-
Posty
2 553 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
64
Wszystko napisane przez Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne
-
Kotwy pomiędzy warstwą nośną i osłonową to zawsze był standard, zarówno kiedyś, jak i teraz. Z zastrzeżeniem, że drutu grubszego niż 6, raczej nie powinno się stosować. Wtedy ewentualne ruchy jednej warstwy nie przenoszą się na drugą. To takie elastyczne połączenie. Oprócz takiego wariantu, który opisałem (sam mam dość podobnie to rozwiązane) można zrobić też ciągłą ramę, choćby z płyt cementowo-wiórowych. Kiedyś widziałem i taki wariant.
-
Żeby nie mieć obaw o nośność ścianki osłonowej i stabilność osadzenia okien można zrobi prostą, skuteczną i tanią konstrukcję nośną z drewna. W przypadku typowych okien ok. 1,5 × 1,5 m wystarcza to w zupełności. U dołu mocujemy trzy deski 4 × 15 cm, u góry tak samo. Deski należy zaimpregnować. Długość każdej deski ma być tylko minimalnie mniejsza (np. o 4 cm) od całkowitej grubości obecnej ściany. Dwie deski o cal od krawędzi otworu okiennego, trzecia w środku. Każda deska opiera się z jednej strony na warstwie nośnej, z drugiej na ściance osłonowej. Pod nią układamy dwie warstwy folii fundamentowej PVC. Deskę mocujemy długimi kołkami rozporowymi tylko do warstwy nośnej muru. Na deskach możemy bez obaw oprzeć nawet ciężkie okno i zakotwić je do desek. Po bokach kotwy mocujemy do muru. W takim wariancie wytrzymałość i stabilność warstwy osłonowej nie ma większego znaczenia. Najłatwiej jest w tym wariancie zrobić parapety drewniane, opieramy i mocujemy je na tych deskach 4 × 15 cm. Pomiędzy deskami pod parapetem układamy wełnę mineralną. Od góry wnękę okienną można w analogiczny sposób wykończyć nawet płytą gipsowo-kartonową.
-
Wywłaszczenie gruntu
Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne odpisał Martita2024 w kategorii Działka
O ile wiem to gmina ma obowiązek przeprowadzić konsultacje, gdy opracowuje MPZP. Powinna ogłosić, że prace trwają i do kiedy można składać w nioski. Już samo niedotrzymanie takich zasad jest podstawą do jego podważenia. Tym bardziej, jeżeli były jakieś dziwne sprawy z datami. To niby kwestie formalne, ale trudno się z nich wytłumaczyć przed sądem, bo to już naruszenie prawa. Ponadto jest jeszcze kwestia tzw. zasad współżycia społecznego oraz proporcjonalności obciążeń. Ewidentnie tych zasad nie zachowano, jeżeli poszerzenie drogi odbywa się kosztem tylko jednego z właścicieli przyległych działek. Zakładam, że nie było jakichś konkretnych ograniczeń i argumentów, aby drogę poszerzać tylko z jednej strony. -
Jedna zasadnicza sprawa do ustalenia - czy ta szczelina, pustka powietrzna w murze, jest szczeliną niewentylowaną? Czyli bez wlotów i wylotów powietrza. Najprawdopodobniej tak, bo zgodnie z ówczesną praktyką pełniła ona funkcję izolacji. Wtedy można bez obaw dodać ocieplenie zewnętrzne. Wypełniania szczeliny nie polecam, bo efekt będzie niewielki i bardzo niepewny. Co już bardzo słusznie zauważył sam autor pytania. Z czego jest wykonana ściana konstrukcyjna, z czego zaś osłonowa? Materiał ścienny jest też ważny ze względu na kwestię okien. Stosując odpowiednie wsporniki można okna wysunąć nawet w warstwę ocieplenia. Ale tu podejrzewam, że więcej sensu będzie miało zlicowanie ich z zewnętrzną płaszczyzną ścianki osłonowej. Wtedy z zakotwieniem nie ma problemu.
-
Nie ma potrzeby zostawiać cały czas maksymalnie otwartego zarówno szybra jak i dopływu powietrza. Oczywiście, pomijam sam moment rozpalania. Proszę spróbować regulacji. Na początek zostawiając całkowicie otwarty szyber i regulując dopływ powietrza. Potem przyjdzie pora na dobieranie ustawień szybra. Trzeba nabrać trochę wyczucia, z każdym kominkiem i kominem jest trochę inaczej. Ostatecznie nie warto palić zawsze przy pełnym otwarciu szybra i dolotu powietrza, strata kominowa wówczas rośnie. Generalnie, tak długo jak szyba i szamot pozostają czyste to znak, że spalanie jest właściwe. Z zastrzeżeniem, że szamot na samym początku palenia trochę pokrywa się sadzą, ale potem wszystko samo się dopala.
