-
Posty
25 655 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
503
Wszystko napisane przez retrofood
-
Zamek magnetyczny w drzwiach przylgowych
retrofood odpisał odaro w kategorii Okna fasadowe, drzwi, bramy, oranżerie
Ja Ciebie rozumiem, że chodzi o drzwi do pomieszczeń, tylko problem w tym czy chodzi tu o przyleganie skrzydła do futryny, czy przyleganie zamka, tego nie wiem? Czy problem w tym, że pozostaje szpara i nie mogą se dać rady? U szwagra był taki problem, ale to były harmonijkowe... -
Na co Ci firma, do czego? Butlę z gazem kupisz w wiejskim punkcie wymiany butli, podejrzewam że jest ich kilka (u mnie na wsi jest trzy: białe, niebieskie i zielone, czyli Orlen, Gaspol i BP). A jesli chcesz instalację np. do ogrzewania, to też oni (przedstawiciele tych firm) Ci podpowiedzą. I nie szukaj innego wyjścia, bo nie przejdziesz odbioru technicznego.
-
Jakie zwierzaki macie(lub zamierzacie mieć) na swoim??
retrofood odpisał Czapi w kategorii Nasze zwierzaki
Weź se jeszcze pieska! -
Zamek magnetyczny w drzwiach przylgowych
retrofood odpisał odaro w kategorii Okna fasadowe, drzwi, bramy, oranżerie
Zalezy co kto rozumie przez te terminy. Masz na przykład zamykane drzwi lodówki. Wg Ciebie to przylgowy zamek, czy nie? A drzwi do kabin prysznicowych, to mają zamki przylgowe, czy nie? Bo biorąc rzecz literalnie, to przylgowe są wtedy, jeśli magnesy się stykają bezpośrednio, albo magnes styka się ze stalą. Otóż nie jest to sytuacja korzystna. Bo siła potrzebna do ich rozdzielenia jest znaczna i maleje w wielokrotnej potędze przy powstaniu odległości pomiędzy nimi. Czyli, mowiąc inaczej, oderwanie ich od siebie wymaga szarpnięcia, a po powstaniu szczeliny siła ich przyciągania jest mizerna. Co nie jest ani miłe, ani wygodne. Dlatego wprowadzono modyfikację, dając jakąś niemagnetyczną przekładkę pomiedzy nimi, a wtedy nie trzeba szarpać drzwi w celu otwarcia, natomiast siła przyciągania jest dostateczna, aby samoistnie utrzymać przyleganie powierzchni.W drzwiach lodówki jest to plastikowa osłona na taśmę magnetyczną, w drzwiach kabin prysznicowych jest podobnie. O to chodzi? -
To jest jedyny argument za odbudową, kiedy działka ma większość wartość od nieruchomości, chociażby wartość emocjonalną. Ale osobiście w to nie wierzę.
-
A gdzie zaplecze socjalne? Już to gdzieś mówiłem i pisałem, sauna to nie tylko 25-minutowy relaks, czy też jakiś sposób oczyszczania skóry, organizmu, czy też głowy z kudłatych myśli. Dla innych nacji jest to też jeden ze sposobów spędzania czasu! Wspólnego spędzania czasu! Byłem pod Lwowem w bani, którą pewien pan wybudował na podwórku i ta bania miała powierzchnię zabudowy trzykrotnie większą niż jego dom! Oczywiście, byłem tam nie sam, a tylko jedną z osób zaproszonych, których w sumie było kilkanaście. W tym obiekcie byłym.in trzy niezależne kabiny dla pocenia się, a połowę powierzchni zajmował basen, który przy jednej ze ścian miał system wodnych i powietrznych masaży. To był całkowicie prywatny obiekt na podwórku!!! Tylko dla znajomych i ich gości, właściciel nie prowadził tam żadnego biznesu. Zrobił wszystko z zamiłowania do bani.
-
Nie czytałeś uważnie całego tematu... Przecież do czegoś trzeba się modlić!
-
Tylko się zastanawiam po co to wszystko? Kupa dodatkowej roboty. Weź se wybuduj taki domek w szczerym polu, to Ci przynajmniej rozbieranie próchna zostanie zaoszczędzone. Po co się w to pchać? Moja babcia zawsze mówiła tak: z gówna bata nie ukręcisz! Więc jeśli masz ruinę i chcesz ją podnieść do świetności, to zapłacisz dwa razy więcej niż za budowę od zera.
