Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

ManfredBee

Uczestnik
  • Posty

    101
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    1

ManfredBee last won the day on listopada 8 2013

ManfredBee had the most liked content!

Reputacja

4 Neutralny

O ManfredBee

  • Ranga
    Początkujący
  1. Zaglądam na sporą liczbę forów i stron okołobudowlanych. Nie koniecznie systematycznie, ale jednak. Całkiem niedawno trafiłem na zażartą dyskusję na temat płyt OSB właśnie. Generalnie myśl była taka, że płyty OSB wydzielają bodajże formaldehyd i jako takie można użyć co najwyżej na deskowanie dachu, czy podbitkę, a nie jako podkład pod podłogi, albo zamiast płyt GK. W pewnym momencie dyskusja poszła w kierunku rodzajów płyt, z czego wynikało, że istnieją płyty bezpieczne (E0?), ale de facto nie da się ich (łatwo) nabyć, gdyż ze względu na cenę nie cieszą się popularnością. W oparciu o powyższe wyraziłem swoje wątpliwości, czy powinno się stosować płyty OSB w pomieszczeniach mieszkalnych.
  2. Szczerze mówiąc mam wątpliwości, czy OSB powinno się instalować w pomieszczeniach mieszkalnych...
  3. Witam! W budynku docieplonym po całości z zewnątrz styropianem istnieją sobie między innymi dwa pomieszczenia. Jedno jest ogrzewane, a drugie nieogrzewane. W pomieszczeniu nieogrzewanym wyklejono białym styropianem przegrody budowlane oddzielające je od ogrzewanego, wchodząc również na ściany boczne. Styropian przygotowano do pokrycia zaprawą (zapiankowano szczeliny, oszlifowano tarnikiem do styropianu), ale z różnych powodów odłożono ten etap inwestycji na później. Styropian pozostaje na ścianach od około 11 miesięcy. Pomieszczenie nieogrzewane (to ze styropianem) otwierano sporadycznie i na krótko; pomieszczenie to ma małe okno w ścianie bocznej, skierowane na północ. Chcę teraz pokryć styropian siatką i zaprawą do zatapiania. Ale naczytałem się o niszczeniu wierzchniej warstwy styropianu niechronionego zaprawą. Czy ten styropian, po tym czasie, wymaga ponownego szlifowania, czy można po prostu zacząć szpachlowanie i zatapianie siatki?
  4. Witam! Mam w domu podłogi z desek sosnowych. Jest to podłoga sięgająca historią PRLu. Wykonano ją na belkach (legarach) rozmieszczonych co około 80cm, o czym świadczą gwoździe widoczne w skrajnych deskach. Pozostałe gwoździe są ukryte. Zgodnie z posiadanymi przeze mnie informacjami deski, po wieloletnim sezonowaniu, przekazano profesjonalnej firmie, która wykonała z nich deski podłogowe, normalizując ich grubość przez dwustronne struganie, docinając z szerokości stosownie do surowca i frezując zagłębienie na pióro wzdłuż jednego z dłuższych boków oraz samo pióro wzdłuż drugiego. Ukryte gwoździe zostały wbite albo w kanał na pióro, albo w pióro (nie wiem). Grubość desek, ocenianą przez dziurę po sęku, szacuję na około 3cm. Pod deskami, pomiędzy legarami jest, zdaje się, keramzyt, być może z wierzchu związany betonem. W wielu pomieszczeniach występują obecnie duże szczeliny pomiędzy niektórymi deskami. Ale o ile w większości pomieszczeń jest to kilka szczelin, to sytuacja jest wręcz dramatyczna w kuchni, gdzie szczeliny po kilka milimetrów, nawet do centymetra, występują niemal pomiędzy wszystkimi deskami. Dom jest mój od zaledwie kilku lat. Przed przeprowadzką zleciłem cyklinowanie desek, a szczeliny pomiędzy deskami wypełniono pyłem z ostatecznego szlifowania wymieszanym z czymś (chyba lakierem). W większości przypadków to się sprawdziło, ale wykruszyły się większe wypełnienia pomiędzy deskami. W kuchni natomiast ocalały tylko pojedyncze „fugi”. Musi mieć to związek z tym, że deski akurat w kuchni poruszają się i skrzypią, kiedy się po nich chodzi. Próbowałem zasięgnąć języka, co powinienem zrobić w tej sytuacji. Generalnie propozycji jest kilka: 1) Przykryć deski grubą wykładziną zmywalną – najprostsze i najtańsze rozwiązanie, niestety też najmniej zdrowe i estetyczne, a przez to najmniej pożądane. 