Skocz do zawartości

retrofood

Uczestnik
  • Posty

    25 929
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    519

Wszystko napisane przez retrofood

  1. Nieprawda, mój kot nie tupie.
  2. Komin i tak sie stawia. Wentylacyjny. Dobudować do niego kanał z kotłowni w czasie budowy jest tanią bajką. Mam tańszą alternatywę. Koszty - dwa litry benzyny do piły i trzy litry ropy do busa. Dwa dni pracy i 10 kubików drzewa mam w domu. Chyba nie powiesz, że to drogo? Ironiu nie paniał? A z tym "szkoda" to się powstrzymaj. Rozumienie nie ma tu nic do rzeczy. Wielu rozumie, lecz tego nie zrobi, bo ich nie stać. Zapłacić rocznie 500 PLN dodatkowo za opał jakoś wytrzymają, ale znalezienie 10 tysięcy na "już" przekracza ich możliwości. Bank kredytu im nie da, nie mają zdolności, a ile kosztuje pożyczka z Providentu też wiedzą.
  3. Moja również. Podziękowania!
  4. Wielki błąd. Sikory pojawiły się na Twojej działce nie dlatego żeby podziwiać Twoją urodę, ani nawet urodę Twojej żony, a dlatego, że na Twoich drzewach mają o tej porze jedzenia w bród! Bez słoniny!!! Ale Ty wolisz je nakarmić słoniną, więc na wiosnę będziesz pytał czym pryskać drzewa... Kochani, litości! Nie poprawiajcie natury! Ptaki dokarmia się wtedy, kiedy śnieg uniemożliwia zdobycie pokarmu na ziemi (tym dziobiącym) i mróz spadnie poniżej minus 10-15 stopni (tym mięsolubnym )! Nie wcześniej! Ptaki obserwuję od zawsze, sikory do mnie też przyleciały w ubiegłym tygodniu i mają się świetnie, bez dokarmiania! A dzisiaj rano był u mnie dzięcioł, posprawdzał jabłoń i niedaleką akację, po południu przyleciała sroka (rzadki gość), zaś wróble okupują tuje za leszczyną już od kilku tygodni. Siedlisko sobie urządziły w gęstwinie gałęzi i sejmikują aż huczy.
  5. Same diody owszem, są niewrażliwe, ale te ich uklady zasilające... Boże ratuj.
  6. Gniazda ogólnego przeznaczenia mają dopuszczalną obciążalność 16 A, co daje ok. 3,5 kW mocy możliwej do pobierania. Ale, ze względu na długotrwałą obciążalność przewodów, obwody gniazd zabezpiecza się bezpiecznikiem o wartości również 16 A, czyli jeśli pobieramy z jednego (dowolnego) gniazdka 3,5 kW, jest to wielkość maksymalna również dla całego obwodu. Wykonanie jednego obwodu dla zasilania kilku urządzeń pobierających moc 2 kW i więcej jest oczywistym błędem domorosłego pseudo elektryka, gdyż WT wymagają od ponad dwudziestu lat, aby takie urządzenia miały obwód dedykowany. to znaczy wydzielony. Tak samo brak wydzielenia obwodu dla zasilania urzadzen wrażliwych jak pompa c.o. czy lodówka. Ale cóż, większość chce być bohaterami we własnym domu i funduje sobie skansen instalacyjny. Ich wybór. Czy to się może spalić? Oczywiście że tak. Wystarczy przegrzanie któregoś z gniazdek i utrata sprężystości styków, pęknięcie sprężyny dociskającej kołki, albo nadmierne utlenienie się lub zabrudzenie ich powierzchni. Ale od tego są przeglądy obowiązkowe instalacji co 5 lat, a pomiedzy przeglądami kontrola wzrokowa i dotykowa części izolacyjnych dla sprawdzenia, czy się nadmiernie nie grzeją.
  7. To jest realny argument. Bez poznania przyczyn trudno dalej skłaniać się do takiego rozwiązania..
  8. Nic nie piszesz jaki to dom, z czego, ile kondygnacji, wielkość... jak się niczego nie wie, to co można doradzać?
