Skocz do zawartości

daggulka

Uczestnik
  • Posty

    22 245
  • Dołączył

  • Dni najlepszy

    181

Wszystko napisane przez daggulka

  1. Nawet jeśli na 200 budowach nic się nie zdarzyło - nie masz 100% gwarancji na to, że na Twojej się nie trafi . Nawet najlepszej ekipie zdarzają się wtopy - nie myli się ten kto nic nie robi . Co według Ciebie oznacza "bezproblemowy"? Budowa to nie laboratorium - jeśli jesteś pedantem i chodzisz z linijką , to na czas budowy weź sobie urlop i wyjedź na wakacje , bo możesz to przypłacić zdrowiem psychicznym . Jak się maksymalnie zabezpieczyć jeśli nie znasz ekipy? co możesz zrobić, żeby nie trafić na "paproków"? - poproś o namiary na inwestorów z kilku ostatnich budów, przejedź się , pooglądaj i pogadaj - sprawdź firmę w internecie - znajdź opinie na dużych forach budowlanych - słuchaj pilnie co do Ciebie szef firmy mówi - jeśli usłyszysz na Twoje pytania w odpowiedzi zamiast konkretów : "dogadamy się" , "jakoś to będzie" , "będzie Pan zadowolony" ... to pożegnaj się grzecznie.... i szukaj dalej... - wydaj kopię projektu i kosztorys zażądaj dokładny i ostateczny na piśmie - nie słownie "na oko" jeśli już wybierzesz firmę - to nie sądź że na tym skończyła się Twoja rola i teraz możesz spocząć na laurach ... teraz przez pierwsze dni musisz mieć oczy dookoła głowy .... - dokładnie sporządzona umowa to podstawa - ma tam być wyszczególnione wszystko, łącznie z kwotami za poszczególne etapy , terminem wypłaty zobowiązania , terminem wykonania pracy ( z widełkami - wiadomo, pogody nie przewidzi nikt) , oraz karami za niedotrzymanie terminów.... oczywiście zażądaj faktury - nic na gębę.... - weź sobie kilka dni urlopu (na etapie fundamentów i na etapie murarki ścian) i obserwuj ich pracę - nie chodzi o mierzenie linijką i upierdliwe zawracanie im doopy , tylko obserwację - jeśli trafisz na paproków - od razu będziesz wiedział - i goń z budowy zanim narobią szkód .... - weź polecanego kierbuda który nie zna ekipy , niech przyjedzie na etapie zbrojenia fundamentów , i po każdym etapie, jeśli coś będzie nie halo według Ciebie to też mu dzwoń, niech przyjedzie zobaczyć czy wszystko gra ... - jeśli nie możesz być na budowie codziennie choć na chwilkę - postaraj się o kogoś kto być może i będzie tam z Twojego ramienia.... Najlepiej brać ekipę , która budowała u znajomych/sąsiadów i wiesz , że to nie sezonowi żule spod budki z piwem . Ale nie każdy ma taką możliwość - dlatego biorąc obcą ekipę - trzeba być bardzo ostrożnym .
  2. Za ten dom - cena dla mnie do przyjęcia ..... Dom nie jest prostą stodołą jak od siekiery (jak u mnie ) , do tego dochodzi dość spory metraż . Jeśli ekipa sprawdzona i pewna , to się nie zastanawiaj i bierz.
  3. u mnie z dachem .... wnioskuję, że u maryny też, ponieważ napisała:
  4. Cena standardowa - powiedziałabym nawet , że z tych niższych .... w 2007 roku zapłaciłam 32.000zł za swój SSO - metraż nieco większy niż Twój .
  5. idę stąd, bo zaślinię monitor - i jak tu się odchudzać w takich warunkach?
  6. u mnie tak samo ....
  7. niektórym to dobrze ...
  8. robię muffinki dukanowskie z kilkoma zmianami .... jak wyjdą , to zapodam przepis ... myślę co by tu jeszcze upichcić - najchętniej coś z kakao ..... bo długotrwały brak tegoż składnika w organizmie nie działa na mnie odprężająco
  9. chyba przetrenowałam mięśnie brzucha (choć jak patrzę na siebie w lustrze, to trudno uwierzyć, że mam tam jakieś mięśnie ) .... na takiej jednej maszynie .... jutro się nie schylę skoro już teraz mnie boli nic to .... jakoś to będzie .... byle do przodu ....
  10. W budowie ... i pojedyncze sztuki .... a może by tak kilka namiarów na osoby które już wybudowały? porównanie kosztów budowy , kosztów użytkowania i ogrzewania by się przydało ..... w końcu twierdzi Pan , Panie TB że od kilkudziesięciu lat istnieje Pana firma ... więc co? nic Pan dotąd nie wybudował? to dwie pierwsze budowy? Jeśli tak, to by znaczyło że Pan nam tu teoretyzuje ... a teoria teorią a życie życiem jak wiemy ... często w parze nie idzie ...
  11. no to poczekam .... gadaj do woli , byleby efekt był wiadomy
