Skocz do zawartości

Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne

Redakcja Budujemy Dom
  • Posty

    2 553
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    64

Wszystko napisane przez Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne

  1. Jeszcze jedna sprawa, która się nie pojawiła. Jaki tam jest rodzaj wentylacji? Jeżeli jest grawitacyjna to czy są nawiewniki w oknach, bo deweloperzy potrafią o nich zapomnieć. Na ile ta wentylacja jest skuteczna, jaką wilgotność powietrza w pomieszczeniu wskazuje higrometr? Bo może być i tak, że panele wchłonęły wilgoć z powietrza. A tej potrafi być zbyt dużo, jeżeli budynek jest nowy (czyli generalnie jeszcze mokry), a wentylacja jest niewydolna. Kiedy panele przed montażem przeniesiono do budynku? I czy zostały otwarte (odfoliowane), żeby ich wilgotność się ustabilizowała? Jeżeli panele były wcześniej tak przygotowane, wentylacja jest sprawna i wilgotność względna powietrza nie przekracza 50-60% to wracamy do jastrychu. Wszystko zależy od ilości wilgoci w jastrychu i od specyficznych cech paneli. Jeżeli wilgoci jest mało. to można zaryzykować jego dosuszenie bez zdejmowania paneli. Dlatego proponowałem prosty test z folią przyklejoną do jastrychu, żeby zorientować się w sytuacji. Całkiem dokładny pomiar można zaś mieć po wycięciu paru próbek, kostek po parę centymetrów, zważeniu ich na dokładnej wadze, wysuszeniu choćby w lekko ciepłym piekarniku przez przynajmniej 20 godzin i ponownym zważeniu na dokładnej wadze. Ubytek masy to nasza woda. Powolne podnoszenie temperatury jastrychu zaproponowałem ze względu na panele oraz już ułożone płytki. Można wtedy obserwować, czy z panelami nie dzieje się nic złego. Maksymalną temperaturę utrzymujemy przez kilka dni (przynajmniej 3-4). Studzić możemy szybciej, np. w ciągu tygodnia. Ale najważniejsze jest czy wygrzewanie obniży wystarczająco wilgotność jastrychu. Dlatego polecam powtórzyć próbę z folią. Przy ogrzewaniu kotłem gazowym wyższy opór cieplny podkładu nie będzie miał istotnego wpływu na koszty ogrzewania. To nie pompa ciepła. Folia zaś może być jakakolwiek. Na nią i tak ni trafi wiele wilgoci, jeżeli jastrych będzie suchy.
  2. Skoro ogrzewanie zapewnia kocioł to opór cieplny nie jest aż tak ważny. Ale o tym później. Przede wszystkim trzeba sprawdzić czy na pewno przy wszystkich ścianach pozostawiono szczeliny dylatacyjne. Bo jeżeli panele dotykają do ściany to rozszerzając się nawet nieznacznie zaczynają się unosić. Druga możliwa przyczyna ich odkształcania się to napływ pary wodnej. Przy czym obie te przyczyny mogą występować łącznie. Ponadto jastrych też powinien być zdylatowany od ścian, tam powinna być ułożona piankowa taśma brzegowa. Bez tego sam jastrych może się odkształcać (a nawet zacząć pękać), co następnie przenosi się na panele. Tak więc najpierw do sprawdzenia, czy panele i jastrych mają zrobione dylatacje od ścian, słupów, schodów i innych stałych elementów. Jeżeli jastrych się odkształcił to nie od ułożenia na nim paneli, ale pod wpływem zmian temperatury. Niby są to małe ruchy, ale siły powstają przy tym ogromne. Jeżeli gdzieś dotyka do ściany to potem gdzieś na swojej długości zaczyna się wybrzuszać. Z racji braku wygrzewania może zaś nadal oddawać względnie dużo wilgoci. W każdym razie dość aby panele laminowane zaczęły się odkształcać. Amatorsko można to sprawdzić przyklejając do "gołego" jastrychu (w tym miejscu trzeba usunąć