-
Co do częstotliwości czyszczenia, to w przepisach jest to minimum co 3 miesiące, ale w okresie użytkowania. Tyle teorii, a w praktyce to najważniejsza jest umiejętność palenia i jego intensywność. Przy dobrym spalaniu sadzy prawie nie ma. Jasnego, drobnego lotnego pyłu też powinno być bardzo mało. Na moje oko ten komin ze zdjęć jest mocno brudny jak na dopiero dwa miesiące palenia i czyszczenie jest wskazane. Ale trudno coś ostatecznie twierdzić, kiedy nie wiadomo na ile był wyczyszczony przed sezonem. Jakie tam jest używane drewno i jak wygląda palenie (rozpalanie, dokładanie, intensywność palenia)? Wkład z samego żeliwa czy z szamotem?
-
Ja akurat biorę 0,4-0,5 kg soli na 20 kg poszatkowanej kapusty, Dodaję sporo posiekanej cebuli, marchew i jabłka starte na grubej tarce, trochę pieprzu, ziela angielskiego, liści laurowych. Mieszam te warzywa razem z solą w misce, potem łatwiej jest dzięki temu w miarę równomiernie dodać sól i warzywa do kapusty w beczce. Na zasadzie kilka garści kapusty, jedna garść warzyw z solą rozrzuconych po wierzchu, ugniatanie i kolejna warstwa w ten sam sposób. Na koniec dodaję jeszcze trochę soku z kiszonych ogórków (na oko, ale góra ćwierć szklanki). Tak na zasadzie zaszczepienia właściwych kultur bakterii. Bardzo ważna sprawa - najpierw 2-3 dni kapusta stoi w kuchni w temperaturze pokojowej. Dopiero potem trafia do chłodu. Wtedy na początek są właściwe warunki do zakiszenia.
-
Proszę przede wszystkim zaobserwować jak w czasie deszczu spływa woda po zewnętrznej krawędzi tego balkonu, który ma Pan nad głową. Bardzo możliwe, że ten balkon od góry nie ma żadnej (lub żadnej sensownej) obróbki blacharskiej. Jeżeli tak jest, to woda po prostu cieknie po krawędzi płyty balkonowej i wszystko od niej nasiąka. Później zaczyna się łuszczyć, szczególnie ta nieszczęsna gładź, która najpewniej spuchła i częściowo została wymyta pod pasem nieprzepuszczalnej farby. Farbę i warstwę gładzi trzeba w całości usunąć. Gładź zastąpić warstwą gładzi na bazie cementu. Ewentualnie nawet zaprawą cementową, ale to już wymaga wyczucia co do jej proporcji i konsystencji. Potem być może nawet dobra farba do betonu, taka której producent dopuszcza użycie nawet na schodach zewnętrznych i tarasach, Trzeba nią pokryć cały sufit. Ponadto mam poważne wątpliwości, czy ta jednostka zewnętrzna klimatyzatora nie została założona zbyt blisko przegród (ściany i sufitu). Proszę sprawdzić w instrukcji, jakie wymagania stawia producent.
-
Trudno się ostatecznie wypowiadać nie znając szczegółów, w tym tych technicznych. Jednak co do zasady instalacje nie powinny być wykonane w taki sposób, że ich naprawa wymaga naruszenia elementów konstrukcyjnych. Ale w starych budynkach bywa z tym różnie, nie sposób powiedzieć jaka jest faktyczna sytuacja i możliwości naprawy. Ostatecznie jednak, jeżeli zarządca budynku (spółdzielnia mieszkaniowa) decyduje się na dokonanie napraw od strony Pani lokalu to podstawowym jego obowiązkiem jest przywrócenie wszystkiego do stanu pierwotnego. Czyli jeżli jakikolwiek element w mieszkaniu zostanie zniszczony lub uszkodzony to spółdzielnia musi go wymienić lub naprawić. Nie ma przy tym znaczenia cy spółdzielnia ma ubezpieczenie od takich zdarzeń losowych.
