Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Aktywni na Forum


Posty wysoko ocenione

Showing content with the highest reputation on 07.08.2019 We wszystkich kategoriach

  1. 2 points
    Nie pisz bzdur bo to są ogólnodostępne programy dofinansowania instalacji fotowoltaicznych które organizują Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz władze wojewódzkie na terenach danych gmin z wykorzystaniem środków pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. https://stiloenergy.pl/2019/05/07/fotowoltaika-dofinansowanie-2019-warunki-kwoty/#1 A dotacje mogą sięgać nawet 90%. Pewnie w Twojej gminie władze uznały że ta droga jest ważniejsza i tyle. Ceny z sufitu bo jak ja nie mam, to trzeba innym zohydzić i obśmiać, żeby nie miał więcej albo lepiej. No właśnie - typowa polaczkowatość i zawiść.
  2. 1 point
    No dokładnie...ja miałem poobną ceną za 6,71kwp, ostatecznie zmieniło się to w 6,82 (305W zamieniło się w 310W) i inwerter 3F...do tego dofinansowanie z WFOŚ ( już niestety go nie ma, sprawdzałem)
  3. 1 point
    W ramach ostrzeżenia i wyciągnięcia konsekwencji. Firma Summarum budowała mój dom. Przeprowadziliśmy się na chwilę przed Wigilią 2015 roku, oficjalnie budowa skończyła się na wiosnę 2016. Wtedy pan A.K. - tak w skrócie, dość nobliwym - poprosił o referencje. Zaskoczyło mnie to nieco i niemile, bo referencje o budowie domu to ja mogę wystawić po roku mieszkania co najmniej. No ale wreszcie - wystawiam. Co się odwlecze to nie uciecze. Drobne problemy jak regulację okna przesuwnego i skrzypiącą coraz bardziej podłogę pod kafelkami - pominę. Zaczęło się tak - już na wigilię 2016 roku podłoga pod słupkiem okna przesuwnego była wyraźnie - wypukła. Tak wypukła, że jak otworzyłam to okno, to zniszczyłam sobie podłogę. Okno zostało otwarte tylko i wyłącznie w celu załadowania brykietu z prostego powodu - otwierało się bardzo kiepsko, podobno to była moja wina, bo nie miałam doktoratu z otwierania okien przesuwnych. Trochę mnie to zdziwiło, bo podobne okna otwierałam jak pana pouczającego mnie na świecie jeszcze nie było, co więcej radziła sobie z tym nawet moja mała kuzynka. Okno zostało wyregulowane dopiero jak wypadło - kompletnie , musiałam czekać parę dni na przyjazd pana okiennego, całe szczęście że było ciepło i miałam rolety, bo inaczej dom byłby otwarty na przestrzał, z brakiem siatki od ulicy . Nic, tylko wchodzić i się rozgościć. Tak czy inaczej tu jest mój mail - fragment - z 28 lutego 2017 roku - Druga sprawa, podłoga spuchła już tak bardzo, że prawdopodobnie nie da się w ogóle otworzyć drzwi. Tak to wygląda jak się położę na podłodze i popatrzę na właściwym poziomie. Próbować nie chcę, po ostatniej próbie zostały mi zniszczone deski podłogowe. Przesyłam fotki poglądowe. W czasie mrozów mierzyłam temperaturę podłogi pod oknem takim bajerkiem na podczerwień i tam, gdzie spuchnięte , była niższa. Zresztą, podobnie jest przy drzwiach kuchennych, tam też jest tak, że po jednej stronie, na zejściu framugi i ściany, temperatura jest niższa o 1,5 do 2 stopni. Konkretnie tam, gdzie mi „wieje". Dorzuciłam fotki pokazujące zmasakrowaną podłogę. Niestety, nie chcą mi się dodać, ale jakby ktoś chciał obejrzeć to wyślę. Pan A.K. się pojawił, a jakże, ściana przy kuchni została zlekceważona, bo co tam jakieś temperatury, ale podłoga też. Jak się okazało, wyjaśnienie jest jedno - nie zamknęłam okna właściwie, albo w ogóle nie zamknęłam i napadało deszczu, podłoga spuchła, a ja im, biednym ludkom zawracam głowę. Nieco zaniemówiłam, bo nie jestem przyzwyczajona do bycia oskarżaną jednocześnie o bycie cwaną gapą i niedojdą, ale zwróciłam jednak uwagę, że oczywiście nie mogę udowodnić, że nie jestem wielbłądem, ale okno było otwierane może raz czy dwa, bo po pierwsze -"nie umiem" otwierać tego okna i każde otwarcie to były nerwy czy dam radę zamknąć, właściwie zamknąć, a po drugie - nie mam płotu , wejście jest na przestrzał 7m od ulicy a poza