Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Kamień naturalny - czy się fuguje?


Recommended Posts

Raczej to kwestia gustu. Generalnie, fuga jak do płytek. Ma się rozumieć, trzeba sprawdzić jakiej grubości spoinę dopuszcza producent. W jakimś niewidocznym miejscu, na kawałku kamienia warto sprawdzić, czy nie powstają odbarwienia. Masę do spoinowania nakładamy tylko w spoiny, szpachelką. Przy takiej fakturze kamienia inaczej wszystko wybrudzimy.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Okładzina wygląda na piaskowiec, a do fugowania używa się zaprawy półsuchej wciskanej kielnia kształtową. Tu raczej nie chodzi o fugowanie, a zamaskowania niedoróbek na styku płytek.Szpary można "zamazać" zwykłą fugą o np. kremowej barwie wyciskanej z tuby, strzykawki lub naniesionej pędzelkiem.

  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Teraz to ja już się pogubiłem, to jak to jest zenku drogi, wczoraj nie wiedziałeś czy koza będzie obmurowana czy obudowana a dzisiaj już wiesz? Ja bym dla pewności dał blachę żaroodporną coby się nie poprzepalało to i tamto.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To nie jest piaskowiec tylko bałkański gnejs łupany. Objechałem już komin i ścianę dookoła. Pierwotnie było to wyłożone gipsową cegiełką stegu, ale od temperatury popękały, więc skułem i wyłożyłem gnejsem na wysokoelastyczny i na ogrzewanie Ceresit CM16.  Zdecydowałem się nie fugować, bo efekt końcowy bardzo mnie zadowala i według mnie bardzo naturalnie wygląda.

 

Wiem, że rygipsu nie powinno kleić się na komin tylko puścić metalową startówkę + wełna kominowa i dopiero rygips, ale nie mogłem sobie pozwolić tyle odsunąć sie kozą od komina. Przykleiłem płyty na CM16 + zakołkowałem, mam nadzieję, że będzie trzymać.

Edytowano przez Ermenegildo (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 13.06.2017 o 11:13, mhtyl napisał:

Teraz to ja już się pogubiłem, to jak to jest zenku drogi, wczoraj nie wiedziałeś czy koza będzie obmurowana czy obudowana a dzisiaj już wiesz? Ja bym dla pewności dał blachę żaroodporną coby się nie poprzepalało to i tamto.

tak napiałeś jak wyżej w #6 w odpowiedzi na mój post #5 niżej:

Dnia 13.06.2017 o 10:48, zenek napisał:

Dodam, że jeśli ta "obudowa" będzie blisko kozy, wystawiona na jej wysoka temperaturę (tak wygląda z fotki) - to bezpieczniej jest bez fugi, albo trzeba zastosować fugę odporna na taką temperaturę.

a tak napisał Ermenegildo wczoraj w #10:

16 godzin temu, Ermenegildo napisał:

To nie jest piaskowiec tylko bałkański gnejs łupany. Objechałem już komin i ścianę dookoła. Pierwotnie było to wyłożone gipsową cegiełką stegu, ale od temperatury popękały, więc skułem i wyłożyłem gnejsem na wysokoelastyczny i na ogrzewanie Ceresit CM16.

Ciekawy jestem twoich wniosków :12_slight_smile:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.06.2017 o 20:39, Ermenegildo napisał:

To nie jest piaskowiec tylko bałkański gnejs łupany. Objechałem już komin i ścianę dookoła. Pierwotnie było to wyłożone gipsową cegiełką stegu, ale od temperatury popękały, więc skułem i wyłożyłem gnejsem na wysokoelastyczny i na ogrzewanie Ceresit CM16.  Zdecydowałem się nie fugować, bo efekt końcowy bardzo mnie zadowala i według mnie bardzo naturalnie wygląda.

Wiem, że rygipsu nie powinno kleić się na komin tylko puścić metalową startówkę + wełna kominowa i dopiero rygips, ale nie mogłem sobie pozwolić tyle odsunąć sie kozą od komina. Przykleiłem płyty na CM16 + zakołkowałem, mam nadzieję, że będzie trzymać.