-
Ja bym chciał zobaczyć to rozrysowane przynajmniej na jakimś szkicu naniesionym na rzut pomieszczenia. Tak aby było widać wzajemny układ rur oraz ich długość. Bo może się okazać, że chociażby robienie cyrkulacji całkiem mija się z celem, jeżeli odległości są małe. W dużej mierze zgadzam się z Podczytywaczem, ale nie we wszystkim. Rzeczywiście nie ma sensu komplikowanie ponad miarę. Zwykle im prościej, tym lepiej. Łatwiej potem wszystko ogarnąć i uniknąć błędów. Natomiast w większości sytuacji dawałbym jednak otulinę również na rury z zimną wodą. Bo bez niej z czasem potrafią się robić ciemne smugi na cienkiej warstwie tynku na rurach. Ponadto otulina zapewnia swego rodzaju dylatację pomiędzy rurą i tynkiem. Natomiast co do średnicy rur, to zastosowanie np. PEX 20 mm ma jednak sens, nawet jeżeli na wyjściu ze zbiornika mamy króciec 1/2 cala. Po pierwsze, PEX ma tragicznie małe przekroje samych złączek. Przy PEX 16 mm faktyczny przelot zostaje mniej więcej grubości ołówka. Jeżeli mamy kilka takich zwężek poczynając od rozdzielacza to zaczyna się robić słabo. Można to w pewnym stopniu skompensować używając właśnie rur o większej średnicy. Do prysznica i wanny PEX 20 mm jest bardzo wskazany. Na ile ostatecznie różnica w ciśnieniu i przepływie wody będzie odczuwalna zależy zarówno od ciśnienia na początku układu jak i liczby złączek oraz długości rur. Ale żeby tu powiedzieć coś więcej jest potrzebny przynajmniej szkic sytuacyjny.
-
Najwyraźniej jednak wentylacja nie jest wystarczająco skuteczna, skoro ościeżnica "puchnie" od wilgoci. Podejrzewam, że wentylator w łazience blokuje przepływ powietrza, gdy jest wyłączony. Tam powinna być założona powiększona kratka, tak aby powietrze mogło normalnie przepływać obok wentylatora. Podobne stosuje się do podłączenia okapów. Dlatego trzeba szukać ich jako kratek do okapów albo kratek podwójnych.
- 21 odpowiedzi
-
- łazienka
- drzwi wewnętrzne
-
(i %d więcej)
Tagi:
-
Ta sprawa nie jest tak do końca ściśle określona w przepisach. Trzeba też uwzględnić pewną praktykę, która się wytworzyła. Przede wszystkim zawsze wymagane jest sporządzenie opinii geotechnicznej. Mamy na to konkretny przepis, który zawiera Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 25 kwietnia 2012 r. w sprawie ustalania geotechnicznych warunków posadawiania obiektów budowlanych (Dz.U. 2012 poz. 463) § 7. 1. W przypadku obiektów budowlanych wszystkich kategorii geotechnicznych opracowuje się opinię geotechniczną W przypadku domów jednorodzinnych najczęściej sporządza ją projektant budynku lub projektant dokonujący adaptacji projektu gotowego. Z zastrzeżeniem, że najczęściej stosuje się tu coś co można nazwać najniższym poziomem wymagań. Wynika to ze specyfiki domów jednorodzinnych, czyli zwykle obiektów zaliczanych do tzw. pierwszej kategorii geotechnicznej. Mówiąc w ogromnym skrócie, są one niewielkie i o prostej konstrukcji, posadowione na gruntach nośnych, jednorodnych i przy poziomie wód gruntowych poniżej poziomu posadowienia (proste warunki gruntowe). Teraz pojawia się pytanie na jakiej podstawie w takich sytuacji projektant ma określić kategorię geotechniczną konkretnego obiektu (domu)? W cytowanym powyżej rozporządzeniu zakres wymaganej dokumentacji różnicuje się przede wszystkim ze względu na kategorię obiektu budowlanego. Zgodnie z zasadą, że im trudniejsze warunki gruntowe i/lub bardziej skomplikowany obiekt, tym i wymagany zakres dokumentacji jest większy. Znajdziemy tam ogólny zapis: § 4. 4 Kategorię geotechniczną całego obiektu budowlanego lub jego poszczególnych części określa projektant obiektu budowlanego na podstawie badań geotechnicznych gruntu, których zakres uzgadnia z wykonawcą specjalistycznych robót geotechnicznych. Swoiste doprecyzowanie stanowi tu kolejny przepis: § 6. 