Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Recommended Posts

Cytat

A u mnie kolasją właśnie na stole icon_mrgreen.gif

[attachment=24257:SAM_1211.JPG]



Uhh
Daj tą samą kolację na mniejszy talerz to chociaż oszukasz mózg icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Uhh
Daj tą samą kolację na mniejszy talerz to chociaż oszukasz mózg icon_biggrin.gif



Nie muszę oszukiwać .... śśśśśssie obżarłam icon_rolleyes.gif
Ale zapamiętam na przyszłość icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czeee...
Śniadaniowo...był jogurt naturalny icon_wink.gif
Modlimy się, co by głód nie przycisnął, bo owocka se zapomniałam zabrać do szpitala...

Daga, jak samopoczucie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Czeee...
Śniadaniowo...był jogurt naturalny icon_wink.gif
Modlimy się, co by głód nie przycisnął, bo owocka se zapomniałam zabrać do szpitala...



Nie tędy droga.
Ty masz chodzić syta. To będzie oznaką, że organizm dostał wszystkich potrzebnych składników, ale z niedoborem paliwa (kalorii). Wtedy nie będzie efektu jojo, bo po zakończeniu diety nie rzucisz się na to wszystko czego dzisiaj przy pomocy silnej woli i modlitwy się wystrzegasz. icon_biggrin.gif
Nie bój się jeść. Tylko patrz, co jesz.

Jogurt naturalny. Sam? Okropnie ubogo. Wrzuć do niego ze dwie łyżki musli orzechowego (patrz na skład musli przy kupowaniu, bo sklepowe półki zalegają kaloryczne i chemiczne badziewia) i pół banana pokrojonego w kosteczkę (fajnie dosłodzi).

Jeszcze raz: nie zaczynaj dnia od głodówki. Jeśli po śniadaniu ciągle martwisz się głodem, to znaczy, że było zbyt ubogo.
Z biegiem czasu zaczniesz nadrabiać braki wieczorem, a tu trzeba te proporcje odwrócić.

Trzymam kciuki. icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Nie tędy droga.
Ty masz chodzić syta. To będzie oznaką, że organizm dostał wszystkich potrzebnych składników, ale z niedoborem paliwa (kalorii). Wtedy nie będzie efektu jojo, bo po zakończeniu diety nie rzucisz się na to wszystko czego dzisiaj przy pomocy silnej woli i modlitwy się wystrzegasz. icon_biggrin.gif
Nie bój się jeść. Tylko patrz, co jesz.

Jogurt naturalny. Sam? Okropnie ubogo. Wrzuć do niego ze dwie łyżki musli orzechowego (patrz na skład musli przy kupowaniu, bo sklepowe półki zalegają kaloryczne i chemiczne badziewia) i pół banana pokrojonego w kosteczkę (fajnie dosłodzi).

Jeszcze raz: nie zaczynaj dnia od głodówki. Jeśli po śniadaniu ciągle martwisz się głodem, to znaczy, że było zbyt ubogo.
Z biegiem czasu zaczniesz nadrabiać braki wieczorem, a tu trzeba te proporcje odwrócić.

Trzymam kciuki. icon_smile.gif



Podpisuję się wszystkimi łapkami.
U mnie śniadanie na szybko , bo zaraz mam wybyć z domu ... trzy łyżki musli plus mala mandarynka i kilka kawałków orzeszków włoskich , zalane mlekiem 0,5%
No i kawa ... kawa...kawa icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A , zapomniałam dodać, że zakwasy mam na brzuchu - w sensie napierniczają mnie mięśnie w miejscu gdzie powinien być sześciopak a jest bojler icon_lol.gif . Trochę wykonałam wczoraj ćwiczeń na mięśnie brzucha "poza konkursem" - w sensie po treningu cardio ... i chyba dobrze je wykonywałam skoro dziś bolą? icon_rolleyes.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Nie tędy droga.
Ty masz chodzić syta. To będzie oznaką, że organizm dostał wszystkich potrzebnych składników, ale z niedoborem paliwa (kalorii). Wtedy nie będzie efektu jojo, bo po zakończeniu diety nie rzucisz się na to wszystko czego dzisiaj przy pomocy silnej woli i modlitwy się wystrzegasz. icon_biggrin.gif
Nie bój się jeść. Tylko patrz, co jesz.

