowie.... Ja na to że nieprawda, bo jesteśmy my i oferent (z daleka) więc kłamie. A on powiedział "O..." i zamilkł. Przeprosiliśmy Oferenta,. Ten (kryjąc zażenowanie) pokiwał głową, a nawet powiedział ze rozumie sytuację. Pojechał, wrócił do siebie (150km). Oczywiście bez pomiarów. Przeczuwając, że z tym wykonawcą (potocznie) jest coś nie tak, poprosiliśmy o konsultację innych Wykonawców. Potwierdzili brak profesjonalizmu obecnego, niedoróbki, partactwo. Zrobiliśmy dokumentację. Choć naprawa stanu rzeczy (na szczęście) jest fizycznie możliwa wiąże się jednak z dodatkowymi kosztami. Jeden z Fachowców poprosił o wgląd do tzw: "książki budowy". W związku z tym poprosiliśmy o takową Wykonawcę. Ten odesłał do Kierownika Budowy. Kierownik zaczął kręcić. Finalnie odebraliśmy książkę od Wykonawcy. Książka okazała się pełna nieścisłości i braków (złe daty, brak dat - jak pisałem wyżej). Poinformowaliśmy wykonawcę werbalnie o naszym niezadowoleniu itd. Ten skwitował, że wstrzymuje prace (...) i czeka na zapłatę za wysłana właśnie mial-em fakturę (za przed ostatni etap,za weźbę pod blachę). Napisaliśmy pismo do wykonawcy o reklamację w trybie rękojmi. (utraciliśmy zaufanie do obecnego  wykonawcy, nie mamy pewności czy naprawił by sprawnie i należycie).  Napisaliśmy o rozliczenie prac, odliczenie od posiadanej przez wykonawcę pokaźnej zaliczki: wad wykonawstwa/ budowy, zniszczenie działki, drogi za którą naprawę musięliśmy wyłożyć własne, dodatkowe środki itd, itd. W między czasie Kierownik Budowy wpadł chybna w panikę i zaczął do mnie wydzwaniać. tak był natrętny że przykuło moją uwagę. A, jak próbował wmawiać mi, że Dziennik Budowy nie jest moją własnością wyprowadził mnie z równowagi. Wprawdzie nie dałem po sobie tego poznać. ale podjąłem działania konfrontujące. Okazało się, że Kierownik próbował wymusić oddanie dziennika podstępem, wmawiając mi nieprawdę.   Dotychczasowy wykonawca nie mogąc pogodzić się z możliwymi konsekwencjami najwyraźniej wpadł w furię. Zaczął jeździć do naszych dostawców/ dalszych wykonawców (m.in blachy na dach) i opowiadać kompletne bzdury, grozić i terroryzować żeby nie udzielali przypadkiem mi dalszych usług.  Ci dalsi dostawcy /wykonawcy w rozmowach telefonicznych powiadomili mnie o tym fakcie. Niektórzy dość mocno przestraszeni. Wyjaśniłem sytuację/ stan rzeczy. Te działania wykonawcy to groźby karalne. Powiadomiliśmy pismem wykonawcę o wiedzy co do jego dalszych praktyk i konsekwencjach z kk.   Nowego Wykonawcę Zastępczego już mamy. Przymierzamy się do zmiany Kierownika (jeszcze się wahamy) Ale! Tu pytanie. Powiadamiać o praktykach i procederze wykonawcy / kierownika budowy Policję i Prokuratora...? Pozdrawiam
    • Kochany, o czym mowa? O jakiej budowie nawijasz? Bo w zwyczajnym życiu, kierownik budowy jest reprezentantem inwestora a nie wykonawcy, Więc albo opowiadasz androny, albo wałkują cię jak chcą, w dodatku za twoje pieniądze, 
