Skocz do zawartości

daggulka

Uczestnik
  • Posty

    22 233
  • Dołączył

  • Dni najlepszy

    181

Wszystko napisane przez daggulka

  1. Od powrotu zza mórz - tak teraz jest ... na więcej nie mam już zdrowia . Ale jest to intensywny czas ... co prawda wypijam te 3 piwa , ale to jest też co najmniej 2 godziny w ruchu na parkiecie i nie są to potupajki dwa na jeden , tylko czyste szaleństwo Chcę schudnąć ... fatalnie czuję się w takiej wadze jak teraz mam ... co tu dużo, spasłam się jak prosię Ćwiczyć będę te 3-4 razy w tygodniu bo nie chcę żeby mi doopa obwisła nadmiernie jak już zrzucać będę Czyli jesteś "za" dietetykiem. Tak mi się wydaje, że może być mi łatwiej bo dieta zawiera dużo owoców które lubię ... a posiłki są naprawdę bardzo urozmaicone.
  2. To była impreza wszechczasów ... czyste szaleństwo ... pokoje wieloosobowe bez łazienek (łazienki na piętrze), mala salka do tańczenia ale wszyscy się zmieścili jak najbardziej ... i nikomu nic nie przeszkadzało Zawsze będę tą imprezę bardzo mile wspominać
  3. Hahahahhaa ... no w realu nie było Zimo jak cholerajasna było
  4. Ja czytam, czytam, czytam i od tego czytania już mam łeb jak stodoła Nie potrafię się zdecydować . Pomożecie? Z jednej strony mam aaaa , który zarąbiście schudł proponowanej przez siebie diecie z zapodanej mi na maila książki i świetnie wygląda , z drugiej strony mam Leszka4 który też świetnie schudł kilkadziesiąt kilogramów na diecie od dietetyka .... pomimo tego że jest człowiekiem który jezdzi na wózku - i wygląda rewelacyjnie. Obu facetów znam, widziałam na własne oczy .... nie ma się czego przyczepić. Dietetyk ów (ten sam co Leszka4) jakiś czas temu zlecił mi srylion badań i sporządził 70-cio stronicową książkę z dietą ustaloną indywidualnie dla mnie - biorąc pod uwagę wiek, wyniki badań, preferencje , to co lubię a czego nie lubię , ilość kalorii, duże zróżnicowanie posiłków (mięso, ryby, pieczywo, owoce, warzywa, miód, itd) ... i dodatkowo z ilością i jakością ruchu jakiego mam zażywać. Z pełnym gotowym jadłospisem dzień po dniu z takich składników które lubię, z godzinami posiłków ... tam jest wszystko dosłownie. Kasę wydałam i tak naprawdę nigdy nie przyłożyłam się do tego wystarczająca, żeby mogło przynieść efekt. Dieta .... jak to od dietetyka - 5 razy dziennie żarcie, co 3 godziny, ale posiłki są tak skomponowane że nie czuje się głodu - mają wystarczającą ilość owoców które zastępują słodycze i dzięki którym mam nie rzucać się na słodycze które są moją ogromną słabością Z tą dietą straciłabym (według prognoz dietetyka) te 10 kilo w 3-4 miesiące ... ale minusem jest duża konsekwencja w kwestii trzymania się godzin posiłków i przygotowywania ich. Z drugiej strony mam dietę nisko węglowodanową według książki. Przeczytałam .... i widzę trochę podobieństw do diety białkowej, np. Dukana. Na diecie Dukana byłam lata wstecz ... przyniosła efekt, teraz moja historia zatoczyła koło i znalazłam się w punkcie wyjścia przez własne niedbalstwo. Pamiętam, że na Dukanie zachowałam jako takie zdrowie psychiczne dzięki słodkim deserom (na słodziku) które mogłam wykonywać i spożywać. Jedzenie non stop mięsa, i ton białka na przemian z warzywami wykańczało mnie psychicznie .... po skończonej diecie nie mogłam patrzeć długo na serek wiejski i cycek z kurczaka Tak, jestem uzależniona od węglowodanów - i tu nie ma o czym dyskutować Dlatego obawiam się, że dieta nisko węglowodanowa może być dla mnie zbyt dużym wyzwaniem w kwestii psychicznej. Tak .... jestem łasuchem ... czekolada to od zawsze mój największy przyjaciel