podkład i panele) przezroczystą folię tak z 50 × 50 cm. Starannie przyklejamy i obciążamy ją na wszystkich krawędziach. Potem obserwujemy czy po przynajmniej 2-3 dniach pod folią pojawia się skroplona wilgoć. Jeżeli jastrych jest rzeczywiście suchy to nie powinna się pojawić. Jeżeli wilgoci w jastrychu nie ma wiele, to jej stopniowe oddawanie nie powinno spowodować istotnych szkód. Najwyżej w trakcie tego procesu panele będą się nieco odkształcać, ale potem prawdopodobnie wrócą do normy. Piszę prawdopodobnie, bo panele i wilgoć to zawsze niewiadoma. Drewniany parkiet i mozaika takie rzeczy znosi bez szkody. Gorzej, jeżeli wilgoci jest dużo. Wtedy trudno powiedzieć jak panele ją zniosą i na ile będzie ona w stanie się wydostać. Wygrzewanie trzeba zaś zrobić. Woda 29°C na kotle to jeszcze żadna temperatura. Trzeba ja stopniowo zwiększać tak aby dojść przynajmniej do 45°C. Ale zwiększać wolno, nie więcej niż o 1°C dziennie. Utrzymujemy to maksimum przez kilka dni, potem stopniowo ochładzamy, a następnie znów podnosimy temperaturę wody. 29°C na kotle to bardo mało. Standardowo podłogówkę zasilaną przez kocioł projektuje się na maksymalne parametry 40/30°C (zasilanie/powrót). Tu, z racji wykończenia panelami, w czasie dużych mrozów może być potrzebne przynajmniej kilka stopni więcej. W przypadku kotła to jednak nie jest istotny problem. Z pompą ciepła już by był. Pętli ogrzewających łazienki bym nie zamykał. Płytki powinny znieść bez problemu takie powolne podnoszenie temperatury. Na pocieszenie można powiedzieć, że nieznaczne unoszenie się krawędzi paneli przy ścianach po zagospodarowaniu pomieszczeń zostaje nieco ograniczone. Bo panele zostają dociśnięte przez meble i inne sprzęty, A tych najwięcej ustawia się właśnie przy ścianach. Reasumując - najważniejsze jest teraz sprawdzenie czy zarówno panele jak i jastrych są zdylatowane od ścian. Jeżeli są to trzeba robić powolne wygrzewanie.
  3. To wodna podłogówka? Czym jest zasilana - przez kocioł czy pompę ciepła? Jeżeli już to w ostateczności trzeba będzie zdjąć panele i wygrzać jastrych. Samo ich zdjęcie i dołożenie folii paroizolacyjnej nie rozwiąże problemu. Przecież nadmiar wilgoci musi się gdzieś wydostać. jastrych cementowy może wysychać przez wiele miesięcy, w różnym tempie w zależności od warunków. Tak więc fakt, że wysychał przez lato i nie było na nim widać plam wilgoci nie dowodzi absolutnie niczego. Wygrzewanie świeżego jastrychu to konieczność. Chodzi zarówno o odparowanie wilgoci jak i ustabilizowanie jego wymiarów. Inaczej cała płyta jastrychu może się zwichrować. Szczególnie właśnie przy krawędziach. No ale mleko już się wylało. Teraz trzeba myśleć co z tym zrobić. Jakiej wielkości szczeliny pozostawiono pomiędzy panelami i ścianami? Trzeba sprawdzić czy panele nie rozszerzyły się na tyle, że zaczęły dotykać do ściany. Czy panele przy ścianach zaraz po ułożeniu też się uginały? Zastanawia mnie czy to same panele uniosły się jedynie przy krawędziach czy może także sam jastrych zaczął pracować. Ostatecznie być może trzeba będzie zdemontować ich fragment i sprawdzić czy jastrych też się ugina. Generalnie najlepiej byłoby zdjąć panele, wygrzać i wysuszyć jastrych i ułożyć je ponownie. Ale to duży nakład pracy, kosztów i kłopotów. Bez tego pozostaje ustawić minimalną temperaturę podłogi, tak aby wydłużyć czas wysychania, zmniejszyć jego intensywność. Ale to loteria bo wydostanie się wilgoci spod