Jogurt naturalny. Sam? Okropnie ubogo. Wrzuć do niego ze dwie łyżki musli orzechowego (patrz na skład musli przy kupowaniu, bo sklepowe półki zalegają kaloryczne i chemiczne badziewia) i pół banana pokrojonego w kosteczkę (fajnie dosłodzi).

Jeszcze raz: nie zaczynaj dnia od głodówki. Jeśli po śniadaniu ciągle martwisz się głodem, to znaczy, że było zbyt ubogo.
Z biegiem czasu zaczniesz nadrabiać braki wieczorem, a tu trzeba te proporcje odwrócić.

Trzymam kciuki. icon_smile.gif


Leszku... przyznaję bez bicia...
I proszę o łaskę i wybaczenie...

Odkąd pamiętam mam problem ze śniadaniami.
Nie jadam rano, jak normalni ludzie. Jeśli wstaję kole 7-mej, to śniadanie kole 10-tej.
Wiem, ze to nie dobrze i teraz chociaż jogurcikiem się wsparłam.
Jeśli już wiem, ze nie będzie czasu, to wystarczają/ły mi 2-3ciasteczka i wio.
Latami żyłam na dwóch posiłkach dziennie...kole 10-tej i kole 16-17-tej. Plus jakieś przegryzki, owocki.
To nie dieta była, tylko tryb życia taki.

Staram się przestawić myślenie, zeby rano zmuszać się do jedzenia, ale to nie takie proste.
Dlatego też nie jadam, albo bardzo rzadko, po 18-tej, żeby rano być głodną... ale nie jestem.
Druga sprawa, ze, gdy po nocach nie śpię, to rano wstać nie mogę, czyli wyłażę z wyra na ostatnią minutę i szkoda mi czasu na jedzenie... łatwiej wtedy skubnąć ciacho i wszamać w biegu icon_redface.gif

Co do bycia głodną... raczej nie bywa tak, żeby mnie skręcało czy coś podobnego... raczej idzie to w stronę... "inni takie dobre rzeczy jedzą"
Czyli coś zobaczę, poczuję zapach itp. Choćby to był regał ze slodyczami. Pypeć po prostu.
Teraz jestem po obiedzie, a mam ochotę na czekoladę... czuję jej smak na kubkach smakowych... icon_evil.gif

I jeszcze jedna rzecz...
Po ponad roku awersji jedzeniowej, mam wrażenie, że mój organizm domaga się tego, czego mu do tej pory brakowało.
Czyli np czekolady, bo ma magnez itd.
Możliwe to?
Ponad rok słodyczy prawie nie tykałam, paczka ciastek starczała na tydzień, albo dłużej, czekolady w tym czasie zjadłam może 3-4szt.
A teraz tak mnie pędzi do słodkiego, że masakra.
Praktycznie każdy posiłek mogłabym "dopchać" czymś słodkim, najlepiej z czekoladą. Mimo, że brzusio pełny.


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Odkąd pamiętam mam problem ze śniadaniami.
Nie jadam rano, jak normalni ludzie. Jeśli wstaję kole 7-mej, to śniadanie kole 10-tej.
(...)
Latami żyłam na dwóch posiłkach dziennie...kole 10-tej i kole 16-17-tej. Plus jakieś przegryzki, owocki.
To nie dieta była, tylko tryb życia taki.
(...)
Dlatego też nie jadam, albo bardzo rzadko, po 18-tej, żeby rano być głodną... ale nie jestem.

Druga sprawa, ze, gdy po nocach nie śpię, to rano wstać nie mogę



Przy tym trybie musisz mieć nadwagę (co najmniej).
Łatwo oduczyć się jedzenia śniadań. MUSISZ to zmienić. Dobrze, że zaczęłaś chociaż tym jogurcikem. Zacznij teraz go utreściwiać (musli i owoc).
Za 3-4 godziny kolejny posiłek. Na początek niedużo, żeby tylko przyzwyczajać organizm, że nie musi niczego magazynować, bo o odpowiedniej porze i tak dostanie. Teraz magazynuje, bo wie, że czeka go nastogodzinna głodówka.