Mam do wyboru te dwa sposoby .... i nie wiem co mam wybrać żeby uzyskać cel. Co wybrać, żeby nie pokonały mnie własne uzależnienia i słabości. Wiem, że dużo pozostaje w kwestii nastawienia i zmiany myślenia. Ale ma też niewątpliwy wpływ mój wiek , wyrobione przez lata nawyki i moje ulubione preferencje żywieniowe ... nie chodzi o to, żeby się katować i zmuszać przecież ... albo odmawiać sobie wszystkiego co się kocha. Boję się też nowego ... w sensie diety nisko węglowodanowej. W diecie dietetyka jest wszystko przejrzyście i jak krowie na granicy - wyłożone łopatologicznie co, kiedy, jak, ile i dlaczego. Bazuje ona na kaloriach które znam, mam w jednym paluszku , od lat wpajane. W diecie nisko węglowodanowej jest sporo "nowego" ... przeliczanie węglowodanów , ścisłe trzymanie się ilości 72 gramów dziennie. Niby jest to jasno wyłożone , że je się 6 jednostek dziennie ... ale węglowodany są przecież także w tych wszystkich innych rodzajach "dozwolonego" żarcia. A jak coś zle zrozumiem? Zle policzę? Nie wiem ... może się mylę. Co byście wybrali na moim miejscu bo mi się już mózg lasuje
  5. 165cm ... niestety więcej już nie będzie Nie mam pojęcia, nie zgłębiałam tematu
  6. Co prawda to prawda .... moje poczucie własnej wartości leży i kwiczy żałośnie. Nieco mi to komplikuje życie W głowie trza zmienić przede wszystkim .... to oczywiste Chyba sobie druknę foty i powieszę na lodówce i barku: jedną z wagą 80 kilo sprzed lat (domyślnie - jak będziesz dalej żreć to tak będziesz wyglądać znowu) , i druga z czasów kiedy ważyłam sobie 58 kilo i w takiej wadze czułam się rewelacyjnie (w domyśle - jak żreć przestaniesz to tak możesz znowu wyglądać)
  7. A coś Ty ... jeden kieliszek to jeden łyk ... w porównaniu do szklanki piwa - piwo wygrywa
  8. Prawda taka, że organizm ciężko z węglowodanów rezygnuje. Chleba , ziemniaków, makaronów prawie wcale nie jadam, ale za słodycze i piwo dałabym się pociąć No nic ... zobaczymy Na razie ściągam tabele norm chlebowych - znaczy produktów i wartości ... coby się nie przejechać Na dukanie dałam radę, bo można było robić słodkie białkowe ze słodzikiem ... tutaj trza większy reżim słodyczowy zachować W kontekście braku konieczności ćwiczeń ... mój humor został poprawiony Tak naprawdę ... doświadczenie wieloletnie mi podpowiada że nie każda dieta dla każdego się nadaje, nie każdy jest taki sam. Już samo to , że jeden rezygnuje z pewnych rzeczy łatwiej , a inny zdecydowanie trudniej. Prawda taka, ze organizm cwany jest .... węglowodanów się domaga jak cholera - przynajmniej w stadium "odwyku". Na razie obczajam, te wartości węglowodanów w gramach są dla mnie jak po chińsku .... może tabele gotowce pomogą. No i trza się wybrać na zakupy żarciowe. Koniecznie. No, aż mnie serce zabolało Wychodzi, że w weekend będę samo mięcho wpierniczała po to, żeby móc wieczorem wyskoczyć ze znajomymi na dwa piwa I nawet to, że dużo tańczę weekendami i spalam kalorie ... nic mnie nie ratuje w kontekście diety i odpustów
  9. "Przeleciałam" na razie książkę bardzo pobieżnie zatrzymując się na kwestiach mnie interesujących. Kuszące ... nawet bardzo. Spróbuję. Nie doczytałam się albo nie zauważyłam - co z ruchem w takiej diecie niskowęglowodanowej? Wskazany, niewskazany ... kto coś wie? Masochistka Ja będę wieczorem uskuteczniać męki
  10. Dostałam i Stachowi też wysłałam Dzięki
  11. Nie no , klasa Nawet jak odsunę ławę, to będę miała mniej miejsca niż Ty ... będzie musiało wystarczyć Dobrze, że na parterze mieszkam ... ewentualnie koty piwniczne ucierpią .... mam nadzieję, że nie wywołam trzęsienia ziemi