podkładu i paneli będzie bardzo trudne. Tym bardziej, że jest to podkład zrobiony z XPS, czyli bardzo słabo przepuszczający parę wodną. Na dokładkę panele laminowane też jej prawie nie przepuszczają. Za to same są wrażliwe na zawilgocenie i mają skłonność do odkształcania się pod jego wpływem. W ogóle to podkład z XPS, a wiec materiału izolującego cieplnie, nie jest dobrym wyborem w przypadku ogrzewania podłogowego. Na to jeszcze położono panele o dość wysokim oporze cieplnym 0,073 m2·K/W. Dane techniczne znalazłem, niestety, tylko po niemiecku: https://media.jordanshop.de/original/1192521-8FXC-prod.PDF
  4. Chodzi mi właśnie o nawiewniki okienne, tak jak w poście nr 7 Tu celem jest obniżenie wilgotności powietrza wewnętrznego, dzięki zapewnieniu jego wymiany. Natomiast docieplenie podłogi nad gankiem od spodu za linią tych łuków z klinkieru niewiele da. Przecież taka izolacja nie obejmie tej przemarzającej strefy. Na zdjęciach widać, że jest to narożnik na prawo od okna (patrząc od strony pomieszczenia). W tej chwili całkowite wyeliminowanie przyczyny zjawiska jest praktycznie niemożliwe, bo ciepło ucieka drogą przez podłogę /strop i filary. Można jednak ograniczyć problem. Przez poprawienie wentylacji oraz podniesienie temperatury w tym narożniku. Na razie dodałbym tam mały elektryczny grzejnik konwekcyjny (do 500 W) nisko nad podłogą (do 20 cm). Jego działanie wymusi tam podniesienie temperatury samej ściany, wzrost temperatury powietrza i spadek jego wilgotności względnej oraz wymusi cyrkulację powietrza. To wszystko sprzyja osuszaniu. Grzejnik nie musi działać w sposób ciągły. Można go uruchamiać na dłużej w czasie mrozów. Gdy jest cieplej wystarczy zaś ze dwie godziny dziennie. Może to zapewniać prosty programator czasowy do gniazdka). Ponadto takie grzejniki mają wbudowany termostat, on może automatycznie uruchamiać grzejnik, gdy temperatura narożnika nadmiernie spada. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale proste i tanie zarówno pod względem kosztów inwestycji jak i eksploatacji. Sam grzejnik jest tani i nie zużyje wielkiej ilości prądu, jeżeli będzie działał tylko okresowo. Po zimie będzie widać czy ten wariant się sprawdził.
  5. Pisząc o nawiewnikach miałem na myśli nawiewniki okienne, ewentualnie ścienne. Czyli takie, które doprowadzają świeże powietrze do pokoju. Chodzi o zapewnienie jego wymiany w pomieszczeniu, a w efekcie zmniejszenie nadmiernej wilgotności. Bo to prawdopodobnie wilgoć zawarta w powietrzu zewnętrznym się potem wykrapla na najbardziej wyziębionych fragmentach ścian i stąd biorą się dalsze problemy. Robienia nawiewnika w suficie w pobliżu tego zawilgoconego i przemarzającego miejsca nie polecam. Bo struga zimnego powietrza nawiewanego z zewnątrz będzie jeszcze bardziej wychładzać ten fragment ściany. W efekcie może to nawet nasilić wykraplanie się tam wilgoci z powietrza. Natomiast ocieplenie ściany od wewnątrz, od strony pomieszczenia także jest bardzo ryzykownym pomysłem. Niby powietrze nie będzie miało bezpośredniego dostępu do najzimniejszej części ściany. Ale równocześnie zablokowany zostanie dopływ ciepła do tej ściany i cały narożnik będzie tym bardziej przemarzać. Tę ścianę i cały narożnik należy docieplić od zewnątrz. Tu najpewniej podstawowym problemem jest nadmierna wilgotność powietrza wewnętrznego i następnie wykraplanie się wilgoci na powierzchni ściany, a dopiero na koniec wewnątrz jej przekroju.
