-
Posty
6 403 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
87
Wszystko napisane przez PeZet
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 251
-
Dom 120m2 - JAK BUDOWAĆ ZEBY WYSZEDŁ W MIARE TANIO?
PeZet odpisał Mikolaj01 w kategorii Technologie budowy
Cześć, Mikołaj. Zacytowałem Daggulkę, bo się w pełni podpisuję pod jej zdaniem i wyborem - parterowy z płaskim dachem. Moje doświadczenie budowlane jest takie, że cały dom postawiłem własnoręcznie - właściwie samodzielnie, z okazjonalną pomocą pojedynczych osób z rodziny. Więc da się, a finansowo jest to połowa kosztów "normalnej" budowy. Ale to wymaga dużo wolnego czasu, dużo sił. Głównie wymaga czasu. Jeśli sam chcesz zrobić elektrykę, instalację wodną, kanalizację, ogrzewanie, ocieplenie ścian i dachu, i podłogę i te inne sprawy poza murami, sufitem i dachem, to też da się zrobić samemu, ale to znowu wymaga ciągłego uczenia się - elektroda, przepisy budowlane, inne fora - wertowanie kilometrów jałowych dyskusji, w których co jakiś czas pojawia się konkret. Da się, wiem, sam i to zrobiłem - sam, samodzielnie, samorobnie, tymi ręcami, sam jeden. Ogromnie pomocne jest publikowanie problemów w grupach na forach. Zajrzyj do mojego dziennika, mnóstwo osób pochylało się nad problemami branżowymi i mi doradzało, jak ogarnąć elektrykę, wodę, dach, ogrzewanie, etc. Da się. Dziesiątki razy liczyłem koszty podczas budowy, prowadziłem w excelu kalkulacje, robiłem porównania kosztów etapów, zresztą mam wciąż te wszystkie kalkulacje. Koszt budowy domu o pow użytk 120m2 - czy to z poddaszem, czy parterowego - wg mnie jest podobny. Parterowy może nieznacznie będzie droższy. Jeśli sam chcesz budować, a masz działkę na tyle rozłożystą, że parterowy nie zabierze całej powierzchni, to bym Ci radził budować parterowy, o ile sam budujesz, bo: - ściany parterowego ogarniesz z niewysokim rusztowaniem, dom z poddaszem będzie miał szczytowe ściany wysokie - na około 7m do kalenicy. To bardzo wysoko. Chodzi mi o ocieplanie, tynkowanie. - dom z poddaszem ma spadzisty dach, Robota na takim dachu, to prawdziwe wyzwanie. Stawianie komina na takim dachu to męka. Każde wiadro z zaprawą, każdą cegłę nosisz na poddasze, potem na stryszek, potem jeszcze wyżej na kalenicę. A najpierw musisz tam mieć dojście, zbudować je. - Obróbka dachu spadzistego jest kłopotliwa, bo wszystko chce spadać. Na dachu płaskim, albo plaskatym, wiesz, takim nie całkiem płaskim, to przynajmniej normalnie chodzisz, a nie podwieszasz się i przemieszczasz jak alpinista. Przerobiłem i ten temat, więc o tym wspominam. Mnie się te wyzwania niezwykle podobały, ale to były trudne zadania do zrealizowania, szczególnie, że nie znam się na tym i wszystko robiłem po raz pierwszy. - Za to koszty ogrzewania domu parterowego są wyższe niż takiego z poddaszem. Poddasze po prostu w dużym stopniu ogrzewa się pasożytniczo - bo ciepłe idzie do góry, więc 120m2 parterówki grzeje się inaczej, niż 60m2 parteru + 60m2 poddasza. A najważniejsza dla mnie zaleta parterówki jest taka, że góra w domu z poddaszem zawsze pozostanie odrębną przestrzenią, to z uwagi