Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Aktywni na Forum


Posty wysoko ocenione

Pokazuje posty z najwyższą reputacją od 15.04.2010

  1. 8 points
    Zima… Znowu zima…. I co i raz natykam się na posty, ze gdzieś pojawił się grzybek, pleśń, pizga chłodem z kratek, a powinno wywiewać… Może więc warto przypomnieć kilka prawd o wentylacji, która ma podstawowy wpływ na taki stan spraw, komfort i trwałość wznoszonych domów… . Hydrosfera - to jedna z geosfer. Inaczej, ogół wód na Ziemi. Wody podziemne, powierzchniowe wraz z rzekami, jeziorami, lodowcami, morzami i oceanami, a także parą wodną w powietrzu – to właśnie ta hydrosfera Fajnie! I co z tego? Tak się składa, że żyjemy w hydrosferze. Ten fakt ma zasadniczy wpływ na nasze życie. Choćby przez to, że również w hydrosferze budujemy od wieków nasze domy! Wilgoć otacza nas przez całe życie. Woda stanowi też lwią część masy naszego ciała… Wilgoć to popularne określenie na wodę zawartą w powietrzu w formie aerozolu lub pary, obecną w porach substancji porowatych lub na powierzchni ciał stałych w formie drobnych kropelek lub jednolitego, cienkiego filmu. Wilgoć w środowisku naturalnym występuje właściwie prawie wszędzie (oprócz obszarów pustynnych i polarnych), jest ona też nieodłączonym elementem wnętrz w których przebywają ludzie. Zawartość wilgoci w powietrzu nazywa się jego wilgotnością, którą podaje się zwykle w jednostkach względnych, przyjmując za 100% maksymalne stężenie pary wodnej, od którego zaczyna się w danych warunkach jej skraplanie. Zawartość wilgoci w powietrzu na terenie otwartym zależy bezpośrednio od warunków atmosferycznych (opady i temperatura) - przy temperaturze poniżej O°C wilgotność powietrza zawsze wynosi 0, gdyż cała para wodna w tym warunkach ulega wykropleniu. Zazwyczaj też wtedy leży nam pod nogami… To jest to takie białe… Radość dzieciaków – śnieg! Ludzie są generatorem wilgoci sami z siebie i ze względu na styl swojego życia . Oddychają, myją się, gotują, piorą.... Czasem im odbija i nawet kwiatki podlewają, rybki, psa lub kotka hodują... Lub dzieci… Czasem i po kilka sztuk! Zawartość wilgoci w powietrzu we wnętrzach zależy od kilku czynników: * od wilgotności powietrza na zewnątrz * od sposobu ogrzewania i wentylacji * od liczby osób przebywających w pomieszczeniu i rodzaju ich aktywności * od rodzaju powierzchni ścian, sufitu i podłogi - niektóre rodzaje powierzchni np: (cegła) wchłaniają lub wydzielają wilgoć. * od innych czynników takich jak źródła wilgoci (np: wspomniana gotująca się woda czy procesy technologiczne wydzielające lub pochłaniające wodę – malowanie, tynkowanie, inne). Wilgotność w pomieszczeniach gdzie na stałe przebywają ludzie, powinna mieścić się w zakresie od 40 do 60%. Wilgotność poniżej 40% powoduje u większości ludzi nieprzyjemne uczucie suchości w nosie i na ustach, ze względu na wysychanie błon śluzowych. Wilgotność powyżej 60% jest natomiast zwykle odbierana jako "duszność" czy "parność" i powoduje złe samopoczucie, związane głównie z trudnościami z odprowadzaniem nadmiaru wody przez skórę. Wielowiekowe doświadczenie pokazało, ze jedynie dobra wentylacja jest prostym i skutecznym sposobem na kontrolowanie wilgotności względnej w domu. Jak jest tej wilgotności tak od 40 do 55% to jest najlepiej.... A do tego byłoby dobrze, jakby temperatura wnętrz była tak z 20 do 23stC. Razem to się nazywa komfort klimatyczny - i tego właśnie potrzebujemy. Dopóki w trakcie rozwoju cywilizacyjnego ludzie byli nomadami, zbieraczami i wiecznie zmieniali miejsce pobytu w poszukiwaniu jedzenia – problemu nie było. Zaczął się, gdy się osiedlili i pobudowali sobie stałe schronienia. Zauważono, że czasem jest w domu dobrze a czasem nie. Metodą prób i błędów wypracowano takie zasady budowy domów, które pozwalały na coraz większy komfort życia. Prędko też zauważono dobrodziejstwo wentylacji wnętrz w tym dziele. Wiedza o tym jak budować dobrze, była i jest stale udoskonalana. W ujęciu historycznym – wypracowano kilka systemów wentylacji, czyli kontroli wilgotności wnętrz. Wentylacja naturalna: Stosowana jeszcze do niedawna! W zasadzie – tworzyła się sama, jak budowniczy nie przesadzał ze starannością swej pracy. Często nawet o niej nie myślał! Zaobserwowano, że problem nadmiaru wilgoci w domu pojawiał się w chłodnych porach roku. Wtedy, gdy lepiej było okna trzymać zamknięte, aby nie zmarznąć. Obieg powietrza był taki: Wszelkimi szczelinami w oknach, pod drzwiami i pomiędzy balami, z których zbudowany był dom sączyły się stróżki świeżego, zimnego, a po podgrzaniu – bardzo suchego powietrza. Stróżki te były tak nikłe, że nie były uciążliwe, mimo że liczne i bardzo chłodne. Były mocno rozproszone w całej kubaturze ogrzewanego pomieszczenia i zwykle była ich wystarczająca ilość. W pomieszczeniu był piec. To przez jego palenisko, bardzo „żarłoczne” jeżeli chodzi o powietrze we wnętrzach, a potem kanałem dymowym, opuszczała dom wspomniana wilgoć wraz ze spalinami, stale zastępowana ładunkiem „nowego” powietrza. Był i nawiew i wywiew. Działało. Nawet, jak mieszkańcy się nad problemem przesadnie nie głowili. Latem problem nie istniał, bo wszystkie okna były stale otwarte… Wentylacja „grawitacyjna” Pojawiła się, gdy przeważającym budulcem stał się kamień lub cegła. Domy stały się wystawniejsze, wygodniejsze, ale też znacznie bardziej szczelne!!! Już nie w każdym pomieszczeniu było palenisko. Często jeden piec kaflowy „obsługiwał” kilka pomieszczeń. Pojawiło się "centralne" ogrzewanie i paleniska z wnętrz zupełnie zniknęły! Zaczęto więc budować dedykowane kanały. Generalnie – dlatego, że z nawiewem nadal problemu nie było. Problemem stał się sposób wyrzucenia wilgotnego i ciepłego powietrza z wnętrz i rozwiązano go budując kanały dedykowane wyłącznie do tego celu. Starano się też zapanować nad ilością, tempem , wentylacji wstawiając w kratki regulowane szybry. Co starsi dobrze je z rodzinnych domów pamiętają… każdy chłopiec choć raz bawił się w młodości tym wiszącym sznurkiem czy łańcuszkiem „klapiąc” szybrem ile wlezie… chyba, że starszy brat go już wcześniej urwał… bo był pierwszy do tej zabawy… Dobre, szczęśliwe czasy młodości… gdy wszelka energia była tania…potrzeby niewielkie, ludzi mniej… domów mniej a lasów dużo… A drewno i powszechne i tanie! Budowano z tego, co pod nogami leżało. Z gliny (glinobitka), słomy i żerdzi (ściany plecione tynkowane gliną), bali, cegieł, kamienia…. Nawet i z betonu! (jak kto blisko rządu czy armii). A ponieważ WSZYSTKIE wymienione materiały bardzo dobrze pochłaniały, magazynowały i oddawały (odparowywały) wilgoć, to stanowiły duże odciążenie systemu wentylacyjnego. Powietrza do oddychania ZAWSZE wystarczało. BEZ ekstra specjalnych zabiegów! No – i stało się! Skok cywilizacyjny i technologiczny zrobił się tak duży, że ilość i rodzaj budulca na dom zaczęły zależeć bardziej od pomysłu niż zasobności portfela inwestora! Pościągano jakieś merbały czy bambusy z zamorskich krain, porobiono porotermy, betony komórkowe i inne „wynalazki”, które pozwalają dom wybudować w kilka tygodni! Folie szczelne wymyślono! Jakby mało było, to drzwi i okna zaczęły być tak szczelne, że nawet stróżka powietrza nie przejdzie! A jak przejdzie to REKLAMACJA!!! No i w efekcie ślicznie popsuto to, co tak ładnie i długo działało! – WENTYLACJĘ! Ale jak mawiał imć Zagłoba – est modus in rebus! Wymyślono sobie, że w tak szczelnych domach koniecznie trzeba zrobić w pełni kontrolowane - i nawiew i wywiew – i tak powstała wentylacja mechaniczna! Wentylacja mechaniczna, nawiewno wywiewna, zrównoważona. W bardzo szczelnych domach, najczęściej świetnie termoizolowanych bardzo mało lub wcale nienasiąkliwymi materiałami, wilgoć stała się dużym problemem! Ani ściany, ani podłogi ani strop – nie weźmie! A jak próbuje – to grzyby rosną! Trzeba więc budować cały