Wszystko powolutku, bez żadnej terapii szokowej. Trzeba rozbujać Twój spowolniony metabolizm. Te bóle głowy, kłopoty ze snem, to książkowe przykłady. Tak reaguje niedożywiony organizm, choć wygląd zewnętrzny z pewnością mówi co innego. Ale to pozory.
Najpierw naucz się jeść o właściwych porach.
Po każdym posiłku jakiś owoc (taki, na którego masz pypcia) - to pozwoli Ci wyeliminować potrzebę słodkiego.
Wywal z zasięgu wzroku wszelkie słodycze.
Jemy kolację! 3 godz. przed snem, a więc jak idziesz spać o 24.00, to papusiasz o 21.00.
Żadnych "przegryzek" między posiłkami. Żadnych.

Nie kombinujemy na razie ze składnikami diety. To potem. Teraz uczymy się jeść. icon_biggrin.gif
I zapominamy, że istnieje coś takiego jak waga. Nigdzie się nie spieszymy. Ale dojedziemy. icon_biggrin.gif

PS. Trochę to mentorskie, no nie? icon_mrgreen.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fitness mam już dziś za sobą .... przynajmniej częściowo .... pralka zalała mi chałupę. Nie zauważyłam w porę bo w kuchni z drugiej strony mieszkania przygotowywałam obiad, a Kaśka była w swoim pokoju przy kompie i dopiero jak woda zaczęła jej się wlewać do pokoju to narobiła paniki .... zebrałam tego z podłóg dobre 5 litrów albo i więcej icon_neutral.gif
Rzeźnia normalnie icon_confused.gif
Karma .... po odkurzaniu przedpołudniem stwierdziłam że się polenię i nie umyję dziś podłóg icon_redface.gif
No to teraz musiałam icon_wink.gif
Dlategóż kochani obiad szamnęłam dopiero teraz - czyli o 17 zamiast o 15.30 :bezradny:

Poczekam godzinę i odbębnię dziś może takie cuś, co ćwiczyłam kiedyś ... pot się przy tym leje po zadku icon_lol.gif



Dam se spokój z brzuszkami bo za chiny nie dam rady przy takich zakwasach icon_rolleyes.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Cytat

Przy tym trybie musisz mieć nadwagę (co najmniej).


Od dziecka byłam większa. Tzw.grubej kości. Czyli wygląd wskazuje na mniej niż waga.
Zawsze było trochę sadełka na brzuchu i obfite uda, ale mieściłam się w górnej granicy BMI.
Najgorzej było z 10 lat wstecz, kiedy to będąc na lekach bazujących na sterydach, po ciąży, nie wróciłam do "swojej" wagi. 79/170 icon_redface.gif Z biegiem czasu jakoś się zawzięłam i zeszło parę kg, a najlepszą dietkę zrobił mi rok ubiegły.
Gdybym piła kawę, mogłabym powiedzieć, że żyłam kawą i fajkami... icon_redface.gif

Cytat

Łatwo oduczyć się jedzenia śniadań.

Ja się nie oduczyłam...ja się chyba nigdy nie nauczyłam... a wszystko przez problemy z zasypianiem, bo już jako dziecko to miałam.

Cytat

Jemy kolację! 3 godz. przed snem, a więc jak idziesz spać o 24.00, to papusiasz o 21.00.


Cytat

Żadnych "przegryzek" między posiłkami. Żadnych.

Nooo...tu mamy problem...zwłaszcza, że rzucam palenie...yyy...znaczy zmniejszam ilości, jakoś tak samoistnie...co przechodzi jednak w podjadanie...

Cytat

Nie kombinujemy na razie ze składnikami diety. To potem. Teraz uczymy się jeść. icon_biggrin.gif
I zapominamy, że istnieje coś takiego jak waga. Nigdzie się nie spieszymy. Ale dojedziemy. icon_biggrin.gif

Dietę mam w miarę dobrą, gorzej z czasem i wielkością posiłków icon_redface.gif
Wagi nie posiadam icon_mrgreen.gif
Moim miernikiem jest lustro, pasek od spodni itp icon_mrgreen.gif

Cytat

PS. Trochę to mentorskie, no nie? icon_mrgreen.gif

Mnie to pasi. icon_mrgreen.gif

Leszku priv

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziś obejrzałam bajkę ... Straszny Dom icon_biggrin.gif - i pedałowałam na steperze 45 minut oglądając ... przyjemne z pożytecznym icon_biggrin.gif
Darowałam sobie dziś intensywny trening cardio na rzecz stepera - zakwasy dały mi w kość icon_rolleyes.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja właśnie idę zakwasy po rozciąganiu na żebrach dobijać...
A potem lekka kolacyjka warzywna z meksykanów.
Raz, że po treningu, dwa i tak spać nie pójdę, więc lepiej teraz papu niż podjadać po północy, jak na prawdę mi się zachce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Mnie to pasi. icon_mrgreen.gif