2. Dla obiektów budowlanych pierwszej kategorii geotechnicznej zakres badań geotechnicznych może być ograniczony do wierceń i sondowań oraz określenia rodzaju gruntu na podstawie analizy makroskopowej. Wartości parametrów geotechnicznych można określać przy wykorzystaniu lokalnych zależności korelacyjnych. Najwyraźniej jednak powyższy zapis należy traktować jako zalecenie, nie zaś „sztywny” wymóg. Tym bardziej, że w przypadku obiektów zaliczanych do pierwszej kategorii geotechnicznej nie ma wymogu przedstawienia dokumentacji z przedstawionych badań. Wróćmy tu do § 7. 1., który należałoby interpretować wraz z kolejnymi punktami: § 7. 1. W przypadku obiektów budowlanych wszystkich kategorii geotechnicznych opracowuje się opinię geotechniczną. 2. W przypadku obiektów budowlanych drugiej i trzeciej kategorii geotechnicznej opracowuje się dodatkowo dokumentację badań podłoża gruntowego i projekt geotechniczny. 3. W przypadku obiektów budowlanych trzeciej kategorii geotechnicznej oraz w złożonych warunkach gruntowych drugiej kategorii wykonuje się dodatkowo dokumentację geologiczno-inżynierską, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. – Prawo geologiczne i górnicze (Dz. U. Nr 163, poz. 981). W związku z tym wytworzyła się praktyka, w której projektant zawsze sporządza opinie geotechniczna, lecz w przypadku pierwszej kategorii geotechnicznej nikt nie wymaga od niego przedstawienia w tej opinii dokładnych danych na temat gruntu. Danych wziętych chociażby z opisu i interpretacji odwiertów. Projektant przecież i tak bierze za to wszystko odpowiedzialność, a ostatecznie kieruje się swoją wiedzą i doświadczeniem. To całkiem rozsądne, bo w praktyce w takich prostych przypadkach rozbudowane badania nie są do niczego potrzebne. Trzeba zachować umiar, rozsądek i pewną proporcję nakładów i korzyści. Ponadto projektant jest często w stanie sporo wywnioskować już po takich robotach jak zrobienie wykopów pod szambo, przyłącze wodociągowe czy wiercenie studni.
-
A czy coś wiadomo czemu ten fragment ściany ma inną strukturę? Bo już samo to jest zastanawiające. Ponadto co jest po drugiej stronie tej ściany? Czasem takie dziwne rzeczy wychodzą, gdy po drugiej stronie jest np. prysznic i ściana ulega nadmiernemu zawilgoceniu. Zakładam, że nie jest to po prostu miejsce, w którym rozlała się ta herbata? jeżeli nie ma jakichś szczególnych przyczyn tego stanu rzeczy i powodów do niepokoju to powinno wystarczyć pokrycie ściany farbą separacyjną (na plamy), potem pomalowanie jej docelową farbą.
-
Niestety, raczej to drugie, czyli bardzo trudno będzie cokolwiek uzyskać. Wymagałoby to wykazania przed sądem, że inwestor (czyli pan) poniósł konkretne szkody lub utracił określone korzyści w wyniku niewłaściwego działania urzędu. Poza poświęconym czasem, wysiłkiem i pieniędzmi na prowadzenie takiej sprawy to już samo wykazanie wysokości poniesionych strat będzie dość trudne.
-
Zasadnicze problemy są tutaj dwa. Odległość pomiędzy studnią i drenażem rozsączającym jest zbyt mała. Powinna wynosić przynajmniej 30 m. Tak uregulowano to w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych (WT). To § 31.1, od którego po prostu nie przewidziano wyjątków. Nie ma wiec znaczenia ani rodzaj studni, ani jej głębokość, jeżeli ze studni ma być pobierana woda przeznaczona do spożycia przez ludzi. Druga sprawa to głębokość studni. Bez pozwolenia wodnoprawnego wolno wykonać tylko studnie o głębokości do 30 m. Tak stanowi ustawa Prawo Wodne Art. 395. W zasadzie mamy tu więc do czynienia z samowolą. Żeby wszystko było zrobione zgodnie z prawem pozostaje uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego i likwidacja drenażu, albo wykonanie nowej studni do 30 m w odpowiedniej odległości.
-
Standardowe i sprawdzone rozwiązanie to wlot powietrza w strefie okapu o jego wylot w kalenicy. Żeby tak było trzeba pozostawić otwory/szczeliny w podbitce w okapie oraz pod kalenicą. Dlatego w kalenicy pozostawia się szczelinę w deskowaniu. To najpewniejsze rozwiązanie, bo wtedy mamy wymianę powietrza w całej przestrzeni pod dachem. Dachówki wentylacyjne są mniej skuteczne, bo przepływ powietrza przez nie jest niewielki. No i żeby rzeczywiście coś dawały wlot powietrza do nich musi być z przestrzeni poddasza, a nie tylko pomiędzy pokryciem dachu i podkładem.