system kanałów zaczynających się czerpnią umieszczoną poza zasięgiem rąk stojącego człowieka (bezpieczeństwo), ponad liśćmi i piaskiem miotanym wiatrem, ponad zaspami śniegu… Kanałów rozprowadzających świeże powietrze w potrzebnej ilości do pomieszczeń „suchych i czystych” takich jak sypialnie, gabinety, salony i jeszcze jeden system – kanałów wywiewnych zaczynających się w pomieszczeniach brudnych i mokrych, takich jak łazienki, wc, kuchnie, pralnie, garderoby… Wyrzutnia powinna być tak umieszczona, aby wywiewane powietrze nie wracało natychmiast przez czerpnię do wnętrza! Pomiędzy pomieszczeniami tworzą się naturalne ciągi dość jednoznacznie kierunkujące wilgoć i aromaty. Napęd całości powierzono technice! Zatrudniono sprawne i trwałe wentylatory, stale karmione energią elektryczną, dziś wszechobecną. To rozwiązanie pozwoliło też na zastosowanie filtrów powietrza i stało się dobrodziejstwem wszystkich alergików , uczuleniowców, dobijanych miesiącami i od wczesnej wiosny kwitnącymi trawami, zbożami czy jakimś innym zielskiem. Powstały też pochodne tego systemu. Wentylacja tylko nawiewna – wywiew realizowany każdą szczeliną.. Wentylacja tylko wywiewna – nawiew szczelinami, czy jak popadnie Czasem oszczędność, czasem potrzeba a czasem brak pomysłu…Błąd po prostu. Wprawdzie wentylacji naturalnej nikt już dziś nie buduje poza absolutnymi zapaleńcami czy specjalistami od archeologii praktycznej – to jednak w wielu ciągle zamieszkanych obiektach dalej ona istnieje i „ma się dobrze”, póki jej ktoś nie popsuje… A psują często, z upodobaniem, z uporem godnym lepszej sprawy! Wiedzą o tym bywalcy tematyki „Przebudowy i remonty”… Powtórzmy więc z czego ona się składa. Ze szczelin w oknach, szpar pod drzwiami, dziur wszelakich w ścianach.. Wnętrz grzanych dowolną metodą.. Kanału dymowego poprzedzonego paleniskiem. Szczelinki i dziury to nawiew. Nagminnie psuty nowymi i pięknymi oknami! Wnętrza to miejsce mieszania się tego co wilgotne z tym co suche, uśredniania temperatur.. Tego – nie psują skutecznie, poza czasem niegustownym doborem barw ścian czy fasonu mebli. Piec jako napęd wywiewu tego powietrza, ale i źródło upierdliwości, popiołu, pracy nad rozpalaniem, pilnowaniem i doglądaniem żywego ognie jest często eliminowany! I w taki właśnie sposób dobijane są stare domy…. Eliminując w nich dwa elementy wentylacji powoduje się, że wilgotność wnętrz skacze jak głupia! Latem jest dobrze, ale początek sezonu grzewczego to początek problemów, które ustają, cichną na okres następnego lata. Pojawiają się grzybki…zapachy…i szybko – syndrom chorego domu. Więc: Pogódźmy się z tym, że jak mamy wentylację naturalną – to Dom MUSI być dziurawy i MUSI tam być piec! Jeżeli te warunki są dla nas nie do zaakceptowania – budujmy lub kupmy inny dom! Z inną wentylacją! Może dodam, że często można spotkać w takich konstrukcjach wentylowaną podłogę. Wtedy dechy podłogi są pierwszym, wstępnym „ogrzewaczem” wpuszczanego powietrza. Szczeliny i dziury można znaleźć w podmurowaniu podwaliny. Takie kwadratowe. Na jedną cegłę… Tego też nie powinno się zaślepiać… Siatka na gryzonie! Nic więcej! A co mają zrobić Ci , którym spodobał się piękny i stary Dom? Ci, co zdecydowali się na przenosiny takowego? Ci, którym obmierzło siermiężne życie pańszczyźnianego chłopa wiedzione z konieczności w takiej konstrukcji? Jedynym wyjściem jest kompleksowa zmiana systemu wentylacyjnego! A jako, że ludziskom we łbach się miesza i dobrobyt im doskwiera, nowoczesności im się zachciewa, łazienek, podłogówek, szczelnych okien… - to od razu na WENTYLACJĘ MECHANICZNĄ! Koszt budowy nie powala a wiele można zrobić „tymi ręcami”. Dla typowych „wzrokowców” przygotowałem szkic instalacji powyżej opisanych, który może dokładniej pokaże o co tu chodzi, jakbym czego nie dopisał. I tak: Wentylacja naturalna, wymagająca paleniska na salonach…. Wentylacja grawitacyjna we wnętrzach pozbawionych pieców…. Najczęstszy, nagminny sposób psucia wentylacji!!! JA nie wiem JAK to miałoby działać! A sporo się „tego” buduje…. A jak już ktoś sobie „to” zbudował i pizga mu chłodem ze wszystkich kratek – to da się to naprawić wiertarką i sporym wiertłem! Będzie mu pizgało z okolicy okien. I TAK BYĆ POWINNO! Tworząc ten swoisty „traktat o wentylacji” staram się w zborny sposób przedstawić jaki wpływ ma budujący na sposób działania tego systemu. O wentylacji mechanicznej też będzie… Patrząc na powyższe bazgroły można zauważyć (w naturze też się tak dzieje – to nie są MOJE wymysły!), że kierunek cyrkulacji powietrza zawsze jest OD źródła ciepła do przeciwległej ściany. Przy piecach DO okna a przy kaloryferach OD okna. To wynika z umiejscowienia źródła ciepła i faktu, że idealne termoizolacje nie istnieją. Ściany tracą ciepło. Wolniej lub szybciej , ale – zawsze. Napędem tego typu wentylacji ZAWSZE jest różnica gęstości/wagi powietrza zimnego i ciepłego. Powstająca siła wyporu napiera na obłok powietrza ciepłego/lżejszego, a ono samo szuka sobie „drogi ucieczki”. Szuka gdzieś wysoko. Pod sufitem. Tam też umieszcza się te kratki wentylacyjne. Żeby życie było tak proste jak te moje bazgroły!!! Ech… Nie jest tak… Są też pomieszczenia „specjalne” także wymagające wentylacji. To kotłownie, kuchnie z palnikami gazowymi… inne pomieszczenia, gdzie są spalane paliwa. Choćby salon z kominkiem! Żeby sobie ktoś krzywdy nie zrobił przy realizacji swych marzeń (budowie domu) to upierdliwiec, mąciciel i prawodawca (w jednym) w wielu punktach norm i przepisów NAKAZAŁ budowanie konkretnych mechanizmów wentylacji w konkretnych przypadkach. To forum wyraźnie pokazuje, że nie wszystko jest jasne, jak się czyta te przepisy. Padają pytania o ich interpretację od technicznych po estetyczne. Pojawiają się tajemnicze „zetki”, odległości kratek od sufitu, od podłogi, jakieś nawiewy podpodłogowo-kominkowe… Powstają wątpliwości – psuje to czy poprawia? Robić? Nie robić? ODBIORĄ? Przepisów tu przytaczać nie chcę. Są dostępne. Każdy może w 5 minut je dopaść w sieci… Dotyczą WSZYSTKICH DOMÓW JEDNOCZEŚNIE. Ale my budujemy TEN dom… Trzeba z nich wyłuskać więc tę część, która dotyczy TEGO domu. Samemu… Kluczem jest tu wybrane źródło ciepła. Konkretniej – rodzaj nośnika tego ciepła i sposób jego uwalniania. Najmniej problemów (wentylacyjnych!!!) jest z grzaniem prądem. Nie pobiera tlenu z wnętrz. Trzeba zadbać o poprawną wymianę powietrza i właściwe bilansowanie wilgotności względnej. Szyberek na kratce w znakomitej większości przypadków dobrze spełnia tę rolę. Podobnie jest przy CO czy podłogówce. Też nie wymaga dostawy tlenu z wnętrz. Ale jak zaczniemy rozważać co się dzieje we wnętrzach z kominkiem to już zaczyna się jazda! Jakaś rura z powietrzem? Którędy? Jaka średnica? Gdzie ona powinna się kończyć? Gdzie zaczynać? Czemu? Spróbujmy to jakoś usystematyzować. Ognisko, które sobie przenieśliśmy do domu (salonu) jest paleniskiem stałopalnym. Jest dość trudno sterowalne. Raz rozpędzone zatrzymuje się bardzo wolno. Uruchamiając proces spalania (utleniania paliwa) mamy wprawdzie jakiś niewielki wpływ na jego tempo poprzez regulację ilości dostarczanego do spalania powietrza, ale stały dopływ W KAŻDEJ ŻĄDANEJ przez palenisko ilości MUSI BYĆ! Realizuje się to przez doprowadzenie go wprost z zewnątrz rurą, najczęściej centralnie pod planowany wkład kominkowy. Średnica tej rury zazwyczaj wynosi 110 mm. To taka szara i TANIA rura. Lepsza wydaje się rura pomarańczowa fi 160 – ale jest kilkakrotnie droższa, a takich dużych, tanich i szarych nie robią! Te szare są więc z… no, nazwijmy to oszczędnością, czy szukaniem rezerw…. Przeciętny dobrze rozpalony kominek „konsumuje” do około 500m3 powietrza na każdą godzinę palenia w nim. Konkretnie – tlenu zawartego w takiej jego ilości. Ten tlen trzeba doprowadzić zabudowanym przekrojem wspomnianej rury. Na dobę jest tego z 12000m3. To