-
wściekli się! Czołgami tam bedą jeździć? Ja mam przęsła ponad 2 metry i dałem tę trzydziestkę o której wspomniałeś na początku. Była fajna, dopóki mi TIR nie wjechał, ale nawet wtedy strzeliły śruby mocujące przęsło do wąsów słupka, a ceownik wygiął się łukowato. Nawet jedna sztacheta się nie złamała, bo TIR zatrzymał się na fundamencie. Wszystko dało się wyprostować pod moimi nogami (w zimie to było i nie miałem rękawic). Poskakałem trochę po nim, ceownik sie wyprostował, jak ktoś nie wie, to nie zauważy. Kosztowało mnie to nowe 4 śruby M8 do mocowania przęsła.
-
Linia zabudowy zawsze liczona jest od osi jezdni. Jednak w tym przypadku mamy jeszcze inną sytuację. Bo cofnięcie budynku moze oznaczać wejście w "strefę oddziaływania" działek wydzielonych, położonych za sąsiedzkimi (działka Jolanty Krakowiak) A tamtych istniejący plan zagospodarowania nie uwzglednia, w sensie nie są naniesione istniejące na nich obiekty. To może oznaczać tylko jedno: wystąpienie o zmianę pozwolenia na budowę.
-
Najlepiej wzdłuż okna powiesić na suficie rampę z gipskartonu, a za nią umieścić karnisz listwowy. Mozna tam jeszcze dokleić taśmę led, wtedy dostaniemy dyskretne oświetlenie nad oknem, pod sufitem.Elegancko i niedrogo. Ale popracować trzeba. Coś takiego
-
Czy szczepienia to zło?
-
Stanie się, stanie. Jak nie zamkniesz drzwi, to spierniczy na korytarz...
-
Naprawa pęknięć przy kółkach w krześle obrotowym
retrofood odpisał yukimitsu w kategorii Złota rączka
Zgadzam się z przedmówcami. Gra nie warta świeczki. Jedyny wyjątek, to gdyby udało się gratisowo zdobyć całą podstawę i wymienić. -
Jak na razie, większość to chwasty. Ja bym siał trawę jeszcze raz...
-
Żona w kuchni, a w sypialni...
-
Szanowny Oskarze! Nie domagałem się odpowiedzi na swoje pytania, bo one przeznaczone były dla Ciebie, a nie dla mnie, poza tym wyglądałeś na kogoś, kto nie posuwa się do popularnych, żeby nie powiedzieć prostackich insynuacji oraz przymiotników, ale trudno. Myliłem się znowu. Muszę się z tym pogodzić, chociaż gdybyś znajdował się bliżej mojej wsi, to o Wersal byłoby trudno. W sumie jednak jako tako odpowiedziałeś sobie na moje pytania, wiec dlaczego twierdzisz, że dostałeś zero odpowiedzi? Może nie odpowiedziałem Ci wprost, ale kiedyś mnie uczono, że lepiej dawać jest wędkę niż rybę. Uważałem, że jak sam dojdziesz do pewnych wniosków, to nie będziesz twierdził jak za panią Matką, że tylko LED-y są cacy, a reszta jest be! Bo wszystko jest względne. Jednak Ty potraktowałeś to jako bełkot, więc nie wiem, czy jesteś tak odporny na wiedzę, czy tylko udajesz, że dla was nigdy czarne nie będzie czarne, a białe nie będzie białe. Muszę zatem zastosować łopatologię, bo chyba znowu pomyliłem się, tym razem co do Twojej zdolności wyciągania wniosków. Jedźmy więc od początku. 1. Czy mimo wstępnego kosztu zakupu LED jest tańszy w użytkowaniu (w porównaniu z energooszczędną świetlówką) A dlaczego mamy pomijać wstępne koszty? Udowodniłem Ci, że nie branie ich pod uwagę jest bezsensowne. Tylko porównania kosztów inwestycyjnych plus eksploatacyjne, daje jakiś obraz korzyści lub nie. Do tego należy doliczyć kłamstwa producentów odnośnie trwałości lamp LED-owych. Otóż LED-y faktycznie są trwałe. Może i wytrwają te 80 000 godzin. Tylko, że w skład lampy wchodzą nie tylko LED-y, bo trzeba je zasilić. A elementy układów elektronicznych, to masówka, obliczona na przetrwanie okresu gwarancyjnego. Tak, tak, Oskarze! Tu jest to samo zjawisko, co przy żarówkach! Ja, będąc w dzieciństwie elektronikiem - amatorem, mam do tej pory kondensatory elektrolityczne, którymi zastępuję w popsutym sprzęcie te współczesne i sprzęt ożywa!!! Tamte mają 50 lat i trzymają parametry, współczesne dość często odmawiają posłuszeństwa już po dwóch - trzech. 