Ufff... bo mój wpis nie był w stosunku do Ciebie zbyt szarmancki. icon_biggrin.gif

Zmień tryb życia. Dzisiaj jesteś nocnym markiem - w nocy czujesz, że żyjesz, a w dzień raczej łazisz rozdrażniona. Tak działa mechanizm obronny przy niedożywieniu (obniżanie metabolizmu). Znam z autopsji. Mając 125 kg byłem niedożywiony, co pewnie u większości zakrawa na herezje. icon_lol.gif

Cytat

Leszek po dragach imprezach i kumplowaniu się z prezesem wyglądam tak ;)


Bawisz się kolejkami? Hmmm... Czekaj no, Michałku. Sięgnę po jakąś książkę medyczną...

icon_mrgreen.gif
icon_mrgreen.gif
icon_mrgreen.gif

PS. Sam bym się pobawił! icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Weekend mamy ... se wstawię celem dokonania wyboru icon_lol.gif

Kalorie w różnych alkoholach

Napoje alkoholowe
Brandy 30 ml - 65 kcal
Gin 20 ml - 60 kcal
Koniak (1 kieliszek) 50 ml - 160 kcal
Rum (1 kieliszek) 30 ml - 120 kcal
Whisky 30 ml - 65 kcal
Wódka czysta (1 kieliszek) 50 ml - 110 kcal
Wódka słodka (1 kieliszek) 50 ml - 130 kcal

Wina
Białe wytrawne (1 kieliszek) 120 ml - 80 kcal
Białe wytrawne (1 butelka) 0,75 l - 500 kcal
Białe półwytrawne (1 kieliszek) 120 ml - 90 kcal
Białe półwytrawne (1 butelka) 0,75 l - 560 kcal
Białe słodkie (1 kieliszek) 120 ml - 110 kcal
Białe słodkie (1 butelka) 0,75 l - 700 kcal
Czerwone wytrawne (1 kieliszek) 120 ml - 80 kcal
Czerwone wytrawne (1 butelka) 0,75 l - 500 kcal
Czerwone półsłodkie (1 kieliszek) 120 ml - 92 kcal
Czerwone półsłodkie (1 butelka) 0,75 l - 575 kcal
Czerwone słodkie (1 kieliszek) 120 ml - 115 kcal
Czerwone słodkie (1 butelka) 0,75 l - 718 kcal
Różowe (1 kieliszek) 120 ml - 85 kcal
Różowe (butelka) 0,75 l - 531 kcal
Domowe, owocowe (1 kieliszek) 120 ml – 110 kcal
Domowe, owocowe (1 butelka) 0,75 l – 700 kcal
Domowe, owocowe (bardzo słodkie, 1 kieliszek) 120 ml – 120 kcal
Domowe, owocowe (1 butelka) 0,75 I – 750 kcal
Madera (1 kieliszek) 120 ml – 118 kcal
Madera (1 butelka) 0,75 l – 718 kcal
Malaga (1 kieliszek) 120 ml – 163 kcal
Malaga (1 butelka) 0,75 l – 938 kcal
Porto (1 kieliszek) 50 ml – 83 kcal
Sherry wytrawne (1 kieliszek) 50 ml – 60 kcal
Sherry słodkie (1 kieliszek) 50 ml - 71 kcal
Wermut wytrawny (1 kieliszek) 120 ml - 114 kcal
Wermut słodki (1 kieliszek) 120 ml – 146 kcal

Likiery
Advocat 30 ml - 75 kcal
Ajerkoniak (domowy) 30 ml - 82 kcal
Curacao (mały kieliszek) 20 ml - 84 kcal
Kminkowy 20 ml - 32 kcal
Orzechowy 20 ml - 54 kcal
Ziołowy 20 ml - 40 kcal

Piwa
Piwo ciemne pełne (1 butelka) 0,33 l - 250 kcal
Piwo bezalkoholowe (1 butelka) 0,33 l - 80 kcal
Piwo Guinness (1 butelka) 0,33 l - 216 kcal
Piwo jasne pełne (1 butelka) 0,33 l - 230 kcal
Piwo Pilsner (1 butelka) 0,33 l - 144 kcal
Piwo słodowe (1 butelka) 0,33 l - 152 kcal
Piwo Porter (1 butelka) 0,33 l - 300 kcal

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Kalorie w różnych alkoholach
...................................