taki słupek wysokości 333 metrów dla podłogi salonowej 6 x 6 m. Niemały! A jaka jest kubatura Waszego domu? A SALONU? Wyobraźmy sobie jaka mogłaby być temperatura w tym pomieszczeniu, gdybyśmy wymieniali w nim całą zawartość powietrza z 5-6 razy na godzinę? Tak jeden raz na każde 10 minut palenia w kominku? I to wymieniali na to rześkie, to zewnętrzne o temperaturze -20stC! DLATEGO właśnie trzeba skrócić drogę, jaką pokonuje ta zimna struga. Dlatego doprowadzamy powietrze wprost pod wkład kominkowy. Są też i takie kominki, które maja dedykowane połączenie z tą rurą, aby nie dopuścić do nadmiernego wychładzania wnętrz, w których ten kominek stoi. Powinien grzać, a nie tylko spalać pniaki! Pomysł zbudowania zwykłej „zetki” – dziury w ścianie zewnętrznej salonu, nie jest więc najszczęśliwszy co, jak myślę, pokazałem. Zakończenie tej rury od strony dworu powinno być tak zrobione, aby w największe nawet śnieżyce nie została ona zamknięta nawiewanym śniegiem i tworzącymi się zaspami. Ze względu na śmieci, liście jesienne i gryzonie dobrze jest osłonić wlot dodatkowo siatką. Głębokość ułożenia jej pod chudziakiem dla wentylacji znaczenia nie ma. Wielu budujących wylicza, jakie straty ciepła i ile ich powstaje, gdy jest tuż pod parkietem. Przy intensywnym paleniu to naprawdę zimna rura. Przeciętnie stosowana warstwa ocieplenia podpodłogowego eliminuje jednak jej wpływ na temperaturę podłogi. Był kiedyś taki temat, cos w rodzaju „ Aby nie budzić głębszych uczuć – jaką macie średnicę rury pod kominek?” Padały odpowiedzi od 2cm do 2m!!! (oczywiste pomyłki , literówki) Do łez rozbawił mnie komentarz jednego z forumowiczów, że jedna z podanych średnic budzi litość a druga – przerażenie! A powinno być 110 do 160! Milimetrów! (tak napisał). Dobrze jest też zastanowić się nad postawieniem gdzieś na ścianie w pomieszczeniu z paleniskiem stałopalnym czujnika „cichego zabójcy” – czadu! (na wysokości oczu). Alarmy dziś budują już wszyscy. Taki czujnik jest autonomiczny, bateryjny, ale można go też wpiąć do systemu alarmowego (z powiadomieniem). Opowiadania – a po co? MNIE się to nie zdarzy! – Statystycznie są „prawie prawdziwe”. Tylko co będzie, jak się kiedyś, jakoś załapiemy na ten procent „któremu się zdarzyło”? Albo łebki zostawione same w domu ”na chwilkę”, które wpadły na pomysł odpalenia kominka? Przesadzam? Może, ale… OTWARTY kominek WCALE z tej podpodłogowej rury nie korzysta!!! Bierze powietrze wprost z wnętrza! I o tym też trzeba wiedzieć i pamiętać! Taka jest fizyka procesu palenia ogniska! Dwa słowa o kratkach, które nawiewają zamiast wywiewać… Temat często tu drążony. Szczególnie popularny przy starcie sezonu grzewczego. Sam kilkukrotnie wraz z forumowiczami „tropiłem” przyczyny takiego stanu. Kluczem jest dokładne przeanalizowanie przypadku „zepsutej wentylacji grawitacyjnej” Jeżeli zostanie zbudowane bardzo szczelne pudełko, z którego pod sufitami pomieszczeń wyprowadzono kilka kanałów wentylacyjnych. Jeżeli jeszcze takie pudełko ktoś grzeje kominkiem czy piecem gazowym, to w przypadku nie zapewnienia odpowiedniej ilości powietrza dla tego paleniska metodą DEDYKOWANĄ (i wymaganą odpowiednimi przepisami). Jeżeli zostanie to rozwiązane metodą budzącą litość (wlot rzędu 2cm), to palenisko „samo zadba o swoje potrzeby”! Uwalnianie kilowatów mocy (moc pieca!, paleniska!) MUSI pożerać dziesiątki czy setki metrów sześciennych powietrza!!! Często takie gazowe piece są wieszane w łazienkach. Nagle okazuje się, że to pomieszczenie staje się LODOWNIĄ!!! I jak się tam obnażyć!!! Mrówy galopują tabunami po grzbiecie na samą myśl! WSZYSTKO się marszczy! No to… ZATYKA SIĘ TAM każdą szparę!!! Pozornie jest lepiej, bo można się jakoś umyć czy wykąpać, tylko nagle pieruńsko zaczyna pizgać chłodem z różnych kratek po pokojach! Rano z jednej, po południu z innej, czasem ze wszystkich naraz, a bywa i tak, że któraś nawet wywiewa. Są też kapryśne. Nawiewają lub wywiewają jak im się podoba! A do tego „spłakane” okna, bywa, ze za szafą jaką cosik mechatego na ścianie wyrasta… Potem lecą rady : roud’apem go czy domestosem lepiej?... W takim przypadku pomaga gromnica i myślenie! Sama wiara i modlitwa to za mało. Załączamy myślenie, zapalamy jaką gromnicę i pętamy się po domu stając w drzwiach pomieszczeń. Podnosimy i opuszczamy tę zapaloną gromnicę obserwując wychylanie się płomienia. Tropimy obieg powietrza we wnętrzach tym NAPRAWDĘ czułym wskaźnikiem. Patrzymy skąd się bierze nawiew, jak jest intensywny, a gdzie jest wywiew i jak bardzo mocny. Testujemy też kratki wentylacyjne przez zbliżenie do nich płomienia gromnicy. Zapalniczek jednorazowych nie polecam do tego eksperymentu, bo naprawdę przy jego prowadzeniu okazuje się, że są „jednorazowe”. Trzeba by ich mieć wiadro!!! Niewierni niech sprawdzą sami!!! Prędzej czy później dojdziemy do jedynie możliwego wytłumaczenia tego zjawiska, podobnego jak na nabazgranym widoczku poniżej. Co z tym zrobić? Naprawić…wiertarką i dużym wiertłem!!! Przebudować system wentylacji… Ale to już nie zawsze jest łatwe w rozpoczętym sezonie grzewczym! O cudach wentylacyjno – kominowych słów parę… Czyli – przyducha! Czasem, bardzo bardzo rzadko zdarza się tak, że pomimo poprawnie zbudowanego systemu wentylacji czy komina dymowego, wnętrza zaczynają przypominać wędzarnię swym zapachem a z kratek wieje zamiast wywiewać! Dziwne! Nie powinno! Zwykle jest dobrze! Co się stało? Ano, objawiła się przyducha! W znakomitej większości forumowicze słyszeli o termicznych, atmosferycznych prądach wstępujących i zstępujących. To te, na których latają szybowce (i wiele ptaszysk ). Zdarzają się też turbulencje w atmosferze…. Taaa… Tyle, że o turbulencjach to są filmy w TV. Najczęściej z jakim samolotem i bohaterem… Domy nie latają… Ale czy nigdy nie widzieliście jak dymy z kominów ścielą się po trawnikach? Jeżeli obszar silnie zstępującego powietrza trafi nad nasz komin – to przy słabym ciągu spowoduje zadymienie wnętrz! I wtedy też nawiewa z wentylacyjnych kratek wywiewnych! Na całe szczęście nie są to zjawiska nagminne na danym terenie. Występują to tu to tam. Po prostu – czasem i nam „się trafi”. Co robić? Nie wiem. Przeczekać, a jak duszno, to okno otworzyć! Na takie zdarzenia wpływu nie mamy. To domena Matki Natury! Bywa jednak i tak, że sam komin został źle wybudowany i takie cuda stają się naszą codziennością! Na czym polega ten błąd jaki, popełniono? Zaniedbano dopilnowania stosownych norm! Za niski komin, lub komin w „złej” odległości od kalenicy powoduje, że przy wiatrach wiejących z jakiegoś szczególnego kierunku tworzą się nad dachem zawirowania powietrza. Czasem bardzo silne, zawsze zależne od tego jak mocno wieje. Może się tak zdarzyć, że te zawirowania nawiewają powietrze wprost w kanały wentylacji (gorzej - jak w dymowe!!!) i nie pozwalają na poprawną pracę tych ciągów. Może ten rysunek coś wyjaśni…. Nie mam daru do kreski… Ten problem jest znany od dawna . Są sposoby wyliczania dla każdego dachu gdzie powinien stać i jaki wysoki powinien być komin. To „chleb powszechny’ projektantów i konstruktorów. Ale, czasem taki błąd się trafia… A że się trafia, to warto wiedzieć o co chodzi… O wyższości jednej kratki nad drugą słów parę… Kilkukrotnie dywagowaliśmy nad miejscem, wysokością umieszczania kratki wentylacyjnej. Tajemnica zależności odległości kratki od sufitu czy podłogi kryje się w słowie „wadium” rozumianym tu nie jako kwota zastawna, tylko jako odpowiednik „mieszaniny piorunującej”. Tam, gdzie jako paliwo do kuchenek gazowych stosowany jest gaz ziemny, metan, tam kratki wentylacyjne przysuwa się do samego sufitu. To nie pozwala na powstanie „odwróconej wanny” wypełnionej mieszaniną gazu z nieszczelnej rury (czy zgasłego palnika, zalanego wodą z czajnika) i powietrza pod sufitem pomieszczenia – czyli wspomnianego wadium. Ta