2) Rozebrać podłogę i wykonać ją na nowo z tych samych desek (czasochłonne i utrudnione, bo najwyraźniej niektóre deski „idą” łukiem, poza tym logika wskazuje, że materiału mi zabraknie). 3) Rozebrać podłogę, usunąć legary, wykonać wylewkę i dać panele (czasochłonne – wylewka musi „chwilę” poleżeć, zanim przykryje się ją panelami, ale można ją „ustawić” dokładnie na takim poziomie, jaki jest pożądany – wyjaśnienie dalej). 4) Rozebrać podłogę, zagęścić legary, dobrać sklejkę na grubość, położyć sklejkę i przykryć panelami (utrudnieniem jest to, że muszę trafić na tą samą wysokość, co płytki stanowiące niewielką część kuchni, a dokładniej pas około metra po stronie ze zlewozmywakiem i płytą gazową). 5) Rozebrać podłogę, usunąć legary, wykonać wylewkę i położyć płytki na całą podłogę (czasochłonne – wylewka musi „chwilę” poleżeć, zanim przykryje się ją płytkami, poza tym nie do końca mam ochotę na to, by mieć płytki na podłodze w całej kuchni). 6) Przykręcić deski wkrętami do legarów (ryzyko nietrafienia, nieznany stan legarów – z jakiegoś powodu deski się poruszają), większe szczeliny znormalizować frezarką górnowrzecionową (będzie chyba problem z prowadzeniem frezarki i ze skrajnymi odcinkami desek w pobliżu ścian) i wkleić w nie listewki sosnowe, a resztę szczelin i otwory z łbami wkrętów zaszpachlować gotową szpachlą. Chętnie zapoznam się z Waszymi sugestiami na temat tego, co zrobić z ta podłogą oraz szczelinami w innych pomieszczeniach.
  5. Witam ponownie! Skłaniam się ku wariantowi, w którym rozebrałbym ścianę na odcinkach "przylgowych", co zwiększyłoby otwór na bramę do 232cm. Nie ruszając nadproża miałbym jakieś 201cm wysokości na ościeżnicę bramy. Umieściłbym ją wraz z fabrycznym progiem na fundamencie i wcześniejsze rozważania stałyby się bezprzedmiotowe. Jest tylko jeden problem: nie wiem, jak szeroko wykonane jest nadproże (z całą pewnością wylano je na miejscu w szalunku z desek). A właściwie dwa problemy: drugi i podstawowy polega na tym, że nie wiem, jak daleko MUSI ono zachodzić na ścianę. Jeśli wiedziałbym, jak daleko musi zachodzić na ścianę nadproże, mógłbym sprawdzić (skuć tynk, poszukać zbrojenia), czy po rozkuciu 2x12cm ściany nadproże bramy nadal będzie bezpiecznie opierać się na pozostałym odcinku ściany. Mógłbym także (w przypadku niesatysfakcjonującego wyniku pomiarów) zastanowić się nad jego wymianą na dwie belki strunobetonowe (jakiej długości?). Nad bramą jest w sumie 44cm otynkowanej ściany, potem jest nieotynkowany strop w postaci płyt betonu (żelazobetonu) wylanych na szalunku z desek, oparty na belkach stalowych (zapewne dwuteowniki, albo szyny kolejowe). Czy ktoś podejmie się wskazania, jak daleko musi na ścianę zachodzić to nadproże, by można było bezpiecznie usunąć spod niego dwa 12cm fragmenty ściany?
  6. Tak, tak: okna i drzwi antywłamaniowe, kraty, kamery, syreny, lampy migające, reflektory z czujnikami ruchu. Jak ekipa przyjedzie na rekonesans, to od razu będą wiedzieli, gdzie warto próbować, w końcu bez powodu takich zabezpieczeń nikt nie montuje, prawda?