  12. coś tam upichcę na pewno ... ide dziś zaś na siłkę - z córą starszą , bo jej obiecałam że ją zabiorę .... a potem w poniedziałek .... ból ud i łydek dziś opisałabym jako zwykłe bóle mięśniowe , już nie jakieś straszne ... czyli już się powoli przyzwyczajam do ruchu i ćwiczeń... za to bark mnie rano napierniczał - stara kontuzja sie odezwała ... mam nadzieję, że szybko minie ... na wadze dziś miedzy 63,5 a 64 .... jest jakiś niewielki postęp ....
  13. o Tobie i Wojtku to w ogóle my gadać nie będziemy , Aga ... ja nie widzę opcji , żeby Was nie było .... dla mnie tylko kwestią czasu było kiedy zapiszecie się na listę .... to co? już zapisywać?
  14. chcecie czy nie chcecie - będę upierdliwie przypominać .... niespełna miesiąc na zapisy .... nie wiem jak to zrobicie , ale chcę widzieć minimum 50 osób na liście .... nie wiem , nie pytajcie jak.... nie znam się, zarobiona jestem .... bo inaczej będę zmuszona te pozostałe kilkanaście z moich znajomych i rodziny skompletować .... a tego byście nie chcieli , Rusiec może nie wytrzymać na nerwach .... więc .... kochani .... zapisywać się po dobroci zanim zasiądę i sporządzę personalne maile z ponagleniem
  15. tematyka widzę nadal bardzo .... przyjemna.... 43 dni .... miesiąc i już mniej niż pół
  16. Wiem, Piotr ... ja to wszystko wiem ... dlatego zobacz jak blisko moje menu jest dukanowemu z małymi niekiedy odstępstwami ... dużo białka , ograniczenie węgli i tłuszczy i tak sobie myślę, że tak trzymać będę - białkowo-warzywną z ewentualnie delikatnymi odstępstwami w postaci np. owocków , których teraz będzie multum a mało mają kcal ... wymyśliłam, że po siłowni rewelacyjne będą czekloladowe raffaello z dukana w ogóle na weekend narobię dukanowych słodkości ... w końcu dietetyczne są , nie? jakieś propozycje? bo mnie sie już sernik przejadł (choć może taki z serków wiejskich bym wszamała ) rzuć pomysłem , Piotr ...
  17. ale trza bardzo uważać....
  18. Dziś na treningu: 20 minut bardzo szybkiego marszu 15 brzuszków 20 minut rowerka 15 brzuszków 15 minut bardzo szybkiego marszu teraz ściana płaczu , czyli menu: za cały dzień wypiłam 3 kawy , 2 herbatki Figura i 1,5l. wody z aqua slim ... śniadanie : owsianka z torebki - 180 kcal lunch : serek wiejski light - 150kcal zaraz po treningu wszamałam mały kotlet : cycek panierowany w pokruszonych migdałach pieczony na małej ilości tłuszczu - nie wiem ile kcal mogło mieć ... może z 250? kolacja: kilka grubych plasterków szynki gotowanej - 250 kcal , 3 kawałki brokuła na parze - ok. 20 kcal no i skusiłam się na coś słodkiego - 2 małe kruche rogaliki z marmoladą domowej roboty - 100 kcal w sumie: 950 kcal na wadze nadal 64 kilo
  19. w takim razie zwracam honor - nic nie potrafią szaremu człekowi uprościć.... niekiedy szlag człowieka trafia na te bzdurne przepisy ....
  20. ale Henryk na tym chce postawić piec .... ciężar to niemały , więc i powierzchnia musi być solidna można zrobić piwniczkę która się przyda choćby na wino lub jako namiastka lodówki w Święta ale techniczna nie jestem, nie znam się - pierwsze co mi się nasunęło to zaszalowanie zazbrojenie i wylanie stropu zostawiając ta piwniczke -ale nie wiem na ile warunki na to pozwalają , czyli czy najzwyczajniej jest to możliwe technicznie
  21. No tak ... ale to będzie blaszak - dwóch chłopa może go podnieść z dwóch stron i w razie draki przenieść w inne miejsce , czyli jest demontowalny . Z tego co mi wiadomo - na obiekty demontowalne i takie które można w każdej chwili przenieść/przesunąć - nie trzeba mieć pozwolenia. Chyba , że się mylę jednak? Zawsze można powiedzieć , że to nie garaż tylko zaplecze pozostałe po budowie ...
  22. daje Ci na priv swój numer telefonu - napisz mi sms , albo zadzwoń do 23 maja żebym wiedziała, ze jedziesz czy nie ... zdaję sobie sprawę, że są rzeczy których przeskoczyć się nie da .... ale mam nadzieję na to spotkanie
  23. nogy jeszcze bolą ... ale idę dziś na siłke po pracy ... trza być twardym a nie mientkim ... zmusiłam się dziś do zjedzenia śniadania jak normalny człek - znaczy owsiankę wszamałam , kole połednia pożarłam serek wiejski light ... i na tym na razie koniec cobym zdążyła strawić do ćwiczeń... pytanko mam .... w necie piszą , że max. do pół godziny po ćwiczeniach (jakichkolwiek) trzeba zjeść coś regenerującego - wyczytałam że fajnie mieć pod ręką batonik proteinowy ... ma ktoś sprawdzony przepis?
×
×
  • Utwórz nowe...