na obecność schodów. Tymczasem w domu parterowym jest poczucie (mentalne takie jakby) że masz w zasięgu cały dom. Wydzielisz, oddzielisz na parterze części na sypialnie, pracowniane i dzienne - to wiadomo - ale brak schodów jest czymś super . Zajrzyj do mojego dziennika, wśród morza dyskusji znajdziesz tam ocean pomocnych rad na WSZYSTKICH etapach budowy. Ludzie tu z forum ogromnie mi pomogli, nie będę ich wymieniał, bo to długa lista. Niektórych już poznałeś, choć wątek twojej budowy jest świeży. To tak na gorąco takie mam refleksje. Pozdrawiam. PS. mój dziennik budowania (pamiętnik właściwie, zapis ogromnej przygody, w której uczestniczyło i wirtualnie pomagało mi mnóstwo osób) znajdziesz tu: -
-
Retro, z pełną świadomością nie napisałem, że nie wolno . Co do reszty, nie będę zaglądał do przepisów, choć kiedyś wszystkie przeczytałem, podczas montażu instalacji. Teraz już szczegółów nie pamiętam. kamien13 będziesz chciał, to się zapoznasz, na pewno warto wiedzieć te rzeczy w trakcie realizacji. Co do długości kabla, to bym się zbytnio tym nie martwił, przedłużacze mają 50mb i przekrój kabla 1,5mm2. kamien13, ja bym na twoim miejscu będąc podłączył wyłącznik nadprądowy 10A (standardowy s301B) tak na kablu przed zakopaniem i podłączył czajnik, albo coś więcej i sprawdził, czy wywali bezpiecznik czy nie. KONIECZNIE PRZED ZAKOPANIEM KABLA. Znam te historie, prosta sprawa, ale potem sam kłopot, pracochłonny.
-
Retro, w artykule przez Ciebie linkowanym nie ma ani słowa o tym, że niezgodne z prawem jest instalowanie w altance gniazdka i oświetlenia na jednym obwodzie. Co więcej, z tego co wiem, prawo nie zabrania stosowania takiej instalacji. Rozdziela się te obwody wyłącznie ze względów użytkowych, dla wygody, tak więc według mnie schemat przedstawiony przez kamien13 jest w porządku. Jedyna rzecz, nad którą bym się zastanowił, to przekrój kabla: 1,5mm2 - taki jest w aukcji. Na schemacie za to jest kabel 2,5mm2. Kabel 1,5mm2 zniesie bezpiecznie obciążenie do 10A, (można przyjąć, że odbiorniki mogą mieć łączną moc nie większą niż około 2kW) kabel 2,5mm2 zniesie więcej, bo 16A (można przyjąć łączną moc odbiorników 3,5kW). Jeśli się mylę, popraw mnie, proszę.
-
@Retro, gdzie toczyłeś spór z @Elfir o zacienieniu/zadaszeniu? Podasz link?
-
ZACIENIENIE TARASU Retro, na Twojej krytycznej wnikliwości zawsze można polegać i za to dzięki. Ale zaskoczę Cię. Z pełną premedytacją czekałem z zadaszeniem przez cały sezon, żeby przetestować temat zacieniania wnętrza dachem tarasu. Połowę dachu nad tarasem mam obecnie nakrytą niebieskim brezentem, a połowy nie nakryłem. Koszt żaden, za to poznawczo sytuacja jest bezcenna. Eksperyment trwa, bo przede mną miesiące jesienne i zimowe. Moje dotychczasowe spostrzeżenia są takie, że zacienienie owszem jest, ale mam tyle okien w tych pomieszczeniach, że nie gra to roli (wystawa południe, południowy zachód, i zachód) Na 30m2 (salon i kuchnia) mam 5 okien. Zakładam, że zimą światło pada pod takim kątem, że zadaszenie nie odegra roli, a i tak się zimą pali światło. Czas pokaże, bo zadaszenia i tak nie zrobię tej jesieni.
