Skocz do zawartości

lampa do kuchni


omeggo

Recommended Posts

  • 5 miesiące temu...
Napisano
Cytat

Ale za gotówkę???



Nie wiem zgasili światło .

Cytat

w życiu bym Cię nie posądzała o tak szeroko zakrojone poczucie humoru


To się zagalopowałem. icon_redface.gif
Gość adiqq
Napisano
a wiesz, na mieszkaniu też takie mieliśmy...tak, tylko papug nie było :P
Napisano
Cytat

Polecam taką papierową którą dziś zjadły właśnie 2 moje papugi... wrrr


no właśnie i świetnie się sprawdzały przez 6 lat......i znowu były z mojego ulubionego sklepu icon_biggrin.gif
Napisano
współczuje, ja mam świra na punkcie lamp i jak wchodzę do sklepu - mam swój ulubiony - to oczu nie mogę oderwać: kubate, zbudowane jak origami, kryształowe jak sople lodu, powywijane, kolorowe:

Brak obrazka
Brak obrazka
Brak obrazka
Brak obrazka

I na koniec, choć wiem, że się nie przyda, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie zamieścić, to moje ulubione:
Brak obrazka
Brak obrazka
Brak obrazka
Napisano
Dzulka..ta pierwsza - a la żarówki, też niczego sobie. Gdzie Ty to wszystko znajdujesz? A ta stojąca biała...ekstra! choć preferowałabym ciemniejszy kolor:)
Napisano
Cytat

Dzulka..ta pierwsza - a la żarówki, też niczego sobie. Gdzie Ty to wszystko znajdujesz? A ta stojąca biała...ekstra! choć preferowałabym ciemniejszy kolor:)



a masie nosa do takich spraw:) a tak na poważnie, to swojego czasu kiedyś sporo nachodziłam się po sklepach w mieście i nic nie mogłam znaleźć dla siebie. Zaczęłam szukać w internecie, w gazetach z aranżacjami - i tamtymi lampani z któregoś numeru się zachwyciłam, szybko zgoogle'owałam firmę, okazało się, że na drugi końcu miasta mam to cudo. I tak sentyment pozostał:P

Teraz jeżdżę sobie tam od czasu, do czasu, przy okazji robienia zakupów w pobliskim supermarkecie i wzdycham do nowych kolekcji.
  • 2 tygodnie temu...
Napisano
Cytat

Teraz jeżdżę sobie tam od czasu, do czasu, przy okazji robienia zakupów w pobliskim supermarkecie i wzdycham do nowych kolekcji.



mam podobnie ... jak włażę do Obi - to nogi mnie niosą najpierw do stoiska oświetleniowego .... oczka napasę i mogę iść dalej ... uwielbiam oglądać lampy .... icon_biggrin.gif
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
Cytat

mam podobnie ... jak włażę do Obi - to nogi mnie niosą najpierw do stoiska oświetleniowego .... oczka napasę i mogę iść dalej ... uwielbiam oglądać lampy .... icon_biggrin.gif




To miło, że ktoś współdzieli mojego świra:) ja w Maxie spędzam godziny, nałóg! i wzdycham....
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
Cytat

my też szukamy lampy do kuchni, ale takiej płaskiej, plafonu - jeszcze w Ikei nie oglądaliśmy



a jak płaski ma być ten plafon? wystarczy taki?

Brak obrazka

znalazłam jeszcze coś takiego:
Brak obrazka
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
Cytat

ja mam w kuchni plafon podobny do tego:
Brak obrazka
nie sądziłam, ze dają tyle światła! zawsze myślałam, że jak takie małe i mleczne, to będziemy siedzieć jak w piwnicy, a tu jasno jak w dzień icon_smile.gif


Ile tam żarówek włazi ?
  • 4 miesiące temu...
Napisano
Cytat

Ja mam w kuchni 2 takie, jedna w kuchni, druga w części jadalnej nad stołem.
[attachment=13879:lampa1.jpg]



super lampa, w ogole lampy na świetlówki kołowe ładnie wygladają
  • 3 tygodnie temu...
  • 3 tygodnie temu...
  • 2 tygodnie temu...
  • 5 tygodnie temu...
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
Cytat

Myslę, że warto poszukać takiej lampy z kilkoma kierunkami padania światła (z np 3 żarówkami). Jedna żaróka oświetli Ci tylko centrum kuchni.