Whisky 30 ml - 65 kcal



Potwierdzam - pijąc whisky - odchudza się. icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Potwierdzam - pijąc whisky - odchudza się. icon_lol.gif



Ja wiem, że whisky pije sie samo , bo dodawanie coli i cytryny to ponoć profanacja , ale ja zawsze piłam z dodatkami.
Nie wiem, czy przełknę samą wódę icon_lol.gif ... trza się będzie naumieć, albo na imprezach pić wodę jak zwierzęta icon_rolleyes.gif

A w ogóle to dziś zaspałam na śniadanie ... wstałam olaboga - o 12 ... pogoda chyba tak wpłynęła - nie nastawiłam sobie budzika i oczka otwarłam w południe icon_redface.gif ... dlategóż śniadanie zjadłam w porze drugiego śniadania , a drugiego śniadania nie będzie tylko od razu obiad icon_lol.gif
Tak to już u mnie jest z tą systematycznością icon_rolleyes.gif icon_redface.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Potwierdzam - pijąc whisky - odchudza się. icon_lol.gif


Tequila + cytrynka = zdrowie! Na zdrowie!

Czasem odchudza... twarde dyski z zawartości... icon_mrgreen.gif

PS. Zapojka, jeśli już, to woda mineralna. icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Toto z robalem? Nie , dziękuję wacko.gif ... już wolę whisky icon_lol.gif


Jakim robalem?!
To destylacik z kaktusa! Mexico! Pychoto! Do tego witaminka z cytrynki i sól dla zatrzymania wody w grzbiecie.
Pij tequile, bedzie meksyk! icon_mrgreen.gif

PS. Ale se narobiłem smaka. Hmmm... a jest piątek...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jakim robalem?!
To destylacik z kaktusa! Mexico! Pychoto! Do tego witaminka z cytrynki i sól dla zatrzymania wody w grzbiecie.
Pij tequile, bedzie meksyk! icon_mrgreen.gif

PS. Ale se narobiłem smaka. Hmmm... a jest piątek...




Hahahaha .... coś czuję, że Cię namówiłam icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Weekend mamy ... se wstawię celem dokonania wyboru icon_lol.gif



jak tak będziesz podchodzić do tematu, to za kilka dni będziesz pisać - ratujcie!!! itp itd
jak nie zmienisz nawyków, nawet w małym stopniu, to skończy się tak samo jak zawsze
wiem co mówię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Raz w tygodniu (czasem dwa) spotykam się z przyjaciółmi i tego nie zmienię icon_rolleyes.gif . I są to spotkania "wychodzące" i tego też nie zmienię.
Pozostaje kwestia alkoholu w diecie. Nie lubię wódek wszelkiego rodzaju - whisky to też wódka. Nigdy nie pijam czystej wódki, bo co tu dużo - rzygam po niej dalej niż widzę icon_rolleyes.gif
Piwo - tuczące icon_confused.gif
Więc niewykluczone, że pozostanę przy wodzie z cytryną icon_rolleyes.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Więc niewykluczone, że pozostanę przy wodzie z cytryną icon_rolleyes.gif



i to jest chyba najlepsze wyjście - przynajmniej na teraz....
potem, jak trochę już "okrzepniesz", to jak najbardziej..ale teraz zdecydowanie odradzam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

i to jest chyba najlepsze wyjście - przynajmniej na teraz....
potem, jak trochę już "okrzepniesz", to jak najbardziej..ale teraz zdecydowanie odradzam



