-
Posty
25 945 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
520
Wszystko napisane przez retrofood
-
To jest ideał, ale w życiu jest to trudne. Dlatego ja radziłbym zaczynać tam, gdzie jest wygodnie, kiedy mocno stoi się na nogach, na podłodze. Bo pierwsza cegła jest najtrudniejsza, natomiast górna część spoczywa na prętach i nie spadnie, A później idziemy nieco na boki i w górę, obserwując i analizując sytuację. Chyba, że górna warstwa nie jest łączona zbrojeniem z sufitem, wtedy może być łatwiejsza, ale wątpię.
-
Szlifierka kątowa i/lub młot udarowy i demolka. Jak pewnie wiesz, na obrzeżach luksfery mają wgłębienia, w które wchodzi beton, dlatego nie da się ich wypchnąć, ani wybić, A w tym betonie najpewniej zatopione są druty zbrojeniowe, bo tak się takie ścianki robiło. Więc delikatne metody są tutaj daremne.
-
Przecież podłogę masz wymieniać. Ja mam zrobioną nową podłogę w starym domu właśnie kilka miesięcy temu. To jest pierwsza zima. I nie narzekam. Warstwa styropianu izoluje od zimna. Zresztą, niby dlaczego nie mógłbyś korzystać z podłogówki elektrycznej? Mojemu szwagrowi wyprodukowali specjalny przewód, na żądane napięcie i żądaną długość i tak ogrzewa taras.
-
No właśnie Pytający nie chce nam tego rozjaśnić.
-
Tylko lepiej jest budować na płycie, ławy mogą stwarzać niedogodności. Jest jeszcze kwestia poziomu wód gruntowych i rodzaju terenu. Znajomy w Stalowej Woli budował dom na skarpie i miał trzy źródła wody po zrobieniu wykopu. Ale wylał płytę i nie ma problemów.
-
Raczej wykopu, tak jak pokazał u góry @animus
-
W młodości nosiłem cegły na budowie domu, którego fundament ściany frontowej (od drogi) wystawał około metra nad poziom gruntu, a z drugiej strony wchodziło się na strop po deskach z góry. Czyli poziom stropu był poniżej poziomu gruntu. To było w Brennej, niedaleko Szczyrku, ale tak budowali i się dało. Napisz gdzie droga, w którą stronę nachylenie?
-
Nie ma wątpliwości "chyba, że", jest tylko pytanie kiedy to się stanie? Bo o sztucznej inteligencji też dywagowano, że kiedyś, że może, że musimy poczekać... Postęp techniczny jest nieubłagany, czego nie pojmują (albo tak udają) na przykład górnicy. Albo zrozumieć nie chcą. Kilka, kilkanaście lat. Najwyżej kilkanaście.
-
Podłoga docieplana jak najbardziej, ale reszta? Wg mnie, masz zbyt małą powierzchnię użytkową, aby slalomy alpejskie z pompę ciepła i podłogówką się opłacały. Chyba, ze ktoś dopłaci na to 85% to tak. Wodę podłącz z sieci, gaz odradzam. Ja mam skrzynkę gazową na ścianie domu, ale z gazu sieciowego nie korzystam. Butla wystarcza na kilka miesięcy. Do grzania fotowoltaika i nowoczesne piece akumulacyjne z dynamicznym rozładowaniem. Przeglądnij chociażby taką ofertę https://www.inproel.com.pl/index.html aby zorientować się w różnorodności możliwych rozwiązań. Komin zostaw, piec kaflowy niekoniecznie. Kominek albo koza na wszelki wypadek są dobrym rozwiązaniem. To jest wina zapominania o wentylacji. Jakąś trzeba zapewnić, inaczej się nie da.
-
Surowce oczywiście w zniżkowym trendzie – tanieje gaz (referencyjna cena w Europie jest z holenderskiego hubu gazowego Dutch TTF to ok. 30 Euro/MWh – a było prawie 13 razy więcej – to dlatego na naszych rachunkach domowych z PGNiG są kolejne obniżki), tak samo szybko tanieje węgiel (tu referencyjna cena ARA portów holenderskich) poniżej 100 USD za tonę. Niska cena węgla na rynku to oczywiście katastrofa polskiego górnictwa (które wydobywa po średnich cenach ok. 900 zł/tonę – a więc jest znacznie droższe niż zewnętrzna konkurencja.