-
Tu powinna być dobrze wentylowana szczelina powietrzna, czyli w tym przypadku szczelina pomiędzy ścianą szkieletową i murem z cegły. Zakładam, że ta szczelina ma wloty powietrza u dołu i otwory wylotowe gdzieś u góry? Bo jeżeli szczelina nie jest wentylowana to jeszcze inny typ konstrukcji. Sama membrana jeszcze nic nie daje, ona przecież wilgoci z tej ściany nie usunie. To zapewnia dopiero wymiana powietrza w szczelinie wentylacyjnej. Dlatego wypełnianie jej izolacją cieplną też nie jest dobrym pomysłem. Do wyjaśnienia jest jeszcze sprawa tej płyty drewnopochodnej pod membraną. Bo jeżeli to sklejka, to trzeba sprawdzić jej stan. Sklejka też bardzo utrudnia ruch pary wodnej. Faktycznie najłatwiej będzie zrobić izolację od środka. Nie musi być koniecznie XPS, może być twardy styropian o niskiej lambdzie. Ewentualnie jakiś ruszt nośny wypełniony izolacją cieplną, jeżeli z mocowaniem XPS lub styropianu byłby problem w niektórych miejscach. .
-
Dachówki czy kominki w górnej części dachu muszą odprowadzać (usuwać) powietrze pobierane z przestrzeni poniżej deskowania na strychu. Co do preparatów grzybobójczych nie chcę tu polecać konkretnych marek. Generalnie, najłatwiej będzie nanieść natryskowo któryś z preparatów wodnych. Co do stropu to rozumiem, że jest on wykończony płytami gipsowo-kartonowymi od strony pomieszczenia na dole. Ale jaka jest konstrukcja samego stropu? Czy jest on drewniany? Jeżeli drewniany, to czy pokryto go deskami, płytami drewnopochodnymi, czy są tylko płyty g-k? Czy pod płytami g-k ułożono folię paroizolacyjną? Bo może być jeszcze tak, że na poddasze przenika para wodna z pomieszczeń położonych poniżej.
-
Ewidentnie to zagrzybienie. Jak to poddasze jest wentylowane i jaki ma kształt? Czy są tam jakieś otwory w ścianach szczytowych, w okapie? Jakie jest pokrycie dachu i podkład pod nim? Jaki jest rodzaj stropu poniżej tego poddasza? Na razie prawdopodobnie najprościej będzie zastosować natryskowo jakiś wodny preparat przeciwgrzybiczy. Jednak koniecznie trzeba wyjaśnić sprawę wentylacji.
-
Ja rozumiem to tak, że 5 cm to dodatkowe 5 cm wełny w polach rusztu pomiędzy profilami, do których będą mocowane płyty g-k. Zgłaszam jednak pewne uwagi. Bez rozpięcia sznurka bardzo trudno będzie zapewnić ciągłość szczeliny wentylacyjnej pod deskowaniem. Ponadto 2 cm szczeliny to i tak niewiele. Bardzo ważne jest jeszcze to aby ta szczelina miała wlot w okapie i wylot w kalenicy. Tam jest potrzebna wymiana powietrza. Rada dla innych na przyszłość - jeżeli deskowanie jest faktycznie z desek, nie zaś z płyt drewnopochodnych, to można pozostawić szpary po ok. 4 cm pomiędzy nimi i przykryć deskowanie folią (membraną) paroprzepuszczalną. Wtedy wełna może przylegać do desek, nie trzeba robić szczeliny wentylacyjnej pod nimi. Co tam ma być docelowo, jakie pomieszczenia. po ociepleniu?
