Jakby Ci SB z WSW przyjechały na plac budowy, to ani słowa byś nie jęknął. U mnie na wsi koparka urwała kabel, którego nie było na żadnych mapach, a leciał sobie pod środkiem zaplanowanego domu. Gościu miał normalne PnB, kopara wybierała piasek zgodnie z planem, a tu zonk! Jeszcze dobrze silnik z kopary nie ostygł, bo kierowca zastanawiał się z włascicielem co tu teraz robić, kiedy na podwórku zameldował się pluton wszelakiej maści mundurów. Działo się, oj działo! Szczególnie, że to było tuż po stanie wojennym.