Już Cię lubię, bo mówisz żeś elektryk, jak i ja zresztą. Powiem Ci jeszcze, że Cię doskonale rozumiem. Mógłbym nawet z Twojego zaangażowania próbować określać ile masz lat, bo kiedyś sam miałem Twoje poglądy i Twoją niecierpliwość. Problem w tym, że niedługo będę miał prawnuki i temat nawet nie drgnął. Powiedziałbym nawet, że jest gorzej niż wtedy, kiedy ja wierzyłem że jestem tu po to, aby ten świat zmienić. Wtedy można było iść do sekretarza partii na skargę. Przynajmniej wysłuchał, chociaż nie zawsze pomógł. A dziś... Został tylko Pan Bóg. Wysłuchać - też wysłucha.