Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Recommended Posts

  • 2 tygodnie później...
Dnia 27.08.2017 o 13:03, gawel napisał:

Sam się odchudzam cóż widocznie sam zostałem już tylko gruby no cóż, póki co -22,5 na blacie tempo nie powala a entuzjazm adekwatny do tempa :S

Nie sam nie sam :) 
Nie widziałem wpisów sierpniowych,notoryczny brak czasu

Dzisiaj na wadze ujrzałem 149.5 kg :yahoo:
Czyli schudłem ponad 50 kg.Ile ponad nie wiem bo waga nie jest przystosowana do ważenia słoni i pokazywała błąd(ewentualnie żebym z niej złaził) ;) 

Co dalej. Pewnie drugich pięćdziesięciu nie uda się zrzucić ale trzydzieści do późnej wiosny na pewno :) 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie później...
  • 3 tygodnie później...

Idziemy podobnie,tempo przyhamowało ale konieczność jest bezdyskusyjna,nie mam problemu z przekonaniem siebie że powinienem trzymać dietę

od ostatniego wpisu czyli w ciągu 6 tygodni ubyło mnie 4.5 kg,tym samym wyrównałem lub nawet  pobiłem mój rekord sprzed 10 lat czyli -55 kg

i pomyśleć że niektóre panie właśnie tyle ważą :) 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Batman napisał:

Fajny temat ;) Ja zaczynalem ze 119 kg. Postanowilem biegac, po trzech miesiacach przebieglem piewsza uliczna dyszke, po poltora roku wazylem 98 kg ale obecnie nie biegam i waga podskoczyla do 107 kg. Trza sie wziac w garsc bo obiecalem sobie, ze 10 km przebiegne ponizej 40 minut :P

 Nie nawiedzę biegać, ale bardzo lubię szybkie i długie spacery. Samo bieganie, jako podstawa kontroli wagi to według mnie zły pomysł ponieważ:  zabiera dużo czasu i wymaga odpowiednich warunków pogodowych, jest kontuzyjne i prowadzi do dysfunkcji stawów (wcześniej czy później), opieranie kontroli wagi na bieganiu i jedzenie wszystkiego po 45 roku życia, prowadzi do sytuacji że jakakolwiek kontuzja kończy się skokiem wagi, a człowiek wygląda i czuje się jak kubeł na śmieci :zalamka:. Reasumując biegać po to żeby żreć jest dla mnie uwłaczające jako dla człowieka.

 

Ale nie mniej jednak bardzo Ci gratuluję i trochę zazdroszczę biegania a przede wszystkim pozytywnego nastawienia do tej dyscypliny.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.10.2017 o 05:43, gawel napisał:

Samo bieganie, jako podstawa kontroli wagi to według mnie zły pomysł ponieważ:  zabiera dużo czasu i wymaga odpowiednich warunków pogodowych, jest kontuzyjne i prowadzi do dysfunkcji stawów (wcześniej czy później), opieranie kontroli wagi na bieganiu i jedzenie wszystkiego po 45 roku życia, prowadzi do sytuacji że jakakolwiek kontuzja kończy się skokiem wagi, a człowiek wygląda i czuje się jak kubeł na śmieci :zalamka:. Reasumując biegać po to żeby żreć jest dla mnie uwłaczające jako dla człowieka.

Bo na szlaku buduje się kondycję a odchudza się w kuchni. Nie da się jeść (żreć) i biegać, żeby schudnąć. W moim przypadku bieganie pozwala zachować reżim dietetyczny. Czyli: gdy biegam to żal mi żreć i dzięki temu chudnę - mam motywację by przy bieganiu się odchudzać. Mam 170 cm wzrostu, gdy zaczynałem ważyłem 120 kg a powinienem mniej niż 80 kg. Co dało mi bieganie? Zgubiłem łącznie ponad 25 kg, jako grubasek przebiegłem 10 km w 55 minut, jestem w stanie przebiec więcej niż półmaraton a wszystko to ważąc 20 kg za dużo (to ogromna nadwaga przy bieganiu). A po za tym. Żaden powód by schudnąć nie jest uwłaczający. Nikt nam tego nie da za darmo. Trzeba ofiar! Każdemu życzę powodzenia!

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...

Bardzo ciekawe uwagi na temat cukru. Zabolało mnie  troszkę że "Za tezą o zdrowotnych właściwościach miodu stoi wyłącznie mądrość ludowa – podkreślił ekspert."

