Skocz do zawartości

Złowroga grillowa propaganda


racer

Recommended Posts

Napisano
Naczytałem się, nasłuchałem że jedzenie z grilla to samo niedobro. Że toksyczne, że ciężkostrawne, że pozbawione wartości, że szkodliwe. I co ja mam z tem zrobić? Nie jeść? Nie da się. Jeść? Niedobrze na zdrowie. Nauczony dbać o siebie po kilku pogrzebach dmucham na zimne w każdej dziedzinie. Chyba popadam w skrajność. Zapas węgla na strychu czeka na okazję. Kiełbaski doprawione wiszą w mięsnym i kuszą. Poddać się propagandzie złowrogiej temu sportowi? Czy raczej nie przejmować się i oddać się nałogowi?
Napisano
Cytat

Naczytałem się, nasłuchałem że jedzenie z grilla to samo niedobro. Że toksyczne, że ciężkostrawne, że pozbawione wartości, że szkodliwe. I co ja mam z tem zrobić? Nie jeść? Nie da się. Jeść? Niedobrze na zdrowie. Nauczony dbać o siebie po kilku pogrzebach dmucham na zimne w każdej dziedzinie. Chyba popadam w skrajność. Zapas węgla na strychu czeka na okazję. Kiełbaski doprawione wiszą w mięsnym i kuszą. Poddać się propagandzie złowrogiej temu sportowi? Czy raczej nie przejmować się i oddać się nałogowi?



Racer......normalnie wróciłeś po przerwie jakiś....taki inny..... icon_confused.gif
....Czy to To Ty?????

Co do grilla.Mój organizm sam mi wskazuje co jest niezdrowe.Zazwyczaj po grilu męczy mnie niestrawność...wtedy na kilka tygodni na sam zapach palonego węgla mam mdłości.Myślę,ze to dlatego że własnie lubię dobrze wysmażone, przypieczone mięso a zdrowo jest zrumienić tylko chwilę.Nie należy tak demonizować grilla, człowiek pierwotny kiedy potrafił już utrzymać ogień też przypiekał na nim mięso.Myślę że gdyby stosować sie do zasady,że jedzenie jest zawsze na tackach,to raz w tygodniu nie zaszkodzi icon_smile.gif
Ja niestety widzę urok tylko w grillowaniu nad "żywym" żarem icon_razz.gif ....a ostatnio jadłam coś z grilla z rok temu....chyba czas odpalić!
Napisano
Cytat

Organizm i tak co niestrawne i mu zbędne wydali w postaci nawozu.


No nie wszystko niestety .....

Cytat

Od czegoś trzeba umrzeć...


Najlepiej od zaawansowanej starości, ciesząc się przedtem jak najlepszym zdrowiem ...

Cytat

człowiek pierwotny kiedy potrafił już utrzymać ogień też przypiekał na nim mięso.


I żył ... góra 40-45 lat Oczywista nie tylko z tytułu braku aluminiowych tacek, jednak na 500% jakość spożywanej strawy mocno się przykładała do szybszego przenoszenia się na łono Abrahama ....
(pomijam wszelkie pozostałe czynniki, nie z durnoty, tylko z tytułu nie mieszczenia się ich w ramach tematu)
Napisano (edytowany)
Cytat

I co ja mam z tem zrobić?


Ano, jak wszędzie, działać z rozsądkiem.
Ja osobiście jestem glilowania miłośnikiem wielgim i tak jak Czapi - ortodoksyjnie trzymam się klasycznego grilla, z dymem i węglem drzewnym (czasem nawet z tym co wygarniam łopatą z palonego chwilę wcześniej ogniska).
Staram się jednak przestrzegać dwóch zasad - prostych niby - ale przy zakrapianym grilowaniu - zazwyczaj umykających.
Otóż
1. rzeczone tacki - względnie ich trwalsze zamienniki w postaci metalowych płytek , profilowanych i z otworkami, czasem z rączką - do nabycia w przeróżnych miejscach - stosuję zawsze gdy to ja grila urządzam. Bez nich też da się, ale trzeba kombinować z rozłożeniem żaru.
2. przypalone = niejadalne - no niestety, tu trzeba się ODROBINĘ przyłożyć. Grilowanie jest taką samą formą przygotowywania posiłku jak np gotowanie czy smażenie. Jak się spoli w kuchennym garze, na idukcji to się najpierw wietrzy chałupę, a potem spaloną porażkę kulinarną wywala się ... gdzieś. Nie zjada się tego co czarne i zwęglone .. i trujące. To czemu inaczej postępować przy grilu? Hę? Słowo daję, że nie jest wielką sztuką zrumienić kawałek mięsa na grilu nie dopuszczając do jego zwęglenia .. czy jeszcze gorzej .. wysuszenia ......