przestrzeń powinna mieć na tyle małą pojemność, aby zapalenie się w niej tej mieszaniny nie powodowało zniszczeń, wydmuchnięcia szyb czy urazów u mieszkańców. Metan jest gazem lekkim. Lżejszym od powietrza i gromadzi się pod sufitem. Należy tak te kratki osadzać, aby NIE MIAŁ GDZIE się gromadzić, a natychmiast ulatywał kanałem wentylacyjnym. Zupełnie odwrotnie jest, gdy używamy gazu propan-butan lub propanu. Te gazy są cięższe od powietrza i ulatując z rozszczelnionych instalacji „ścielą się” po podłodze. Wtedy kratka powinna być przy podłodze! Powinna prowadzić na zewnątrz „w dół” i nie mieć żadnego „syfonu” po drodze. Z tymi dylematami można spotkać się w kuchniach , ale i w kotłowniach I tu i tam używa się gazu. Może te dwa szkice coś rozjaśnią… Ciekawie zaczyna się robić, jak zamienimy kocioł gazowy z zamkniętą komorą na stałopalny. O ile rozumiem CO robi wtedy kratka w drzwiach (ścianie obok nich) – jest to nawiew powietrza do spalania, to kompletnie nie rozumiem przeznaczenia kratki pod sufitem! Wywiew? CZEGO? Ale to nagminnie spotykana konstrukcja! Jak mi wielokrotnie mówiono – WYMAGANA przez kominiarzy! Z wszelkich powyższych rozważań, myślę, że łatwo jest wydedukować jaka jest ta wentylacja naturalnie grawitacyjna. Zazwyczaj – kapryśna! Silnie zależy od „napędu”, którym jest źródło ciepła. Pojawia się w sezonie grzewczym i w szczególnie trudnych dla nas chwilach, gdy temperatury za oknem ekstremalnie nisko opadają, okazuje swą moc, doprowadzając i do kilkunastu wymian kubatury na godzinę!!! Drenuje nasze portfele, zaciera ośki liczników energii i znika na lato na antypodach (bo Oni tam mają zimę! ). Czy jednak jest aż tak zła? Nie wiem, ale jak są „lepsze” od niej – to może czuć się „gorsza”. Prosto ją się buduje, ale i zepsuć ją można prosto! Trudno na nią wpływać, regulować ją. Kilka kominów wentylacyjnych to cała „banda szybrów”, zwykle zarośniętych kurzem i WCALE nie regulowanych z chwili na chwilę, tylko zatykanych czym popadnie w ostre mrozy. Kominy tej wentylacji są ulubionym miejscem przebywania lokalnych ptaszysk. Ciepło im tam… Na łeb się nie leje i jest gdzie wyrzucić to, czego się nie dogryzło, a znalazło na pobliskim śmietniku… Bywa, ze jakiś niedowarzony ptasi młokos sobie gniazdo w takim kanale chce zakładać… Tylko ze trzy razy dziobem w tę kratkę plastikową walnąć – i już można zacząć budowanie… Kilka razy sam, osobiście, z komina wentylacyjnego wywaliłem kilka wiader gruzu, gnatów ogryzionych, gałązek i … guana! Instaluję alarmy i kamery całe lata i bywa, ze i ja chcę z takiego kanału skorzystać…żeby sobie jaki kabelek przepuścić….z „A” do „B”… Może są i tacy, co raz do roku czyszczą wszystkie kanały, ale ja – nie spotkałem! Nie spotkałem też takich, coby je szorowali!!! A to podstawowy argument w wielu dyskusjach o kanałach wentylacji mechanicznej!!! Podsumowując tę część rozważań… Atrybutem nieodłącznym wentylacji naturalnej jest piec we wnętrzu. Zastąpienie go jakimkolwiek innym sposobem ogrzewania wymusza budowę dedykowanych kanałów wentylacyjnych. Zazwyczaj działa za słabo lub za mocno, a czasem wogóle nie działa! Ma kontrolować wilgotność względną, mieszaninę piorunującą mogącą powstać tu czy tam, dostarczać tlenu do palenisk… Ma dużo obowiązków… Ale…. Ma tę zaletę, że tak jak piec stałopalny – pracuje bez prądu!!! I właśnie ten fakt powoduje, ze jest do niego przypisana jak chłop pańszczyźniany do ziemi!!! Przepisy stanowią, że nie ma pieca stałopalnego bez wentylacji grawitacyjnej/naturalnej! Dlatego też wiele kotłowni ma uszczelkowe drzwi. Stanowią pomieszczenie wentylowane indywidualnie. Inaczej, jak reszta domu. O wentylacji naturalnej – było. O wentylacji grawitacyjnej – było. O kominku – było. O psuciu wentylacji i jej naprawianiu wiertarką – było. O wyższości kratki jednej nad drugą – było. To nadszedł czas na wentylacje wymuszone… Wymuszanie kojarzy się tak jakoś negatywnie, niemiło… Ale w tym wypadku chodzi o podejście bardziej fizykalne. O zamierzone powodowanie ruchu powietrza generowaniem kontrolowanej różnicy ciśnień na wlocie i wylocie kanału wentylacyjnego przez zastosowanie wentylatora. Urządzenia specjalnie zaprojektowanego i wykonanego do tego zadania. To on zmusza powietrze do przemieszczania się z miejsca na miejsce – ale nie „za darmo”! Trzeba go „karmić” energią elektryczną aby to wykonywał. 1m3 powietrza ma masę około 1,2kg. Powietrze, będące płynem (Nie cieczą!!! Nie mylić!!) podlega „prawu przepływów”. Ma też lepkość, co znaczy, ze klei się do ścianek kanałów, którymi jest przepychane z miejsca na miejsce. O tych właściwościach musimy pamiętać tworząc systemy jego przesyłania, które łatwe nie jest, jak pokazało wielokrotnie doświadczenie. W obecnie budowanych domach stosowane są bardzo dobre materiały i technologie. ZA DOBRE wręcz! Okna są szczelne, wielokomorowe, często z uszczelką wielokrotną. Drzwi wejściowe - tak samo. O ścianach chyba wspominać nie trzeba. Na tyle mało „oddychają” że w procesie wentylowania wnętrz udziału nie wezmą… Ba! Nawet z parą wodną sobie nie poradzą same, bo dodatkowo opatulane styropianem, który nie toleruje wody, wkładu w proces nie wnoszą! Terrivy, monolity, filigrany, płyty kanałowe itp. rozwiązania uszczelniają dom od góry. Powstaje więc wcześniej już rysowane termoizolowane pudełko! Tępi się zaciekle każdą możliwość pojawienia się stróżki powietrza przedostającej się z zewnątrz, nie bacząc na fakt, że JEST I BYŁA ona istotą wentylacji naturalnej/grawitacyjnej. Wynika z tego – że zajadle tępi się ten system wentylacji! Ponieważ jednak wentylacja miejsc stałego przebywania ludzi JEST KONIECZNA (co było już tu omawiane) i bezdyskusyjna, to pozostaje jako jedyne rozwiązanie zebranie tych potrzebnych drobnych stróżek nawiewanych w jedną, dużą, i kontrolowane wprowadzenie jej do wnętrz. Ta dziura w ścianie, którą się to wykonuje, to CZERPNIA naścienna (lub dachowa, bo bywa). Przez nią POBIERAMY 100% potrzebnego do wentylacji powietrza. Specjalizowaną do przesyłania powietrza rurą (kanałem, lutnią) doprowadzamy tę strugę do napędu całego systemu – obudowanego wentylatora. To on (jak wspominałem) karmiony prądem wymusza ruch strugi wewnątrz kanałów. Za tym wentylatorem kanały rozdziela się (bo tak jest lepiej) i podzielone stróżki rozprowadza się we WŁAŚCIWE miejsca bryły domu. Tam się je „uwalnia” zabudowując na końcówce kanału anemostat – taką „kratkę”, często o regulowanym polu przekroju szczeliny wylotowej. „Uwolnione powietrze” rozpływa się po zakamarkach wnętrz i stale miesza z tym, które już tam wcześniej było. Uśrednia się w tym procesie temperatura i wilgotność wnętrz. NIE ZAWSZE jest to „sumowanie wprost”. Niech nas nie mylą wskazania termometru! Stale we wnętrzach zachodzi bowiem proces przemiany wody w parę, parowanie, a to właśnie ten proces pochłania kolosalne ilości energii! W efekcie rośnie wilgotność względna powietrza we wnętrzach – i rośnie problem, z którym się tu borykamy! We WŁAŚCIWIE dobranych miejscach bryły domu zabudowujemy wiec wiele kolejnych anemostatów, które kanałami łączymy w system wywiewny. Wąskie rury zbiegają się w coraz grubsze (no, tak być powinno!), do momentu aż połączą się wszystkie. Tę zbiorczą i najgrubszą rurę doprowadzamy do następnego wentylatora i nim kierujemy tak zebraną strugę wywiewu do drugiej , dużej dziury w bryle domu – WYRZUTNI (ściennej czy dachowej). Zasadniczo – proste, logiczne, wykonalne… tańsze… Zamiana masywnych i NIC TU nie dających, kosztownych w budowie i kłopotliwych w utrzymaniu, kominów wentylacyjnych na lekkie (często aluminiowe) trwałe i tanie kanały powinna świadczyć raczej na korzyść TEGO rozwiązania! I technicznie i cenowo! Tak nie jest! Czemu? Nie wiem! Atawizm? Może, po prostu, nie wszyscy od tej samej małpy pochodzimy…. Tak zbudowany system wentylacyjny MOŻNA I TRZEBA wyposażyć