Co do ksylitolu - zapomnieli dodać jeszcze jeden mankament. Cenę :)

Całość w linku

http://www.rp.pl/Medycyna-i-zdrowie/171128885-Istnieje-cukier-ktory-naprawde-krzepi.html

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ksylitol nie powinien być stosowany w przypadku nietolerancji węglowodanów krótkołańcuchowych. Nie jest wskazane jego stosowanie przez osoby chore na zespół jelita nadwrażliwego. Ze względu na niedostateczne wykształcenie przewodu pokarmowego nie należy także podawać ksylitolu dzieciom do trzeciego roku życia.

15 minut temu, bobiczek napisał:

Co do ksylitolu - zapomnieli dodać jeszcze jeden mankament. Cenę :)

 A jak go kupisz to może zawierać domieszkę zwyklego cukru lub glukozy, bo kto tam się połapie jak będzie np. 20% innego cukru albo odwrotnie.:scratching:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, animus napisał:

Ksylitol nie powinien być stosowany w przypadku nietolerancji węglowodanów krótkołańcuchowych. Nie jest wskazane jego stosowanie przez osoby chore na zespół jelita nadwrażliwego. 

Minimalne ograniczenia. Myślę że jednak stosowanie go jako zamiennika jest wskazane. Ja korzystam od roku 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 6.12.2017 o 09:17, bobiczek napisał:

Bardzo ciekawe uwagi na temat cukru. Zabolało mnie  troszkę że "Za tezą o zdrowotnych właściwościach miodu stoi wyłącznie mądrość ludowa – podkreślił ekspert."

Co do ksylitolu - zapomnieli dodać jeszcze jeden mankament. Cenę :)

Całość w linku

http://www.rp.pl/Medycyna-i-zdrowie/171128885-Istnieje-cukier-ktory-naprawde-krzepi.html

Uwielbiam te pseudo medyczne publikacje, które dziwnym trafem nie posiadają bibliografii, a często nawet autora. 3/4 tekstu, jak nie więcej to bujda. Jak czytam zdanie, "istnieje cukier, który jest zdrowy", to nóż mi się w kieszeni otwiera. Jedyne faktyczne działanie ksylitolu jest takie, że wolniej wchłania się z przewodu pokarmowego, bo posiada niższy ładunek glikemiczny, niż sacharoza. 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sola, to ty nie wiesz że cukier naprawdę krzepi? :P

cukier-krzepi.png

 

matko.JPG

jak%20jedza.JPG

 

A tak na serio, to mam tak samo jak ty...albo i bardziej, trochę mam skrzywienie na tym punkcie ;)

I tak jak napisałaś - jak nie ma  odniesienia do konkretnych publikacji - to nie warto nawet czytać...Ale jest coraz gorzej, bo przybywa badań sponsorowanych i bywa, że są odwołania do takich "sponsorów" ;)

 

 

 

 

12 godzin temu, bobiczek napisał:

Glukometr je zauważył. Oczywiście żarcie na szybko i byle czego spowoduje że ten ksylitol nie będzie cudotwórcą, ale nie muszę rezygnować ze słodzenia kawki i herbaty które pijam tylko słodzone

zauważył, czyli masz już cukrzycę??

 

Podłamałem się trochę, byłem niedawno na spotkaniu 25 lat po skończeniu szkoły i poziom cukru to był jeden z tematów wiodących. Część ma już cukrzycę, a sporo osób stan przedcukrzycowy - i na bank tę cukrzycę będą mieć....

A to są wszystko młode osoby.....

Edytowano przez aaaa (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To o czym piszesz aaaa, to już standard. Kwestia jest najprostsza i najbanalniejsza na świecie. Dieta, dieta i jeszcze raz dieta. Zamiast odrobiny wysiłku i weryfikacji, co wkłada się do ust, ludzie wolą się zapychać czym popadnie i łykać kilogramy tabletek. Wpis Prezesa dobitnie to pokazuje; "nie muszę rezygnować ze słodzenia".