Trzecią sprawą jest zjadanie warzyw przy mięsie .. ale to się czasem nie udaje, więc nie zawieram w punktach .....


Smacznego.
icon_wink.gif Edytowano przez Trzylwy (zobacz historię edycji)
Napisano
Cytat

2. przypalone = niejadalne - no niestety, tu trzeba się ODROBINĘ przyłożyć. Grilowanie jest taką samą formą przygotowywania posiłku jak np gotowanie czy smażenie. Jak się spoli w kuchennym garze, na idukcji to się najpierw wietrzy chałupę, a potem spaloną porażkę kulinarną wywala się ... gdzieś. Nie zjada się tego co czarne i zwęglone .. i trujące. To czemu inaczej postępować przy grilu? Hę? Słowo daję, że nie jest wielką sztuką zrumienić kawałek mięsa na grilu nie dopuszczając do jego zwęglenia .. czy jeszcze gorzej .. wysuszenia ......



przyznam się - uwielbiam przypalone , nic nie poradzę icon_redface.gif
Napisano
Cytat

Ano, jak wszędzie, działać z rozsądkiem.

1. rzeczone tacki - względnie ich trwalsze zamienniki w postaci metalowych płytek , profilowanych i z otworkami, czasem z rączką - do nabycia w przeróżnych miejscach - stosuję zawsze gdy to ja grila urządzam. Bez nich też da się, ale trzeba kombinować z rozłożeniem żaru.
2. przypalone = niejadalne - no niestety, tu trzeba się ODROBINĘ przyłożyć. Grilowanie jest taką samą formą przygotowywania posiłku jak np gotowanie czy smażenie. Jak się spoli w kuchennym garze, na idukcji to się najpierw wietrzy chałupę, a potem spaloną porażkę kulinarną wywala się ... gdzieś. Nie zjada się tego co czarne i zwęglone .. i trujące. To czemu inaczej postępować przy grilu? Hę? Słowo daję, że nie jest wielką sztuką zrumienić kawałek mięsa na grilu nie dopuszczając do jego zwęglenia .. czy jeszcze gorzej .. wysuszenia ......

Trzecią sprawą jest zjadanie warzyw przy mięsie .. ale to się czasem nie udaje, więc nie zawieram w punktach .....



Wężykiem i w ramki.

Dodam do tego sprzęt - odpowiedni.

Namawiam na zakup rusztów żeliwnych - jest różnica.

Ja nie grilluję "gotowców" (np. wędlin, bo tam cała tablica Mendelejewa ). Mięso zawsze marynuję w naturalnych przyprawach i zawsze zalewa jest na bazie alkoholu - jak nie "pasi" wino, to chamska wódeczka. Nie solę (marynaty) i staram się nie używać oleju.
Przed podaniem (po grillowaniu) solę i ewentualnie "spryskuję" oliwą, często zaromatyzowaną (papryczkami, czosnkiem, ziołami).


Ps. Tak na marginesie dietetycy i "żywnościowcy" polecają grillowanie, jako najlepszy sposób przyrządzania mięsiwa, ale patrz pkt.2. Króla.
Napisano
ja ostatnio grilowałam rybkę w folii i wyszła pyszna. nie lubię skóry, więc nie przeszkadza mi, że nie jest chrupiąca.

co do kiełbasek... to też lubię przyfajdolone icon_redface.gif
Napisano
Cytat

oczywiście ... zdecydowanie wole przypalone :bezradny:


Hmm .. a ... próbowałaś jeść sam węgiel .. bez zabawy w rozpalanie, marynaty i te wszystkie inne .. gupoty ....?
icon_wink.gif
Napisano
Cytat

ja ostatnio grilowałam rybkę w folii i wyszła pyszna. nie lubię skóry, więc nie przeszkadza mi, że nie jest chrupiąca.



Na dobrym ruszcie (żeliwnym) ryba nie potrzebuje folii, można ja również umieścić w "klatce".
Napisano
Cytat

co do kiełbasek... to też lubię przyfajdolone icon_redface.gif


No to jednak jest kwestia wyboru. Niebieski zapytał konkretnie, co robić by sobie nie szkodzić, jednakowoż owo szkodzenie, póki co, unijnym przepisem zabronione nie jest, więc ....