w możliwość regulowania prędkości obrotowej wentylatorów. Ten zabieg pozwala na sterowanie wydajnością systemu. Na kontrolowanie ILOŚCI powietrza przepływającego naszymi kanałami na godzinę, na dzień, tydzień, miesiąc, rok…. No, stale! A ponieważ z samej istoty tego rozwiązania wynika, ze JEST takie miejsce, gdzie przepływa CAŁE nawiewane powietrze i JEST inne miejsce, gdzie przepływa CAŁE wywiewane – to MOŻNA w tych punktach instalacji założyć FILTRY POWIETRZA! Uzyskujemy nową jakość! Filtrowane z kurzu, co większych pyłków i alergenów, much i liści powietrze, którym napełniamy wnętrza! Balsam na rany! „Stary” system wentylacji tego nie oferował! Komfort rośnie! Do Administratora tego forum: Wymieniamy tu doświadczenia. Kilka następnych zdań ma na celu pokazanie moich doświadczeń, a nie kryptoreklamę! Średni koszt zakupu kanałów do domu o kubaturze rzędu 500m3 „na ladzie” w hurtowni mieści się zwykle w przedziale od 2500 do 3500zł. To wynika z potrzebnej ich ilości. (mamy rok 2010). Koszt wentylatorów + układu ich sterowania to wydatek rzędu 1800zł. W zależności od typu, modelu, wielkości, marki…. Czerpnia i wyrzutnia, będące zwykle elementem wystroju , są najczęściej indywidualnie dorabiane przez blacharza-rynniarza w cenach negocjowanych. (około 200zł sztuka). KAŻDY może to sam sprawdzić! Cała reszta to praca i myśl techniczna (projekt). MOŻNA „tymi ręcami” i własną głową, bo nie święci garnki lepią! Opisany powyżej system, to system wentylacji wymuszonej nawiewno – wywiewnej, ZRÓWNOWAŻONEJ. Zdarza się jednak, że budowane są systemy „niepełne”. Choćby w trakcie termomodernizacji co starszych budynków. Czasem też z przyczyn niejasnych, nieodgadnionych. Tylko nawiewne. Tylko wywiewne. Zazwyczaj oferują one spodziewany, oczekiwany ruch powietrza oraz efekty uboczne. System nawiewny jest systemem nadciśnieniowym. Powoduje, że w szczelnym domu wytwarzane jest subtelne nadciśnienie względem zewnętrza, a to z kolei generuje efekt „wypychania” z wnętrz nadmiarów powietrza każdą istniejącą szczelinką. Nie tylko istniejącymi kanałami „starej” wentylacji grawitacyjnej. Bywa, że wtłacza się w ten sposób wilgotne powietrze jakimiś szczelinkami z wnętrz w warstwy świeżo dołożonego ocieplenia. Tam styka się ono z zimnymi fragmentami ścian, kolejnymi coraz zimniejszymi warstwami ocieplenia, i wykrapla się z niego unoszona wilgoć, bo przekroczony zostaje „punkt rosy”. Nieszczęście gotowe, bo proces ten jest CIĄGŁY z założenia! Wata mineralna (Wiem! Sprzedawcy mówią na „to” wełna ) „naciąga” wodą i wszystkie jej cudowne parametry „padają na pysk”! Jak jest styropian, to sytuacja jest podobna. Co prawda, styropian wody „nie bierze, ale mury – tak! Te mury biorą wodę w obu opisanych sytuacjach! W tajemniczych okolicznościach znikają z naszego konta pieniądze, powstaje, trwa i zanika bałagan w domu i wokół niego a oszczędności się NIE POJAWIAJĄ!!! A konkretniej – pojawiają na chwilkę i trwale znikają jak sen jaki złoty! Bywa, że jest GORZEJ! STRATY w porównaniu z okresami poprzednimi zaczynają się pojawiać!!! Czysta rozpacz! A miało być tak pięknie… A mówili „że tak się teraz, panie, robi!” A jak się już kompletnie źle złoży, to uchylenie tego bagna naściennego przykrytego jakim sajdingiem uwalnia niezapomniane aromaty i całe kolonie grzybów! Pewny zawał! Co więc robić, aby do takiej sytuacji nie doszło, jak już mamy tę TYLKO NAWIEWNĄ wentylację? MUSIMY zadbać o jak najpełniejszą hermetyzację ścian! Powinny zachowywać się dla pary wodnej jak gumowe, szklane czy blaszane! Nie puścić ANI GRAMA! PEŁNA PAROIZOLACJA OD WEWNĄTRZ! Jak? Jest wiele sposobów! Jaka chałupa – taki sposób! Ale „oddychające ściany” w takim domu to katastrofa! Po godzinie obserwacji - skutków tego procesu się nie zauważy. Wychodzą po kilku sezonach. Już starożytni mawiali, że żarna Zeusa wolno mielą… To CO? NIE ROBIĆ?!!! Jak trzeba, bo się nie da inaczej – to robić! WENTYLACJA BYĆ MUSI! Robić „z głową”. WIEDZIEĆ co się robi…. I …myśleć! To nie boli! A CO WOLNO, jak się ma już TAKI system? Generalnie – WSZYSTKO! Można filtrować nawiewane powietrze – bo jest jak! Można mieć kominek – bo system jest nadciśnieniowy i pozwala na palenisko stałopalne. Można mieć kuchenkę gazową – z powodów jak wyżej… TU przepisy i normy nie zabraniają… Dla odmiany, system tylko wywiewny, bezsprzecznie łatwiejszy technicznie do zbudowania przez proste umieszczenie w „starych kanałach” wentylacyjnych jakichś wentylatorów, jest systemem podciśnieniowym! Jego uruchomienie powoduje, że w szczelnym domu wytwarzane jest subtelne podciśnienie względem zewnętrza, a to z kolei generuje efekt „zasysania” z zewnątrz niedoborów powietrza KAŻDĄ istniejącą szczelinką! Raczej dosusza niż nawadnia wszelkie termoizolacje nałożone na ściany, ale… Nie pozwala na filtrację powietrza nawiewanego. Zaciąga stale wszelki pył, co obrazują brudne smugi przy oknach i wszelkich szczelinkach. Eliminuje z naszego domu takie pomysły jak kominek czy gazowa kuchenka. Eliminuje WSZELKIE urządzenia korzystające z powietrza wnętrz i uwalniające efekty swego działania (spaliny), które zwykle usuwa się grawitacyjnie. Skazuje nas na prąd lub ciepło centralne (miejskie). Zaleta? Wada? Jak zwykle! Jak- gdzie i jak – kiedy! Nie ma reguły! Nie ma dwóch takich samych domów! Są tylko podobne! ROBIĆ CZY NIE? Jak wyżej! Było! MYŚLEĆ! Zanim zakopiemy się w głębokich rozważaniach nad wentylacyjną „kanałologią” warto chyba zastanowić się nad jeszcze jednym aspektem tego przedsięwzięcia, jakim jest tworzenie komfortu klimatycznego wnętrz… Czym więc jest ten „komfort klimatyczny”? Bo, że jest to to, do czego zmierzamy, co jest nam potrzebne – to już ustaliliśmy! To znaczy – CO to jest? Czy my jeszcze pamiętamy dokąd idziemy? A przecież akurat ON (ten komfort) jest celem głównym WSZYSTKICH budujących i to niezależnie od technologii, czasu trwania budowy, jej lokalizacji, rodzaju przyjętych rozwiązań technicznych czy technologicznych, sposobu grzania, wentylowania, chłodzenia…. Proponuję tu eksperyment! Spróbujcie przy pomocy dowolnej wyszukiwarki znaleźć w sieci jego definicję!!! I co? NIE MA?!!!:lol: A co jest? A jest naprawdę bardzo wielu oferujących go! Oczywiście – za WASZE pieniążki! W wielu bardzo przekonujących słowach opowiadają JAK Wam go zapewnią!!! Spróbujmy więc może sobie sami taką definicję podać…. Tyle różnych rzeczy człowiek "tymi ręcami" już stworzył... Ja też coś zaproponuję… Adam M. Istnieje w obiegu określenie „warunki normalne”. To takie warunki, jakie znamy wszyscy i w których najlepiej egzystujemy. W przełożeniu na parametry fizyczne to określenie definiuje miejsce, gdzie jest 20stC i ciśnienie 1 atmosfery. Czyli 20stC „na poziomie morza”. Wcale nie trudne do pojęcia! Jak wzbogacimy to określenie o wilgotność względną około 50% - to otrzymamy „komfort klimatyczny”. No, prawie otrzymamy, bo co poniektóry upierdliwiec jeszcze będzie się czepiał stopnia zapylenia czy składu jonowego…. I trochę miałby rację… Czyli: Jeżeli stworzymy takie miejsce, w którym będzie około 20stC, niski poziom zapylenia, wilgotność względna będzie około 50% i skład jonowy powietrza będzie zbliżony do tego na łące czy w pobliskim lasku – to stworzymy miejsce w którym WYRAŹNIE odczujemy KOMFORT KLIMATYCZNY. Bo ten komfort to odczucie! To jest to, co MY odczuwamy. A że ludziska różne som, to jednym trzeba 18 stC a innym 23. Różnice subtelne. Wentylacja, ogrzewanie czy chłodzenie i filtrowanie powietrza zrobione poprawnie, mogą takie warunki we wnętrzach domów utrzymywać. A jeszcze jakby tak nie kosztowało to bajońskich sum i w budowie i bieżącej eksploatacji… No i o tym właśnie jest całe to forum! A ten wątek - o wentylacji, która jest istotną częścią tego zagadnienia. O hodowli grzybów i mikrym życiu słów parę…. Wcale nie tak dawno, bo około 100 lat temu, najtęższe