 

O ile cukier w pokarmie, można okrasić sporą ilością błonnika sprawiając, że będzie się wolno wchłaniał (mowa tu o przygotowywaniu posiłków w domu, markety o to nie dbają). Tak słodzenie napojów to mordowanie samego siebie. Każdy gram cukru przyspiesza procesy starzenia. Wyrzuty insuliny każdorazowo zostawiają ślad w organizmie. Połączenie niekontrolowanej cukrzycy i palenia papierosów, to max 15 lat życia, przy bardzo dobrych genach.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, solange63 napisał:

To o czym piszesz aaaa, to już standard. Kwestia jest najprostsza i najbanalniejsza na świecie. Dieta, dieta i jeszcze raz dieta. Zamiast odrobiny wysiłku i weryfikacji, co wkłada się do ust, ludzie wolą się zapychać czym popadnie i łykać kilogramy tabletek. Wpis Prezesa dobitnie to pokazuje; "nie muszę rezygnować ze słodzenia".

 

O ile cukier w pokarmie, można okrasić sporą ilością błonnika sprawiając, że będzie się wolno wchłaniał (mowa tu o przygotowywaniu posiłków w domu, markety o to nie dbają). Tak słodzenie napojów to mordowanie samego siebie. Każdy gram cukru przyspiesza procesy starzenia. Wyrzuty insuliny każdorazowo zostawiają ślad w organizmie. Połączenie niekontrolowanej cukrzycy i palenia papierosów, to max 15 lat życia, przy bardzo dobrych genach.

Wiesz - nie lubię określenia "dieta". Wolę - sposób na życie. Bo dieta kojarzy mi się (ale to dotyczy chyba większości) z czasowym pilnowaniem się, trzymaniem "diety" żeby zgubić kilka/kilkanaście kg a potem znowu hulaj dusza, piekła nie ma. I zdziwieniem, że efekt jojo?!? I za jakiś czas znowu....

Dla mnie to sposób na życie, bo ja na tej "diecie" jest od dawna i ona już od dawna jest moim sposobem na życie. Może kontrowersyjnym (dla większości) - ale tym to się kompletnie nie przejmuję...I nie mam zamiaru nic zmieniać, nawet jeśli przeczytam kolejne kilka artykułów propagandowych, ze moje żywienie jest niezdrowe ;)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, solange63 napisał:

 Jedyne faktyczne działanie ksylitolu jest takie, że wolniej wchłania się z przewodu pokarmowego, bo posiada niższy ładunek glikemiczny, niż sacharoza. 

Wiem że jedyna różnica w składzie to :

Cukier: 4 kalorie na gram.

Ksylitol: 2,4 kalorii na gram.

 

Węglowodany to samo

Białko to samo

Tłuszcz to samo

 

Przekonuje mnie to:

Ksylitol nie zawiera fruktozy i ma nieznaczny wpływ na poziom cukru i insuliny we krwi

Indeks glikemiczny (klasyfikacja produktów żywnościowych na podstawie ich wpływu na poziom glukozy we krwi w 2-3 godziny po ich spożyciu) ksylitolu wynosi tylko 7, natomiast zwykły cukier ma wskaźnik glikemiczny 60-70.

 

W związku z powyższym - zostaję przy ksylitolu

 

3 godziny temu, aaaa napisał:

zauważył, czyli masz już cukrzycę??

 

Jestem zagrożony, jak większość Polaków w moim wieku.

Wolę dmuchać na zimne i kontrolować. Zresztą jestem ciekaw kto z Was robił sobie porządną krzywą cukrową bez skierowania od lekarza? Myślę że nawet nie połowa.

A ja zrobiłem, troszkę się przestraszyłem i postanowiłem zadbać (chociaż pociąg do Snickersa i czekolady z orzechami mam ogromny i nie do okiełznania :)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bobiczek, wiesz jakie mam skojarzenie po tym co napisałeś - że zostajesz przy ksylitolu?

Że aspartam kiedyś i dzisiaj zresztą oficjalnie tez jest uznawany za super zamiennik cukru a do tego ma 0 kalorii :P

Ale wystarczy, że wpiszesz w google lub youtube - Aspartam Rakotwórcza Słodycz.

Aspartam był swego czasu rewolucyjnym odkryciem i dalej jest chyba powszechnie stosowany (wszelkie produkty light czy też 0% cukru)

Może się okazać, że za jakiś czas, podobne filmiki będą o ksylitolu lub innych tego typu wynalazkach....

12 minut temu, bobiczek napisał:

Jestem zagrożony, jak większość Polaków w moim wieku.

Wolę dmuchać na zimne i kontrolować. Zresztą jestem ciekaw kto z Was robił sobie porządną krzywą cukrową bez skierowania od lekarza? Myślę że nawet nie połowa.

