Skocz do zawartości

retrofood

Uczestnik
  • Posty

    25 949
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    520

Wszystko napisane przez retrofood

  1. Kiedyż żartem mawiano, ze w budownictwie pół metra w tę czy inną stronę, to nie ma żadnej różnicy. Ale na poważnie, to 2 cm różnicy "fachowcy" potrafią zrobić na jednej ścianie samego tynku, a Ty się 1 cm fundamentu przejmujesz. Napiszę Ci jeszcze jedną anegdotkę, opartą na faktach. Otóż kiedyś, ze szwagrem układaliśmy parkiet w moim mieszkaniu. On był za fachowca, bo jeden raz widział przez godzinę, jak firma układała parkiet w domu jego rodziców. No i ułożyliśmy. Ja więcej, bo on miał tylko parę dni urlopu i musiał wrócić do siebie, więc większość układałem sam. A potem to już ja byłem u niego za fachowca. Bo ja miałem praktykę! Na budowach 90% pracowników to są właśnie tacy fachowcy. Którzy raz widzieli. Tylko 10% to autentyczni specjaliści. I to oni pilnują, żeby zbyt wielkiego szajsu nie odstawiać.
  2. No widzisz, kierownik jest spokojny i sprawdza to co powinien. Nie próbuj być bardziej święty od papieża. Będzie stał, melisę polecam.
  3. Uspokój się, w pierwszym mieszkaniu miałem ścianę co miała 8 cm odchyłki od pionu na wysokości 2,70 m. I stała. A sąsiad zrobił fundament z pochyleniem 20 cm i też się nadał. Murarz to nadmurował i wyprowadził. W budownictwie kilka centymetrów różnicy to nie problem. No, chyba że się chce wstawić szafę do wnęki.
  4. Od kiedy opierd..lanie się jest całkowicie niezależne?
  5. Czemu nie, można oczywiście. Powierzchnia szpachlowana wcale nie jest zła. Tylko podam Ci taki przykład, który akuratnie znam z czasów wizyty w firmie, która produkuje wyroby pod marką STABILL. Ich gładź dolomitowa ma wielkość ziarna na poziomie 2 mikronów, kiedy ziarno cementu na przykład ma wielkość około 60 mikronów. A przecież szlichty cementowe można wygładzić tak, ze się błyszczą. Nie znam karty technicznej tego wyrobu, który prezentujesz i nie mówię, że się nadaje czy nie nadaje. Po prostu jednym taka gładkość wystarcza inni chcą inaczej. Każdemu wolno.
  6. To jak u kobit. Najpierw się tynkują, potem szpachlują, a na końcu wygładzają.
  7. Jak najbardziej możliwe. Przesuwałeś opuszkami palców po tych plamach? Inaczej ułożone drobiny nawierzchni powinno dać się wyczuć. Tylko do tego to by trzeba znać wszystkie zdarzenia jakie zachodziły od czasu montażu tej ściany.
  8. To mogą być różne rzeczy. Czasem zaprawki, a czasem inny kierunek pociągnięcia po powierzchni jakimś narzędziem. Albo powierzchnia tegoż narzędzia nie była dokładnie wyczyszczona. Chodzi mi o to, że trzeba uważnie przyglądnąć się ścianie czy to faktura jej powierzchni nie tworzy tych cieni. Dlatego pytałem o szlifowanie, bo przy szlifowaniu takie niespodzianki są usuwane. Ale, oczywiście, niczego nie przesądzam. A na pewno farba dobrze pokryła podłoże? Może trzeba jeszcze raz pociągnąć?
  9. Przede wszystkim to należy sprawdzić. Czy plamy nie są efektem zmian w strukturze powierzchni ściany. I dopiero jeśli to wykluczymy, można szukać dalej.
  10. Wszystkie są na lata, blacha też. A skoro masz w projekcie dachówkę ceramiczną, to dach jest przewidziany na każde obciążenie, więc przynajmniej tym nie musisz się martwić.