  6. Z czego wykonane są te mury - warstwa wewnętrzna i zewnętrzna? Jaka jest szerokość szczeliny powietrznej? Chodzi o to na ile przepuszczalne dla pary wodnej są te materiały. Podejrzewam, że będzie można zamknąć te kratki wentylacyjne albo pozostawić tylko znikomy otwarty przekrój. Ewentualnie założyć kratki z możliwością zamknięcia lub otwarcia. Wtedy w sezonie grzewczym się je zamknie, otworzy zaś przez resztę roku. To powinno w pełni wystarczyć do usunięcia ewentualnej zgromadzonej wilgoci, wyschnięcia pomiędzy sezonami.
  7. Czy jest odpowietrznik na pionie i gdzieś w pobliżu naczynia? Do sprawdzenia będzie naczynie, to czy membrana w nim nie utraciła szczelności. Skoro układ jest zamknięty to albo już znajduje się w nim dużo powietrza, albo jest zasysane przez jakaś nieszczelność. Jeżeli jest odpowietrznik na pionie (powinien być) to trzeba go otworzyć i otworzyć dopływ wody do instalacji, tak aby wypchnęła powietrze.
  8. Potrzebne są zdjęcia i opis. Jakie to puszki wentylacyjne? Gdzie dokładnie są umieszczone? Jak gęsto są rozmieszczone? Czy są tylko nisko umieszczone kratki wlotowe, czy także wyżej położone wylotowe? Czy prawidłowo wnioskuje, że pierwotnie nie było tej warstwy styropianu na elewacji, a szczelina powietrzna w ścianie nie była wentylowana? Natomiast co do pomysłów z głupim układem warstwy ocieplenia i wentylowaną szczeliną powietrzną to nie jest to wyjątek. Niedawno miałem w ręku świeży projekt domu szkieletowego z dodatkową warstwą styropianu na elewacji. Projektant przewidział szczelinę powietrzną pod styropianem, ale nawet nie określił czy ma być ona wentylowana, czy nie. Oczywiście, zrobienie intensywnie wentylowanej szczeliny pod izolacją powoduje, że ma ona znikomy wpływ na ostateczną izolacyjność ściany. Nie robi już różnicy, czy będzie to 10 czy 2 cm styropianu.
  9. Przede wszystkim trzeba dodać nawiewniki. Gdy ich nie ma to nie ma też dopływu świeżego powietrza, więc jak ma być ono wymieniane? W efekcie wentylacja praktycznie nie działa. I to widać, skoro na szybach skrapla się wilgoć i aż robią się kałuże na parapecie. Teraz kwestia wyciągu powietrza. Jakie są pomieszczenia z wyciągiem na tej samej kondygnacji? Czy w nich wyciąg działa sprawnie? Czy to wentylacja grawitacyjna, czy np. włączany tylko okresowo wentylator w łazience? Jak daleko od pokoju znajdują się te pomieszczenia? Ile drzwi je oddziela od siebie? Czy drzwi od pokoju są podcięte przynajmniej 1 cm nad podłogą i czy drzwi do pomieszczeń z wyciągiem mają otwory lub kratki? Niezależnie od tego wszystkiego ten fragment ściany może być nadmiernie wyziębiany. Co z kolei prowadzi do wykraplania się wilgoci właśnie tam. Warto umieścić termometr (zwykły pokojowy) właśnie tam (niech dotyka do ściany) oraz nieco dalej drugi, w miejscu przy ścianie, gdzie problemu już nie ma. W miejscu, w którym pojawiają się plamy warto też umieścić higrometr. Na ostatnim zdjęciu widać, że problem występuje w narożniku zewnętrznym, a więc tam, gdzie straty ciepła z natury są większe. Na dokładkę zaś ocieplenie mogło być tam niestarannie ułożone. Dlatego trzeba zmierzyć temperaturę, będzie wiadomo, czy to miejsce jest szczególnie narażone na przemarzanie. Wyjaśni się czy trzeba poprawiać izolacje cieplną, czy jest to np. konsekwencja podciągania wilgoci. Czasem występuje ono nawet na takich kolumnach jak te ze zdjęcia.