  9. 1. Niekoniecznie. 2. Bez przesady, nieprawda. 3. Nie muszą być. 4. Mogą, jak ktoś nie umie robić. Postaw ten zarzut konstruktorowi i napisz co odpowiedział.
  10. Szerokości drogi życzę!
  11. Dyć my w projekcie ustawialiśmy, na laptoku.
  12. Wiekopomne gratulejszyn! Och, chyba zrobisz jutro bal... Wszyscy uczestnicy balu powinni obowiązkowo sprawdzić szczelność i spadek rur...
  13. Zdecydowanie tak! Tylko tych pierwszych jest ciut mniej...
  14. Tia... obrazek jest adekwatny do małej kuchni... aż się prosi, aby Ci odpowiedzieć Bogusiem Lindą: Co Ty, k...a, wiesz o małych kuchniach... Projektant sugeruje jeśli ma program przestrzenny do projektowania mebli. My z żoną ustawialiśmy kuchnię przez tydzień. Małą kuchnię.
  15. Tyle, że NFZ zgubił kartotekę. I to ten austriacki, bo stolicę mieliśmy wtedy we Wiedniu. Zaś komputery się zablokowały. Dlatego moja córka przeszła na sól himalajską, a zona uzywa tej z Inowrocławia, co to ma strasznie dużo NaCl. Ja z kolei przesadzam z monotlenkiem diwodoru, który przecież między innymi: jest niekiedy określany jako kwas protonowy i jest głównym składnikiem kwaśnych deszczów, przyczynia się do zwiększenia efektu szklarniowego na Ziemi, może być przyczyną poważnych poparzeń, współuczestniczy w procesach erozji gleb, przyspiesza korozję i rdzewienie wielu metali, może spowodować awarię urządzeń elektrycznych, zmniejsza skuteczność działania hamulców samochodowych, został wykryty w komórkach nieuleczalnych nowotworów złośliwych, Pomimo tych wad i zagrożeń, wciąż jest używany jako rozpuszczalnik i czynnik chłodniczy w przemyśle, w reaktorach jądrowych, w produkcji pianek z tworzyw sztucznych, jako opóźniacz zapłonu na wiele sposobów podczas okrutnych doświadczeń na zwierzętach, podczas rozprowadzania pestycydów; nawet po starannym spłukaniu otoczenie pozostaje zanieczyszczone DHMO, jako dodatek do "szybkiej żywności" i innych produktów żywnościowych. No i co zrobić?
  16. Po co? Znam wielu takich, których nikt z wódą nie kojarzy, a piją nie mniej niż alkoholicy. Oczywiście, możecie sobie urządzać kpiny, chociaż ja napisałem o tym tylko dlatego, aby pokazać, że trzymanie się sztywno haseł do niczego nie prowadzi. Świat jest o wiele bardziej skomplikowany, ma wiele różnych odcieni, nie tylko białe i czarne. Moja teściowa nie paliła w życiu, nie wypiła też ani kieliszka, jadła nie nadużywała a miała cukrzycę. Dziwne też, że moja żona ma zupełnie inne choroby niż teściowa, chociaż jeszcze niedawno byłem święcie przekonany, że o naszym zdrowiu decyduje głownie genetyka. A tu zonk... Może jakieś przeskoki pokoleniowe występują...
  17. Małej wiary jesteś. Im dłużej żyję, tym więcej zauważam wokół siebie ludzi, którzy piją jak smoki, często już na emeryturze. Mało tego, ci którzy pili w młodości młodo "schodzą" raczej rzadko. Oczywiście, cygarów to nie dotyczy, chociaż też różnie bywa. Rozejrzyj się dookoła, to nie są jednostkowe przypadki. Dla mnie bardzo pouczający jest taki jeden. W czasach stanu wojennego, kiedy wódka była na kartki, wraz z ojcem i jednym gościem przywieźliśmy do domu drzewo. Takie z lasu. I kiedy męczyliśmy się z jego rozładunkiem, odwiedził na sąsiad, po siedemdziesiątce. Przyszedł o lasce, blady jak wapienna ściana, właśnie karetka przywiozła go do domu po operacji raka zołądka jako przypadek beznadziejny. Nie chcieli, aby umarł w szpitalu. Tak też oceniliśmy jego stan, gdy poszedł dalej. Pamiętam jak ojciec powiedział "to juz po chłopie, może tydzień przeżyje..." Ojciec był wtedy w takiej kondycji, że dźwigał pień z jednej strony, a ja z gościem, wspólnie w drugim końcu. I co? Ten sąsiad przeżył ojca o sześć lat. Codziennie wypijał 300 ml gorzały. Rano 100g, w południe 100g i wieczór 100g. Jego żona tego pilnowała. A gdybyś widziała jak walczyła o wódkę w sklepie, kiedy przywozili taką bez kartek...
