Bo tak naprawdę, to nie ma o czym dyskutować. W tej klasie sprzętu najwięcej do powiedzenia ma przypadek, to znaczy na jaki konkretnie egzemplarz się trafi. Bywają takie, co przetrzymują sprzęt markowy, bywają takie, że wysiadają na pierwszej robocie. Ale wtedy korzystamy z gwarancji i wymieniamy. Jako stary majsterkowicz oświadczam, że profesjonalne sprzety posiadam tylko do prac w moim fachu, bo tylko wtedy używa je się na tyle często, że ich zakup jest opłacalny. Do robótek okazyjnych mam najzwyklejsze badziewie, kupowane w marketowych promocjach, na rynku albo w podobnych miejscach i uważam, że to dobry wybór. Nie oczekuję cudów, a gdy coś pracuje dłużej niż zakładałem, to mój czysty zysk. Gdy się zepsuje, nie żal utylizować i za parę złotych kupić następne. Kupowanie Makity, niebieskiego Boscha czy podobnych marek do okazyjnych prac domowych raz na dwa lata, to nieporozumienie i czyste szpanowanie. PS. Dedra, Skil, to górna półka najniższej półki, zupełnie wystarczająca do domowego użytku.