Dzień dobry :)
Rzeczywiście jeśli wybrałeś wcześniej nasze płytki gipsowe to był to chybiony pomysł ze względu na wysokie temperatury. Koza stała po prostu zbyt blisko płytek. W takim wypadku należało zamontować płytki betonowe :) Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli już zamontowałeś kamień naturalny to bardzo dobrze, że go nie fugowałeś. Miałbyś m.in. spore problemy by go nie pobrudzić podczas fugowania a finalne doczyszczenie z resztek fugi mogłoby się po prostu nie udać. Jeśli chodzi o montaż, który opisujesz to rzeczywiście nie jest do końca zgodny "ze sztuką", ale teoretycznie powinien wytrzymać. Liczymy na to i trzymamy kciuki! 
Pozdrawiamy :)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Dziękuję za wszystkie wskazówki. Jeśli moderatorzy pozwolą za jakiś czas odświeże temat i napisze co z tego wyszło. Może komuś to w przyszłości pomoże. Zdrowia i powodzenia. 
    • Ostatecznie decyzję podejmie i tak konstruktor robiący projekt. Ale takie bezpośrednie związanie konstrukcji murowanej i drewnianej też się praktykuje. Same konstrukcje drewniane są odporne na skutki osiadania. Połączenie musi zapewnia możliwość drobnych ruchów (np. liczne , ale dość cienkie kotwy z płaskownika, miejsce połączenia osłonięte deską maskującą umocowaną tylko do konstrukcji drewnianej).
    • Dzień dobry. Po sillikonowaniu plytek w miejscu styku silikonu z fugą pojawilo się na niej ciemniejsze przebarwienie. Wyglada to tak jak by zostala cieniutka warstwa silikonu ktory miał tam dostep podczas sciągania nadmiaru. Czy macie sposob jak mogę się tego przebarwienia pozbyć? Pozdrawiam
    • Znalazłem ostatnio artykuł: https://www.psychologia.org/moja-opinia-na-temat-artykulu-inz-gracjana-kuzniaka-pt-bezplodnosc-a-polaryzacja-magnetyczna/ Pod spodem fragment. Co o tym myślicie?  fragment pracy inż. Gracjana Kuźniaka zasługujący na głębszą analizę: Zjawisko zapłodnienia komórki jajowej pod kątem energetycznym było badane przez ostatnie pół wieku. Badania były przeprowadzane w zakresie ładunków elektrycznych i wykazały, że plemniki, w zależności od tego czy zawierały chromosom X czy Y , były przyciągane przez różny ładunek elektryczny. Kolejne odkrycie wykazało, że błona komórki jajowej w przewidywalnych cyklach ma zmienny ładunek elektryczny, który przyciąga albo odrzuca plemniki z chromosomem X albo Y. Zmienna polaryzacja elektryczna błony komórki jajowej to naturalny sposób na regulację zmienności płci. Przypuszczalnie podobne zjawisko wywołuje polaryzacja magnetyczna komórki jajowej i plemników. Tak możemy wyjaśnić np. dlaczego nie dochodzi do zapłodnienia, jeżeli obaj partnerzy mają jednakową polaryzację lub zanik polaryzacji. Przy polaryzacji męskiej główka plemnika ma polaryzację plusową. W przypadku niewłaściwej polaryzacji kobiety zmienia się polaryzacja biegunowa komórki jajowej. Może to powodować, że plemnik o polaryzacji „męskiej” nie może wykonać reakcji akrosomalnej z komórką jajową o zmienionej polaryzacji. Układ polaryzacji męskiej i żeńskiej ma szczególne zacznie w chwili zaplemnienia i w pierwszych godzinach po zapłodnieniu tj. przy reakcji akrosomalnej plemnika, przy zespalaniu się obu komórek i na początku rozwoju płodu. W stosunkowo prosty sposób można dokonać przywrócenia prawidłowej polaryzacji osoby. Zmiana lub ugruntowanie polaryzacji może pozostać na stałe lub zmienić się po kilku godzinach lub dniach. Wtedy regulacje należy powtórzyć. Ważnym jest by odmienna polaryzacja u obu partnerów występowała w chwili poczęcia. Po tym okresie nie powinien następować zanik polaryzacji magnetycznej u kobiety. Omówione zmiany polaryzacji magnetycznej mają również znaczny wpływ przy zabiegach inseminacji czy In Vitro (część zabiegów kończy się niepowodzeniem). W przypadkach 3 i 4 zabieg inseminacji nie przynosi oczekiwanego efektu – poczęcia. W przypadku 4 zabieg In Vitro nie doprowadza do ciąży w przypadku zaniku polaryzacji u jednego z partnerów. Poziom ryzyka szczególnie wzrasta jeżeli zanik polaryzacji dotyczy kobiety. Przy tej metodzie mamy skuteczność na poziomie 40-50 %. Na zakończenie artykułu Autor pisze: Jako wiceprezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Radiestezji w Warszawie, proponuję współpracę ze specjalistycznymi gabinetami i klinikami leczenia bezpłodności. Podjęcie współpracy w celu przeprowadzenia badań pod kątem wpływu polaryzacji magnetycznej na bezpłodność. Nasze spostrzeżenia w połączeniu z osiągnięciami medycyny pozwolą na dalsze zmniejszenie liczby par oczekujących, często bezskutecznie, na własne dzieci. Zdaję sobie sprawę, że przy ciągle jeszcze istniejącym w polskiej medycynie sceptycznym stosunku do procesów energetycznych organizmu takie podejście do spraw bezpłodności wydaje się nie do przyjęcia. Ale w medycynie i biologii ważniejsze od koncepcji teoretycznych są fakty, a te przemawiają na korzyść najnowszej radiestezji, wspieranej fizyką kwantową i nową biologią submolekularną. Czas najwyższy aby polscy decydenci polityczni i medyczni przełamali bariery psychologicznie i zaczęli się otwierać na szeroko pojętą integrację w medycynie, wbrew pozorom korzystną dla wszystkich, a niezbędną dla polskich pacjentów. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...