  10. To stara czy nowa instalacja? Czy wcześniej działała normalnie? Czy coś w niej zmieniano? Zbiornik wyrównawczy (naczynie wzbiorcze) jest otwarty czy zamknięty (przeponowy)? Instalacja jest z pompą obiegową czy działa grawitacyjnie? Jeżeli jest pompa, to w którym miejscu się znajduje? Jakie są odpowietrzniki - ręczne czy automatyczne - przy grzejnikach i pionach, ewentualnie jeszcze gdzieś indziej? Spodziewam się, że instalacja gdzieś zasysa powietrze. Być może przez naczynie wzbiorcze, ale równie dobrze przez jakiś odpowietrznik automatyczny, jeżeli ten znalazł się po stronie ssawnej pompy. Ale żeby to wyśledzić potrzeba więcej informacji.
  11. Keramzyt będzie wyraźnie cięższy od wełny. Ale takie wypełnienie nie będzie raczej cięższe od starej polepy. Jest też znacznie gorszym izolatorem termicznym. Ale nie wiem na ile ten parametr uznawać za ważny. Jeżeli temperatura na obu kondygnacjach jest zbliżona to nie ma on większego znaczenia. Użycie keramzytu zamiast wełny zwiększy nieco masę stropu, co akurat pod względem akustyki jest nawet korzystne. Ale to i tak nie przełoży się na jakąś zasadniczą różnicę. Jak gruba może być ta warstwa wypełniająca, tzn. jaka jest wysokość belek stropowych? Najważniejsze będą i tak warstwy wykończeniowe ułożone na stropie. Najprostszy wariant to ten, który zaproponowałem na początku zamiast paneli dwie warstwy podkładu z pyty pilśniowej i mozaika drewniana. To dużo lepsze od paneli laminowanych. One są znane fatalnej akustyki. Nie wiem czy ktoś to dokładnie przebadał, ale osobiście podejrzewam, że tworza one swoistą powierzchnię napiętą, coś przypominającego w pewnym stopniu membranę.
  12. Układanie styropianu na nierównej powierzchni nie jest dobrym pomysłem. jeżeli nierówności są duże to sztywnych płyt styropianowych nie sposób ułożyć nie robiąc pomiędzy nimi przerw. Krawędzie nam sie nie zbiegną, jeżeli nierówności są duże.
  13. Miejsce przejścia przez ścianę trzeba osłonić i uszczelnić. Ale to nie jest trudne. W sklepach z hydrauliką można kupić rozety maskujące do rur fi 110 mm. Na zakończeniu zakładamy skierowane w dół kolano albo kominek. To wykraplanie się wilgoci na rurze jest dość podejrzane. Albo musiała się tam przedostawać woda z zewnątrz i ściekać po rurze, albo rurę opływało powietrze. Gdyby była szczelnie obłożona wełną to do kondensacji wilgoci na niej by nie doszło.
  14. Na zdjęciu niewiele widać, ale chyba ten pion wypada w narożniku pomiędzy ścianą szczytową i ścianką kolankową? Dlaczego w takiej sytuacji nie zrobić przejścia przez dach po prostu na przedłużeniu pionu? Ewentualnie skręcić rurą pod kątem prostym i przebić się poziomo przez ściankę kolankową? Ostatecznie to da się nawet zamaskować pod podbitką. To kolejny dom, który widzę z tak dziwacznym napowietrzeniem pionu. Nie wiem skąd się to wzięło. Jaki sens ma dwukrotne zmniejszanie przekroju rury i układanie jej przez cały skos dachu? Tym bardziej, że to wyprowadzenie pionu ponad dach ma nie tylko umożliwić usuwanie gazów z kanalizacji. Ono ma przede wszystkim pozwalać na zassanie dużej ilości powietrza przy spuszczaniu wody w sedesie.