Cytat

Na dobrym ruszcie (żeliwnym) ryba nie potrzebuje folii, można ja również umieścić w "klatce".


To już było .. obie metody działają, jednak skutek zamierzony czy nie, różni sie diametralnie.
Ja lubię i tak i tak ... icon_lol.gif

Cytat

zimnego nie trawię icon_lol.gif


Zawsze możesz wspomagać trawienie ciepłą wódecznością.
icon_twisted.gif
Napisano
Zdjęcie rusztu powyżej jest przykładem na to, co w grillowaniu może być szkodliwe dla zdrowia.
Po położeniu obiektu na ruszt, sporo tego syfu z niego (rusztu) konsumujemy - smacznego ?

Cytat

No to jednak jest kwestia wyboru. Niebieski zapytał konkretnie, co robić by sobie nie szkodzić, jednakowoż owo szkodzenie, póki co, unijnym przepisem zabronione nie jest, więc ....



Tak jak wieszanie fortepianu na ścianie. icon_mrgreen.gif
Napisano
Cytat

I żył ... góra 40-45 lat Oczywista nie tylko z tytułu braku aluminiowych tacek, jednak na 500% jakość spożywanej strawy mocno się przykładała do szybszego przenoszenia się na łono Abrahama ....
(pomijam wszelkie pozostałe czynniki, nie z durnoty, tylko z tytułu nie mieszczenia się ich w ramach tematu)



Ale kobity zyły znacznie dłużej, chociaż też to żarły. A nie umierały dlatego, że obce armie tylko gwałciły, bab nie zabijając.
Napisano
Cytat

Ale kobity zyły znacznie dłużej, chociaż też to żarły. A nie umierały dlatego, że obce armie tylko gwałciły, bab nie zabijając.


Raz, że armie to sporo późniejszy okres niż miałem na myśli, a dwa, że kobiety, które gwałcenie przeżywały, dość powszechnie umierały w połogu ...
Tylko nie do końca jestem pewien, czy to właściwy wątek ....
Napisano
Cytat

Na dobrym ruszcie (żeliwnym) ryba nie potrzebuje folii, można ja również umieścić w "klatce".


można. też posiadam, ale bardziej smakuje mi z folii. mąż za to woli "klatkową".
Napisano
Cytat

Raz, że armie to sporo późniejszy okres niż miałem na myśli, a dwa, że kobiety, które gwałcenie przeżywały, dość powszechnie umierały w połogu ...
Tylko nie do końca jestem pewien, czy to właściwy wątek ....


Ale za to zdecydowanie rzadziej ginęły w wypadkach drogowych niż teraz.
Zresztą nie tylko one. Myśliwi też icon_biggrin.gif
Napisano (edytowany)
Cytat

Ale za to zdecydowanie rzadziej ginęły w wypadkach drogowych niż teraz.
Zresztą nie tylko one. Myśliwi też icon_biggrin.gif


Za to w ogólnie pojętych wypadkach, statystycznie rzecz biorąc, ginęły zdecydowanie częściej np. kalecząc się w stopę i kapiejąc od zakażenia.

I nadal nie wiem, czy my w dobrym wątku o tym .....

Cytat

można. też posiadam, ale bardziej smakuje mi z folii. mąż za to woli "klatkową".


"Foliowa" ma tę przewagę nad "klatkową", że się gotuje we własnym sosie i nie ma kontaktu z dymem i jego ewentualnymi szkodliwościami.
"Klatkowa" ma nad "foliową" taką przewagę, że ma z dymem kontakt i nabiera jego aromatu .......


icon_razz.gif Edytowano przez Trzylwy (zobacz historię edycji)
Napisano
Cytat

"Foliowa" ma tę przewagę nad "klatkową", że się gotuje we własnym sosie i nie ma kontaktu z dymem i jego ewentualnymi szkodliwościami.
"Klatkowa" ma nad "foliową" taką przewagę, że ma z dymem kontakt i nabiera jego aromatu .......



Zatem wędzarka także w odstawkę?
Napisano
Kuna ... wędzenie samo w sobie jest innym zupełnie procesem niż grilowanie. Przy grilowaniu najokrutniejsze trutki powstają jak tłuszcz kapie na węgle, spala się na nich i produkty spalania unosząc się z dymem przenikają z powrotem do jedzenia.
W wędzarni taki proces raczej nie może mieć miejsca.

