Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

ManfredBee

Uczestnik
  • Posty

    136
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    1

Wszystko napisane przez ManfredBee

  1. Prace remontowe zostały rozpoczęte. Deski są zdjęte. Szacunki na podstawie oględzin innych w innych miejscach domu, gdzie to i owo było robione nie do końca są zgodne ze stanem faktycznym: Pomiędzy legarami jest beton wylany w taki sposób, jakby legary były traconym szalunkiem. Ale pod betonem nie ma keramzytu, a gruz silikatowy. Potwierdzają to odkrywki w kilku punktach. Całość wysmarowano tajemniczą substancją w kolorze czarnym, jakby lepikiem. Co by to nie było – skuwam to coś czarne młotkiem na sprężone powietrze (przy próbach szlifowania na małych obrotach substancja natychmia
  2. Po prostu zakładam, że obserwacje z innych pomieszczeń mogę uogólnić na wszystkie drewniane podłogi. Mówimy o JEDNYM pokoju.
  3. Z tego, co mi się udało ustalić, także wnioskując z oględzin w innych w miejscach domu, gdzie to i owo było robione, wygląda na to, że legary są położone na stropie w sporych odstępach, a pomiędzy nimi jest coś twardego. Prawdopodobnie warstwa betonu na warstwie keramzytu, albo beton wymieszany z keramzytem. Ten drugi wariant wydaje się być o tyle lepszy, że usunięcie legarów nie spowodowałoby wsypania keramzytu spod betonu do przestrzeni po legarze. Nie jestem w tym zakresie specjalistą, ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji należałoby wykruszyć i usunąć beton, a następnie i wykonać całą po
  4. Pacjent: podłoga z desek sosnowych na betonowym stropie. Kilka legarów, pomiędzy nimi wypełnienie z kulek, prawdopodobnie keramzytu, związane, co najmniej z wierzchu, betonem. Do legarów są mocowane (gwoździami ukrytymi we wpuście) deski o przeciętnej grubości około 28mm. Z powodów bliżej mi nieznanych w jednym z pomieszczeń deski są w wyjątkowo złym stanie. Jakby rozpadały się (jakaś biologiczna korozja?). W każdym razie mam je wymienić na coś innego. Pomyślałem o panelach. Widzę tu dwa problemy: 1) Myślę, że po usunięciu desek powinienem usunąć też legary (ich miejsce wyp
  5. Nie znam tego syfonu. Ale mam prysznic z syfonem o dużej średnicy. W pobliżu dna korpusu syfonu mam wyjście do kanalizacji, natomiast za funkcję syfonu odpowiadają elementy, które są wkładane do tego korpusu; mówiąc obrazowo są to: specjalny „kubek”, zatrzymujący wodę i rura stanowiąca jeden element z okrągłą tarczą (patrząc z boku wyglądająca jak wielka litera T, słupek tej litery to owa rura). Jak już wspomniałem, „kubek” zatrzymuje wodę, a rura wystająca z tarczy w dół jest w niej zanurzona. Z chwilą uszczelnienia tarczy w pierścieniu trzymającym korpus syfonu (u Ciebie byłby to ten biały p
  6. Ja olewam modę i skupiam się na tym, co mi się podoba. Zwłaszcza, że moda się zmienia, a moje upodobania znacznie mniej. Ale o to właśnie chodzi kreatorom mody, żeby wydawać pieniądze na podążanie za modą. Jeden centymetr może się okazać pewnym wyzwaniem, żeby nie zabrudzić sufitu farbą z wałka. Ale robi się też odcięcia w narożniku, także bez taśmy i to się udaje. Ja stawiałbym na okolice cala. Ale to ja. Jeśli chcesz jeden centymetr, to JA dałbym wyraźnie szerszą taśmę wywiniętą na sufit i skupiłbym się na przyklejeniu taśmy na wąskim pasku przy linii odcięcia, a do sufitu kleiłb
  7. Robiłem podobnie, choć nieco inaczej: pralka stała przy drzwiach do łazienki w oddaleniu od wanny tak, że wąż spustowy z trudem do niej sięgał. Dodam, że pralka stała od strony przeciwnej do odpływu wanny. Dołożyłem drugi wąż, ale bez złączki - to była konstrukcja przewidziana do przedłużania węża pralkowego i można było nasunąć gumową końcówkę jednego węża na gumową końcówkę drugiego węża tak, że można było założyć opaskę (z czuciem!) w miejscu, gdzie znajdowały się plastik jednego węża, guma na nim umieszczona i końcówka gumowa drugiego węża. W obudowie wanny po stronie przeciwnej do odpływu