  15. No dobrze tylko podniesienie o ile? Bo mi się to wydaje raczej mało realne. Przede wszystkim ze względu na konieczność skracania drzwi. Do tego dochodzą jeszcze takie rzeczy jak wysokość skrajnych stopni schodów, drzwi balkonowych, gniazdek nad podłogą. Najlepsze wygłuszenie zapewniłoby: - usuniecie starych paneli i podkładu; - ułożenie warstwy wełny mineralnej lub styropianu w wersji akustycznej; - pokrycie tej izolacji akustycznej warstwą jastrychu (wylewki podłogowej) lub tzw. suchym jastrychem, czyli np. płytami cementowo-włóknowymi . Pomijam tu szczegóły w rodzaju folii, taśm brzegowych itp. Uzyskuje się wtedy bardzo dobrą pod względem akustycznym tzw. podłogę pływającą. Ale wymaga to podniesienia poziomu podłogi aż o 5 do 7 cm w zależności od wersji. Ponadto w wariancie z mokrą wylewką trzeba sprawdzić nośność stropu i pomieszczenia zostają wyłączone z użytkowania przynajmniej na tydzień. W wersji z suchym jastrychem podłoga może być nieco cieńsza, nowe warstwy są lżejsze, zaś nową warstwę wykończeniową można robić już na drugi dzień. Jednak zawsze podniesienie poziomu podłogi to poważny problem. Dlatego proponowałem w poprzednim poście tylko wymianę paneli i podkładu i zrobienie znacznie lepszej od nich posadzki pływającej. Może warto na początek spróbować zrobić taką na próbę tylko w jednym, jakimś mniejszym pomieszczeniu?
  16. Mam nadzieję, że styrobetonu nie będzie kładła ta sama ekipa, która zrobiła taki chudziak? Tak duża różnica to już jakaś potworna bylejakość. Nie bardzo sobie wyobrażam układanie styropianu bezpośrednio na tak nierównym podłożu. I tak trzeba je czymś wyrównać. Może to zrobić styrobetonem. Ale tu pojawia się pytanie jaką warstwę styropianu przewidziano w projekcie oraz jaka faktycznie się zmieści po dodaniu warstwy styrobetonu? Rzecz w tym, że styrobeton zawsze będzie miał znacznie gorszą izolacyjność niż styropian. Tak więc jeżeli pierwotnie miało być np. 15 cm styropianu, zaś po ułożeniu styrobetonu zostało miejsca tylko na 10 to izolacyjność podłogi będzie odczuwalnie gorsza. To ma szczególne znaczenie w przypadku podłogówki, bo tam temperatura dolnej warstwy wylewki (w pobliżu rurek) jest nawet o 20°C wyższa od temperatury powietrza w pomieszczeniu. A może ten chudziak jest wklęsły, zapadnięty? Wtedy dodanie wyrównującej warstwy betonu czy styrobetonu nie zmniejszy ilości miejsca na styropian. Ale wtedy bardo bym się obawiał o to dlaczego chudziak tak się zapadł. Podbudowa pod nim może być fatalnie zrobiona. Reasumując - pod względem izolacyjności cieplnej im cieńsza warstwa styrobetonu i grubsza styrobetonu, tym lepiej. Być może zastosowanie styropianu lub XPS o niskiej lambdzie i tak pozwoli wówczas osiągnąć współczynnik U podłogi przewidziany w projekcie. Wtedy parametrami cieplnymi styrobetonu nie trzeba się specjalnie przejmować. Jeżeli zaś, z racji grubości warstw, styrobeton ma mieć istotny wpływ na osiągany współczynnik U, to wówczas trzeba sprawdzać jaki styropian i w jakiej ilości dodano. Bo tu przecież wystarczy zmiana proporcji beton/styropian żeby faktyczna izolacyjność miała się nijak do deklarowanej. To jak wystawiane u nas świadectwa charakterystyki energetycznej mają się do rzeczywistości pominę milczeniem.