2. Czy zużywa mniej energii (w porównaniu z energooszczędną świetlówką) Może i mniej, ale w porównaniu z żarówką ma szereg wad, począwszy od barwy i kierunku światła. 3. Czy działają dłużej (w porównaniu z energooszczędną świetlówką) Porównanie bezsensowne, bo i tak, i nie. Zobaczymy co w przyszłości. 4. Czy są przyjazne środowisku naturalnemu? Przyjazne - w żadnym wypadku. Mogą być tylko "mniej lub bardziej przyjazne niż...". Jeśli policzyć wydatek energii i surowców na produkcję elementów (wszystkich elementów lampy LED, a potem koszty ich utylizacji, to nie wiem, czy wyjdzie różowo. Jak na razie nie mamy doświadczeń na temat długofalowego działania w tym temacie bo jest świeży. Ale z tego co wiem, to odbiór zużytych jest teorią, bo są to najczęściej jedno - kilka miejsc na województwo. Nie licząc oczywiście hurtowni elektrycznych, tylko konia z rzędem temu, co z jedną uszkodzoną lampą będzie szukał hurtowni. 5. Czy w ogólnym rozliczeniu lepiej postawić na LED? Udowodniłem Ci, że to zależy od sytuacji. I na koniec sam zacząłeś skłaniać się do tej tezy. 6. Czy lepiej kupić firmowany produkt z gwarancją "znanego" producenta czy oszczędzić i kupić i pierwszego lepszego gościa z Allegro? Ciekawe jakbyś miał kupić sto sztuk i zapłacić z własnej kieszeni co byś gadał. Może lapiej pytaj ludzi czy chcą być młodymi, zdrowymi i bogatymi, czy starymi chorymi i biednymi. 7. Czy montaż LED musi zawsze odbywać się przez eksperta? Nie, wystarczy kumaty elektryk. Tak więc widzisz Oskarze, gdybyś zamiast wciskać kit, od początku napisał: Jeśli ktoś jest na etapie budowy czy remontu powinien się zastanowić nad zastosowaniem tego typu technologii, co nie oznacza, że musi ją wykorzystać, miałbym o Tobie lepsze zdanie. Gorliwość neofity u starych wyznawców zawsze wzbudza tylko uśmieszki politowania. PS. Na panele też się tak napalasz? Co to oznacza "wydajny"?
-
Słusznie! Dlatego, jak pisałem wielokrotnie, nowo budowany dom, w którym pralkę upycha się w kuchni lub łazience, to skansen, a nie dom. I żadne kafelki, duperelki, kraniki, dywaniki tego nie zmienią. To po prostu dziadostwo.
-
Czyli też "się dało". Bo niektórzy twierdzą, że "się nie da" bez zamieszkania.
-
Mówisz, że to boskie prawo naturalne??? Tylko ciekawe skąd ta natura. Mnie wychodzi, że z PRL-u rodem. Tylko po co w to mieszać boskie prawa?
-
Przynudzasz, Szanowny Oskarze, powtarzając swoją mantrę, chociaż wyglądasz na człowieka, który liznął zarówno podstaw fizyki jak i podstaw filozofii, zatem powinien wiedzieć, że ruch jest pojęciem względnym. Otóż przedstaw sobie taką sytuację. Mam w swoim salonie obniżony "schodek" sufitu wzdłuż wszystkich ścian a na nim zainstalowane 16 lamp halogenowych. Jest też inne oświetlenie, ale nie o nim mowa. Zajmijmy się tylko halogenami. Otóż załączam je trzy razy do roku, na kilka godzin, w imieniny zony i moje, oraz w dzień macania biustu. Odpowiedz mi proszę: 1. Czy mam wyrzucić halogeny i kupić LED-y? 2. Czy mam się przejmować kosztami energii? 3. Które będą działać dłużej? 4. Jakie rozwiązanie będzie bardziej ekologiczne? 5. Czy jak kupię LED-y, to mam wszystkim wciskać, żeby też tak zrobili? 6. Czy skorzystać z doradcy d/s oświetlenia? 7. Czy zamówić dizajnera, żeby to ocenił? Na odpowiedź nie czekam.