  11. Tylko co w ten roczny koszt wliczono. Palenie drewnem (i pochodnymi) może być tanie, jeśli nie liczy się pracy poza sezonem grzewczym i kosztów chociażby składowania.
  12. A czego zazdrościć? Palenia? Mam piec kaflowy i codziennie muszę palić. Może gdyby nie to "muszę" to bym bardziej te płonienie lubił... Mawiają jednak "aby do maja", więc czekam na ten maj. Ma być cieplej.
  13. A gdzie już szukałeś? Pokaż przekrój tej uszczelki.
  14. Tak to jest, jak się widzi wszystko, a nie polega na fragmentarycznej informacji.
  15. A ile masz miejsca?
  16. Z Twojego punktu widzenia, to oczywiście masz rację, ale ja ironicznie przedstawiłem punkt widzenia dewelopera. Skoro to pęknięcie nie zagraża fundamentom i ścianom, czyli katastrofie budowlanej, to dla niego nie ma tematu. A czy to się nie powiększy i ile? Nie wiadomo. Kto wie, co tam pod posadzką zostawiono? Być może, jeśli jeszcze czymś obciążysz podłogę mocniej i inaczej (z innej strony), to i szpary się powiększą. Może nawet niesymetrycznie. Ale nie sądzę, żeby to były duże wielkości. Skoro budynek użytkujesz już rok, to wszystkie pory roku zaliczone, kurczenie oraz rozciąganie materiałów i ziemi też.
  17. Bo dewelopera podłogi nie interesują. Jak popękają, to najwyżej meble się przechylą, ale budynek się od tego przecież nie zawali. To nie konstrukcja.
  18. Nie wiem dlaczego, ale pod artykułem na portalu nie ma możliwości komentowania https://budujemydom.pl/irbj/porady/113961-czym-jest-gniazdo-natynkowe-i-gdzie-je-stosujemy pewnie dlatego, że to tekst promocyjny. Jednak nieścisłości jest w nim zbyt dużo, aby ich nie skomentować, zacznijmy zatem od początku. We wstępie Autorka pisze tak: I to jest prawdziwe. Szkoda, że później to przekonanie się zmienia. To jest nieprawda. W pomieszczeniach tego typu należy unikać (o ile się da) stosowania instalacji natynkowej, a więc i osprzętu natynkowego, ze względów bezpieczeństwa właśnie. Po co mamy ryzykować uszkodzenia mechaniczne właśnie, zahaczenie czymś o przewody, albo o wystający ze ściany osprzęt. Właśnie. Szczelność modeli nie oznacza konieczności montażu osprzętu natynkowego. Gniazdka podtynkowe też miewają klapki i nie ma żadnej potrzeby montażu sterczącego gniazdka natynkowego. Podtynkowe też. To już duża przesada. Tu nie ma żadnej opcji! Gniazdko - żadnego typu!!! - we współczesnej instalacji elektrycznej nie ma prawa istnieć w wersji bez kołka i przewodu ochronnego! Więc tu nie ma żadnej łaski i żadnej "opcji". Użytkowane gniazdko - każde gniazdko, i natynkowe i podtynkowe, i przenośne też - ma zapewnić pełne bezpieczeństwo, a nie żadne dodatkowe. Resztę sobie daruję, bo uogólnienia nie są takie istotne.
  19. Ale co to za budynek? Chyba nie schron?
  20. Po 15 latach chyba mu przeszło, co?
  21. Żadne "najistotniejsze". Byliście ciekawi szczegółów, to je wyjaśniłem. Ale wyjaśnienia nie były żadną "istotą" tematu, a więc nie mogły też zostać "najistotniejsze", czego nie potrafisz zrozumieć. Wyjaśniłem, że dla mnie najistotniejsza jest wytrzymałość naprawionej warstwy betonu, jej odporność na kruszenie, a Ty pieprzysz o kostkach, suchych betonach, pieprzysz, pieprzysz... i nie potrafisz przestać. Nie moja wina, ze skoncentrowałeś się na własnej zajebistości, a nie na tym co napisano.
×
×
  • Utwórz nowe...