Tak też właśnie chyba zdecyduję icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej wsjem icon_biggrin.gif
Z newsów - nie żrem słodyczy od kilku dni (wcześniej nie pytajcie ile potrafiłam zeżreć) , piję co najmniej 1 butelkę wody dziennie (wcześniej w ogóle , tylko kawę i herbatę) ... i z tego jestem dumna. To zdrowe ... w kontekście wcześniejszych obrzęków nóg najbardziej zdrowa ta woda icon_wink.gif
Co do systematyczności posiłków - różnie , wczoraj były tylko 4 bo zaspałam zaś icon_rolleyes.gif , dziś mamunia zaprosiła nas na obiad wyjściowy do knajpki grillowej więc pewnie szamnę jakiś cycek grillowany z sałatką icon_smile.gif
Co do kaloryczności i zawartości tego co trza - nawet jeśli nie trzymam się książki w kontekście ścisłego menu - staram się żeby każdy posiłek zawierał to co trza icon_smile.gif . Naumiałam się komponować ... wiem, co każdy ma mieć.
Ćwiczenia ... w weekend odpuściłam ... z tym mam najgorzej. Zawsze ćwiczenia i ruch intensywny wszelaki to dla mnie ogromny problem. Myślałam i chciałam wymyślić jakąś formę ruchu która sprawiłaby mi przyjemność ... i nic nie wymyśliłam.

Póki co ... na wadze 1 kg mniej.

I tak zapytam, czy to możliwe żeby organizm zareagował na nową dietę ( zasadniczo to przecież zdrowe odżywianie) bólami głowy i ospałością? icon_rolleyes.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

To destylacik z kaktusa! Mexico! Pychoto! Do tego witaminka z cytrynki i sól dla zatrzymania wody w grzbiecie.
Pij tequile, bedzie meksyk! icon_mrgreen.gif



Na Boga, Leszek, tequilę piją tak tylko w Polsce! Co za mania...


Cytat

Z newsów - nie żrem słodyczy od kilku dni (wcześniej nie pytajcie ile potrafiłam zeżreć)



Przynajmniej sobie nie ściemniasz.
A bóle głowy i senność... no cóż, odstawienie nałogu kosztuje. Taka, tak! Batoniki to też nałóg!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Przynajmniej sobie nie ściemniasz.
A bóle głowy i senność... no cóż, odstawienie nałogu kosztuje. Taka, tak! Batoniki to też nałóg!



Czekolada ... najlepiej mleczna nadziana toffi, moja ulubiona ... albo pralinki icon_redface.gif
Pewnie dlatego ta gorzka którą sobie kupiłam na wypadek chęci zeżarcia połowy barku - leży nietknięta icon_rolleyes.gif icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Na Boga, Leszek, tequilę piją tak tylko w Polsce! Co za mania...



Stary, a gdzie piję? Chyba w Polsce? icon_biggrin.gif

Jak się pije srebrnego śmierdziucha, to bez cytryny/limonki nie podchodzę. Bez zakąchy nie będę tym płukał jamy gębowej!
A na chlapanie 100-procentowej agawy i odpowiednio leżakowanej mnie nie stać. icon_wink.gif

Ale w ordynarności pośledniego gatunku tequili w połączeniu z cytruskiem jest coś, co mnie przyciąga. Może temu, że to ponoć dla twardzieli. icon_mrgreen.gif

Daga, te bóle głowy to nie mają czasem jakiegoś związku z weekendem, co? icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Daga, te bóle głowy to nie mają czasem jakiegoś związku z weekendem, co? icon_wink.gif



Nie mają .... w piątek grzecznie (dwa piwka i dużo tańca) w sobotę tak mnie łeb napierniczał że zostałam w domu , dzisiaj nadal boli i bardzo senna jestem icon_rolleyes.gif

Pomimo szczerych chęci - whisky i inna wóda mi nie wchodzi :bezradny:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Pomimo szczerych chęci - whisky i inna wóda mi nie wchodzi :bezradny:


I dobrze.
Lepiej wypić szklankę wody. Może być z cytryną.
Bardzo dobrze na czczo (w w sensie przed śniadaniem) Edytowano przez MrTomo (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

I dobrze.
Lepiej wypić szklankę wody. Może być z cytryną.
Bardzo dobrze na czczo.