-
Otóż, Szanowny Oskarze, już wyjaśniam: Wspomnij 2006 rok i deklaracje uznanych i wielkich AUTORYTETÓW dotyczące wspaniałych autostrad, jakimi kibice z całego świata dojadą na EURO-2012. Te LED-y są do tych autostrad podobne.
-
Nie chce mi się odpowiadać kwiecistym stylem Szanownego Pana, chociaż potrafię pisać jeszcze bardziej kwieciście, więc Szanowny Pan pozwoli, że odpowiem po chłopsku, bom ze wsi i światowe maniery jeszcze do mnie nie dotarły, w przeciwieństwie do unijnych dyrektyw. Otóż, Szanowny Oskarze, po pierwsze chciałem Ciebie przeprosić (tak, tak! Na wsi też czasami umieją przeprosić!) za to, iż nie raczyłem zauważyć, żeś Ty sam, własnym piórem spłodził był polecany artykuł. I przypisałem Tobie cytowanie jakiegoś dziennikarza, oraz zasugerowałem, że posługujesz się mądrościami nabytymi od niekompetentnych ludzi. Otóż pobłądziłem, przyznaję i biję się w piersi. Dlatego w żadnym wypadku nie bierz do serca sugestii, że podejrzewam Ciebie o niecne spożywanie fundowanych obiadów, bo tak nie jest. Nie miałem zamiaru tego sugerować, moja opinia miała charakter ogólny, niekoniecznie powiązany z LED-ami. Jednocześnie pragnę Ciebie uspokoić, że wiem co to są artykuły sponsorowane i doskonale potrafię je odróżnić od "sponsorowanych". W tym miejscu też, ze wstydem muszę przyznać, iż nie jestem w stanie kupić w salonie samochodu w takiej cenie, jaką oferują pierwszemu lepszemu posłowi. Zawsze ode mnie będą żądać co najmniej 20% więcej, a wiesz, Szanowny Oskarze dlaczego? Otóż, te cholery, jakimś szóstym czy siódmym zmysłem wyczuwają, żem ze wsi i na posła się nie nadaję. Nawet ostatniego posła. Bo nie umiem tak łgać jak oni. Dlatego nawet gadać nie chcą ze mną o obniżce ceny. Wiedzą, że ja nie z tej branży i ja też już wiem, że oni wiedzą. Że jako nieposeł jestem im nieprzydatny. Pewnie się zastanawiasz, Szanowny Oskarze, po co o tym piszę. Otóż po to, że zauważyłem iż światło, to nie całkiem Twoja branża. A mówiąc dokładniej, światło to tylko element Twojej branży, tak samo zresztą jak i cień. I podobno na tym się znasz. Ty korzystasz ze światła i cienia, niekoniecznie wiedząc na jakiej wysokości poprowadzić kable, coby to światło było. Więc ja zastanowiłem się teraz, ki czort każe się Tobie wypowiadać o sprawach, w których średnio rozgarnięty elektryk, nie mówiąc o studentach Politechnik, może Ciebie zapędzić w kozi róg? Robisz za ambasadora, żeby taniej kupić auto? Nie do wiary... Szanowny Osk!arze! 80 000 godzin, to przyjmując iż lampa świeci 8 - 10 godzin dziennie, to trzeba by ją eksploatować przez 30 lat, żeby osiągnęła deklarowaną trwałość. Znajdź mi kogoś, kto to potwierdzi! Nie teoretyka, przedstawiciela producenta, tylko użytkownika, jak ja i TY!!! Eksploatacja w realnych warunkach, nie wychuchanych w laboratorium. Powiedz mi, czy istnieje ktoś na świecie, kto to może potwierdzić? Bo ja znam tylko takich, co temu zaprzeczą. Piszesz, że wierzysz w deklaracje producentów... Życzę zatem zdrowia! Ja już niejednemu kiedyś wierzyłem... A technologię znam, Szanowny Oskarze, bo tego uczą w szkołach. I ja chodziłem do takiej, gdzie tego uczyli. Ty chodziłeś do innej szkoły, czego innego uczyli, dlatego proszę Ciebie, zajmij się swoją branżą, skoro robisz to dobrze, życzę Ci wielu sukcesów w dobieraniu światła i cienia, a za techniczne i technologiczne sprawy oświetlenia się nie bierz, bo rychło ktoś się zorientuje, że nie warto dla Ciebie obniżać ceny samochodu.