  8. Przypomniałeś mi, dlaczego nie kleję już na A...s. Miało to miejsce pewnie jakieś ćwierć wieku temu - klej kurczył się pod płytkami: Klejąc na równej ścianie płytki 15x15 miałem w miarę równą płaszczyznę (w granicach krzywizny własnej płytek), doklejając następnego dnia nawet przy skąpej warstwie kleju pod płytkami i równając z płytkami z dnia poprzedniego kolejnego dnia miałem zauważalny uskok. Przy nieidealnie wyrównanej ścianie płytki, pod którymi warstwa kleju była nieco większa zagłębiły się w płaszczyźnie płytek nieco bardziej niż te, pod którymi kleju było nieco mniej. Klejąc na su
  9. Mam do wykonania jakieś 5m kwadratowych utwardzenia ziemi (a właściwie piachu) w zakamarku ogrodu. Zdecydowałem się na beton. Obciążenie nie będzie duże, ale potrzebna jest płaska i równa płyta. Z uwagi na realia będzie to beton ukręcony z gotowych zapraw. Tanio nie będzie, ale przy tej ilości betonu inne opcje wcale nie są lepsze: Z betonowni trzeba wziąć wielokrotnie więcej. Do samodzielnego kręcenia z cementu i żwiru muszę kupić całą wywrotkę tegoż – cenowo wyjdzie może nawet drożej niż gotowa zaprawa, a jeszcze muszę znaleźć na ten żwir miejsce – przecież nie wysypię go na ulic
  10. Moje pierwsze doświadczenie z oknem plastikowym miało miejsce, jak jeszcze mieszkałem u mamy. Było to mieszkanie w prywatnym budynku/bloku. Budynek ten jest (do dziś) częścią takiej zabudowy, gdzie cały stosunkowo niewielki kwartał jest ściśle zabudowany, a do podwórek jest dostęp poprzez bramy i „tunele” w budynkach. Rodzi to pewien problem: jeśli sąsiad z przeciwnej strony kwartału pali w kotle, a wiatr wieje w stronę drugiej ściany kwartału, to dym z dużą siłą wciskany jest do mieszkań. Efekt pogłębia ściana budynków, której wiatr nie może ominąć inaczej niż wspinając się nad da
  11. Problem nie dotyczy uszczelnienia przeszkleń, ale styku skrzydła (element ruchomy, otwierany okna) z ramą (element nieruchomy, zamocowany do ściany).
  12. Chcę wymienić uszczelki w oknach i drzwiach balkonowych PCV. Okna i drzwi nabyłem wraz z budynkiem. Teoretycznie full wypas - ciepła ramka, roto designo, trzy szyby, ciepły montaż, czy co tam jeszcze. Ale wszystkie termo-eko-dodatki są masakrowane przez nieudane uszczelki. Na oko wyglądają jak wałek z listewką. Wiem, że opis niewiele mówi, więc w internecie znalazłem na oko podobny produkt, oznaczony symbolem „S-1628”. Żeby ustalić, czy to to samo, musiałbym wyciągnąć uszczelkę ze skrzydła i popatrzeć na przekrój i obmierzyć, ale nie chcę zniszczyć uszczelki zanim będę miał czym ją
  13. Nienawidzę reklam i omijam je szeeerokim łukiem. Radio ściszam, TV, jeśli w ogóle oglądam, to z dekodera nagrywającego i pomijam reklamy, więc można powiedzieć, że mnie ta przyjemność rozczarowania rozdźwiękiem pomiędzy reklamą i rzeczywistością w tym przypadku ominęła.
  14. Moje doświadczenie z Mediaexpert jest dość pozytywne. Że dowóz, wniesienie towaru i zabranie złomu kosztuje, to wiedziałem i żalu nie mam. Alternatywą było skorzystanie z lokalnego sklepu z darmowym transportem, ale wnieś sobie sam, kierowca, jak będzie chciał i miał czas, to za drobny dowód wdzięczności może pomoże i zwykle pomaga, ale obowiązku nie ma. I tak kiedyś wylądowałem z ciężkim klamotem pod blokiem bez windy i bez opcji samodzielnego wniesienia go na drugie piętro. Na szczęście udało mi się znaleźć kogoś do pomocy, ale to po prostu kupa szczęścia. Następnym razem brałem z
  15. Mam doświadczenia z grzaniem prądem: Ogrzewałem tak niewielkie mieszkanie. Z uwagi na wymiary mieszkania nie miałem pieców akumulacyjnych, ale grzejniki konwekcyjne. W rezultacie, mając w domu małe dziecko, na grzanie prądem tylko w godzinach tańszej energii mogłem sobie pozwolić co najwyżej przy niewielkich mrozach. Później wspólnota zdecydowała o założeniu ogrzewania centralnego (dom wybudowano z ogrzewaniem piecowym). Wybór był pomiędzy osiedlową ciepłownią na średni olej opałowy i kotłem na ekogroszek opalanym drobnym orzechem (przy tych mocach tak da się zrobić, niektóre wspól
  16. I twierdzę tak nadal. Instalacja sobie radzi. Nie muszę w chwili zaniku zasilania pędzić do kotłowni i wywalać opału na podłogę, zalewać wodą i tak dalej. Grzejniki jako-tako grzeją. Ale przy „rozbujanym” kotle odcięcie wężownicy jest krokiem szalonym, trzeba się liczyć z tym, że miarkownik ciągu to za mało, żeby zapobiec zagotowaniu wody - przypominam, że mam przewymiarowany kocioł. Obawiam się, że się mylisz. Przypominam, że mam wężownicę spiralną. Podczas wychładzania kotła temperatura na kotle jest niższa niż w bojlerze w połowie wysokości wężownicy co najwyżej o kilka stopni. Ciep