To fajny pomysł, tylko jak ja kiedyś taką miałam, to trochę drażniła mnie konieczność przekręcania w kółko kloszy, ale ogólnie to się w kuchni sprawdza ok. Podobnie jak np lampki podszafkowe - takie montowane pod szafką, nad blatem - dla mnie super, choć nie oświetla całej kuchni, a właśnie blat.
  • 2 tygodnie temu...
Napisano
Ja się Wam podoba taka lampa:

DSC01446.jpg


Tylko proszę o konstruktywne opinie. Żona mnie pogania, żebym kupił. Ja wolę najpierw się wiedzieć, co inni sądzą o takiej lampie. Zawisłaby nad stołem w kuchni.
  • 2 miesiące temu...
Napisano
Witam

ja też się zastanawiam nad wyborem jakieś lampy do kuchni i znalazłam fajną:
lampa wisząca Kitchen

Brak obrazka

ale jeszcze zastanawiam się nad:

lampa eusebi

Brak obrazka
  • 2 tygodnie temu...
  • 3 tygodnie temu...
Napisano
Zdecydowanie lepszym wyborem będzie zwykła i klasyczna wisząca lampa z prostym wzorem. Może być jak na powyższym zdjęciu- metalowa,w zależności od koloru mebli oraz płytek,będzie się fajnie prezentować.