autorytety nauki uważały, że pchły (na przykład) lęgną się masowo, jak kto nasika w kupę trocin! Różne ( z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy) bzdury powszechnie uważane były za pewniki! Dopiero wtedy, gdy wspaniały człowiek i tęgi umysł – Ludwik Pasteur zabrał się za ten problem, wiedza PRAWDZIWA, potwierdzalna praktyką, zaczęła dominować w tej dziedzinie. W toku swych badań wykazał on, że tylko od spełnienia kilku warunków zależy, czy niewidoczne gołym okiem zarodniki wszelakiego rodzaju porzucą niegroźną dla człowieka formę przetrwalnikową i zaczną się bujnie rozmnażać, staną się przez to WIDOCZNE, a ich produkty przemiany materii odczuwalne – szkodliwie i przykro, lub pożytecznie… Za przykład niech mi tu posłuży wypraktykowany przez Króla Jagiełłę (tak gadają ) wynalazek – 1410. Jak do kilograma cukru (pożywka) i czterech litrów wody (środowisko) dodamy 10 dkg drożdży (zarodniki tego mikrego życia) a całość ustawi się przy piecu (temperatura) to efekty bywają miłe… A że wszystko, co miłe to zwykle reglamentowane, to wykonywanie tego eksperymentu w ilościach hurtowych prowadzi zwykle do ciasnego pomieszczenia z przypadkowo dobranym towarzystwem… Ale to, to już polityka…. Szczególnie alergików wszelakiego rodzaju wcale nie trzeba przekonywać, że stale żyjemy w swoistym bioaerozolu składającym się z zarodników, pyłków, bakterii i wirusów… Wyczuwają je, nawet jak ich nie widać! A więc zarodniki, przetrwalniki wszelakiej maści – są! Są wszędzie! Nie wszystkie od razu muszą być „mordercze”. Tych jest zwykle mniej, niż „obojętnych”, ale także są! Sama ich obecność groźna nie jest. Zaczyna być niedobrze, jak trafią w ten wąski wycinek warunków, które dla nich stanowią „komfort klimatyczny”. A co one lubią? Zazwyczaj lubią ciepło i wilgoć! Temperatury rzędu 30stC i naprawdę sporą wilgotność 80% i więcej. Pożywka? Zawsze się jakaś znajdzie! Ściślej mówiąc- zawsze znajdą się takie mikroby, które lubią to, co jest, w 30 stC i sporej wilgotności! A ponieważ budujemy SOBIE dom, w którym będziemy stale utrzymywali temperaturę „uważaną” przez te mikroby za już „znośną”, to zadbajmy o to, aby wilgotność w nim stale była znacznie poza zakresem tego, co pozwala na ich przebudzenie i rozwój! Poruszona problematyka to temat-rzeka! O wentylacji głównie tu być powinno, o tym jak , ale też dlaczego! Dlatego taka dygresja! Załączam tu tabelkę zależności termiczno – wilgotnościowych które prowadzą do przekroczenia punktu rosy, wykraplania wody na zimnych powierzchniach i wprost do tworzenia dobrych warunków dla tych naszych ”sublokatorów”. Warto jej się przyjrzeć. Chyba już czas na to, „co tygrysy lubią najbardziej”! – Sprzęt. Są miejsca, gdzie systemy wentylacji mechanicznej budowane były „od zawsze” i to niezależnie od kosztu budowy. Powodem ich budowy były zazwyczaj „cele wyższe”, lub uwarunkowania techniczne. Czasem inaczej po prostu nie dało się zapewnić odpowiedniej ilości powietrza do oddychania. Gdzie? Instalacje przemysłowe, wojskowe, banki, hipermarkety, hale sportowe, kina, ale również kopalnie, lakiernie… Jest wiele podobnych miejsc. Zebrało się z biegiem czasu bardzo wiele różnorodnych doświadczeń z pracy tych stale udoskonalanych systemów. Zauważono, ze wcale nie każdy wentylator, który działa bardzo poprawnie w jednych warunkach, może też działać skutecznie w innych. Np. przepychać powietrze rurą… W instalacji systemu wentylacyjnego pracującej w domu mieszkalnym równie ważna jak skuteczność, wydajność wentylatora, jest jego cicha, niezawodna i energooszczędna praca. Bardzo istotna jest też możliwość regulacji jego wydajności, zwykle realizowana poprzez zmianę prędkości obrotowej Tak postawione wymogi eliminują z kręgu naszego zainteresowania bardzo wiele istniejących na rynku konstrukcji. Konstrukcje osiowe, typowe wiatraki, ze strugą przesuwaną wzdłuż osi, nie najlepiej „radzą” sobie z przesuwaniem powietrza systemem kanałów. Konstrukcje promieniowe, odśrodkowe, turbiny czy cyklony to „umieją”. Ale nie tylko sam kształt wirnika wentylatora decyduje o jego przydatności do domowego systemu. Równie ważna jest jednostka napędowa, silnik. Proste i tanie są silniki prądu zmiennego. Jednak próby regulacji ich prędkości obrotowej powodują znaczne, zazwyczaj, zwiększenie hałasu ich pracy i to dokładnie w „komarzych” częstotliwościach. Stłumienie tego brzęczenia nie jest proste i wymusza stosowanie specjalizowanych, dodatkowych elementów w systemie kanałów. Wiele zastrzeżeń można mieć też do ich trwałości, z powodu stosowania w nich szczotek, które wycierają się po jakimś czasie. Dla systemów domowych – mniej przydatne. Lepsze więc, ale też i droższe są elektronicznie komutowane silniki prądu stałego. Jest wiele takich konstrukcji. Różnią się maksymalna prędkością obrotową, mocą, sposobem regulacji prędkości, trwałością i… ceną! Wychodzi więc z tego rozważania, ze należałoby „zatrudnić” w instalacji domowej cyklon, turbinę napędzaną stałoprądowym silnikiem elektronicznie komutowanym, z możliwością regulacji prędkości obrotowej jak najprostszą metodą. Coś „w tym rodzaju”: Aby jednak zadziałał należycie, to musi być uzupełniony o „pierścień wlotowy” (inletring) osadzany w przegrodzie jego obudowy. Taki pierścień widoczny jest tu: Jego zadaniem jest kierowanie strugi powietrza do wlotu wentylatora. Powietrze opuszcza wirnik odrzucone odśrodkowo wzdłuż jego promienia. Taki (lub bardzo podobny) wentylator należy wstawić do pudełka o gabarytach najczęściej narzucanych przez wytwórcę. Można do dowolnego, ale wtedy wydajność takiego wentylatora może się zmniejszyć. Czasem znacznie! A skoro jest to miejsce, gdzie przepływa cała struga powietrza, to wygodnie jest umieścić w tym właśnie pudełku przegrodę, w niej pierścień wlotowy, a przed nią filtr z tkaniny filtracyjnej (polecana EU3). Takich pudełek powinno być dwa, bo mamy dwa systemy kanałów. Nawiewne i wywiewne. Albo jedno podwójne pudełko… Coś „takiego” na przykład… Jest wiele różnych możliwości realizacji tej części instalacji. Dla mnie wygodna była akurat taka… No, to napęd już jest! Kanały, lutnie, rury, anemostaty…. Nawiew i wywiew powinniśmy poprowadzić we właściwe miejsca. Skąd – to wiadomo! Od napędu, którym jest wentylator, centrala wentylacyjna, centrala wentylacyjno rekuperacyjna czy co tam sobie wymyślimy! A dokąd jest właściwie? Nawiew do pomieszczeń uważanych za „suche i czyste” czyli salonu, sypialni, gabinetu, bawialni, biblioteki/czytelni, buduaru czy podobnych miejsc. Wywiew powinniśmy instalować w pomieszczeniach „mokrych i brudnych”. To określenie umowne, wcale nie zakładające bałaganu czy braku higieny! To łazienki, sauny, WC, kuchnie, garderoby, spiżarnie, pralnie, suszarnie i podobne… Są także pomieszczenia „specjalne”. Wiatrołap/wejście garaż ogrzewany, gabinet palacza-fajczarza… Tam wskazany jest i nawiew i wywiew. Nawiewane stale powietrze powinno przepływać szparą pod drzwiami (1,5cm nad podłogą wystarcza), szparami w futrynie lub otworem drzwiowym drzwi pozostawionych jako zwykle otwarte „spychając” w kierunku pomieszczeń z wywiewami wszelkie zapachy czy chmurki pary oraz „wyoddychane” powietrze (nazywane kiedyś zepsutem). Stojąc w pomieszczeniu o znanym przyszłym przeznaczeniu wybieramy miejsce na nawiewnik/wywiewnik. Wydaje się dość naturalne, że można go zaplanować w suficie nad oknem lub w jego okolicy. Zwykle okno jest dość daleko od drzwi i nie jest zastawiane żadnym meblem czy meblościanką. Można tez w rogu pomieszczenia, najdalszym od drzwi/przejścia do reszty domu. Taka lokalizacja pozwala na skuteczne wymieszanie się tej strugi która wpływa z powietrzem w pomieszczeniu, lub pobieranie wymieszanego, uśrednionego powietrza z pomieszczenia, zapewniając względnie stabilny poziom jego wilgotności przy dobrze doregulowanej wydajności systemu. Umieszczając