  7. Cytuję siebie: Pod otworem w ścianie zamykanym bramą znajduje się fundament garażu, będący w tym miejscu progiem, ale nie ma go pod samą bramą Jeszcze dwadzieścia lat temu takie warsztaty były "wszędzie", a teraz "nigdzie", poza wyjątkami potwierdzającymi regułę. Akurat takiego wyjątku w swojej okolicy nie znam i tu jest problem. Poza tym nawet duże firmy robią bramy na wymiar, ale z jakiegoś powodu wygląda na to, że bramy "muszą" mieć próg. I też uważam, że mogę się bez niego obyć. Ale nie zażądam montażu bramy na piasku, bo żadna szanująca się ekipa tego tak nie zamontuje (gdyby zamontowała, to wyciąłbym po prostu próg, ewentualnie mocując jego skrajne pozostałości i pewnie fragment na środku kątownikami do fundamentu, mówiąc "pa pa" gwarancji).
  8. Witam! Posiadam garaż murowany z pustaka żużlowego w bezpośrednim sąsiedztwie domu. Garaż jest nieocieplony, nieogrzewany (ale zimą i tak jest zazwyczaj plus, o ile temperatura nie schodzi poniżej -10st.C), ale otynkowany. Ma pewnie co najmniej ćwierć wieku, a ja jestem jego właścicielem od kilku lat. Do garażu prowadzą drzwi „osobowe” oraz brama dwuskrzydłowa drewniana z przeciwnej strony. Na ten rok zaplanowałem jej odświeżenie (nie jestem stolarzem; zamierzałem usunąć stare powłoki malarskie i naprawić ubytki po montowanych w przeszłości zamkach, wymienić listwy osłaniające szczelinę pomiędzy skrzydłami, wymienić ryglowanie skrzydła pasywnego i pomalować bramę na nowo). Brama, kiedy się tylko na nią zerka używając jej, wygląda na „zmęczoną”, ale solidną, zwłaszcza, że stosunkowo niedawno ją pomalowano farbą olejną. Niestety: przy dokładniejszych oględzinach i badaniu brama okazała się być mocno uszkodzona przez owady i zapewne nie tylko, prawdopodobnie co najmniej jedno skrzydło należałoby wykonać na nowo. Stąd pomysł, by bramę po prostu wymienić na nową. Sposób używania garażu jako (również) warsztatu przydomowego, w tym magazynu narzędzi i elektronarzędzi sprawia, że wolałbym pozostać przy bramie dwuskrzydłowej i czas bez bramy ograniczyć do jednego dnia. Ta istniejąca jest zawieszona na zabetonowanych w ścianie zawiasach w specjalnej wnęce, tworzącej przylgę po bokach i u góry. Pod otworem w ścianie zamykanym bramą znajduje się fundament garażu, będący w tym miejscu progiem, ale nie ma go pod samą bramą (brama zachodzi na niego góra na centymetr – wychodzi na to, że ściana chyba wystaje poza fundament lub jest on w tym miejscu zwężony, ewentualnie zwężona jest główka – nie wiem dokładnie, musiałbym rozbierać kostkę brukową, żeby to sprawdzić; pomiędzy kostką i fundamentem-progiem jest kilkucentymetrowa szczelina zasypana żwirem aż do chudziaka stanowiącego składnik podbudowy pod kostkę). Po sprawdzeniu ofert kilku okolicznych i krajowych firm zauważam, że wszyscy proponują próg metalowy pod taką bramą garażową. U mnie, jeśli chciałbym bramę w tym samym miejscu co stara, musiałby on leżeć chyba na żwirze, który nie da progowi należytego oparcia. Dolewać fundament na tych parę centymetrów z nośnością odpowiednią dla samochodu przejeżdżającego przez próg – to już chyba byłaby przesada. Udało mi się porozmawiać z jednym fachowcem, prowadzącym firmę dostarczającą bramy garażowe (między innymi) i twierdzi on, że nie ma innej opcji i ewentualnie należałoby zamontować nową bramę nieco bardziej w głębi, a więc już poza wnęką na bramę, znacząco zmniejszając szerokość otworu, który już teraz nie jest imponujący (208cm). Jego zdaniem sensowną alternatywą, choć dwukrotnie droższą, byłoby zastosowanie bramy segmentowej. Jak dla mnie jest to rozwiązanie (także cenowo) nie do przyjęcia. Ja rozumiem, że próg jest ważny do kotwienia zaczepów zamków oraz jako uszczelnienie bramy od dołu (po co w garażu nieogrzewanym?), ale czy naprawdę nie da się dziś kupić bramy bez tego progu? A może jest jakieś obejście problemu, którego nie dostrzegam? Poza znalezieniem warsztatu (gdzie?) gotowego wykonać mi nową bramę z drewna bądź stali, dopasowaną do posiadanego garażu.
  9. ManfredBee