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Też mnie dziwi taka wielkość, chociaż to ciepło się czuje, gdy zbliżyć dłoń do radiatorów z tyłu falownika. Jednak trochę tego "przetwórstwa" jest przecież. Napięcie pozyskiwane z łańcucha paneli jest bardzo zmienne, u mnie waha się od zera do nawet 350 woltów. No i jest to napięcie jednokierunkowe. Falownik musi je przetworzyć na przemienne, o stałym poziomie napięcia 230V (a dostaje przecież z całego tego przedziału od 0 do 350), aby nadawało się do zasilania instalacji domowej.  Poza tym musi je zsynchronizować z siecią, czyli dokładnie dopasować generowany przebieg do sinusoidy sieciowej, przy czym musi regulować wielkość napięcia, aby było nieco większe od tego sieciowego (jeśli chce oddawać prąd do sieci). O ile większe, to już musi ustalać na bieżąco, optymalnie dla siebie. Ale to co idzie do domu, to się nie zmienia. Tu poziom napięcia jest stały. Poza tym, musi też przetworzyć napięcie na to dopasowane do ładowania baterii, a baterie w mojej instalacji są niskonapięciowe, mają tylko 51,2 wolta napięcia znamionowego. Za to prąd ładowania nawet do 200 amperów. I to wszystko, we wszystkich kierunkach musi się zmieniać i zamieniać w czasie rzeczywistym. Przy przejściu instalacji domowej z zasilania sieciowego na zasilanie z paneli albo z baterii (czyli przetworzonym napięciem z baterii) nie ma nawet mrugnięcia żarówki ani trzasku w radiu. To jest niezauważalne dla użytkownika. Tak samo pobór z sieci i oddawanie do sieci, Kierunek przepływu energii zmienia się w ułamku sekundy i to czasami kilka razy pod rząd. Chmura zasłoni panele a ty w domu nie masz prawa zauważyć żadnych zakłóceń w funkcjonowaniu światła czy sprzętów domowych.  Chciałbym widzieć chociaż schemat blokowy tego falownika, ale nie ma go skąd wziąć. Bo zasady działania falowników znam, kiedyś miałem pisać pracę dyplomową z tego tematu, jeszcze kurna prawie 50 lat temu, ale wtedy o tak skomplikowanych sprzętach, sterowanych przez komputer, nawet nikt nie marzył.    Odłączając sieć, tak naprawdę zdejmuje się z falownika konieczność przetwarzania energii z tego kierunku i w tę stronę, bo przecież on ciągle pozostawałby w gotowości, aby mieć wszystkie parametry zsynchronizowane i gotowe do współpracy. A taka gotowość to też wysiłek, stąd zużycie energii. Ja po prostu wyłącznikiem "usypiam" tę jego część, niech śpi w nocy.  Działa tylko przetwarzanie z baterii na dom. I tyle mi wystarczy, 
    • Czyli że nawet jak nie ma poboru, to falownik na samo przetworzenie wejścia i wyjścia prądu zużywa kupę energii. Nie do wiary że aż tyle, 100W można zrozumieć, ale nie 1kW, na co tyle zużywa? Mniej więcej tyle co czajnik jakby cały czas gotował wodę. Wnet by chałupę tym ogrzał. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    • Spokojnie, świat idzie do przodu, są już zestawy które wozi się autem, a po weekendzie zabierasz je ze sobą niczym namiot i śpiwór. Wprawdzie bez baterii, ale bateria teraz to taki tornister, tyle że wazy pond 40 kilo. Niemniej też się da w samochodzie wozić.
    • Dzisiaj jest zimno i wietrznie, więc wykorzystuje dzień na eksperymenty i około 9-tej rano załączyłem sieć. Nie dlatego żeby brakowało mi energii w bateriach (było ponad 80%), ale po to by właśnie poeksperymentować. I wnioski są ciekawe. Otóż przy sieci odłączonej, falownik pobiera jakieś 40 do 70 W (watów) na przetwarzanie energii z baterii i wysłanie jej do instalacji domowej. Więc tu jest dzialanie bardzo oszczędne. Ale po podłączeniu do sieci, zużycie własne falownika podskakuje na od 750 W (watów), gdy produkcja z paneli jest niewielka, aż do ponad 2000 W (watów), gdy z paneli osiągamy ponad 4 kW (w pełnym słońcu). Czyli z 4 kW produkowanej mocy zaledwie połowa, albo niewiele więcej niż połowa jest kierowana do baterii, a resztę konsumuje falownik, Instalacja domowa była wtedy odcięta i nie pobierała niczego.   Już z poprzednich moich obserwacji wynikało, że pomimo wysokiego poziomu naładowania baterii, falownik do swojego działania i tak pobiera część prądu z sieci. A dzisiaj, w sytuacji kiedy wiatr gnał chmury i słońce często było całkowicie zakrywane, chciałem zbadać jak będzie kształtowała się proporcja energii oddanej do sieci i w tym czasie też energii z sieci pobranej. Bo to są kompletnie różne ceny tych energii. Czy wartość energii oddanej pokryje wartość energii pobranej. No i wyszło mi w przybliżeniu fifty fifty. W dodatku dzień był trochę nietypowy, bo zużycie energii w domu było, jak to po świętach, niewielkie. Obiad nie był gotowany a jedynie odgrzany. Pranie tylko jedno. I więcej dużego obciążenia nie było, chyba, że raz kawa w ekspresie i zagotowanie polowy czajnika wody. Natomiast zużycie z sieci wyniosło 0,9 kWh, a oddanie do sieci 12,8 kWh. Wartość finansowa jednej i drugiej wielkości jest porównywalna.    Dlatego na noc, kiedy nie ma produkcji z paneli koniecznie trzeba sieć odłączyć. Bo z siecią straty sięgają mnie więcej 0,7 kWh w ciągu godziny! To jest więcej niż moje domowe zużycie w tych godzinach. A od 18-tej do 7 rano tych godzin jest tak około 13. Czyli cala moja bateria zasilałaby jedynie straty. Kiepska perspektywa. A kto to z użytkowników paneli sprawdza?
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...