-
Co do zasady, zapisy zawarte w decyzji o warunkach zabudowy nie zwalniają z obowiązku spełnienia wymogów zawartych we wszelkich innych aktach prawnych (ustawach, rozporządzeniach, aktach prawa miejscowego). Tak więc to te inne regulacje mają pierwszeństwo. Ponadto nieprzekraczalna linia zabudowy oznacza jedynie, że nie wolno jej przekroczyć z zabudową. W przeciwieństwie do obowiązującej linii zabudowy nie narzuca wymogu budowy już od tej linii. I bynajmniej na taki sposób budowy nie zezwala. Nieprzekraczalna linię zabudowy mogła zostać równie dobrze wyznaczona na kilkuset metrach, ta sama dla wielu działek. Nie wszędzie więc powoduje jakąś potencjalnie kolizyjną sytuację. Osobną kwestią jest minimalna odległość planowanego budynku od granicy działki. Po pierwsze, obowiązują ogólne zasady usytuowania budynku od granicy działki. Czyli 3 m w przypadku ściany bez okien lub drzwi, oraz 4 m, jeżeli w ścianie są otwory. W pewnych sytuacjach dopuszcza się zmniejszenie tych odległości, przede wszystkim, jeżeli działka ma nie więcej niż 16 m szerokości. Dokładniej opisuje to §12 Rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, którym powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (WT). Tu pojawia się zasadnicze pytanie, czy na tej działce mamy do czynienia z sytuacją, w której przewidziano możliwość zmniejszenia minimalnych odległości? Takie lub inne wyznaczenie nieprzekraczalnej linii zabudowy nie jest przesłanką do tego. Natomiast wyznaczenie minimalnej odległości ze względu na przepisy przeciwpożarowe nie jest takie proste. Szczególnie, jeżeli jeden z budynków już istnieje. Wtedy trzeba brać pod uwagę jego klasę odporności pożarowej, to jakie pomieszczenia znajdują się w budynku itd. W rozporządzeniu o warunkach technicznych (WT) samo usytuowanie budynków ze względu na przepisy przeciwpożarowe to cały rozdział 7 (od §271). Są tam rozmaite złagodzenia i obostrzenia podstawowych warunków. Sugerowałbym zwrócenie się do specjalisty w zakresie zabezpieczeń przeciwpożarowych, który znając szczegóły konkretnej sytuacji będzie w stanie dokładnie określić wymogi. W załączniku umieszczam rozporządzenie (WT). WT2022 D20221225.pdf
-
Uginające się panele
Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne odpisał Tomek0801 w kategorii Podłogi, posadzki
Dorzucę jeszcze swoje trzy grosze po świątecznej przerwie. Przy takiej wilgotności jastrychu i miejscowo braku dylatacji przy ścianach rzeczywiście nie uniknie się demontażu paneli. Skoro układ paneli jest nieregularny z rozmaitymi docinkami, to warto zrobić zdjęcia podłogi, szczególnie tych najtrudniejszych miejsc. Opisać je sobie, ponumerować i nanieść oznaczenia na plan. Ponumerowanie paneli flamastrem na spodniej stronie jest potrzebne, ale może nie wystarczyć. Dylatacje przy ścianach są obecnie spartaczone - w jednych miejscach są, w innych ich nie ma wcale. Muszą być zrobione, wszędzie jest potrzebny przynajmniej 0,5 cm odstęp od ściany, a jeżeli jest taka możliwość to więcej. Nawet po wysuszeniu jastrychu, w zupełnie normalnych warunkach, ułożone panele będą w pewnym stopniu "pracować". Ze szczególna różnicą pomiędzy latem i sezonem grzewczym. Kwestię sposobu ułożenia paneli do suszenia już inni opisali. Uczulam tylko na jedno - trzeba bardzo pilnować żeby nie zaczęły się odkształcać. w razie potrzeby zwiększyć liczbę punktów podparcia i ewentualnie przełożyć taki stos. Panele są dość cienkie i wiotkie, maja więc bardzo dużą skłonność do odkształceń. Co do wentylacji, to trzeba otworzyć nawiewniki i w ogóle warto dbać o dobrą wymianę powietrza zawsze, także po ułożeniu paneli. Bardzo często problemy z puchnącymi posadzkami biorą się właśnie z niewydolności wentylacji i zbyt wysokiej wilgotności powietrza. Rodzaj folii nie jest tu szczególnie ważny. Jakakolwiek paroizolacyjna wystarczy. Przy czym ten rodzaj podkładu, zrobiony z XPS, już dość znacznie ogranicza ruch wilgoci. Gdy jastrych będzie suchy nie będzie źródła wilgoci. Oczywiście dalej będą ją oddawać do powietrza mury,i tynki, dlatego potrzebna jest sprawna wentylacja. PS. Zarówno deweloper jak i wykonawca układający panele się nie popisali. Ale dochodzenie odszkodowania nie będzie łatwe. W takiej sytuacji trzeba udokumentować stan istniejący i zlecić zrobienie ekspertyzy rzeczoznawcy budowlanemu.