Czy ja czasem nie wykładam łopatologii?
Napisano
Ale jaki macie z tym problem towarzyszu ?
Bardziej by mnie martwił fakt, jak reagują związki chemiczne zawarte w przysłowiowej kiełbasie podczas grillowania, a nie sama metoda grillowania - obecnie w kiełbasie nie masz prawie w ogóle mięsa icon_smile.gif

Więc po co w ogóle jeść kiełbasę, która w nazwie ma nawet "biesiadna" , "grillowa" ?!?
Po co popijać piwkiem, w którym nie ma nawet aromatu chmielu ?!?
Po co podawać do tego sałatkę z nowalijek pompowanych chemicznie ?!?

Więc to jednak nie grill jest głównym problemem.

Jak ktoś ma blisko do Krakowa - to polecam wycieczkę do muzeum w podziemiach Sukiennic - tyle odnośnie tematu żarcia dań z ogniska i tego wpływu na zdrowie.

Napisano
Cytat

Naczytałem się, nasłuchałem że jedzenie z grilla to samo niedobro. ...



Pozwolicie, że dorzucę swoje kamyczki do tego ogródka ?
... sprzeciwu nie widzę icon_smile.gif

... więc:
Cytat

... Myślę że gdyby stosować sie do zasady,że jedzenie jest zawsze na tackach ...


... a z jakiegoż to powodu ? ... choć się domyślam, pewien nie jestem icon_smile.gif

Cytat

... ortodoksyjnie trzymam się klasycznego grilla, z dymem i węglem drzewnym ...


Kwestia wyboru (i ilości poświęconego na grillowanie czasu) icon_smile.gif
... gwarantuję, że zastosowanie grilla gazowego lub elektrycznego, nada potrawom smak zupełnie zbliżony
(choć "prawie" zawsze robi różnicę) icon_smile.gif

Cytat

... Ja nie grilluję "gotowców" (np. wędlin, bo tam cała tablica Mendelejewa ). Mięso zawsze marynuję w naturalnych przyprawach i zawsze zalewa jest na bazie alkoholu - jak nie "pasi" wino, to chamska wódeczka. Nie solę (marynaty) i staram się nie używać oleju.
Przed podaniem (po grillowaniu) solę i ewentualnie "spryskuję" oliwą, często zaromatyzowaną (papryczkami, czosnkiem, ziołami). ...


... jakość produktów pominę, ... sposobów na marynowanie mięsa jest bardzo wiele, to kwestia smaku i rodzaju mięsa który poddajemy temu procesowi (inaczej przecież przygotowujemy baraninę a inaczej wołowinę).

Cytat

... ja ostatnio grilowałam rybkę w folii i wyszła pyszna. nie lubię skóry, więc nie przeszkadza mi, że nie jest chrupiąca. ...


Cytat

... Na dobrym ruszcie (żeliwnym) ryba nie potrzebuje folii, można ja również umieścić w "klatce". ...


Cytat

... "Foliowa" ma tę przewagę nad "klatkową", że się gotuje we własnym sosie i nie ma kontaktu z dymem i jego ewentualnymi szkodliwościami.
"Klatkowa" ma nad "foliową" taką przewagę, że ma z dymem kontakt i nabiera jego aromatu .....


Polecam również sposób "na deseczce" ... pstrąg może być tutaj tylko przykładem, Ciemiężycielka uwielbia filet z łososia tym sposobem icon_smile.gif

Cytat

... co do kiełbasek... to też lubię przyfajdolone ...


Możesz sobie "przyfajdolić" icon_smile.gif pod warunkiem, że kiełbasa będzie z mięsa nie peklowanego a "przyfajdolenie" nie będzie "spalenizną" icon_smile.gif

Cytat

... takie są najlepsze...

nie przypalą się...

tłuszcz się nie przykleja... ...


Przykład grillowania "pośredniego" ... pod warunkiem, że tłuszcz z "kiełbasek" nie będzie kapał na żar icon_smile.gif

Cytat

... Przy grilowaniu najokrutniejsze trutki powstają jak tłuszcz kapie na węgle, spala się na nich i produkty spalania unosząc się z dymem przenikają z powrotem do jedzenia. ...


