-
Posty
493 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
8
Wszystko napisane przez ariaprimo
-
Niewykluczone, ze to z powodu suszy. Tam sa glownie tereny piaszczyste, ale jednak sciolka nie jest caly czas sucha jak pieprz. W tej chwili to mech jest niezle wilgotny, mozliwe jednak, ze na wiekszych glebokosciach wody brak. I drzewa sa slabsze, i sie lamia jak zapalki.
-
Naczytalam sie o roznych materialach budowlanych, moglabym chyba juz sie doktoryzowac, ale jak Elfir napisala o swoim domu, to mi sie to jakos upraktycznilo. Urzeczywistnilo. I mysle, ze do moich warunkow i potrzeb, lepszy bedzie beton komorkowy. Ale nie jestem pewna czy bloczki o grubosci 18 cm beda wystarczajace do budowy scian zewnetrznych. Sa jednak troche slabsze niz silikaty. Z drugiej strony, latwiejsze w budowie, a jestem gotowa isc na duze ustepstwa, byle moim budowlancom latwiej sie pracowalo. Oni, oczywiscie, nie musza o tym wiedziec . Moze jednak stawiac z klasycznych bloczkow 24 cm ? Taki ot, maly dylemat. Pojechalam dzisiaj na dzialke, zajrzalam rowniez w boczne trakty lesne, na ktore przedtem nie zwracalam uwagi. Tam tez niewesolo, niektore sa calkowicie nieprzejezdne U mnie doszlo jeszcze sporo galezi, ktore wyladowaly na ziemi Kupilam te dzialke chyba 14 lat temu (a moze 15 ?). Zdarzaly sie w okolicy powalone drzewa, ale widac bylo, ze leza tam juz od lat.To, co sie ostatnio dzieje, to jakas masakra. Mam nadzieje, ze wiecej juz takich szkod nie bedzie, co mialo pasc, to juz padlo. I, ze Lasy Panstwowe nie dojda do wniosku, ze lepiej wyciac to co jeszcze stoi, i posadzic jakis mlodnik.
-
Izolacji - w sensie odizolowac sie od otoczenia, a nie okladania scian czyms tam. Jesli chodzi o akustyke, to silikaty sa w tym lepsze, ale akustyka akurat mi nie przeszkadza (nie mam nic przeciwko swiergotaniu ptaszat) Z kolei bk jest lepszy jako izolator cieplny, wiec chyba wybor padnie na niego. Scian nie mam zamiaru ocieplac, strzele czarny tynk i tak zostanie. Na tym dzisiaj zakoncze dzialalnosc internetowa, bo nie ma sensu robic ciagle erraty do kolejnych postow. Troche kiepsko sie czuje, myslalam, ze dzisiaj bedzie lepiej, ale to chyba dopiero jutro.
-
Zgadzam sie ze wszystkim, co napisales, oprocz tego jednego zdania. Domek nie musi pieknie wygladac i sie podobac. Wlascicielce tez nie . Ma byc. Solidny i praktyczny. Zwlaszcza solidny, bez fuszerek. Mam nadzieje, ze przy tak malej i prostej budowli nie ma duzych mozliwosci zepsucia czegos. Moge sie mylic, ale przeciez mam WAS .
-
Teraz dopiero pomyslalo mi sie, ze mozliwe, ze cos nie tak zrozumialam. Bo dla mnie instalacje - to byla instalacja elektryczna i wod-kan, a przewody, to na przyklad podlaczenia internetowe i telewizyjne. Dlatego napisalam, ze u mnie przewodow nie bedzie, bo nie bedzie ani TV, ani internetu. A wszystko inne na wierzchu, wlacznie z gniazdkami natynkowymi. Zaczynam powaznie myslec o betonie komorkowym. Na izolacji akustycznej mi nie zalezy, ale na cieplnej jak najbardziej. Pytanie tylko, czy tynk bedzie wystarczajaca ochrona przed deszczem...
-
I to jest chyba wlasciwe podejscie. Od tak dawna mysle o tym domku, ze chyba zaczynam troche przesadzac. Podobniez beton komorkowy jest bardziej kruchy, wiec chyba bedzie silka, biorac pod uwage, ze tak do konca nie wiadomo, gdzie ktore drzewo moze pasc. U mnie tez nie zamierzam niczego wkuwac. Ale nie ze wzgledu na wlasciwosci materialu, tylko po prostu nie widze potrzeby. Nawet rur nie zamierzam niczym zabudowywac. Przewody nie beda prowadzone pod tynkiem, bo po pierwsze, nie bedzie przewodow, i po drugie - nie bedzie tynku .