A ja zrobiłem, troszkę się przestraszyłem i postanowiłem zadbać (chociaż pociąg do Snickersa i czekolady z orzechami mam ogromny i nie do okiełznania :)

Zapomniałeś dopisać - większość Polaków w moim wieku, żywiących się tak samo jak ja. ;)

Bo wiesz, ja mam przeświadczenie graniczące z pewnością - że jak będę w twoim wieku, to nie będę zagrożony w żaden sposób. (Sola też nie ;))

Nie czuję potrzeby robienia krzywej cukrowej - bo zwyczajnie wiem co jem. A i tak profilaktycznie robię sobie od jakiegoś czasu raz w roku kompleksowe badania krwi (morfologia,cholesterol itp)

Aha, żeby nie było - jedyny wyjątek jaki do tej pory robiłem to było na zlotach forumowych, wtedy pozwalałem sobie jedzenie rzeczy o których normalnie nawet nie pomyślę, że są jadalne :P

1 godzinę temu, solange63 napisał:

Dla mnie dieta=sposób odżywiania. Dobre nawyki. Jest bezterminowa.

dla mnie tak samo - ale to oznacza że zaliczamy się do jakiegoś promila, marginesu ;) czy jak to nazwać...

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Prezesu, ja w żadnym wypadku nie zamierzam Cię od ksylitolu odciągać, bo faktycznie jeśli stoimy przed wyborem cukier kryształ, a brzozowy, to wybieram opcję nr 2.

Co nie zmienia faktu, że cukier jakim by nie był to silny środek uzależniający. Twój organizm oprócz słabszego wyrzutu insuliny, nie odróżnia jaki cukier spożyłeś. W związku z tym dostarczasz mu kolejną działkę narkotyku. Po pewnym czasie znowu uruchomi się system obronny i zaczniesz myśleć o przyjęciu kolejnej porcji. Jedyny sposób na oderwanie się od nałogu to oduczenie nagradzania się słodkim smakiem. 

8 minut temu, aaaa napisał:

 

Aha, żeby nie było - jedyny wyjątek jaki do tej pory robiłem to było na zlotach forumowych, wtedy pozwalałem sobie jedzenie rzeczy o których normalnie nawet nie pomyślę, że są jadalne :P

 

Ja pozwalam sobie częściej. To nie jest tak, że jestem fanatyczką i nie tknę niczego co zawiera cukier. Chodzi tylko o proporcje. Jeśli na co dzień mamy pełnowartościową dietę, przyjmujemy dużo warzyw, pełnoziarnistych produktów, a 5 filiżanek kawy zastępujemy zieloną herbata, albo ziołowymi naparami, to 1 ciastko nas nie zabije. Tylko fenomen zdrowego odżywiania polega na tym, że jak mamy dobrze zbilansowaną dietę, to nie mamy ochoty na słodkie. 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Byłem łasuchem na słodycze - nieprawdopodobnym w zasadzie to 75% mojej diety to były słodycze. Słodkości traktowałem jak wroga - niszczyłem je w swoim układzie trawiennym.

Zdecydowana większość tych słodyczy była własnej produkcji.

 

Jestem łasuchem, ale okazjonalnym. Przez tygodnie unikam słodyczy, ale jak mnie najdzie chcica, to trochę konsumuję.

 

Jak "zgubiłem" te ponad 40kg kilka lat temu tak trzymam wagę z wahaniami plus/minus 2 kg.

Jem na co mam ochotę, jakoś do lekarzy nie chodzę, bo wyznaję zasadę, że przyzwoity człowiek na coś umrzeć musi.:D

 

Jednego się trzymam - nie umrę na schorzenia związane z otyłością.

 

Ps. Unikam spożywania "półproduktów" - preferuję własną "produkcję" tego co spożywam.

 

Złota zasada NWT a dla dziewczyn kostium kąpielowy do lodówki.:icon_cool:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, solange63 napisał:

Ja pozwalam sobie częściej. To nie jest tak, że jestem fanatyczką i nie tknę niczego co zawiera cukier. Chodzi tylko o proporcje. Jeśli na co dzień mamy pełnowartościową dietę, przyjmujemy dużo warzyw, pełnoziarnistych produktów, a 5 filiżanek kawy zastępujemy zieloną herbata, albo ziołowymi naparami, to 1 ciastko nas nie zabije. Tylko fenomen zdrowego odżywiania polega na tym, że jak mamy dobrze zbilansowaną dietę, to nie mamy ochoty na słodkie. 