    Płytki na skośnych schodach

    Jak na obrazku? (grupy kresek są przy krawędziach stopni)
  10. Chcę okleić płytkami betonowe schody. Jest to pięć stopni, w tym jeden to około metrowej długości (głębokości?) platforma przed drzwiami. Schody znajdują się pomiędzy dwoma ścianami. Ściany są równe i (jak na budowlane realia) równoległe, w odległości 128cm jedna od drugiej. Krawędzie stopni są również równoległe z dokładnością do około 3mm. Niestety - jeśli ułożyć płytki wzdłuż ścian, to krawędź stopnia "ucieka" o 4,2-4,5 cm. Rozumiem przez to, że prostokątne płytki, ułożone z równymi fugami, tworzyłyby nową krawędź stopnia, która na długości 128cm odchyla się od stopnia betonowego o te ponad cztery centymetry. Pozostałe wymiary: głębokość stopnia: 30cm, długość boku płytki (kwadrat): 33cm. Schody są wylane na innych schodach - w celu utworzenia wspomnianej platformy przed drzwiami - zdaje się, że pierwotnie przed drzwiami znajdował się tylko niewielki pasek betonu. Uważam, że równanie stopni za pomocą kleju do płytek byłoby grubym błędem. Wydaje mi się, że kładzenie płytek wzdłuż istniejących krawędzi stopni powodowałoby zauważalne nieestetyczne odchylenie linii spoin od równoległości ze ścianami, bądź wymagałoby, również nieciekawego, schodkowania linii spoin wzdłuż biegu schodów. Nieco lepiej chyba wyglądałoby układanie płytek w taki sposób, by spoiny kolejnych stopni trafiały na środek następnego i poprzedniego stopnia, ale mam wątpliwości, czy to będzie ładnie wyglądać. W tej sytuacji rozważam dwa warianty: 1) dolanie do stopni wyrównującego paska betonu - wady, to koszt (zaprawa, szalunki) i czas do rozpoczęcia klejenia płytek; 2) nawiercenie otworów fi6 wzdłuż linii prostopadłej do ścian i wyrównujące usunięcie nadmiaru stopni za pomocą młotka elektrycznego - przy okazji krawędź ostatniej płytki na platformie przed drzwiami znajdzie się pod progiem drzwi a nie dwa centymetry przed ścianą a klejenie płytek można by zacząć natychmiast po usunięciu gruzu. Wdzięczny będę za wszelkie podpowiedzi i sugestie, które ułatwią mi zmierzenie się z tematem.
  11. Tematów styropianowych tu i w całym internecie jest sporo, ale jakoś nie znalazłem rozwiązania mojej "zagwozdki". Otóż: mam ogrzewaną sień na poziomie parteru i nieogrzewaną sień pod nią, stanowiącą wraz ze schodami z ogrodu do piwnicy (jeden bieg) jedno pomieszczenie. Chcę nakleić styropian na suficie dolnej sieni, żeby docieplić sień górną (izolacja pod stropem - izolacji na stropie nie zastosowano i nie ma na nią miejsca ). Na tym etapie rozważań wszystko wydaje się być proste - zaprawa klejowa do styropianu i zatapiania siatki powinna utrzymać płyty jeszcze przed związaniem, zwłaszcza nałożona grzebieniem. Ale ja chcę pod sufitem poprowadzić "zygzakiem" trzy rury PP i kabel (mocowane do sufitu). Średnio mi się uśmiecha drążenie skomplikowanych zagłębień w styropianie, więc dałbym stosownie docięty styropian 3cm bezpośrednio na sufit, aby schować ww rury i kabel a na to dopiero właściwy, gruby styropian. Zastanawiam się, czy użycie tej samej zaprawy do sklejenia styropianów jest dobrym pomysłem - w końcu jej standardowym zadaniem jest wiązanie styropianu z porowatą przecież ścianą a warstwa z siatką może spokojnie schnąć na powietrzu, tymczasem u mnie byłaby ściśnięta pomiędzy dwoma nieprzepuszczalnymi płytami styropianu. Do sklejenia styropianów na pewno świetnie byłoby użyć pianki - to zaleca się na ścianach, ale wydaje mi się, że na suficie będzie oznaczało opracowanie systemu podpór, aby płyty styropianowe pozostały na swoim miejscu do chwili związania takiego kleju. A może się mylę?