-
Sprobuj na nie nie patrzec . Zreszta, nie bede marnowac tak pieknego chrustu na glupi szalas. To nawet nie wypada, w dzisiejszych czasach. Panowie, pytanie bylo jasne: silka, czy beton komorkowy ? Bo po wstepnych eliminacjach, zostaly mi te dwa materialy. Chyba nie ma jakichs przepisow i wymogow, jesli chodzi o domki letniskowe. W kazdym badz razie, taka mam nadzieje.
-
Masz racje, nie jest tak zle. Piasek jest twardy, zmarzniety. Wlasciwie to gorzej jest latem, kiedy rozlazi sie na boki. Mam pytanie - z czego lepiej budowac, z betonu komorkowego czy z silki ? Mysle o grubosci scian 18 cm. Bardzo prosze, nie mowcie, ze z drewna, plyt osb itp. Nie mowcie o szkieleciaku .
-
Zima na dzialce jest ! Wjazd na droge lesna jest lekko hardcorowy (zjazd zreszta tez ) I snieg jeszcze jest... krzaczek goji duzo sniegu Moze troche za duzo ? Niektore galezie sie polamaly a niektore, mam nadzieje, tylko sie ugiely pod jego ciezarem. Pierwszy raz widze odlamana w tak dziwny sposob galaz. Tak, jakby ktos ja okrecal - az wykrecil ! Na wiosne czeka mnie niezly fitness... A ktos kiedys zapytal, czy mi sie tam nie nudzi...
-
Okorowywanie zakonczone. Robaki tez sa, nie tylko grzyby . Nie mam pojecia, czego to sa larwy, wiec na wszelki wypadek wszystkim zrobilam kesim. No coz, Bog rozpozna swoich... Pnie w czepeczkach Pozostaje chyba jeszcze usunac te kore, bo w niej tez pewnie jakies cudenka siedza. Dobrze, ze w najblizszych dniach ma nie padac, to troche przeschnie.
-
Co bedzie, to bedzie, pnie potrwaja, ile potrwaja. A jak padna, zmurszale, sterane wiekiem i przeciwnosciami losu, a mi bedzie bardzo zalezalo na stoliku w tym miejscu, to postawie inny, normalny.
-
Tylko, ze nigdy nie bylo mowy o laweczce . Caly czas chodzi o stoly i stoliczki, zeby cos na nich odstawiac i odkladac w razie potrzeby. A przy tych wiekszych, to nawet zasiadac do spozywania darow dzialkowych i innych .
-
Mysle, ze tam juz nic migrowac nie bedzie, bo nie ma pompy, ktora powoduje ruch w interesie, tzn lisci, czyli igiel. Drzewa iglaste nie odrastaja od korzeni, one z czasem chyba zgnija,ale tego nie jestem pewna. Tak czy owak, migracja odbywala sie od dolu w gore. Niekoniecznie musze miec taka noge, po prostu chcialam wykorzystac pnie, ktore juz tam sa. Wlasnie o to chodzi i taka jest mysl przewodnia. Z tym podsuszaniem to roznie moze byc, zwlaszcza wiosna,. Stad mysl o odkazeniu, zeby grzybnia nie rozwijala sie dalej, jesli bylyby sprzyjajace warunki.
-
Ale grzybnia i grzybki byly rowniez na calych pniach, pod kora, a niektore to nawet przebily sie na zewnatrz. Dlatego mysle, ze male odkazenie calosci dobrze im zrobi.
-
A wiiidzisz . Bo ja myslalam dzialac nie tylko na przekroju poprzecznym (ktory pod roznymi przykryciami powinien byc suchy), ale rowniez na calej wysokosci pnia. Ktora to noga stolowa nie bedac nijak chroniona bedzie raczej mokra. Ale to powinno jej mniej szkodzic, bo ta woda bedzie raczej splywac, a nie wsiakac.
-
Zapalniczek w lesie tez nie uzywam . Tam jest za duzo igliwia i szyszek. Jedyna opcja, to zaraz po deszczu - no, ale wtedy te pnie beda mokre. I tak powoli zblizam sie do kwadratury kola. Chyba poczekam, az dobrze przeschna i wtedy potraktuje je moze woda z chlorem ? Albo denaturatem ? Nasacze tym gabke i bede wcierac. I pieknie przeszlifuje powierzchnie, potem polakieruje, i potem przykryje jakas decha, czy czyms co bedzie pelnilo role blatu.