Tutaj nie chodzi tylko o cukier...  Wg twoich kryteriów, to ja jestem fanatykiem :th_girl_hideface:

Dla mnie np. pełnoziarniste produkty są niejadalne...ale np. najbardziej nie służą mi produkty mleczne.

Dla mnie za słodkie są owoce, które innym nie smakują, bo są mdłe,bez smaku (czyt. mało słodkie)

Ale tak jak napisałem - te zloty mają to do siebie że i na blok od Dagi się skuszę, na babkę od Barki, na chleb ze smalcem i na wiele innych rzeczy też ;)

Potem potrzebuję oczywiście trochę czasu, żeby wszystko się z powrotem wyregulowało, swoje też odchoruję...

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Taka luźna uwaga odnośnie cukru. To nie w cukrze używanym przez nas do dosładzania jest problem, tylko w tzw. cukrze dodanym, a w półproduktach jest tego multum - dużo, dużo więcej niż tego do słodzenia herbaty.

 

Ps. A chemiczne substytuty cukru są jak kobieta bez kuciapki - moim zdaniem, oczywiście :icon_lol:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, bajbaga napisał:

Taka luźna uwaga odnośnie cukru. To nie w cukrze używanym przez nas do dosładzania jest problem, tylko w tzw. cukrze dodanym, a w półproduktach jest tego multum - dużo, dużo więcej niż tego do słodzenia herbaty.

 

Oczywiście. Tutaj mamy kolejny podstawowy problem. Ludzie nie czytają składu produktów, które kupują. Potem się dziwią, że w wędlinach jest syrop g-f :bezradny:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

We wszystkim trzeba mieć umiar - życie jest jedno, a jedzenie to przyjemność.

 

Była sobie para z 60-letnim stażem małżeńskim. Nie byli bogaci, ale dawali sobie radę, ostrożnie gospodarując pieniędzmi. Mieli po 85 lat, ale byli dobrego zdrowia, głównie dzięki żonie, która przez ostatnią dekadę kładła wielki nacisk na zdrowe jedzenie i ćwiczenia. Z pewnością żyliby jeszcze długo, jednak podczas podróży rozbił się ich samolot. 
Tak więc trafili do nieba. Stanęli przed niebiańskimi wrotami, a św. Piotr wprowadził ich do wewnątrz.
Udali się do klubu i zobaczyli obficie zastawiony stół, z każdą kuchnią, jaką sobie można wymarzyć. Staruszek patrzył na owoce morza, steki, egzotyczne desery i przeróżne rodzaje napojów. 
- Nawet nie pytaj - św. Piotr uprzedził staruszka. - To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie się. 
Staruszek rozejrzał się wokół i nerwowo spojrzał na żonę. 
- Dobrze, a gdzie są nisko tłuszczowe, niskocholesterolowe potrawy i bezkofeinowa kawa? - zapytał. 
- To jest najlepsza część - odpowiedział św. Piotr. - Możecie jeść i pić ile chcecie i nigdy nie będziecie grubi ani chorzy. To jest niebo! 
Staruszek wciąż nie dowierzał. 
- Żadnej gimnastyki, aby to zgubić? - zapytał. 
- Nie, chyba że chcecie - odpowiedział Piotr. 
- Nie ma badania poziomu cukru ani ciśnienia krwi ani... 
- Już nigdy. Wszystko, co tu robicie, ma wam sprawiać radość. 
Staruszek spojrzał na żonę i powiedział: 
- Ty i te twoje durne otrębowe płatki! A mogliśmy tu być już dziesięć lat temu!

:D

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Twoim zdaniem, gdyby wszyscy ludzie zaczęli jeść rano śniadanie, to w skali całej Ziemi liczba chorych na cukrzycę: A – zmaleje, B – nie zmieni się, C – wzrośnie? I dlaczego? Ciekaw jestem, co sądzicie. Oczekuję na przemyślenia."

 

No to napisz - jak myślisz. Bo ja nie mam pojęcia

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.12.2017 o 08:10, aaaa napisał:

to akurat też fanatyzm :/

przynajmniej promowanie diet niskowęglowodanowych dla wszystkich, jako perpetuum mobile na problemy żywieniowe dzisiejszego świata.

Takie odżywianie powinno stosować się chwilowo, pod ścisłym nadzorem lekarza.