Wodę z cytryną pijam teraz często - kilka razy w ciągu dnia icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jak się pije srebrnego śmierdziucha, to bez cytryny/limonki nie podchodzę. Bez zakąchy nie będę tym płukał jamy gębowej!
A na chlapanie 100-procentowej agawy i odpowiednio leżakowanej mnie nie stać. icon_wink.gif



Kiedyś był taki pociąg relacji Warszawa - Odessa i na przejściu granicznym w Medyce - Szegini można bylo wysiąść i zrobić zakupy w sklepie wolnocłowym, w którym była oryginalna tequila. Jechałem do Osessy sam, zimą, w nocy, okna w wagonie się nie otwierały, temperatura zaś wewnątrz sięgała trzydziestu stopni.
Nie miałem nic do picia, żadnej szklanki, kubka, gdyż to był wyjazd awaryjny, brakło czasu na przygotowania, więc całą butelką (0,7 litra) opróżniłem pod krakersy. Z gwinta.
Liczyłem na ukrainskie baby na stacjach, zawsze było ich od groma i sprzedawały wszystko, tej nocy jednk ich nie było, mróz i wiatr je wygonił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Na Boga, Leszek, tequilę piją tak tylko w Polsce! Co za mania...



Ta o której mowa to "zwykła" berbelucha, tyle ze śmierdzi agawą.
Meksykanie też tak ją piją - bo to przaśny samogon.
Czymś odór trzeba zabić - Rosjanie swój samogon "zabijają" wąchając chleb.

Ta niby złota też jest maskowana ale pomarańczą i cynamonem.

Natomiast złota, ale począwszy od Anejo jest szlachetnym trunkiem.


Ps. Twoja dębianka, to ambrozja w porównaniu do srebrnej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś zrobiłem calvados, to dopiero była Ameryka!
Niestety, juz parę lat nie mam urodzaju na jabłka... icon_cry.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kontynuując temat odchudzania... icon_wink.gif

Tego nie da się bez cytryny. No chyba, że porywasz się na heroizm icon_biggrin.gif :
Aczkolwiek ja to cholerstwo b. lubię dziubnąć od czasu do czasu, bo i cena nie zabija (jakieś 8 dych), a i kac się po tym mnie nie ima.




Natomiast to, to już zupełnie inna para kaloszy. Tylko że wtedy dwie stówy nie twoje. Z tego powodu nigdy nie obaliłem takiej na jednym posiedzeniu, bo serce mi krwawiło. icon_wink.gif
A, i dobrze działa na odchudzanie, bo żadnej zakąchy czy zapojki ku temu. icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wpadłam się pochwalić, że nie poszłam w stronę światła.
Znaczy byłam dziś w knajpce grillowej na obiedzie i zamówiłam sałatkę i cycek z kurczaka z grilla zamiast jak zwykle karczek i frytki icon_lol.gif
Jestem z siebie dumna icon_mrgreen.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

A, i dobrze działa na odchudzanie, bo żadnej zakąchy czy zapojki ku temu. icon_biggrin.gif



Podobnie, jak moja tegoroczna nalewka z głogu. Nawet moja Ciemiężycielka stwierdziła przy pierwszej degustacji, że "o kurcze, mocna ale przepijać nie trzeba!"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Podobnie, jak moja tegoroczna nalewka z głogu. Nawet moja Ciemiężycielka stwierdziła przy pierwszej degustacji, że "o kurcze, mocna ale przepijać nie trzeba!"


Muszę kiedyś skosztować tych calvadosów i głogówek.
Dosiądę się, jak będziesz po pierwszej butelce. icon_mrgreen.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Bawisz się kolejkami? Hmmm... Czekaj no, Michałku. Sięgnę po jakąś książkę medyczną...

icon_mrgreen.gif
icon_mrgreen.gif
icon_mrgreen.gif

PS. Sam bym się pobawił! icon_wink.gif



No bawię się icon_smile.gif za młodu się nie bawiłem bo kasy nie było to teraz mogę spełniać się ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hi.
Nie wiem jak to możliwe, ale waga dziś pokazała 2 kilo mniej icon_eek.gif
Wiem, wiem ... to nie tłuszcz ubył tylko pewnie zastana woda z organizmu i takie inne dziwne rzeczy icon_lol.gif . To pewnie zasługa tej wody którą wypijam w ilościach hurtowych i wypłukała to co nagromadzone icon_wink.gif
Ale cieszy i motywuje icon_biggrin.gif
Dziś na obiad wynalazek ... muffiny: na spód ryż brązowy wcześniej ugotowany , na to łyżka warzyw wcześniej razem podsmażonych (cebula, pomidor, papryka, czosnek), kilka kawałków podsmażonego kurczaka i to zalałam jajkami rozmąconymi z mlekiem 0,5% , łyżeczką proszku do pieczenia, solą i pieprzem ... rosną właśnie w piekarniku icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×
×
  • Utwórz nowe...