-
Jesli mokrego nie opale, to za opalanie suchego nie bede sie brala. Jeszcze mi zycie mile . Jutro pozakladam im czepeczki i bede sledzic rozwoj sytuacji.
-
Dzieki za pomysl, ale nie mam facebooka. I nie bede miala... Z drugiej strony tak troche rozmyslalam o problemie. I doszlam do wniosku, ze dopoki nie sa przewidziane zadne opady, to nie bede tych pienkow niczym przykrywac. Bo jak po zimnej nocy troche poswieci slonce, to moze nastapic kondensacja, skraplanie, plus ciepelko. I to beda dobre warunki dla rozwoju grzybni. A tak, na swiezym powietrzu, wiaterek przewieje i co trzeba przesuszy. Teraz bede sprawdzac ich stan i pilnowac, by nic tam sie nie rozwijalo. Jesli moje rozumowanie jest bledne, to bardzo prosze o wyprowadzenie mnie z tego bledu. Tak czy owak, pare wiaderek mam, a dzisiaj dokupilam jeszcze 10 pojemnikow, ktore na dzialce zawsze sie przydadza. 0.99 PLN szt. Dla wiekszych okazow mam duze, mocne torby. A moze by tak je opalic ? Lasu z dymem puscic nie powinnam, bo jest tam bardzo mokro. Tylko, ze nie mam opalarki, ale to chyba nie problem .
-
A skad ja wezme tyle starych rondli ? Kilka wiaderek mam, problem polega na tym, ze niektore srednice maja kilkadziesiat centymetrow. Tu by raczej przydalo sie kilka wanienek, bo miski tez beda za male . Trudno, jakos bede sobie radzic, najwazniejsze, ze w koncu sie tym zajelam i moze cos da sie uratowac. Dzieki za szczegolowe instrukcje.
-
Ile razy wzrok mi padal na te pienki, to zawsze myslalam - trzeba by sie nimi zajac. Trzeba by... jest tyle rzeczy, ktore trzeba by. Ale, jak juz temat zostal poruszony, to skoczylam dzisiaj do Casto i kupilam (mysle ze) odpowiednie narzedzia. Nawiasem mowiac, to juz trzeci mlotek, bo jakos nie widze dwoch poprzednich... Ten bialy nalot sciagnelam szpachelka i okazalo sie, ze to nie jest tylko grzybnia, jak mi sie zdawalo, ale najprawdziwsze grzyby . Kora odlupywala sie bardzo latwo i, niestety, wyglada na to, ze to chyba nie owady beda problemem, ale grzyby. Te biale plamy pod kora to grzybnia I tak sie zastanawiam, czy nie byloby wskazane po jej sciagnieciu, przetrzec pni jakims srodkiem dezynfekujacym, np. denaturatem ? Bede miala z nimi zabawy na kilka dni, bo zostalo ich jeszcze chyba z dziesiec. I czy potem trzeba je czyms ochraniac - olejowac, bejcowac, lakierowac ?
-
Wiem, pod kora im tak dobrze , a mi sie tak nie chce... Ale chyba jednak trzeba bedzie. Jakich narzedzi najlepiej uzyc ? Mysle, ze przebijak i mlotek beda do tego najbardziej sie nadawac. I bym tak po kawaleczku te kore odlupywala. Mam tez takie narzedzie wielofunkcyjne, moze najpierw kore ponadcinac ? A moze istnieje cos specjalnie dedykowanego do takiej akcji ? Albo metoda prob i bledow trafic na dobry sposob... Przy okazji, myslalam troche zeszlifowac te warstwe z grzybem, i potem jakos pien zabezpieczyc - moze lakierem ?
-
Piec lat, to juz niezle. Okorowac je, mowisz ? Sporo tego jest... Moze nie wszystkie okoruje, bo bardziej mi sie podobaja z kora. Lawek chyba robic nie bede, bo wole siedziska ruchome - raz postawie je w cieniu, innym razem w sloncu. Zreszta, wyjdzie w praniu. A czas leci strasznie szybko. Niedawno rozmawialam z kims, kto mnie pocieszyl, ze dopiero po osiemdziesiatce czas zaczyna mijac naprawde bardzo szybko. Sam dozyl 100 lat i pol.
-
Dzieki za uscislenie. W historii tego domu moglby powstac rozdzial "Bujne zycie mojego stropu" . Niewykluczone, ze i blat tez zgnije . A jesli nie, to dostanie nowe nogi, juz normalne... A moze przedluzyc gwarancje z 2 do pieciu lat ?