Na wsi w gminie gdzie przebywam nie ma w ogóle takiego programu. Jak na razie od dwóch lat gmina nie może się wygrzebać z fotowoltaiki, o co kilka tygodni temu starłem się z burmistrzem. Przypomniałem mu też naszą rozmowę w 2013 roku (data do sprawdzenia na cmentarnym nagrobku, bo rozmawialiśmy wtedy po pogrzebie znajomego) jak mi obiecywał, że najdalej w ciągu trzech lat będę mógł mieć szybki internet. Nie ma go do dzisiaj, chociaż minęło ponad 6 lat.
A instalacji fotowoltaicznych z ostatniego programu wciąż nie ma ani jednej, chociaż we wsi zgłosiło się ponad 80 chętnych.
To wszystko jest takie realne jak milion samochodów elektrycznych w 2025 roku.
Chyba łącznie z rowerami, hulajnogami oraz tymi pojazdami, które ostatnio kupiłem wnukowi, żeby miał się czym bawić pod stołem.