Skocz do zawartości

retrofood

Uczestnik
  • Posty

    25 669
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    504

Wszystko napisane przez retrofood

  1. Ale to nie jest temat "zabezpieczenia nie przed kosztami ogrzewania".
  2. Jeśli ktoś się rozleniwił tak, że ruchu zażywa wyłącznie na siłowni, to w zasadzie systemy bezprzewodowe musi zaakceptować. Bo systemy przewodowe trudno zmieniać co chwilę, a współczesna technologia dawno odeszła od racjonalności i co chwilę wmusza w nas nowe zabawki, tłumacząc, że stare wyszły z mody. I tak produkujemy bezsensownie miliony ton śmieci, złomując miliardy sztuk sprawnego technicznie sprzętu. Dlatego zgodnie z tą zasadą, bezprzewodowe łatwiej wymienić bez demolowania ścian.
  3. Chodzi chyba o statut? Niech się zabezpiecza jak chce. Niech wnioskuje o podzielniki i u siebie zakręci kaloryfery. Wolno mu. W każdym razie, tak czy inaczej, jest właściciel i to on ponosi koszty na niego przypadające. Koniec tematu.
  4. Jeśli w instrukcji jest zastrzeżenie, żeby na panelu nie stawiać szafek, dla mnie to jest szajs. Ale Ty możesz mieć inne zdanie, masz do tego prawo.
  5. Teoretycznie masz rację. Ale w praktyce, taki zarządca wspólnoty bez uchwały zebrania ogólnego nic nie zrobi. A ludzie mogą głosować przeciw, wiedząc o spodziewanych kosztach ekspertyz i biegłych. We wspólnotach, a ja w takiej funkcjonuję, jest znacznie więcej demokracji niż w spółdzielniach.
  6. Nie musiałoby. Bo wtedy brakuje jednego podmiotu, zdolnego wytoczyć proces pozostałym mieszkańcom. O rozliczenie ciepła przenikającego przez ściany. Taki proces to kolosalne koszty, kto to wytrzyma? Spółdzielnie mogły się sądzić, bo to lokatorzy płacili...
  7. Trza sprawdzić, czy chodzić po tym można. A swoją drogą, ludzie to sami lezą w kłopoty. Sadomasochiści? Wiesz więc, że to szajs, po co w to leziesz?
  8. To że Tobie nie odpowiada to jeszcze nie powód, abyś bluzgał gównem i jadem. Wyluzuj. I rób loda komu tylko zechcesz. Mnie nie musisz. Aż tak głęboko w to nie wchodziłem. Wiem tylko, że procesy były długie, więc domyślam się, że sądy na jakichś opiniach biegłych się opierały. Pewnie trzeba by było sięgnąć do akt tych procesów i tam tego szukać, a mnie się nie chce.
  9. Taka jak Twoja w tym poście? Omijająca temat?
  10. Oczywiście, że można, ale Autor o to nie pytał. Nie jestem sądem. Sądy na jakiejś podstawie wydawały wyroki. Jeśli jesteś bardzo ciekawy to szukaj.
  11. Nie. Pytanie dotyczyło ogrzewania gazowego. A spalanie gazu wymaga doprowadzania powietrza. A więc do wyboru jest wykonanie i eksploatacja jednej instalacji do poboru powietrza i odprowadzania spalin, a wraz z nią odzysk ciepła, albo takich instalacji kilkadziesiąt. Wraz z kominami. Natomiast jeśli chodzi o pustostany, to polskie sądy dawno tę sprawę rozstrzygnęły. Możesz sobie zakręcić kaloryfery w mieszkaniu (chodzi o mieszkanie w bloku), ale płacić za ogrzewanie musisz. Bo lokal nagrzewa się również przez ściany, podłogę i sufit, od sąsiadujących lokali.
  12. Musisz sam zapoznać się z tym MPZP, albo sam osobiście, albo Twój pełnomocnik. Bo inaczej to jest rozmowa o fusach z kawy.
  13. Lepszym rozwiązaniem jest ogrzewanie centralne. A do rozliczeń są dwie drogi. Liczniki ciepła albo podzielniki.
  14. Zależy jaką. Ja mam taką na dwóch nogach i jak się już sama zainstaluje ten 1 cm od wanny, to byłbym kpem, gdybym tego nie wykorzystał.
  15. To ta dodatkowa godzina z przestawienia czasu też nie pomoże?
  16. A może jednak pójść na całość?
  17. A teraz spróbuj powiedzieć, że inwestujący obywatele są traktowani przez rządzących poważnie. Tak jak obywatele swojego państwa. Zaryzykujesz?