anemostat, dobrze jest odsunąć go od najbliższej ściany (jak w narożniku to od obu ścian) „na wyciągnięte ramię”(60 do 70cm). Nigdy nie będziemy pewni, jaki będzie wystrój tego pomieszczenia za, na przykład, 15 lat. Byłoby średnio śmiesznie jakby nam kiedy w jakiej szafie „wypadł”. Jak jednocześnie uwzględnimy miejsce montażu oświetlenia i usuniemy potencjalną kolizję pomiędzy lampami i anemostatami – to powinno być DOBRZE. A jak czasem są skosy i czasem nie ma „dobrego” miejsca? – To wybieramy najlepsze, jakie się nam uda znaleźć, pamiętając o podanych zasadach. Bywa, że anemostat wypada nam na ścianie i też jest to poprawne! Jakimi kanałami najlepiej jest budować te instalację? SZCZELNYMI! O pełną i ciśnieniową hermetyzację starać się nie musimy! Jest wiele „szkół” w tej dziedzinie. Firmy prześcigają się w zachwalaniu własnych i podgryzaniu konkurencji punktując wady ich rur! Częste ale i przykre. Każdy, kto zdecydował się na budowę takiego systemu sam sobie dobierze to, co uzna za najlepszy kompromis pomiędzy jakością, ceną, pracochłonnością montażu i efektem uzyskanym. Kilka moich własnych obserwacji zamieszczę, bo może komuś pomogą w podjęciu decyzji. Uważam, że zupełnie wystarczy, jak kanały będą tanie, solidne, łatwe w montażu i trwałe. Kanały piętra zwykle układam nad sufitem piętra podczepiając je do konstrukcji przyszłego stropu. Zostawiam spore naddatki, które są odcinane na etapie ostatecznego zamykania stropu i po ewentualnym skorygowaniu ich położenia z powodu lamp, szkieletu stropu czy innych wcześniej nie przewidzianych powodów. Tu układam elastyczne aluminiowe spirofleksy zawinięte często w 5cm warstwę wełny mineralnej, którą mocuję do nich owijając ją folią stretch. Ten zabieg pozwala na wykonanie bardzo skutecznej warstwy termoizolacji. Folia nie pozwala na migrację powietrza z tej wełny a wełna dodatkowo chroni rurę przed przypadkowym uszkodzeniem w trakcie różnych prac. Przygotowuję te rury na podłodze i łączę dość spore fragmenty, które wciągnięte ponad strop układam we właściwych miejscach. Takie rury maja ściankę od 0,7 do 1,2 mm w zależności od średnicy i przy przeciętnie starannym obchodzeniu się z nią nie ulega przypadkowym uszkodzeniom. Ja nie stosuję średnic mniejszych jak fi 100 , nawet jak z obliczeń wynika, że są o wiele za duże. Powietrze jest lepkie, o czym często się zapomina! Rura fi 100 dla bardzo nikłych wydatków ma pomijalny opór i może być dość długa bez widocznego wpływu na podział strugi, co często jest korzystne ze względów montażowych. No, i pasuje do większości anemostatów! Koszt takich rur jest niższy w porównaniu z rurami „gotowymi” i mechanicznie są one zdecydowanie solidniejsze. Mnie wychodzi to jakoś tak: Inne łatwo znaleźć w sieci czy obejrzeć w markecie. Mają różne nazwy. Termoflex, Sonodukt, Termodukt i podobne. Są z otuliną i bez. Ułożone nad stropem , przed zamknięciem go i ociepleniem wyglądają jakoś tak: Po ułożeniu takich kanałów trzeba jeszcze często rozłożyć instalację elektryczną, zamknąć sufit, ocieplić go… Z 15 razy te kanały bywają potrącane jak pęczek rzodkiewki… Wiele co słabszych mechanicznie - tego nie wytrzymuje i konieczne są poprawki, a to strata czasu i nerwów. Jedna ekipa zaczyna skakać od oczu drugiej a inwestor szuka bata na wszystkich… Nikt nie dotykał a wyglądają jakby się stado bawołów się po nich przespacerowało… Wszystkim się może to zdarzyć – więc uczulam na problem, z którym nie raz się spotkałem. Dobrze jest, jak inwestor ma fotodokumentację z różnych etapów prac. Wtedy łatwiej jest znaleźć „bawoła”… Kanały wentylacji parteru bardzo łatwo i wygodnie jest ułożyć jako płaskie kanały w warstwie ocieplenia podłogi – zwykle 5cm styropianu. Mogą być plastikowe lub metalowe. I jedne i drugie da się kształtować i prowadzić dowolnie. Z pionu wentylacyjnego rozchodzą się do przepustów sufitowych widocznych na parterze jako puszki rozprężne anemostatów sufitowych. Po rozłożeniu styropianu i folii układa się na nich płytę ogrzewania podłogowego. Te kanały nie wymagają ocieplenia, bo spoczywają w stropie, który ma identyczną temperaturę jak wnętrza. Tam żadne przemiany termiczne nie zachodzą i nie będą miały na to szans! Efekt może wyglądać podobnie jak tu: Lub tak: Można też prowadzić kanały w zamkniętych skosach piętra, za ściana kolankową, przy niej, lub podwieszać pod stropem – przy sufitach podwieszanych. Można układać jako kanały sztywne, także o przekroju kwadratowym/prostokątnym. Zwykle da się znaleźć takie trasy, żeby się je nie tylko dało poprowadzić, ale też zabudować, żeby swą urodą nie kolidowały z wystrojem wnętrza. Sposoby łączenia kanałów, dzielenia strugi nawiewu, zbierania strugi wywiewu… Czegokolwiek bym tu nie napisał, to i tak się znajdzie ktoś, kto uzna, ze można lepiej! Moje porady nie powinny więc być traktowane jako jedynie słuszne, ale bardziej jako jeden z wielu poprawnych sposobów rozwiązania problemu. Założenia, jakie przyjmuję w konstruowaniu systemu są następujące: System powinien pracować bezgłośnie. Powinien zapewniać, załączony na maksimum wydajności, około jedną wymianę kubatury na godzinę. Powinien pracować tak samo stabilnie w całym zakresie nastaw wydajności. Bezdźwięczna praca systemu wentylacji zależy i od doboru wentylatorów i konstrukcji samego systemu kanałów. Dźwięki generowane przez kanały budzą się wtedy, gdy prędkości strugi przekraczają 5m/sek. Pojawiają się wyraźnie słyszalne szumy i świsty. Aby uniknąć tego efektu, należy tak dobrać średnicę rury głównej, aby warunek największej prędkości strugi < 5m/sek. był zachowany dla wymiany 1 kubatury/godz. Kubaturę znamy! Resztę da się policzyć. Załóżmy, że mamy dom o kubaturze około 500m3. Gdybyśmy przyjęli średnicę rury głównej odpowiednio: Rura fi 160 to 201cm2 co przy 5m/sek. daje przepływ 0,1m3/sek. lub 362m3/godzinę. Rura fi 200 to 314cm2 co przy 5m/sek. daje przepływ 0,16m3/sek. lub 565m3/godz. Rura fi 250 to 490cm2 co przy 5m/sek. daje przepływ 0,25m3/sek. lub 883m3/godz. Należałoby wtedy przyjąć główną rurę jako fi 200. Zazwyczaj, choć nie zawsze, budynek ma dwie kondygnacje wentylowane. Dzieląc tę rurę na dwie - trójnikiem redukcyjnym, otrzymamy dwie równoważne strugi, jeżeli kanały za trójnikiem maja porównywalne długości. Wynika to wprost z symetrii takiego schematu. Proponuję rozważenie podziału na 2 strugi w rurach fi 150. Wtedy suma pól przekroju tych rur po podziale wyniesie 353cm2 co jest wyraźnie większą wartością niż pole przekroju rury głównej = 314cm2. Wniosek jaki można przyjąć jest taki, że podział nie wprowadzi istotnych oporów przepływu, a prędkość strugi zmniejszy się, co z kolei wynika z prawa przepływów. Nad stropem piętra zazwyczaj jest na tyle dużo miejsca, że bez dokonywania większych „cudów” da się tę samą zasadę zachować przy kolejnych podziałach na kolejne strugi. Przyjmuję tu kolejny „typowymiar” = fi 125 a ostatni fi 100. W efekcie z jednej rury fi 200 „robi się” (może się zrobić) do 8 wywiewów fi 100, których łączne pole przekroju to około 628cm2, a to już dwukrotność pola przekroju rury głównej i dwukrotne zmniejszenie maksymalnej prędkości strugi!!! Ten zabieg prowadzi wprost do absolutnie bezgłośnej pracy systemu, który „normalnie” pracuje przecież z wydajnością równą od ź do 1/3 wartości maksymalnej. Rozwiązanie czysto „graficzne”. Bez liczenia, oporów, duktów głosowych I W PEŁNI WYKONALNE!!! Bazuje na symetrii geometrycznej, zapewniając pełne zrównoważenie parametrów w całym zakresie regulacji wydajności, co było jednym z warunków! Inną, równie dobrą metodą, jest zastosowanie skrzynek rozprężnych. Dzielimy strugę na dwie (pietra i parteru), opisaną powyżej metodą, a końce rur fi 150 wprowadzamy do skrzynek rozprężnych, z których wyprowadzamy odpowiednią ilość kanałów porównywalnej długości i średnicy (np fi 100 każdy) do poszczególnych