  17. Grawitację miałbym sprawną, jak bym miał gałązki 3/4cala lub calowe i odpowiednio większe piony, najlepiej bez zaworów. Tymczasem instalacja powstała z gałązkami pół cala i grzejnikami płytowymi bez zaworów i szybko okazało się, że tak na dłuższą metę nie będzie działać i zamontowano pompę. Ja wymieniłem grzejniki płytowe na kaloryfery aluminiowe i dałem zawory, zwykłe zawory termostatyczne na gałązce zasilającej i zawory odcinające na inbus na gałązce powrotnej, gałązki są teraz z PP 20. Całość jakoŚ działa na grawitacji, ale szału nie ma. Jeśli zawór będzie zamknięty, to oznacza rozp
  18. Właśnie dlatego nie chcę zaworu zwrotnego w obwodzie wężownicy. Po pierwsze: przy zaniku zasilania rażąco wzrośnie ryzyko zagotowania wody w kotle (potwierdzone przez życie). Po drugie: woda w bojlerze w chwili zaniku cyrkulacji, po wyłączeniu pompy przez sterownik, będzie miała znacznie niższą temperaturę. W przypadku zaworu z napędem obrotowym odcięcie wężownicy nastąpi dopiero wtedy, gdy zacznie spadać temperatura na kotle. Zanik napięcia niewiele tu zmieni z punktu widzenia bezpieczeństwa, bo zawór się nie zamknie z uwagi na brak zasilania. Ponadto, przy działającym zasilani
  19. Ogrzewanie mam rozwiązane zupełnie zwyczajnie, standardowo: Pompa, jak zwykle w takich instalacjach, włączana jest przez sterownik, o ile temperatura wody na wyjściu z kotła jest wystarczająco wysoka. Jeśli temperatura jest niższa lub nie ma zasilania, woda musi radzić sobie sama i w tym celu zastosowano zawór różnicowy, otwierający przepływ wodzie, gdy pompa jest zatrzymana - w takiej sytuacji instalacja pracuje grawitacyjnie. Zaniki napięcia zwykle nie zdarzają się każdego dnia, ale na tyle często, że są elementem mojego życia, który muszę uwzględniać. Po prostu mieszkam na takim
  20. Gdybym chciał mieć popielate ogrodzenie, to bym takie kupił, a wtedy nie miałoby znaczenia, że impregnat pokrywa je mgiełką.
  21. Po zapoznaniu się z treścią w linku nasuwają mi się następujące spostrzeżenia: Zaproponowany tam zawór z elektromagnesem może działać za szybko w stosunku do zaworu kulowego z napędem obracającym, a pozostawanie otwartym lub zamkniętym podczas zasilania uniemożliwi sensowne używanie po zaniku zasilania. Analogiczny sterownik znajduję w internecie jako sterownik różnicowy, jednak wszystkie odnalezione przeze mnie sterowniki zakładają współpracę z pompą, domyślam się, że w rachubę wchodzi też zawór z elektromagnesem, ale nie napęd sterowany trójprzewodowo. Do napędu w wersji dwuprzew
  22. Wężownica bojlera jest włączona równolegle do pętli obsługujących kaloryfery i przepływ przez nią jest wspomagany przez pompę CO, o ile ta jest włączona. Nie chcę rezygnować z grawitacji, zwłaszcza, że mam znacząco przewymiarowany kocioł (proszę się mnie nie czepiać z tego tytułu - od czasu zainstalowania kotła dom dwa razy zmieniał właściciela, więc mój wpływ na dobór kotła był żaden), a zaniki zasilania są problemem, z którym muszę się mierzyć na co dzień. Swobodny przepływ wody przez wężownicę przy takim sobie obiegu grawitacyjnym jest kluczowy dla pracy kotła w warunkach braku
  23. Jest jedna pompa CO!!! Mam prosty kocioł, a instalacja musi być i jest zdolna do pracy grawitacyjnej, dlatego nie ma tam żadnych zaworów zwrotnych, jednak instalacja ma nowoczesne kaloryfery o sporym oporze przepływu i do optymalnej pracy potrzebuje pomocy pompy. Pompa CWU jest po to, żebym nie lał przez półtorej minuty zimnej wody do ścieków, jak potrzebuję ciepłej wody na piętrze, pompa CWU tłoczy zimną wodę z rury zasilającej krany z powrotem do bojlera i tu akurat mam zawór zwrotny. Pompa ta jest w układzie wody pitnej, a nie CO. Wspomniałem o sposobie jej sterowania niejako z
  24. Użyta była lanca z dyszą rotacyjną, to jest taka, która wytwarza wirujący strumień wody. Prawdopodobnie DB145 (wg zdjęć w internecie).
×
×
  • Utwórz nowe...