... mowa tu oczywiście o mięsie (i produktach mięso zawierających) ... warzywa i owoce to inna bajka (taki na ten przykład grillowany arbuz) icon_smile.gif
Cytat

... Grilowanie jest taką samą formą przygotowywania posiłku jak np gotowanie czy smażenie. Jak się spoli w kuchennym garze, na idukcji to się najpierw wietrzy chałupę, a potem spaloną porażkę kulinarną wywala się ... gdzieś. Nie zjada się tego co czarne i zwęglone .. i trujące. To czemu inaczej postępować przy grilu? ...


Tyle i aż tyle ... nie ujął bym tego inaczej.


... jak to zwykle bywa, "punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia" ... tzn grilla używam przez 12-cie miesięcy w roku.
od wielu już lat używam grilla gazowego, (z wielu powodów), najważniejsze to: szybkość przygotowania potraw i utrzymanie czystości.
Kiedy moi Biesiadnicy zapragną "rytuału", zawsze mogę rozpalić węgiel drzewny w "niecce ogniska" i położyć na to kratkę icon_smile.gif

Posmak "prawdziwego dymu ze spalonego drewna" w przypadku korzystania z grilla gazowego lub elektrycznego, zawsze możemy uzyskać korzystając z blaszanego (lub żeliwnego) pojemnika, wypełnionego drewnianymi zrębkami (można również zrębki zawinąć w folię aluminiową a "zawiniątko" podziurawić widelcem) icon_smile.gif

Samych grillowych przyjemności życzę Wszystkim ...
... niezależnie od wyznawanych "grillowych religii" icon_smile.gif

ps - "wewontek" nadawał by się chyba bardziej do tematu o kulinariach ... ? icon_smile.gif
Napisano
Qrrr....ka ........ no brakowało mi wyważonej opinii kogoś kto się zna .. no to mam.

Thx Chef.

Cytat

Kwestia wyboru (i ilości poświęconego na grillowanie czasu) icon_smile.gif



Cytat

... niezależnie od wyznawanych "grillowych religii" icon_smile.gif



Oczywiście, że tak.
Nie przypadkiem użyłem słowa "ortodoksyjnie": ... przecież nawet ortodoksyjny chasyd, może zgolić brodę i pejsy ... i przyszyć ten kawałek skóry (przy tym ostatnim nie będę się upierał icon_biggrin.gif ) .. kwestia wyboru i ... hehe .. religii .....

Cytat

ps - "wewontek" nadawał by się chyba bardziej do tematu o kulinariach ... ? icon_smile.gif



Jak my już przy wierzeniach ... no święte słowa .. ŚWIĘTE.
icon_lol.gif

Cytat

... mowa tu oczywiście o mięsie (i produktach mięso zawierających) ... warzywa i owoce to inna bajka (taki na ten przykład grillowany arbuz) icon_smile.gif


Czy ... grillowana wódeczność .. całkiem inna bajka .. i zawartość tłuszczów .... icon_twisted.gif
  • 3 lata temu...