tym mam dwa psy - jeden głupi i by uciekł a drugi ślepy i by się połamał. Panowie wysłuchali i się radośnie zmyli, że mają problem z głowy. No niestety, w maju, po ostrym deszczu, nadeszła chwila prawdy - siedziałam sobie w domciu i nagle słyszę - puk, puk, puk. A może kap, kap, kap. Ruszyłam na poszukiwania i eureka - kapie przy słupku, cała obróbka okna od góry przesiąknięta na wylot, tajemnica spuchniętej podłogi wyjaśniona. Mam ciągle sms z 4.05.2017 w którym informuję o rozwoju sytuacji. Tudzież maila z pokazowymi zdjęciami - też do wglądu. Panów wreszcie ruszyło, przyjechali, weszli na dach i okazało się, że winna jest obróbka nad ryzalitem, zrobiona od początku źle, trzeba wymienić, a na razie - zalepią. Potem przyjedzie ekipa i wymieni, z wełną mineralną nie problem, wyschnie. Podłogę poprawili, tyle dobrego, a wkrótce okno kompletnie wypadło i też zostało wyregulowane - i teraz już nie trzeba mieć doktoratu, aby je zamknąć. Niemniej, obróbka nie została wymieniona, jak się domyślacie aż do dzisiaj. Szlag mnie trafił 28.07. 2019 kiedy syn w środku nocy oznajmił - matka, znowu kapie. Pan A.K. dostał sms-a którego kompletnie olał. Dałam chwilę, na wypadek, gdyby nie mógł go odczytać wędrując z potomstwem po Bieszczadach na przykład, ale właśnie chwila się skończyła. Czyli tak: 2015/2016 - przeprowadzka grudzień 2016 - zniszczona podłoga luty 2017 - podłoga puchnie już tak, że nie można otworzyć okna, podobno moja wina maj 2017 - chwila prawdy, źle zrobiona obróbka , do wymiany - słowa pana A.K, chwilowo załatane, a w ogóle to nie problem , bo wełna wyschnie. No to czekam.... czekam.... czekam.... wrzesień 2017 - zaczyna się uginać podłoga pod kafelkiem, wtedy tylko jednym, w kuchni. Na zrobienie obróbek czekam dalej, już zaraz, już za chwilę. październik 2017 - puchnie narożnik w oknie w pokoju syna, akurat, przypadek, nad nieszczęsnym słupkiem, tam gdzie woda musi lecieć po ścianie jakieś 4 m w dół, aby wreszcie wylecieć w salonie. Dodatkowo zaczyna odpadać tynk przy daszku nad drzwiami. Panie Adamie spuchł narożnik okna w pokoju młodszego syna na górze, pokój środkowy i narożnik dolny po lewej czyli od tego zacieku co go panowie likwidowali i chyba mieli obróbkę poprawiać. I odpada tynk nad drzwiami. :( Zaraz przyślę zdjęcie spuchnięcia. Nic. 7 listopada 2017 Szanowny Panie Adamie, ja już nawet nie pamiętam, kiedy rozmawialiśmy o dokończeniu niedoróbek pobudowlanych, grzewczych i pozalewowych. Pan obrabiający po krótkiej wizycie w lipcu miał się pojawić w sierpniu,bodajże w we wrześniu była mowa że to kwestia tygodnia, dwóch, bo choroba itd. Mamy już solidny listopad, a pęknięcia i gipsy dalej straszą. Sam z siebie powiedział Pan, że będzie wymieniona przeciekająca obróbka - tylko drabina potrzebna - nic się nie zadziało. Poza pęknięciem przy oknie syna, które może być związane z tym przeciekiem, który być może jest dalej, tylko słabszy. Wcześniej tego pęknięcia nie było. Zauważyłabym, jak robiłam przegląd przed wizytą pana od obróbek, bo właśnie narożnikom okien się przyglądałam. Powstało już po łataniu przecieku na górze. Jest też pęknięcie i odpada tynk na drzwiami wejściowymi. I bardzo proszę o załatwienie sprawy rolety, rozumiem, że trzeba dopłacić za doprowadzenie nowych kabli, naprawdę. Ale chciałabym już wykończyć kuchnię, a ten kabel będzie pewnie szedł akurat tam, gdzie planuję położyć okładzinę i tapety. Bardzo Pana pozdrawiam w ten ponury dzień Z racji zerowej reakcji , napisałam do szefa firmy 8 Listopada 2017 - Witam Państwa, Pozwalam sobie napisać na ten adres bo email pana A.K. od dłuższego czasu nie odpowiada. W czym problem - od dłuższego czasu puchła podłoga pod oknem tarasowym. Panowie obejrzeli zaklinali się, że na pewno dlatego, że nie zamknęłam okna i zalało, albo nie domknęłam i podciekło. Z tym, że ja nie mam ogrodzenia i mam dwa psy, w tym jeden ślepy, drugi wściekły ,a to okno w ogóle otwierało się naprawdę z problemami , raz nawet wypadło i unikałam ruszania go jak diabeł święconej wody. Obecnie, po entej poprawce, okno działa tak jak powinno, no ale wtedy i nie działało i bałam się o psy i nie było otwierane. Nie miałam żadnej możliwości udowodnienia, że nie jestem wielbłądem, ale na szczęście w końcu przeciekło nad oknem i stało się jasne, dlaczego puchnie podłoga. Po załataniu - tymczasowym, jak zapewniał Pan Adam - puchnąć przestało. Dziura po naprawie przemokniętęj ściany została załatana w czerwcu/na początku lipca mniej więcej i pan łatający zapowiedział się na pomalowanie i poprawienie pęknięć w domu po sezonie grzewczym na sierpień. OK. Mamy listopad. W międzyczasie spuchła ściana przy parapecie w pokoju na górze, akurat w miejscu, gdzie woda mogłaby lecieć od owej nieszczęsnej obróbki. Być może dalej jest jakiś przeciek, a raczej na pewno, bo niby dlaczego wszędzie przy narożnikach okien widać pęknięcia skurczowe, a tam jest akurat bulwa? Nie mam pojęcia co się dzieje pod ociepleniem, ile naciekło wody i kiedy to w ogóle wyschnie , biorąc pod uwagę deszczowe lato, które było i zimny sezon, który nadchodzi. To jedna a raczej dwie sprawy - przeciek i nie poprawione po pierwszym sezonie pęknięcia. Odpowiedzi od wierchuszki nie dostałam, ani be ani me ani przepraszam, no ale pan A.K. został popędzony bo 9 listopada 2017 - przyszedł mail Dzień dobry, pani Ewo bardzo przepraszam za zwłokę . W przeciągu dwóch tygodni postaramy się wykonać naprawy tynków i rolety. Z poważaniem A.K. I cisza. Potem były liczne telefony, przyszedł nowy rok, ja się rozchorowałam bardzo poważnie i dostałam ustawowy zakaz denerwowania się czymkolwiek - wściekły, szalejący Basedov, czyli nadczynność tarczycy, łącznie z pobytem w szpitalu w stanie zagrożenia życia, potem umierał mój pies, w międzyczasie dzwoniłam, jak zebrałam siły, już, już panowie mieli przyjść, ale niestety jeden umarł. Firma prawie jak rodzina, wszyscy w żałobie. Ja głupia jestem, tego pana znałam i lubiłam to mnie zamknęło na jakiś czas. 18.02. 2019 - kolejny sms, zero odzewu, podobno nie mają nikogo do dachów i budują domy bez, tak zrozumiałam. W maju nie wytrzymałam, napuściłam męża. 10 maja 2019 Dzień dobry Panie Adamie, Zgodnie z naszymi ustaleniami z listopada 2017 r. czekamy na wykonanie prac: - Naprawa pękniętych tynków nad drzwiami; - Trwałe zabezpieczenie ryzalitów/występów nad oknami. Po przecieku i zalaniu podłogi w 2017 występy zostały zabezpieczone tylko prowizorycznie. Kiedy możemy się spodziewać wykonawcy? Zero odpowiedzi, mąż wykonał telefon, pan Adam uroczo go poinformował, że w zasadzie to on rzadko korzysta z maila. I cisza. Ostatni sms, mój z 28.07.2019 Bardzo panu dziękuję, obróbka puściła, zalewa mi dom. Dom z drewna i wełny mineralnej. I to by było na tyle. Pod rozwagę dla osób planujących budowę z firmą Domy i Domki/ Summarum.
  4. 1 point
    Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, że w artykule pisze, że to orientacyjny koszt. Mam wkleić moją umowę, gdzie jest kwota na jaką się umówiłem z firmą? :D Wcześniej w wątku pisałem, jakie koszty poniosłem... Ja rozumiem, że w gazecie napisali....ale tak ciężko pogodzić się z faktem, że można to zrobić taniej?!? A może fakturę wkleję? Tylko na fakturze jest pełna kwota,bez odliczenia dotacji z WFOŚ, znowu będą jakieś insynuacje....
  5. 1 point
    Nie wiem skąd te ceny bierzecie, ale mam przed sobą ofertę jednej firmy, sprzed miesiąca. Przykładowe zestawy 2 kW - 8 100 zł 3 kW - 11 700 zł 4 kW - 15 900 zł 5 kW - 19 900 zł 6 kW - 23 400 zł Cena z VAT 8% (montaż na dachu) Inverter jednofazowy, od około 4-5 kW może się opłacać wziąć trójfazowy, to kosztuje od 2 tys. Jak ktoś potrzebuje kredytować, to można się starać o pożyczkę z programu "Czyste powietrze" na preferencyjnych warunkach. Od tego odchodzi dotacja 5 tys. "Twój prąd". Od tego, co zostanie można jeszcze odpisać 18% z podstawy podatku (o ile tego nie zlikwidują przy dotacji "Twój prąd").
