-
Posty
25 669 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
505
Wszystko napisane przez retrofood
-
Ale nie ma jak poprowadzić rury, to zależy od układu pomieszczeń i doprowadzenia gazu. Najlepiej pokazać gazownikowi rzut parteru domu. Wtedy rozstrzygnie sprawę.
-
Instalacja przeciwoblodzeniowa
retrofood odpisał Budujemy Dom - podstawa domu w kategorii Instalacje
Więc gdy będzie odwilż, to wyczyść koleiny, a reszty nie ruszaj, niech nocą zamarznie. I spróbuj rano wyjechać. -
-
Oczywiście, że TAK. Czyli inne. A odnośnie kominków, w tym gazowych, ostatnio było kilka tematów. Poszukaj, bo argumenty będą te same. Czyli najważniejszy - jak w zgodzie z przepisami doprowadzić tam gaz.
-
Szczególnie powinni przeczytać je nauczyciele budownictwa i architektury oraz projektanci domów i mieszkań. W przestrzeni publicznej jest mnóstwo och-ów i ach-ów na temat różnych rozwiązań architektonicznych lokali, ale nikt tam nawet nie bąka, że ludzie się starzeją i z czasem tracą sprawność ruchową. No bo wtedy jest ruch w interesie, trzeba np. wyrzucać brodziki o półmetrowej głębokości i kupować nowe. A sterta śmieci z urządzeń technicznie sprawnych wciąż rośnie...
-
Instalacja przeciwoblodzeniowa
retrofood odpisał Budujemy Dom - podstawa domu w kategorii Instalacje
Ja bym nie przesadzał. Podjazdy na terenie płaskim - nie. Na pochyłościach - tak! To co prezentujesz na pierwszej fotografii jest bardzo zdradliwe. Wytopiony śnieg w koleinach powoduje w praktyce obniżenie ich poziomu względem śniegu w srodku. A jego zlodowacenie po większych opadach spowoduje zawieszenie auta przy próbie przejazdu. Czyli instalacja przeciwoblodzeniowa da skutek odwrotny do oczekiwanego. Natomiast bez takiej instalacji, śnieg ubity wcześniej kołami podnosi poziom kolein i przejechać się da. Wypraktykowałem. Wprawdzie bez instalacji oblodzeniowej, ale kiedyś se łopatą "wyczyściłem" koleiny. Ale jak mi auto się zawiesiło, to ponad godzinę się motałem, zanim udało mi się go podkopać. -
Instalacja przeciwoblodzeniowa
retrofood odpisał Budujemy Dom - podstawa domu w kategorii Instalacje
Według mnie ma, chociaż dużo zależy od konstrukcji i kształtu dachu. Ale wiele razy spotkałem się z oberwanymi rynnami po zimie. U siebie na wsi też już ze dwa razy poprawiałem. Jeśli mróz złapie w nocy roztopiony dniem śnieg, przy dużej jego ilości na spadzistym dachu, to następnego dnia żadne haki pod rynnowe tego nie utrzymają. Natomiast instalacja przeciwoblodzeniowa przerwie połączenie tej masy i zlodowaciały śnieg z dachu ma szansę zsunąć się po rynnie. -
Z instalacji CO może się przesączać czasami. Z innych miejsc też. Mnie rura pękła dwa lata temu i jeszcze do końca nie wyschło, chociaż rura wymieniona była zaraz. Dlatego wstrzymaj kucie i poczekaj na dzień. To trzeba wszystko obejrzeć i przemyśleć. Mnie wyciek znajomy odszukał stetoskopem. Takim zwykłym, lekarskim. Więc trzeba ruszyć głową na trzeźwo i przytomnie. I powoli, bo porozwalasz połowę ścian. Skoro jest już pleśń, to dzień, dwa, nie robi różnicy. A skoro pleśń jest na GK od muru, to zobacz skąd wilgoć mogło "przywiać". Jest tam jakaś szczelina? Wilgoć może podsiąkać i na parę metrów do góry. Zatem nie tylko z góry mogło kapać.
-
Wszystko może mieć znaczenie. Nie wolno ominąć niczego. Nawet rzeczy nieprawdopodobnych. Dziura przy kablu - w którą stronę pochylenie? Do wewnątrz czy na zewnątrz? Rynny też skontrolować. Szczególnie po deszczu lub w zimie. Może "dolewanie" wilgoci zachodzi tylko czasami? W określonych przypadkach? Na początku niczego nie wolno wykluczać.
