Zgadzam się. W zimie. Ty budujesz mając nowy materiał, kończysz i odjeżdżasz. Ja znam te altany po kilku latach. W trzcinie jest siedziba, przetrwalnia i wylęgarnia owadów. Owszem, można się do tego przyzwyczaić, jakimś cudem pod kopułą rzeczywiście nie są zbyt dokuczliwe, jakoś nie lubią tam latać, ale na zewnątrz, to przypomina horror. Widokowy, bo to nie są owady z gatunku bardzo dokuczliwych. Ludzi raczej nie zaczepiają, ale latają gęściej niż szarańcza i przesłaniają nawet słońce. Jedyna zaleta, że juz w odległości 10 m niemal ich nie widać Ach, i zadna impregnacja nie pomoże. One wykorzystują trzcinę jak rurki! Wchodzą w źdźbło i tam jest ich dom. Pryskać se można po wierzchu, nie boją się niczego.