- 353 odpowiedzi
-
1
-
- dofinansowanie
- węgiel
-
(i %d więcej)
Tagi:
-
Ale dlaczego chcesz koniecznie stosować komunizm, czyli równo dzielić biedę na wszystko i wszystkich? Przecież trzeba wysiłek skierować na to, aby więcej było "do podzielenia" czyli więcej mocy dostępnej i by nie trzeba było ograniczać dostępu mocy, bo nie wszystkim urządzeniom jest to w smak i mogą odmawiać pracy i współpracy. . A aparatów o jakie pytasz po prostu nie ma, gdyż nie jest technicznym problemem ich instalowanie w urządzeniach, ale to kosztuje. Więc po co, skoro potrzebują tego tak nieliczni? Po co wszyscy maja za to płacić? Poza tym, podtrzymanie pamięci wymaga stałego zasilania. A więc baterie i ich wymiana. Tu powtórzę. Musiałoby tak być we wszystkich produkowanych urządzeniach. Po co? Możesz sam zamówić w jakimś warsztacie elektronicznym dorobienie potrzebnym urządzeniom bloku podtrzymania pamięci wraz z jego zasilaniem i tyle. Technicznie to się da zrobić.
-
a jak rozwiązałeś wentylację?
-
No mamy, ale to my mamy, a inni nie mają z węgla. A z kolei my to nie cała unia. Jacy "oni"?? To znane nazwiska. Przecież np. pan Janusz Wojciechowski, unijny komisarz rolnictwa, publicznie się chwalił, ze unijny ZIELONY ŁAD w rolnictwie wymyślono w Warszawie, a nie w Brukseli I teraz rolnicy w całej unijnej Europie wyrażają na drogach swoją głośna radość z istnienia tego ŁADU. Zielonego, żeby nie było. Cieszą się, że aż iskry idą.
-
Śmieci zabieram do domu, mam umowę w domu. Tym stałym.
-
Beczka ma zostać, przecież tak robi się kanalizę, że są studzienki rewizyjne od których dopiero odpływają ścieki. Ja taką studzienkę mam zakopaną na podwórku, a do niej dochodzą trzy rury (na razie dwie nieczynne, bo to nitki od niezabudowanych działek) i jedna odchodzi. Czyli moje ścieki dopływają do studzienki i po osiągnięciu określonego poziomu, dopiero odpływają.
-
I w porządku, ja nie uważam, ze woda szara zawiera tyle chemii, że trzeba ją traktować jak ścieki. Tych odpadków kuchennych wcale nie jest tak dużo, a poza tym to są produkty organiczne, przyroda sobie z nimi poradzi. Natomiast detergenty kuchenne dość szybko się rozkładają, więc nie będzie żadnego trwałego "zatrucia środowiska". Nadmieniłem tylko, że wiadro a beczka to jest różnica, a chcąc rozsączać płyn, to można by się zastanowić nad systemami do podlewania. czyli rozsączania. Znaczy dajesz "drzewo" rurek dziurkowanych płytko w ziemi i nie masz tego skupionego działania, powodującego z czasem zeskorupianie się otoczenia. Kiedyś przeglądałem na allegro te systemy rozsączania, to nawet nie są drogie, Zresztą, nawet teraz można potraktować beczkę jako odstojnik ciał stałych, które można od czasu do czasu wybierać i używać jako kompost, a rozsączać górną zawartość, tę bardziej płynną. Może z czasem taka sugestia Ci się przyda.
-
Pewnie, że to jest rozwiązanie tylko na jakiś czas, kilka, kilkanaście lat. U nas na wsi, a gleba taka sama jak Twoja, sam piasek, w latach 70-tych ludzie próbowali robić tak szamba, jak Ty beczkę. Żeby nie wybierać. Było to nielegalne, ale robili. Tylko mi nie mówić, ze to inna ciecz, bo otwory zatykały się wszystkie, u góry, tam gdzie była sama ciecz, też się z czasem robiła skorupa nieprzepuszczalna. I trzeba było zamawiać wóz transmisyjny TVPiS i wywozić.