To właśnie jest sprawą podstawową.
Służebność przejazdu. Rozwiązanie, które już w zalążku jest zapowiedzią konfliktów nie do rozwiązania. W życiu nie kupiłbym działki, która oferuje takie "wygody". Czyli cena działek będzie niska.
Pozostałe warianty są niewiele lepsze. Bo cóż po udziałach ułamkowych, jeśli trafi się jedna czarna owca i zablokuje wszystko? Poza tym nie każdy będzie zainteresowany całą długością drogi. Ten z pierwszej działki nie bedzie zainteresowany naprawą drogi na końcu. Czyli znów przyszły konflikt.
Optowałbym za wydzieleniem pasa na dojazd i oddanie go we władanie gminie. Żeby został drogą gminną.
Takie rozwiązanie zastosowano w ubiegłym roku obok mnie. Gmina kupiła część działki mojego szwagra i jego sąsiadki, gdyż chciała wybudować "orlika" dla szkoły, a innej możliwości nie było. Ale sąsiadka straciłaby w ten sposób możliwość wyjazdu ze swojej działki, gdyż posesja jest długa i wąska, nie można nawrócić samochodem. Dlatego tuż za ogrodzeniem boiska wydzielono drogę o statusie drogi gminnej, tylko dla szwagra i sąsiadki. Oczywiście, szwagier i jego sąsiadka mają bardzo dobre relacje (ona jest kuzynką) i nie stawiałby żadnych przeszkód, aby jeździła czasem przez jego teren. Ale to jest rozwiązanie na przyszłość. Wartość działek zawsze jest większa gdy nie mają żadnych służebności.