  12. Stachu ... daj mi na priv Twój adres mailowy , rzucę Ci na maila w doc i pdf jeśli dostanę od Aaaa i pozwoli
  13. Ok, dzięki ... przeczytam dziś i zdecyduję co dalej Jeśli to nie problem to poproszę ... zaraz Ci rzucę adres mailowy na priv
  14. Czy ta książka ma 105 stron tylko ? Ściągnęłam w doc'u ... tylko taką wersję znalazłam, ale nie wiem czy ściągnęła się cala Kończy się na jednostkach chlebowych - Tabeli wymienników węglowodanowych.
  15. Zerknęłam ... tytuł mi się podoba .... zasadniczo kłóci się to z założeniami dietetyka, choć zasada nie jest mi obca - pieczywa nie jadam od lat. Na diecie dietetyka musiałabym zacząć je jeść Przeczytam Dokładnie ... ja z kolei mam problemy z kręgosłupem jak przesadzę
  16. Hahahaha ... jako obciążnik stosuję pełną butelkę wody mineralnej Dzięki, na gryzoniu poszukam i przeczytam
  17. Wiem, wiem Ni mom takiej piłki .... ze sprzętów posiadam matę do ćwiczeń i stepper
  18. Jeśli możesz - zapodaj tytuł
  19. Dobrze, dobrze I bardzo dobrze Pamiętasz dukana? Ależ ja wtedy schudłam ślicznie ... i długo utrzymywałam wagę , wyniki badań były rewelacyjne ...nie wiem co się podziało ze straciłam kontrolę Dukan nie jest teraz dla mnie dobrym wyjściem ... miałam falstart który pokazał mi, że moje ciało zapamiętało i teraz tak łatwo się nie podda Muszę schudnąć zdrowo - nie uśmiecha mi się łazić po lekarzach w obcym kraju ... jeszcze takich lekarzach którzy dają paracetamol na dolegliwości wszystkie po kolei Dlatego.... Założenia podstawowe: - żreć według książki przygotowanej specjalnie dla mnie przez dietetyka ... czyli 5 razy dziennie (co 3 godziny jak niemowlę) w małych ilościach ale dobrze zbilansowane. Książkę wyjęłam, przypomniałam sobie to i owo .... nie podżerać ... . - pić dużo wody ... z tym mam problem , fabrycznie od zawsze mało pijam w ciągu dnia - trzeba to zmienić - ćwiczenia - codziennie z oddechem w weekend .... takie na początek , zamiennie https://www.youtube.com/watch?v=SO0aKPbxIJo https://www.youtube.com/watch?v=xl5tvRPjdck https://www.youtube.com/watch?v=7ox61vrNmto Ćwiczenia przede wszystkim dlatego, że w moim wieku metabolizm już nie działa jak trza , trza pomóc ... no i ze względu na to żeby sobie udowodnić, że gdzieś tam pod spodem są jakieś mięśnie jednak które fajnie byłoby zobaczyć a nie tylko obwisłą skórę po zrzuceniu wagi Kupiłam kiedyś linea 40+ i leży ... warto wdrożyć czy lepiej sobie doopy nie zawracać? Dzisiaj śniadanie już za mną ... było w porze drugiego śniadania ponieważ gości niespodziewanych miałam w godzinach poranno-dopołudniowych Idę zaraz sporządzać obiad ... ćwiczenia będą dziś wieczorem , ale docelowo chciałabym ćwiczyć rano bo dają lepsze efekty Jakieś rady, sugestie? Ktoś coś?
  20. Kiedyś się udało. Uda się tym razem? W ciągu kilkunastu miesięcy przybyło mi 12 kilo Obudziłam się teraz - jakieś tam problemy zdrowotne rozmaite się przyplątały (niewykluczone że przez utratę kontroli nad organizmem) ... a żenujące jest na pewno zmęczeniu po zawiązaniu butów na stojąco i zadyszka po szybkim marszu Jestem człowiekiem słabej silnej woli ... potrzebuję motywacji ... ludzisków w takiej samej biedzie, żebym mogła się pochwalić i pożalić. To co ... jakaś grupa wsparcia?
  21. Może bardziej na lunch ... ale fajne i szybkie , zapodaję ... dziś będę robić
  22. Czyżbyś Rysiu miał na myśli: "zależy co kto komu gdzie wtyka"?
  23. Obejrzałam ...... fajne foty Aga Prezes ... skąd wytrzasnąłeś taką gustowną kokardkę?
  24. Pamiętam ... i kulig był .... bosko było
×
×
  • Utwórz nowe...