    • Co o tym przypadku sądzicie? Wykonawca (firma budowlana) i jej Kierownik budowy. W dużym skrócie. Wykonawca zapewniał w umowie o budowę domu (płatne w etapach za całość) swojego kierownika budowy (w cenie realizacji budowy). Niestety pod koniec budowy okazało się że: Wyszły niedociągnięcia fizyczne, wady inwestycji, które przed nami ukrywano, a my nie byliśmy w stanie ostatecznie i fachowo ich zidentyfikować. (pomogli inni fachowcy). Złożyliśmy już pod sam koniec budowy (na etapie postawionej wieźby) reklamację w trybie rękojmi u wykonawcy. Równolegle niepokojąc się o całokształt poprosiliśmy o wgląd do dziennika budowy. I tu zaczęły się przysłowiowe "schody". Po serii dziwacznych uników, mataczenia, zwodzenia = oszukiwania gdzie jest dziennik cudem go otrzymaliśmy. Po otrzymaniu dziennika budowy, okazało się, że jest w nim na początku data rozpoczęcia budowy na dosłownie parę dni z przed otrzymania dziennika w nasze ręce. (co jest nieprawdą) Faktyczna data (czas) rozpoczęcia budowy to 1/2 roku wstecz (dowody/ zdjęcia itd). W dzienniku przy kolejnych etapach /robotach nie ma dat. Co dzieje się dalej...? Wykonawca zaczyna zachowywać się opryskliwie, oszukuje nas że jest na budowie, choć nie ma go, nic się nie posuwa. Na prośbę uprzątnięcia terenu, pomieszczeń budowanego budynku nie reaguje (przytakuje - nie robi). Umówieni z dalszymi wykonawcami nie możemy przeprowadzić pomiarów naprawy np nierównego chudziaka. Musimy przepraszać oferentów naprawy, umawiać się na kolejne wizyty. Informujemy wykonawcę telefonicznie, że jesteśmy na naszej budowie, a on twierdzi że jest także. (totalny brak szacunku) Lekceważy to o co prosi Inwestor. Zamierzamy zmienić Kierownika budowy. Dlaczego zamierzamy to zrobić? a) prawdopodobnie tzw: kierownik w zmowie z wykonawcą nie działa w naszym interesie. (dostaliśmy kierownika w cenie wykonawcy), prawdopodobnie w ogóle nie bywał przy odbiorach kolejnych etapów. b) zgodnie z umową z wykonawcą nie były nigdy przedstawiane nam protokoły na kolejne etapy budowy (a powinny - takie są zapisy w umowie), Wykonawca po każdym etapie wysyłał fakturę do zapłaty. Żądał bezwarunkowego regulowania należności w ciągu 3 dni. Co myśmy naiwnie robili/ czynili (płacili). c) na wysłane pismo z reklamacją (z tytułu rękojmi - wady fizyczne usługi/ budowy oraz prawne - braku wpisów do dziennika, nieprawdziwa data rozpoczęcia budowy + brak dat przy każdym etapie) wykonawca definitywnie wstrzymał prace. Żąda natychmiastowej zapłaty za poprzedni etap. d) wykonawca (prawdopodobnie nierozsądnie - złośliwie) jeździ po naszych podwykonawcach (następnych etapów budowy/ blachy na dachy) i opowiada głupoty. Terroryzuje ich mówiąc (oświadczając), że będzie je niszczył. Ponieważ Inwestor nie zapłacił za ostatni etap (wieźba pod dach). A, te praktyki wykonawcy to już:"groźby karalne" (KK) e) dodatkowo kierownik żądał bezwarunkowego oddania (natychmiast) dziennika budowy. Twierdził, że to nie nasza (jako Inwestora) własność. Dobre....? Utraciliśmy zaufanie do wykonawcy oraz do Kierownika. Co radzicie Państwo w takim przypadku? Znaleźliśmy wykonawcę zastępczego. Umówiliśmy się na dalsze prace (dokończenie budowy). Ewentualne poprawki i naprawy wad poprzedniego wykonawcy. Co Państwo na to? Zmienić kierownika budowy? Złożyć zawiadomienie (potwierdzenie nieprawdy = kierownik budowy/ wykonawca ) na Komendę Policji?
    • Bez oględzin nawet małego fachowca, nie da rady Ci pomóc. Potrzebne są informacje, których nie ma. Se la v'ie. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...