-
Wiedziałem, że warto dać sygnał, co zamierzam zrobić. Dobrze, że mi otwieracie oczy na pewne sprawy. A teraz garść szczegółów technicznych dotyczących konstrukcji, które może lekko rozjaśnią, czemu nie obawiam się różnych spraw pogodowych. Otóż: Osiem słupów wysokości 260 cm o przekroju 14x14cm stoi w rozstawie co 220cm wzdłuż i w odstępie 260cm w poprzek. Słupy posadowione są na stopach fundamentowych 40cmx40cm z betonu sięgających na głębokość 80cm (to te bliżej domu), i 115cm (to te dalej od domu). Słupy zbrojone są prętami 4 x fi10 mm ze strzemionami w rozstawie co 15cm. Na słupach leżą belki poprzeczne o przekroju 14 cm x 14cm, czyli jak kto nie wie: są to belki grube, takie na murłaty. Całość spięta jest poprzecznymi belkami o przekroju 14 cm x 14cm (poziome belki - murłaty) za pomocą łączeń ciesielskich i dodatkowo skręcona wkrętami ciesielskimi. Wkrętów jest ... od groma, bo każde ciesielskie łączenie jest ustabilizowane co najmniej trzema wkrętami. Wkręty od fi 6 x 120 do fi 6 x 240. Krokwie o przekroju 7x14cm mają rozpiętość 260 cm od słupa do słupa. Łączenie krokwi do "murłat" zrobiłem za pomocą wkrętów i zaciosów (czy jak zwał). Krokwie są rozłożone co 37 cm w osi, co daje rozstaw 30 cm w świetle. Tak gęsto i w takim przekroju drewna to nawet chyba stropów się nie buduje, bo tam co prawda szerokość belek jest większa, za to nie mają one grubości 7cm i ich długość od podpory do podpory jest daleko większa niż te moje 260 cm. No więc słuchajcie, sądzę, że ta konstrukcja postawiona jest z dużym zapasem, jeśli chodzi i o przekroje, i o rozstaw słupów, i o rozmieszczenie krokwi. Konsultowałem ten ustrój z konstruktorem i nie ma tu ściemy żadnej. Ta moje konstrukcja ma, sądzę, większą nośność niż niejedna konstrukcja połaci dachu krytej dachówką, bo tam rozstaw krokwi wynosi coś koło 90 cm, podczas gdy u mnie ten rozstaw wynosi 37 cm. No a znowu krokwie są w konstrukcjach więźby podpierane co jakieś 300 cm, a u mnie to jest 260 cm. Słupy konstrukcji więźby stawia się co 400 cm albo i co 450 cm, a u mnie rozstaw słupów wynosi 220 cm. Krótko mówiąc, mam las grubych słupów, na którym zamontowane są murłaty łączone zdublowanymi łączeniami ciesielskimi (tradycyjne i wkręty), a na nich leżą normalne krokwie podparte z 30% zapasem, jeśli chodzi o ugięcie. A do tego jeszcze są miecze.
-
Warstwy dachu zielonego ekstensywnego - idąc od dołu w górę: 1. Hydroizolacja o parametrach antykorzennych. Jeśli taka nie jest, to.. 1a Inna bariera korzeniowa (folia przeciwkorzenna, papa wzmocniona przeciwkorzenna) 2. Geowłóknina chłonno-ochronna - zakład 10 cm 3. Mata drenażowa - zakład kilka cm 4. Włóknina fitracyjna - zakład 10 cm 5. Substrat ekstensywny na dach zielony (ma spełniać wymagania wytycznych dla dachów zielonych FLL) - kupowany w workach, rozgrabić na grubość 6 - 8 cm. 6. Roślinność: rozrzucić albo posadzić pędy rozchodników, albo to i to, albo rozłożyć prekultywowaną matę rozchodnikową. Podlewać przez pierwsze 3 tygodnie, potem tylko w czasie przeciągającej się suszy.
