odnośnie miejsca spędu - ja tam nie wiem, ale na dole poziom był ok (zwłaszcza kibel), bywałem w "uboższych" ale cena = poziom, jeżeli pan podpałkownik (?) w ssanie spoczynku miał jakiekolwiek wątki, to o ile dobrze pamiętam szefowa pytała się na bieżąco czy jest ok i nikt nie narzekał, no ja nie słyszałem, żeby ktoś kwękał
a że Szeraton ani Chilton to nie był, to chyba nie było wątpliwości
ważne czy się jedzie spotkać i pogadać, czy pomieszkać (w luksusach), widocznie ktoś pomylił te sytuacje i po czasie, zamiast "się uprać" stwierdził, że ma syf
a jakieś posrane wycieczki (nie zapoznałem się z zarzutami gawła, bo nie czytam tu od jakiegoś czasu) co do samej organizacji i walenia prywaty to dla mnie dno, które ktoś stara się mocno tu reprezentować
po co? nie wiem, wiem jedno, nie podoba mi się? nie czytam, nie piszę, mało w życiu stresu?
tak, odezwie się maseczka, "smieszek" i perpetuum mobile - w kółko Marcinu, ino po co?