 

Jak weszłam do sklepu na wymienionej stronie, to mi się włos zjeżył. "Dieta osobowości", "Wylecz raka"... nie dziwota, że mamy w kraju jedną z wyższych śmiertelności, jeśli ludzie zamiast u lekarza, leczą się sami... z raka :bezradny:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, solange63 napisał:

to akurat też fanatyzm :/

przynajmniej promowanie diet niskowęglowodanowych dla wszystkich, jako perpetuum mobile na problemy żywieniowe dzisiejszego świata.

Takie odżywianie powinno stosować się chwilowo, pod ścisłym nadzorem lekarza.

Trochę mnie rozbawiłaś że powinno się chwilowo, pod nadzorem lekarza.

Jestem dość dawno na takim żywieniu(liczone w latach) i ciągle doświadczam pozytywnych tego efektów. Znaczy się - jestem już nie do uratowania? :P Bo za długo stosuję i bez nadzoru lekarza?

 

Oczywiście, nie ma złotego środka dla wszystkich, z tym się zgodzę.

Nie dziwię się też, że te diety są przedstawiane jako niebezpieczne - no bo jak to tak - można tylko zmienić żywienie (fakt drastycznie - i na tym właśnie polega problem) i wyleczyć się z wielu dolegliwości? (często nawet takich, wobec których medycyna pozostaje bezsilna, albo oferuje tylko branie tabletek do końca życia)

Bez brania żadnych pigułek? bez żadnego zysku dla bigpharmy? Nie może być....:P

 

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Wczoraj rano pozakrywalem to kołdrą kocami szmatami tzn na szybko tym co miałem. Boję się po prostu o wczorajsza noc. Beton skończyłem wylewać koło 15 więc na plusie było koło 4-5 godzin potem jakieś delikatne mrozki dopiero później parę godzin było koło minus 4-5. Dziś na 3 godziny załączyłem dmuchawe gazowa ale to podniosło temp do 3-4 na plus. Dziś jak wspomniałem tymi kocami to nakrylem ale znowu te cholerne przymrozki. Jak możesz całościowo podsumować ta sytuację? Dziękuję i życzę zdrowia  Wiem że Google często mówi prawdę ale dociekam teorii od ludzi którzy faktycznie przeżyli coś podobnego bo procedury producentów to jedno a życie czasami pokazuje drugie
    • Ale to nie znaczy, że twój beton osiągnął temperaturę zagrażającą rozpadowi... Podczas wiązania betonu wydziela się ciepło, całość budowli miała temperaturę 7 stopni (jak piszesz w innym temacie), nie wydaje mi się, że coś tam mogło się rozsadzić, tym bardziej, że jak piszesz, był to półsuchy beton... Dziś w nocy zapowiadają też przymrozki w całym kraju... zatem musisz się liczyć z tym, że schody dłuższy czas nie osiągną twardości takiej, jakby to było przy ok. 20 stopniach...   Nie znam metody sprawdzenia po takim czasie stanu wylewki... wydaje mi się, że musisz po prostu czekać... może w dzień podgrzać jakąś dmuchawą i okryć matami, czy plandeką...
    • Te minus 4 stopnie były raptem 3 godziny może dłużej... Jak sprawdzić czy szlak nie trafił tych schodów?  Dodam że te schody były już ulane koło 15 gdzie było jeszcze na plusie koło 5 i szybko oddały wodę ale w nocy zauważyłem że Góra trepow się troszkę jakby swiecila
    • Temperatura jest nieco wyższa przez nieco dłuższy czas... z naciskiem na "nieco"... przy braku wiatru i przeciągów to "nieco" jest nieco dłuższe... troczę ciepła jest zakumulowane w materiałach wcześniej wykonanych i oddanie jego trochę potrwa, ale nie można tego nazwać uodpornieniem przed mrozem... Mróz  może wpłynąć na mokry beton w ten sposób, że dużo dłużej beton będzie wiązał, ale przy dużym mrozie, poniżej 4 stopni, w której to temperaturze woda zamarzając osiąga największą objętość - może wystąpić efekt rozsadzania materiału... Wujek GOOGLE podpowie
    • Witam, czy w domu surowym bez okien jest taka sama temperatura jak na zewnątrz? Robiłem schody betonowe i martwię się czy ich nie zniszczy mróz na dworzu było minus 4 natomiast w środku domu nie dałem termometra ale czy mury i szalunki nie uodparniaja jednak tego betonu przed mrozem? Czy temperatura w takim domu bez okien jest nieco wyższa niż na zewnątrz? 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...