  17. Podniesienie poziomu podłogi o jakieś 5-6 cm raczej nie wchodzi w grę? Tu byłby problem z wysokością otworów drzwiowych itp. Bez podniesienia poziomu podłogi będzie trudno. Typowe panele laminowane są zwykle fatalne pod względem akustyki. Ale to dziwne, że problem jest aż tak duży. Na drewnianym stropie nieźle sprawdza się ułożenie na deskach 2 warstw podkładu z miękkich płyt pilśniowych a na nich przyklejenie mozaiki drewnianej. To nie dźwięczy tak jak panele. Uzyskujemy klasyczną posadzkę pływającą. Podkładu nie kleimy ani w inny sposób nie mocujemy do desek stropu. Oczywiście, w przypadku dźwięków uderzeniowych bardzo korzystne jest położenie na podłodze grubego dywanu albo wykładziny dywanowej. Ale to już w miarę możliwości i odpowiednio do charakteru pomieszczenia.
  18. Przede wszystkim trzeba sprawdzić jakie parametry deklaruje producent dla jej konkretnej odmiany. Przy tym zupełnie inne parametry są ważne w przypadku wełny przeznaczonej do ocieplenia typowego dachu (pomiędzy krokwiami), niż do ocieplenia elewacji (pod tynk cienkowarstwowy). Polecam do przeczytania, szczególnie część o oznaczeniach wełny: https://magazyn.budujemydom.pl/wydania-specjalne/praktyczna-szkola-budowania-2022-stan-surowy/welna-mineralna/5759-jaka-welne-wybrac
  19. To nie jest taka prosta sprawa. Niekiedy kończy się to na sporach sądowych, a i sondy potrafią wydawać sprzeczne orzeczenia. Generalnie, zmianami istotnymi jest np. wszystko to, co zmienia wymiary zewnętrzne budynku. A już szczególnie, jeżeli zmiana wymiarów powoduje naruszenie wymaganych minimalnych odległości od granic działki. Podobnie, jeżeli ktoś zechce dodać okno. Albo zastąpić luksfery oknem. Tu też może nam się pojawić problem, bo wymagana odległość od granicy działki do ściany bez okien to 3 m, zaś z oknami już 4 m. Co do grubości ocieplenia, to tu mamy rzeczy intuicyjnie niezbyt zrozumiałe. Na przykład dopuszcza się zmniejszenie wymaganych odległości spowodowane dociepleniem istniejącego budynku (ściana staje się te 15-20 cm grubsza). Jednak nie dotyczy to budynków dopiero wznoszonych. Pogrubienie izolacji względem tej przewidzianej w projekcie powoduje też zwiększenie powierzchni zabudowy. No i to może być już zasadniczy problem gdy budujemy dom do 35 m2 lub do 70 m2 powierzchni zabudowy. Bo korzystamy wtedy ze szczególnych regulacji, ułatwień przewidzianych właśnie pod warunkiem zmieszczenia się w określonej powierzchni zabudowy. Osobną kwestią jest to na ile w praktyce ktoś weryfikuje takie rzeczy. Ale może to zrobić. Przykład z pompą ciepła wcale nie jest mniej skomplikowany. Po pierwsze, założenie pompy zamiast kotła zupełnie zmienia charakterystykę energetyczną. Zasadniczy problem pojawia się, jeżeli po zmianie budynek nie mieści się w limicie zużycia energii pierwotnej (EP). Czyli zgodnie z WT2021 zaledwie 70 kWh/(m2·rok). Ale nawet rezygnacja z kominka w niektórych projektach "rozwala" charakterystykę energetyczną. Po drugie, jeżeli będzie to pompa powietrzna, to z racji emisji hałasu może się okazać, że sąsiednia działka zostaje objęta obszarem oddziaływania. To już zmienia nam mnóstwo spraw, np. z definicji wyklucza możliwość budowania w uproszczonej procedurze domów do 70 m2 powierzchni zabudowy. Takie przykłady można mnożyć. Zaś ogarnąć wszystkie możliwe zmiany i ich ewentualne konsekwencje to rzecz nie do zrobienia. Trzeba pytać i sprawdzać. Uwzględniając przy tym konkretną sytuację.