  18. Najnowszy poselski projekt zmiany ustawy o OZE, który złożył Marek Suski, przewiduje zmiany w rozliczeniu prosumentów od kwietnia 2022 roku. Zjednoczona Prawica będzie starała się jak najszybciej zmienić obecny system opustów na tzw. netbilling czyli rozliczenie za wprowadzony do sieci prąd po cenach rynkowych. Czy wystarczy jej głosów? https://wysokienapiecie.pl/41866-pis-proponuje-zmiany-w-rozliczeniu-energii-z-fotowoltaiki-od-1-kwietnia-2022-roku/
  19. Konkrety proszę. Panele - typ, przekształtnik - typ, magazyn energii - postać i typ... i tak dalej. Oraz ceny. Bo piać z zachwytu to i ja potrafię. Szczególnie ładnie to wychodzi jak złapię chrypkę.
  20. Gdyby tylko można byłoby inwestować z taką pewnością stałości założeń ekonomicznych jak w Ameryce... A tu nie wiadomo, czy jutro człowiek nie obudzi się z ręką w nocniku. Że wydał krocie na wiatr.
  21. Poczytajcie moje ostatnie wpisy. Temat rewolucji w fotowoltaice chwilowo upadł, więc według mnie, kto ma okazję dopchać się do wykonawców w kilku najbliższych miesiącach, powinien to zrobić. Bo jak rzekł pan M. Suski, "promocja na fotowoltaikę się skończyła". A więc jak zmienią obecna warunki, to będzie można odpuścić.
  22. Nie widać rurek. Widzę tylko linka.
  23. Masz w razie tę przypadłość?
  24. A tu łopatologiczne wyjaśnienie tego, o co w tym wszystkim chodzi. Jak wiadomo, panele produkują energię w momencie nasłonecznienia. W nocy czy dni pochmurne jej nie wytwarzają. Prosumenci nie mają jak magazynować nadwyżek, dlatego oddają je do sieci, a następnie mogą z tych zasobów korzystać, gdy potrzebują. Obecnie odbiór tej energii jest nawet w 80 procentach darmowy. Jeśli zaś ustawa weszłaby w życie, prosument musiałby sprzedawać tę energię po cenach hurtowych, a kupować - po cenie detalicznej. A ta zawiera wliczone do ceny hurtowej opłaty dodatkowe, jak koszt praw majątkowych (białe, zielone i inne certyfikaty), koszt bilansowania, koszt profilowania, akcyzę i marże przedsiębiorstwa obrotu (stanowią one 15-20 procent ceny hurtowej). Do tego dochodzi podatek VAT. Cena detaliczna jest sztywna - ustalana raz do roku. A hurtowa jest elastyczna i ten czynnik działa na niekorzyść prosumentów. W dni słoneczne, w godzinach najmocniejszego promieniowania ceny hurtowe energii będą relatywnie niskie. Działają tu prawa rynkowe: energii jest dużo, bo paneli słonecznych w całym kraju przybywa, więc rośnie jej podaż, a wówczas cena na rynku spada. Prosument sprzedawałby więc wyprodukowaną przez siebie energię tanio, a kupował drogo. Tymczasem pierwotny projekt - czyli ten wniesiony przez Emilewicz, był dla prosumentów znacznie przychylniejszy. Usuwał on co prawda obecne zasady, ale proponował rozliczenie ilościowe prosumenta z operatorem energii, tzw. net metering. Polega on na rozliczeniu salda netto ilości energii. Jeśli prosument ma saldo ujemne - płaci według taryfy detalicznej. Jeśli dodatnie - według taryfy hurtowej. Rząd te propozycje odrzucił argumentując to zagrożeniem przeciążenia przestarzałej sieci energetycznej nadwyżkami z energii słonecznej (choć pamiętajmy, że tę energię odbiera sieć niskiego napięcia) i koniecznością wdrożenia dyrektywy unijnej (a ta z kolei daje możliwość wydłużenia okresu przejściowego o dwa kolejne lata). Na środową komisję sejmową rozpatrującą projekt zjechali przedsiębiorcy, aktywiści i samorządowcy z całej Polski. Panele słoneczne. Groźba likwidacji kilkudziesięciu tys. miejsc pracy Bogdan Szymański, przedstawiciel branży fotowoltaiki ostrzegał: - Wdrożenie proponowanej ustawy może doprowadzić do likwidacji kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy i spowodować napięcia społeczne. Producenci paneli, instalatorzy i hurtownicy potrzebują okresu przejściowego. Także prosumenci - wciąż 3 mln gospodarstw domowych chce zainwestować w panele słoneczne. Marcin Kolasa, zastępca wójta Nowego Targu: Wczoraj przyszły do urzędu kolejne osoby by zrezygnować z instalacji, gdy dowiedziały się o proponowanych zmianach. Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego: Mieliśmy do czynienia z fenomenalnym boomem w zakresie energetyki obywatelskiej. 700 tys gospodarstw domowych ma w gospodarstwach domowych panele solarne. Proszę o wydłużenie okresu przejściowego, zwłaszcza że dyrektywa daje taką możliwość do końca 2023 roku. Beata Maciejewska z Lewicy: Ludzie nie rozumieją co robicie. W ciągu dwóch miesięcy chcecie im powiedzieć, że zmieniają się zasady. To całkowite zachwianie zaufania wobec państwa i okazanie jego nieudolności. Mieliście możliwość przygotować sieci. Co w tej sprawie zrobiliście? Odpowiadał jej Marek Suski, przewodniczący komisji: Zapewniam, że rząd nie kombinuje, tylko stara się działać odpowiedzialnie. Ten projekt zmienia nieco warunki nie na takie korzystne, że była promocja, super finansowana przez państwo. Teraz warunki promocji przemijają i będą to normalne warunki partnerskie . Bo ktoś musi do tego interesu dołożyć. Emilewicz: niech ktoś inny przejmie ten projekt Głos zabrała też posłanka Jadwiga Emilewicz: Dajmy szansę branży wartej 10 mld zł na przygotowanie się do tych zmian. Jak na razie w Polsce wykonano 30 procent przyłączeń. Projekt ten naraża na poważne ryzyko budżetowe samorządy - deklarują one, że będą musiały zwracać środki na dofinansowanie fotowoltaiki do urzędów marszałkowskich, a te z kolei czekają problemy rozliczenia środków unijnych z Komisją Europejską. Nie jestem członkinią komisji, podpisu pod poprawkami nie złożę, ale proponuję przedłużenie okresu przejściowego do końca przyszłego roku i gwarancją dla tych osób, by utrzymali obecne warunki przez następnych 15 lat. Paweł Poncyliusz (KO): Nigdy nie rozmawialiśmy o kondycji sieci - instalacje fotowoltaiki są przyłączone do sieci niskiego napięcia, to o jakim obciążeniu mówimy? Rząd ratuje z publicznych pieniędzy elektrownie, chce inwestować w wiatraki w offshorze, co wychodzi akurat najdrożej. I za te działania rządu ma płacić prosument? Do dyskusji włączył się też wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska: Prosument produkuje energię na własne potrzeby, nie powinien przewymiarowywać swoich instalacji i sprzedawać energii, żeby na tym zarabiać. Może zakupić domowy magazyn energii (przypomnijmy, że wymaga to osobnej instalacji - red.). Mamy za darmo udostępnić zbiorowy magazyn jako sieć energetyczna? Przecież to nie kosztuje 20 procent, jak jest obecnie. Koszty są obliczone na poziomie 40 procent i to my wszyscy ponosimy te koszty - także ci co mają problem z ubóstwem energetycznym. Podczas posiedzenia komisji przegłosowano poprawki zgłoszone przez posłankę PiS Iwonę Arent (mają charakter techniczny) i przegłosowano projekt ustawy. Wówczas o głos poprosiła posłanka Jadwiga Emilewicz, która... wycofała swój podpis spod projektu ustawy o OZE. - W związku z tym, że zmiany są tak głębokie w stosunku do pierwotnego projektu, wycofuję pod nim swój podpis i proponuję, by wnioskodawcy poprawek prezentowali ten projekt i go przejęli. Na tę deklarację członkowie komisji przeciwni projektowi zareagowali brawami. Co ważne, samo wycofanie podpisu nie powoduje unieważnienia projektu - legitymizację dają mu podpisy innych wnioskodawców, czyli w tym przypadku członków komisji ds. OZE z ramienia PiS. Natomiast formalne wycofanie projektu ustawy z Sejmu przez jego wnioskodawcę unieważnia ścieżkę legislacyjną, jaką ten do tej pory przeszedł. Postępowaniu wicepremierki przyklasnęli dziś aktywiści na rzecz czystego powietrza. Marek Suski - promocja w fotowoltaice się skończyła.
×
×
  • Utwórz nowe...