-
Retro, doceniam Twoją uwagę, ale nie wiem, w czym widzisz problem. W konstrukcji? Od wielu lat stoi u mnie wiatka na drewno z prawie płaskim dachem, zbudowana z łat 4x5 i nic jej nie powaliło. Może po prostu miałeś pecha albo mieszkasz w regionie, który wymaga specjalnych rozwiązań, o których nie pomyślałeś, budując swoją altankę.
-
Piszą, że podkład pod warstwą wegetacyjną i warstwą chłonno - drenażową powinien składać się z 2 warstw papy: pod spód idzie podkładowa termozgrzewalna, a na wierzch jakaś wzmocniona odporna na penetrację przez korzenie.
-
Tego jeszcze nie wiem. Pomysł jest świeży, na razie szukam informacji. To jest jakiś rodzaj maty z kłaczków, włókien czy coś. Rośliny kupuje się na macie, na metry kwadratowe. Całą akcję roślinną robi się jesienią (wrzesień - listopad) albo wiosną (kwiecień - czerwiec).
-
DACH ZIELONY NAD TARASEM Spadek zadaszenia tarasu: 2,5 cm na długości 2,5 m czyli 1%, czyli około 0,7 stopnia. Woda z folii spływa, a o śnieg się nie martwię, bo go ostatnio nie ma. Poza tym rozstaw krokwi w świetle wynosi 30cm (rozstaw w osi: 37cm). Posadzę roślinki, co nie wymagają wiele, niskie, rojniki, rozchodniki. Zrobię schodki zewnętrzne na ten taras albo powołam wyjście z któregoś pokoju przed drzwi balkonowe. Postawię na tarasie leżak, stolik, parasol i - czy to słońce, czy to deszcz - będę z góry wypatrywał grzybów, śledził sarny, zające, kontemplował zachody Słońca, śledził położenie Saturna i Jowisza.
-
No i już wiem. Zadaszę ten mój taras zielonym dachem ekstensywnym. Deski - papa - papa - warstwa chłonno-drenażowa - rośliny.
-
Moja babcia rozpalała w piecu, nagrzewała, a po wypaleniu wygarniała wszystko do czysta i dopiero wkładała bochenki. Piękny ten piec i okoliczność dla pierwszego primo doskonała, szczególnie na jesień i zimę.
-
Pozdrawiam wszystkich, co wciąż jeszcze budują i życzę, by szybko budowanie skończyli, bo wtedy, ach, właśnie wtedy okazuje się, ile innych równie fajnych rzeczy można robić. Ja złapałem bakcyla wędrowniczego. Jest motocykl - jest moc. Jest "fun", jakiego nic innego nie daje. Motocyklowo, gdzie bym nie był, to za chwilę będę - bo być mogę - całkiem, ale to całkiem gdzie indziej. Dębki... Mrągowo... Komańcza (i trochę dalej)... Pętla bieszczadzka. Jeżdżę. Szkolę się. O budowaniu nie myślę - zimą ogarnę parę spraw, co mi zostały do zrobienia. Tor Słomczyn - szkolenie z jazdy precyzyjnej, turystycznej: Gdzieś na Mazowszu: Gołdap: Zdjęcie z tablicą pstryknąłem sobie , bo aż samemu mi trudno pojąć, że jeszcze rano byłem pod Mrągowem, a wieczorem już w Bieszczadach. We wrześniu planuję pojechać na około 10-dniową wędrówkę motocyklową. Kierunek: Trasa Transfogarska czyli Rumunia, a po drodze pętla bieszczadzka. W okolicach granicy węgiersko-rumuńskiej pojawi się kompania dwóch innych motocykli: jeden rumuński i jeden polski, ale ten drugi właściwie mieszka w Budapeszcie. Odbyłem już w tym roku kilka 4 dniowych wędrówek, wiem już, że 350-400 km dziennie motocyklem robi się bez jakiegoś przesadnego zmęczenia, bo jest to czysta, najczystsza frajda.