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Faktycznie, brutalna wizja.   Dodam może ciut szczegółów. Nieruchomość będąca obiektem mojego zainteresowania (budynek mieszkalny z zabudowaniami gospodarczymi), jak i inne nieruchomości w miejscowości (w tym zabytki, jakieś stare spichlerze zbożowe, obiekty przetwórstwa rolnego i in.) należy do pewnej spółki. Spółka w ciągu ostatnich lat remontowała wszystko dość kompleksowo, w tym duży zabytkowy dworek z zabudowaniami (obecnie wciąż w rejestrze zabytków). Nieruchomość, którą planuję nabyć, również była zabytkiem (to były pierwotnie bodajże kwatery służby). Wtedy wymieniane były wszystkie dachy (włącznie z konstrukcją), następnie docieplone wełną. Elewacja z całą pewnością też nie jest oryginalna. Wygląda jakby robiona była w tym czasie co dachy (7-10 lat temu w zależności od budynku). W następnej kolejności nieruchomość została wypisana z rejestru zabytków i dalej była remontowana - wszystkie ściany, drewniane podłogi, łazienki i kuchnia są na gotowo, w wysokim standardzie. To nie jakaś ruina. Nie wygląda to też tak, że ekipy maskowały niedoskonałości. Nieruchomość była robiona pod Amerykanów, na niczym nie oszczędzano - okna, sprzęty kuchenne, piec gazowy, oczyszczalnia przydomowa - wszystko z najwyższej półki. Dach i elewacja robione były prawdopodobnie jeszcze wtedy, gdy nieruchomość była w rejestrze zabytków, więc chyba konserwator nie dopuściłby do fuszerki (?) Rentgena niestety w oczach nie mam, ale nie wygląda to jak kurna chata kijem podparta.   Do kogo można się jednak zwrócić, żeby ocenił budynek, sprawdził zawilgocenie i inne ważne kwestie? Kto się tym zajmuje?
    • Już się tak nie ciskaj. Masz. Tylko  nie przesadzaj, naparstek dziennie. 
    • Szanowny bogaty Panie.   Nawiązując do planowanego zakupu "inwestycji", przedstawiam mocno wypaczoną techniczną ocenę stanu obiektu, jako brutalne schłodzenie entuzjazmu.   Mam nadzieję, że się mylę.   Budynek jest pozbawiony hydroizolacji poziomej i pionowej ścian fundamentowych, piwnicznych, co powoduje kapilarne podciąganie wilgoci i w konsekwencji permanentne zawilgocenie murów oraz rozwój korozji biologicznej.   Wszelkie próby renowacji, takie jak iniekcja krystaliczna czy podcinanie mechaniczne ścian, będą operacjami kosztownymi oraz wysokiego ryzyka. Należy liczyć się z możliwością naruszenia spójności murów wzniesionych na zaprawie wapiennej, która uległa degradacji i utraciła swoje właściwości wiążące. Wykonanie wykopów w celu wykonania izolacji pionowej może doprowadzić do utraty stateczności.   Konstrukcja budynku jest przestarzała i pozbawiona kluczowych elementów usztywniających, takich jak wieńce żelbetowe. Funkcję ściągów pełnią jedynie stalowe ankry mocujące belki stropowe, co jest rozwiązaniem słabym do zapewnienia odpowiedniej sztywności bryły budynku.   Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że drewniane stropy uległy  biodegradacji w miejscach  osadzenia w murach do tego spuszczel, zgnilizna, a obecność polepy z gliną stanowi dodatkowe obciążenie i potencjalne źródło wilgoci.   Biorąc pod uwagę skumulowane wady techniczne, koszt prac naprawczych – obejmujących m.in. odtworzenie hydroizolacji, wzmocnienie fundamentów, wykonanie częściowe nowych stropów – będzie nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do wartości użytkowej uzyskanej po remoncie. Z inżynierskiego punktu widzenia, realizacja nowego obiektu budowlanego w tej samej skali finansowej jest rozwiązaniem nie tylko bezpieczniejszym, ale i bardziej uzasadnionym ekonomicznie.     Powodzenia.    
    • Dokładnie nie wiem, ale jak pisałem w pierwszym poście (albo nie) - studzienka od przyłącza wody jest na głębokość ponad 1,8m i woda nie posiąka. Gleba gliniasta.   Wokół budynku nie bo są wykonane spady terenu   W tej chwili nie, ale będę ja odprowadzał do zbiornika w celu akumulacji.   Również nie ma, ale wraz z pionowa izolacja (wodna i cieplną) fundamentów będę wykonywał drenaż. Ale to dopiero na wiosnę.   Całe szczęście nie wylałem. Już ściągnąłem całą instalacje i jest sam chudziak.   Nie mam. Tylko kanalizacja (przydomowa oczyszczalnia)   Czyli ten szlam / inna forma izolacji na chudziaku będzie niewystarczająca? Lepiej ściągnąć chudziak i zrobić coś pod nim?
    • Komentarz dodany przez Wojciech: Witam Miałem problemy z występowaniem wilgoci na ścianach do wysokości około metra od podłogi w sarym ceglanym domu . Po skuciu starych warstw tynku , nałożyłem grubą warstwę zaprawy piasku z wapnem i wodą . Długo to schło. Piewszy rok pojawiały się miejscami ciemniejsze plamy . Z czasem kolor się ujednolicił , zaprawa jeszcze dotwardniała . Zastosowałem równocześnie wentylacje w pomieszczeniach z czujnikiem wilgoci. Z czasem znikła całkiem wilgoć i jej zapach . Z moich opserwacji wynika ,że taka zaprawa wyciąga wilgoć ze ścian , a jej wysokie ph nie dopuszcza do rozwoju grzyba i innych organizmów. Nawet owady na to się nie pchają. Tanim kosztem uratowałem ściany od grzyba i poprawiłem jakośc piwieteza w domu . Tynk j trzyma już 3 rok , pomału blednie i twardnieje . Chata ma 120 lat . Pozdrawiam Pozdrawuam .
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...