  12. Po roku ościeżnica została zamontowana. Do tego celu wykorzystałem łączniki stalowe 2x35x200mm (7szt. - po dwie sztuki przy każdym zawiasie, a po stronie zamka - przy zamku i na końcach belki pionowej ościeżnicy). Do ściany każdy łącznik mocowany jest na kołek ramowy 10x100mm, a do ościeżnicy na dwa wkręty 5x45. Łączniki nie są gięte, odpowiednią pozycję zapewniłem używając podkładek z odciętych fragmentów podobnych łączników (o identycznym układzie otworów) i ewentualnie szlifując ościeże (jedna wystająca cegła). Z przemyśleń moich wynika, że łączniki zapewniają 100% stabilizację ościeżnicy w kierunku prostopadłym do powierzchni ściany (przejmują pełny ciężar otwartych drzwi). Ościeżnica przy zamkniętych drzwiach, przez belkę poziomą i kliny, przenosi ciężar drzwi z górnego zawiasu na ościeże po stronie zamka. Z dolnego zawiasu obciążenie ciężarem drzwi przenoszone jest za pośrednictwem klinów na ościeże przy zawiasie. Całość sprawiała wrażenia superstabilności jeszcze przed piankowaniem. Mam nadzieję, że przetrwa lata. Zostało mi jeszcze lakierowanie drzwi i ościeżnicy oraz łatanie dziur w tynku.
  13. Taką odpowiedź, to ja mam już w pytaniu (post #1), w którym wyjaśniam, dlaczego uważam, że nie mogę zastosować jednego rodzaju kotew (kołki ościeżnicowe albo wkręty wkręcane bezpośrednio w mur) i zastanawiam się nad innym rodzajem (blachy, dodatkowe wkręty na zaprawę kotwiącą). Byłoby mi miło, gdyby ktoś o stosownej wiedzy i doświadczeniu odniósł się do tego zagadnienia.
  14. Widzę, że temat zewnętrzności ściany i drzwi rozpala wyobraźnię ;) . Określona konstrukcja ściany wynika z tego, że wzniesiono ją jako zewnętrzną. Kropka. W ścianie tkwią nadal drzwi (dokładniej ościeżnica) przeznaczone do usunięcia. Obecnie fragment tej ściany wraz z drzwiami nie jest zewnętrzny, bo przed laty dobudowano w tym miejscu pomieszczenie, stanowiące rodzaj sieni. Tak więc drzwi łączą wnętrze domu z ogrzewaną sienią. Mam nadzieję, że wyjaśnienie tej kwestii ułatwi udzielenie mi pomocy, bo wariantu z samą pianką nie kupuję. Z trzech zasadniczych powodów: 1) ościeżnica jest dość wąska; 2) ościeżnica jest dość gładka (nie ma korytka od strony ściany); 3) ościeżnica składa się z trzech belek i nie przewiduję stabilizowania jej na dole za pomocą progu.
  15. Widzę, że nie opisałem tego wystarczająco dokładnie: Nowe drzwi NIE SĄ drzwiami zewnętrznymi, gdyż prowadzą do ogrzewanej sieni, której kiedyś nie było, a wtedy stare drzwi dostawały wycisk od pogody. Nowe drzwi to drewniane drzwi pokojowe z szybami. A ościeżnica jest gładka. Świetnie. Tylko problem polega na tym, że wiercąc Z SENSEM w przybliżeniu przez środek szerokości ościeżnicy trafię na pustą przestrzeń. Jedyna opcja, żeby trafić na skraj bloczka gazobetonu lub cegły to wiercić na skraju ościeżnicy, najlepiej pod skosem, co może oznaczać szukanie kłopotów (może wykruszyć się bloczek lub cegła, pęknąć ościeżnica) a i trudniej takie coś zamaskować. Z różnych powodów nie mogę przesunąć ościeżnicy w lepsze dla mocowania miejsce, już raczej zamuruję tą pustą przestrzeń pomiędzy bloczkami i cegłami, żeby mieć do czego zamocować ościeżnicę, jednak byłby to duży kłopot, więc szukam rozwiązania na skróty.
×