-
Czym zabezpieczyć drewno w ogrodzie?
PeZet odpisał Pomocnik w kategorii Budownictwo B2B - komentarze
Retro, oszczędź sobie trudu i wydatków - nie maluj drewna lakierami. To nie ma sensu. Wg mnie pokrywanie powłokami innymi niż bejce to pakowanie się w pułapkę kosztów i beznadziejnych prac renowacyjnych. Skoro powierzchnia jest czysta, bo stara powłoka odpadła, to lekko przeszlifuj do gładkości i po sprawie. Dobierz kolor bejcy do starego koloru. Pozdrowienia. PS. A za pięć lat, kiedy teoretycznie znowu byś musiał podejmować się drzewiennego remontu, to już sobie kupisz nowe meble, bo oszczędziłeś na kupowaniu lakierów, opalarek, pędzli. -
Ach, już wiem. No więc przyznaję się, ze nie znam Dorotki - chyba - bo czytałem z doskoku, a dogłębnie poznałem wcześniejszą historię, z Rosją Sowiecką w tle.
-
No szlag by to albo dziury w mózgu,nie wiem!
-
Piszecie jakimś szyfrem. O co chodzi z Dorotką?
-
Nie wiem jaka była, ale była ta niska, dymiona. Wczoraj założyłem turystyczną, wyższą, bezbarwną. Gratuluję spostrzegawczości.. Gawle, przyjmuję Twoją opinię, skrajnie odmienną od wszystkich opinii, jakie dotąd slyszałem. Podrowienia.
-
Żeby nie było, że tylko taras i taras, przedstawiam cudowną dwudziestolatkę, co mi serce skradła w maju i każda chwila bez niej ból mi sprawia i tęsknotę budzi. Czysta adrenalina, przygoda, angażuje wszystkie zmysły. Smoczyca Fanaberia. Na zdjęciu - właśnie ruszamy na wyprawę, jest 24 czerwca. Przed nami cztery upojne dn na Mazurach. W sumie wykonaliśmy w tym czasie ponad 1200 km i było bosko. Jeśli poczytują ten mój dziennik motocykliści, dajcie znać. LwG.
-
E tam. Musiałeś coś schranic i dlatego masz tę robotę. Ganek postawiłem w taki sam sposób i jakoś od 15 lat nic mu nie dolega, Drewno pociemniało, bo tak ma i tyle. Chyba że czegoś nie wiem. Zabejcuję na niebiesko, a jak zblaknie to znowu zabejcuję na może inny kolor. Ważne by nie pakować się w lakierowanie i malowanie powłok, bo to potem kruszy się i jest shit. Tak sądzę, ale mogę się myić.
-
Oj, bo też ty Ariaprimo tak potrafisz coś znowu napisać, że ty się nie turbuj tylko pisz, ilekroć coś ci serce podpowie, by napisać, czy rozum, co bądź.
-
I za to właśnie kocham jak się pojawiasz, Elfir, bo zawsze coś takiego fajnego napiszesz, że od razu człowiek mądrzejszy się robi... choćby na chwilę. Dziękuję.
-
Dla Ariapirmo (Ariiprimo?), która u siebie w dzienniku (link) zastanawia się, co zrobić z połamanymi sosnami, wstawiam zdjęcia mojej sosny, co kiedyś brzydko się złamała, a teraz wygląda bardzo ładnie. No i drugiej sośnie zrobiłem fotkę, zwanej jabłonką, bo kiedyś przez chwilę przypominała jabłonkę. Ta się nie złamała, ale była podcięta baaaardzo uczciwie i teraz rośnie wg mnie całkiem niezgorzej, jeśli chodzi o kształt. Ta przed domem: I zbliżenie na miejsce złamania: Sosna przy bramie: I zbliżenie na jej pień, jak znikają miejsca cięcia:
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 251