  18. Właśnie. We wtorek widziałem pewną kobitę ze wsi. Chlała całe życie, paliła po dwie paczki "sportów" dziennie (kto pamięta, takie bez filtra?), piwo pije do dzisiaj, brzuch jak u ciężarnej, chociaż część żołądka jej zaszyli parędziesiąt lat temu... Skarżyła się, że kolana ją bolą i kostki (przez większość roku chodziła na boso). Dodam na koniec, że ma 87 lat.
  19. Moja cholera ma jeszcze lepiej. Mieszkam na parterze, wypuszczam go więc na balkon, a stamtąd, posprawdzawszy czy nie ma w pobliżu psów, skacze na ziemię i łazi gdzie chce. Żeby też nie musiał się trudzić powrotnym wskakiwaniem, bo stary już łachudra, postawiłem mu z boku ponad metrowej wysokości pieniek akacjowy, wysuszony wraz z korą. więc drabinkę ma niezłą. Na balkonie zaś ma podkładkę w postaci płyty z twardego styropianu, żeby w doopę go nie ziębiło, gdy przyjdzie mu jakiś czas tam spędzić. I ta cholera, nie dała mi spać w nocy. Na balkon się wypchnąć nie dał, tylko kładł się obok mnie i smyrał łapką w policzek, gdy zasypiałem i go nie głaskałem. a teraz śpi, czarne bydlę. Chyba se siądę obok i teraz to ja będę go smyrał.
  20. Skoro nie Ty tam gospodarujesz, to po jaką cholerę chcesz urządzać po swojemu? To, że Ci się coś podoba, nie powinno mieć żadnego znaczenia, mnie w samochodzie nie podobają się pedały gazu i hamulca tak na wierzchu, najchętniej schowałbym je do bagażnika. I co? Mądre by to było? Jest taka nauka, nazywa się ergonomia. Ergonomię kuchenną mają we krwi użytkowniczki kuchni, gdyż wiedzą ile przy Twojej wersji zrobią zbędnych kilometrów po kuchni, aby przygotować Ci obiad. Zważ, że Ty przez cały czas tego niepotrzebnego ich biegania, będziesz czekał o suchym pysku. I to codziennie. Aż się prosi, żeby ten zlew dać pod oknem.
  21. To zależy jakiego masz operatora, są minimalne różnice u różnych, ale są. http://www.operator.enea.pl/index.php?d=tab&page_id=991 Weź 14 lub 16 kW, więcej chyba nie będzie Ci potrzeba, zresztą, na razie zwiększenie mocy przy istniejącym przyłączu nie jest drogie. Więcej kosztuje, jesli trzeba go wymienić.
  22. Jak Ci szyba pęknie to będziesz wiedział.
  23. Masz rasistowskie zapędy. Odmienne traktowanie różnych osobników...
  24. Kot na wsi z kuwetą? A na Boży świat sierściucha! Co ma do szukania w piernatach? Zwróć mu wolność po prostu! Moja sąsiadka dopiero przy czwartym zmądrzała. Do domu nie wpuszczała od maleńkości i ma spokój. Teraz nawet gdy drzwi są otwarte, to nie wejdzie. Na ganku ma miski z żarełkiem i wodą, no i przynajmniej nie choruje jak poprzednie. Sierść mu błyszczy niby pastowana, a za sąsiadką chodzi po podwórku wiernie jak psiak. No i myszy w okolicy się skończyły. A jak się uprzesz na dom, to kot do wszystkiego się przyzwyczai. Nawet do szafy, gdzie zrobi sobie legowisko, a jak go raz wypędzisz to ci potem obsika wszystkie ciuchy.
×
×
  • Utwórz nowe...