  6. 1 point
    Wymóg dla inwestora. Producent może sobie wyprodukować okna jakie chce ale inwestor musi zastosować tylko te które trzymają określone przepisami parametry. Zakaz wprowadzania do obrotu dotyczy np. kotłów o określonej klasie - ale nie wynika to z przepisów budowlanych (bo nie może z nich wynikać).
  7. 1 point
    A choćby współczynnik przenikania ciepła to co jest? Choć wspomniał o tym Olek to między innymi to miałem na myśli.
  8. 1 point
    Nie ma takich przepisów budowlanych, które warunkują wprowadzanie na rynek czegokolwiek - bezpośrednio.
  9. 0 points
    Nie wprowadzaj w błąd, bajbaga. Pomieszanie z poplątaniem. I piszesz to na forum, gdzie część ludzi nie ma pojęcia nt budownictwa, chcą się dowiedzieć czegoś - ty dezorientujesz! Mhtyl pisze o wymogach budowlanych, a ty o przepisach budowlanych. Czy chodzi stricte o przepisy budowlane? Chodzi o przepisy prawa dopuszczające do handlu towary do określonego zastosowania. Bo na podstawie takich są one dostępne! A jesli nie, to?: Znaczy, że teraz można bez kłopotu produkować płyty azbestowe i sprzedawać w składach budowlanych? Można produkować i sprzedawać chemię budowlaną która zagraża bezpośrednio życiu użytkownika po zastosowaniu - np rakotwórcze lakiery, farby, lepiki pod podłogę, kleje do tapet i paneli, lub trujące? Można produkować i sprzedawać stal np. budowlaną o zaniżonych parametrach wytrzymałości? I tak mogę wyliczać w nieskończoność. Wymóg dla inwestora. Producent może sobie wyprodukować okna jakie chce ale inwestor musi zastosować tylko te które trzymają określone przepisami parametry. Zakaz wprowadzania do obrotu dotyczy np. kotłów o określonej klasie - ale nie wynika to z przepisów budowlanych (bo nie może z nich wynikać). Bez sensu - przyczepiłeś się do Prawa budowlanego, jak rzep do ogona. Kompletny brak logiki. A chodzi o wymogi budowlane - nie wymogi prawne. Choć jedne i drugie są w zależności. Cała logika w tym, że inwestycja budowlana nie jest zależna tylko od prawa budowlanego, ale też od innych przepisów prawa! Jest synergia tych praw - często jedne wypływają z innych, sa zalezne - jak to w prawie. I tyle. Nie wiem po co zaciemniasz temat, chyba na złość - tylko wprowadzasz kociokwik myślowy. Aż dziwne u ciebie. Upór? A towary mają spełniać określone normy (też na podstawie przepisów prawa). Jeśli producent okien (lub czegoś innego) ma podwykonawców, to dając gwarancję na na dany typ i warunki jakie spełnia okna - musi je spełnić! Wpisuje zazwyczaj albo odpowiedzialność za wszystkie komponenty, czasami jedynie coś wyłącza do innych zastrzeżeń. Nie wydaje mi się, by coś takiego bylo przy oknach, więc producent odpowiada za całość - na podstawie przepisów prawa (i pewnie nie stricte budowlnego). Więc jeśli irracjonalnie założyć, że producent może produkować okna jakie chce (np. gadżet - wirtualne do wyświetlenia sobie na ścianie idę za tokiem irracjonalnego myślenia bajbagi) - to już sprzedać musi okno zgodne z normą i warunkami gwarancji oraz spełniające przepisy odpowiednie prawa i normy. I okno rzeczywiste musi je odpowiednio spełnić. Inaczej producent naraża sie na odpowiedzialność karną. Podobnie jak producent cegły, cementu, betonu, czy stali. Kotłow też. Natomiast dobiera się okna - (skoro o oknach) (inwestor, projektant) z uwzględnieniem prawa budowlanego (wielkość, ilość światła, izolacyjność, niepalność, itd). Na koniec zagadka dla bajbagi. Napisał tak: Inwestor kupił okno, oparł się o ramiak, ktory pękł i inwestor z oszkleniem wyleciał i się zabił. Sam sobie winny, że nie sprawdził parametrów - mogł dać okno do instytutu, żeby sprawdził parametry - bo inaczej nie mógł wiedzieć, czy "trzymają parametry" - jak pisze bajbaga? Czy producent winny, bo jego okna nie trzymają parametrów, nakreslonych przez normy?
This leaderboard is set to Warszawa/GMT+02:00
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Utwórz nowe...