A dla wielu spraw dokumentacja nie istnieje albo nie jest dostępna! Pamiętam jak przed laty, po sąsiedzku budowano dom nauczyciela. I koparka w wykopie przerwała jakiś kabel, którego na żadnych mapach nie było.
Nie minęło nawet zdziwienie robotników na placu jak nie wiadomo skąd zjawiło się cztery ciężarówki żołnierzy z długą bronią, którzy zeskoczyli z aut i otoczyli plac.
To był kabel wojskowy i nawet jak go potem jakaś ekipa techniczna łączyła, to robotnicy mówili, że sami nie wiedzą po co i do czego on służy. Dostali zlecenie na wykonanie pracy i tyle.
Ale budowa opóźniła się o parę miesięcy. Tylko. Bo nie była to budowa prywatna.