-
Z poczynaniem ostrożnie, bo potem nie usuną. Nawet martwego, bo prokurator pilnuje. Dlatego Ty, zamiast poczynać, spróbuj zlokalizować źródło wilgoci. Musisz to zrobić. Wg mnie należy odkuć ostrożnie całość rurek prowadzących do kaloryfera. Można (trzeba) obserwować spadki rur, może z jakiegoś zaworu, albo połączenia, cieknie po powierzchni? Bez znalezienia źródła wody naprawianie ściany nie ma sensu.
-
Jakie zmiany można dokonać w projekcie?
retrofood odpisał Pomocnik w kategorii Budujemy Dom - komentarze
Aga, masz telefon do kierownika budowy? -
Może około Wielkiej Nocy?
-
Przecież słońce już zaszło. Więc jak pod światło?
-
Jeżeli teraz zdajesz sobie sprawę z wad i zalet, to wszystko w porządku. Ideału nie znajdziesz. Bo na przykład chropowaty gres w kuchni jest typowym przykładem na nieznajomość rzeczy. Z gresem to w ogóle bywają jaja. Mam taki w łazience to każdą kroplę wody, która wyleciała poza umywalkę, widać wyraźnie. Masakra! Nigdy więcej.
-
Daga, nie o to mi chodziło. Lecz o to, że bagażu doświadczeń nie nabywa się w rok czy dwa. Ja miałem w kuchni różne nawierzchnie. Deski, płytki winylowe, linoleum, lastrico, płytki... I właściwie tylko płytki zdały egzamin, chociaż prawdą jest, że kiedyś jedną musiałem wymieniać. Bo się rozbiła. Ale większa jest możliwość rozlania czegoś, a wtedy panele spuchną nieodwołalnie. Na krawędziach. Widziałem takie u znajomej, bo wycierała je mopem, na mokro. Kilka razy i po zawodach, panele do wymiany, Tylko to ich zaleta, że wymienia się je o wiele łatwiej niż płytki. PS. Pod krzesło to są podkładki, podobne jak i na biurko. Plastik 10 mm grubości i nie ma śladu na panelach od krzesła. Wiem co mówię, zapewniam.
-
Więc pogadamy za lat dziesięć co najmniej. Na razie okres użytkowania jest bardzo krótki jak na wielkie doświadczenia.
-
Powiem Ci tak. Jeśli mebli nie będziesz co tydzień przesuwał, to wszystkie się nadają. Bo ślady nawet jeśli na jakichś będą, to całkiem schowane. Niewidoczne z zewnątrz. I żadnych podkładek nie dawaj, chyba że takie ukryte, w celu lepszego wypoziomowania mebli. PS. A swoją drogą, panele w kuchni, to jednak jazda bez trzymanki. Miałem w kuchniach różne podłogi i nic nie przebije zwyczajnej glazury w dowolnej formie.
-
Panele dachowe KARO
retrofood odpisał seba007 w kategorii Eksperci Blachy Pruszyński - pokrycia dachowe
Kurna, bez przesadyzmu! Pokrycia dachowe KARO w postaci chociażby płytek azbestowych, były znane (jak mawiał minister P. Czarnek) już przed milionami lat. I techniczny sposób ich układania (oraz mocowania) jest jasny i oczywisty. Tylko u mnie we wsi znalazłoby się jeszcze kilka ekip, które kiedyś to układały. I dekarzami są takimi z koniecznosci. Chyba, ze zatrudniacie tylko współczesnych absolwentów politechnik, to rzeczywiście, trudności mogą się pojawić. Szczególnie, jeśli obrazki mogą stanowić najwyżej połowę zawartości tego materiału. Wtedy pozostaje mi tylko trzymać kciuki. PS. Naprzeciwko mojej chałupy, po drugiej stronie drogi, mamy we wsi budynek z częścią dachu pokrytą w KARO płytkami bitumicznymi. Właściciel tej chaty układał je samodzielnie. PS.2. Rzućcie materiały na forum, to Wam tę instrukcję napiszemy. -
A "koniec tematu" był stwierdzeniem, że już wszystko w temacie powiedziałem.
-
Czyli te, o których pisze Autor, są szajsem.