  20. To nie tylko kwestia głębokości. Skoro woda się zmienia to okresowo muszą do niej trafiać zanieczyszczenia. Jaka tam jest rura osłonowa, czy w niej nie ma nieszczelności? Lub czy po zewnętrznej stronie tej rury nie pozostawiono pustej przestrzeni, do której może trafiać woda z całego przekroju gruntu? Co jest na dnie studni, czy wsypano tam czysty (płukany) żwir? Jaka jest faktyczna wydajność pompy?
  21. W takiej sytuacji płyta 22 mm powinna w zupełności wystarczyć. Co do umieszczania tam bardzo ciężkich rzeczy, to trzeba wziąć pod uwagę nośność jętek i całej więźby. Wątpię aby projektowano ja zmyślą o dużych dodatkowych obciążeniach tego rodzaju. Samo uginanie się płyt na takim strychu nie jest jakimś istotnym problemem. Zostaje jeszcze kwestia wymiany powietrza. Szczególnie, jeżeli coś ma być tam składowane. Najprostszy wariant w dachach dwuspadowych to zrobienie kratek wentylacyjnych (lub innych otworów) w ścianach szczytowych.
  22. To zależy od tego na ile będzie to wszystko obciążone. Co tam będzie składowane. Przy rozstawie 85-90 cm minimum to 18 mm. Chociaż ja celowałbym raczej w 22 mm. Na nieużytkowym strychu ugięcie 1/300 rozpiętości (a nawet większe) jest jak najbardziej do przyjęcia. Ale najważniejsza sprawa to tak czy inaczej ciężar tego co będzie tam składowane.
  23. W takiej sytuacji dodanie izolacji na ścianie pomiędzy kotłownią i spiżarnią pozwoli minimalnie obniżyć temperaturę w tej ostatniej. Ale i tak będzie tam ciepło - coś pomiędzy temperaturą w warsztacie i kotłowni. Za to działanie wentylacji, z dopływem powietrza zewnętrznego i jego usuwaniem, pozwoli ją obniżyć. Ale na zasadniczą zmianę nie ma co liczyć.
  24. Proszę naszkicować rzut, tak aby było widać jakie inne pomieszczenia sąsiadują z tą spiżarnią. Zaznaczyć jaka jest temperatura w tych pomieszczeniach przyległych oraz jakie ściany je rozdzielają (izolowane lub nie). Czy są gdzieś tam okna? Co jest na innych kondygnacjach? Podłoga to podłoga na gruncie, czy nad piwnicą? Co jest nad spiżarnią? Jak ma być rozwiązana sprawa wentylacji w tej spiżarni, bo wymiana powietrza jest tam jednak potrzebna. Bez tych informacji nie określimy skąd pochodzi ciepło wnikające do pomieszczenia. Szkoda zaś tracić czas i pieniądze na docieplanie ścianki g-k, jeżeli to nie ona będzie głównym problemem.
  25. Krawężnik w takim miejscu jest tylko po to żeby rozdzielić opaskę trawy i innych rośli znajdujących się obok. Po prostu bez jakiejkolwiek bariery żwir czy grys będzie się nieco rozsypywał i rośliny będą coraz bardziej wrastać w jego brzeg. Ale wystarczy coś lekkiego, opaska to nie podjazd, nikt nie będzie raczej jeździł samochodem po tym krawężniku. Jaki tam jest grunt wokół budynku? Bo generalnie ta warstwa żwiru nie musi być guba. Przy tym najlepiej, jeżeli grunt bezpośrednio przy fundamentach (w wykopie po nich) nie jest bardziej chłonny i przepuszczalny, niż znajdujący się obok grunt rodzimy. Do tego pożądany jest spadek pd ściany fundamentowej na zewnątrz. Tak aby woda spływała już po powierzchni. Jeżeli grunt rodzimy jest ciężki i gliniasty, wykop zostanie zaś zasypany dość luźnym piaskiem itp. to przy samych fundamentach tworzy się coś w rodzaju "basenu" - woda tam najłatwiej wsiąka, ale i się tam gromadzi, bo nie ma gdzie odpłynąć.
×
×
  • Utwórz nowe...