anemostatów w pomieszczeniach. Można też zbudować instalację „liniową”. Zaczynamy prowadzenie strugi rurą dużej średnicy i po kilku odprowadzonych trójnikami cienkich kanałach stosujemy zwężkę dla utrzymania stałego w niej ciśnienia przy zmniejszonym już przepływie. Takie stopniowe zwężanie powinno wykonywać się po każdym odprowadzeniu bocznym. Poprawne wyliczenie stopnia zwężenia zajmuje trochę czasu i wcale nie musi spełniać warunku stałego podziału niezależnie od wydajności. Zbyt wiele tu parametrów do uwzględniania w obliczeniach i łatwo o pomyłkę. Komputer i tabele pomagają, ale projektanta nie zastąpią.. Takie systemy łatwo można zaobserwować np. w marketach. Wiszą sobie pod sufitem. Są także rozmaite systemy mieszane, gdzie w różnych odnogach stosowane są wszystkie pokazane zasady. Wszystko zależy od wyobraźni projektanta systemu i warunków lokalnych. Często bezwzględny nakaz postawienia tej instalacji „za bezcen” skutkuje kardynalnymi błędami wynikającymi z takiej „oszczędności” nakładów. Instalacje z kanałów sztywnych maja zalety i wady wynikające z samej „sztywności” materiału. Dobrze trzymają nadany kształt i wyglądają estetycznie. Dobrze tez przenoszą wszelkie dźwięki, czasem dodając własne , budzone rezonansem twardych ścian czy rezonansem słupa powietrza w nich. Świetnie, rezonansowo, wzmacniają dźwięki jakie generują wentylatory. Wymagają stosowania specjalizowanych tłumików dźwięku czy kompensatorów wydłużenia (wielkie systemy). Bardzo łatwo utrzymać ich szczelność i są bardzo wytrzymałe mechanicznie. Dla mnie - tyleż wad co zalet! Wad nawet więcej, jak się uwzględni trudności montażu i konieczność dorabiania potrzebnych niestandardowych elementów (łuków np.). Podczas budowania takiego systemu należy starać się nie zrobić błędu polegającego na stworzeniu kanału głosowego pomiędzy sąsiednimi pomieszczeniami wentylowanymi tą samą rurą. Kratki nie powinny być łączone „przez ścianę” ze sobą. „Akustyka systemu wentylacyjnego”…. Tyle w rozmowach było o „Welingtonach”, „komarach”, łomotach z rur, i o tym, że z taką wentylacją, to żyć się nie da, sąsiad głupi (bo ma) i teraz się nie wyśpi – a ja zawsze! Trzeba by chyba od podstaw zaczynać…. Dźwięk jest obserwowalnym objawem mechanicznych drgań ośrodka, w jakim się rozchodzą te drgania. Aby był zauważalny, to częstotliwość tych drgań musi mieścić się w „paśmie słyszalności” - to jest pomiędzy 20Hz a 20 000 Hz. A jakie my mamy ośrodki w systemie wentylacyjnym? No, kilka jest! Powietrze. – czyli to, co nas otacza. Metale (stal, aluminium, mosiądz). – czyli to, co otacza to nasze powietrze (rury, kanały, urządzenia) Beton, cegła – czyli cały budynek, w którym stoi czy wisi, no, jest ta wentylacja… Wszelkie drgania mogą być podłużne lub poprzeczne. Zwykle mówimy na nie – fale, bo zachodzą w czasie i wraz z nim rozchodzą się od punktu powstawania do nieskończoności. Nie jest chyba tajemnicą, że im twardszy, gęściejszy ośrodek – tym szybciej i z mniejszym tłumieniem rozchodzą się w nim te fale. A fale mogą podlegać też i innym zjawiskom poza rozchodzeniem się… Jest refrakcja, dyfrakcja, rezonans, są sumy i różnice różnych długości fal i w efekcie – fale harmoniczne… Fizyka fal jest i ciekawa, i prosta, a na dodatek w pełni ma zastosowanie w budownictwie! PO TO żeby jej nie musieć dogłębnie studiować, to się wynajmuje projektanta, kierbuda i dobre ekipy, które mają minimalizować niekorzystne a maksymalizować korzystne objawy tychże ruchów falowych w naszym nowym domku…. Ale dobrze wiedzieć, że takie zjawiska są! Źródłem fal akustycznych jest zawsze jakiś nośnik, przemiennik energii. Fala taka to drganie. Żeby ją wytworzyć to trzeba wykonać pracę (w sensie fizyki) i zużyć na to jakąś porcję energii. Energią w systemie wentylacyjnym dysponują wentylatory, ale także sama struga rozpędzonego nimi powietrza. Te wentylatory są zamocowane w jakiejś obudowie. Ta obudowa jest sztywno przymocowana do jakiejś ściany, podłogi, sufitu… Razem – tworzą układ drgający, jak te wentylatory zasilimy energią… Struga powietrza, która porusza się kanałami wentylacyjnymi, także może generować dźwięki. Ale musi dysponować w tym celu odpowiednią „mocą”. Zwykle, jak się przekracza prędkość 5m/sek – to zaczyna tę „moc” okazywać w sposób wyraźnie słyszalny. Wszelkie zmiany kierunku rozprowadzanej strugi powietrza powodują jej zawirowania. Turbulencje. A te turbulencje z kolei powodują mechaniczne drganie rur prowadzących strugę – i kolejne źródło dźwięku. Co więc nam w tych rurach „gra”? Wentylatory. Im gorzej wykonane, gorzej wyważone, szybciej się kręcące, sztywniej przymocowane do obudowy – tym głośniej! Rury. Im sztywniejsze, mocniej przytwierdzone, bardziej pozałamywane w kierunku, z dużą ilością trójników, przepustnic – tym głośniej! Struga powietrza. Im szybciej się porusza, tym łatwiej na wszelkich niedokładnościach montażu przekracza naprawdę duże prędkości w ruchu turbulentnym i tworzy cały system gwizdków o różnej wysokości dźwięku. A jak już coś sobie „zagra” to wchodzą do orkiestry takie zjawiska jak rezonans. Wtedy słup powietrza pobudzany śladowymi porcjami energii potrafi się tak „rozpędzić” w tym ruchu drgającym, że mamy istne organy kościelne…. CO ROBIĆ? Nie budować wentylacji mechanicznej? I tak nam „zagra” w kominach, przy odpowiednim kierunku i sile wiatru za oknem! Minimalizować na ile się da wpływ tych źródeł dźwięku. Starać się o to, by miały jak najmniejszą „moc”. Tak budować i prowadzić kanały, aby nie powodować rezonansów słupa powietrza. Było, choć może mało akcentowane. Wentylatory stałoprądowe z elektroniczną komutacją i elektronicznym sterowaniem obrotów są w bardzo nikłym stopniu „szarpane” prądem. Ich wirniki „płyną” statecznie, pchane stałą w czasie siłą i napotykają względnie stały w czasie opór strugi. Nie ma tu pracy pulsacyjnej czyli generacji dźwięku. Dobre wyważenie także niweluje wszelkie zaburzenia ich pracy. A jakby tak jeszcze były wolnoobrotowe…. To oznacza dość spore łopaty wirnika. Te z wielką ilością drobnych szczebelków – odpadają! Wentylatory zmiennoprądowe pędzone są pulsacyjnie prądem 50Hz a zwalniane regulatorami fazy, dodatkowo generują harmoniczne o bardzo szerokim widmie! Wspominane „komary”. Montować te wentylatory w obudowach na elastycznym zawiesiu. Montować same obudowy na gumowych, tłumiących podstawkach lub podwieszać je do sztywnych miejsc konstrukcji domu. (nie w połowie jakiej belki). Stosować tłumiki drgań pomiędzy kanałami a napędem. To takie harmonijki gumowe o średnicy kanału. Nie przekraczać, jeżeli nie jest to bezwarunkowo konieczne, prędkości strugi rzędu 5m/sek. Stosować przepustnice na krótkich kanałach w okolicy trójników podziału strugi, by nie musieć tłumić strugi w takiej odnodze anemostatem, którego wąska szczelinka stanie się gwizdkiem! Tam, gdzie się da (a da się prawie wszędzie, bo dom to nie hala marketu!) stosować kanały wiotkie! Jak się da, to nie o gładkich ściankach. Spirofleksy są dobre bo i wiotkie i pokarbowane. Starać się dzielić idące obok siebie kanały jakim tłumikiem w postaci paska wełny mineralnej (chociażby tak). Wszelkie zabudowywane kanały upchać taką wata mineralną – to nigdy nie „zagrają”. Nawet w najbardziej niekorzystnych warunkach. Wiotkie kanały nie rezonują! Mechanicznie nie trzymają swego kształtu na tyle sztywno, aby zjawisko rezonansu mogło dawać się we znaki! Pozwalają na tworzenie łagodnych łuków minimalizujących turbulencje przepływu. System wentylacji z wiotkimi kanałami o niskich oporach (nieco nadmiarowymi), niskiej prędkości strugi, zrównoważonymi jej podziałami, pędzony stałoprądowymi wentylatorami regulowanymi elektronicznie jest niesłyszalny w zakresie najczęściej wykorzystywanych wydajności!!! W zakresie wydajności maksymalnej, nocą, w pustym domu jest słyszalny „na samej granicy słyszalności”. Łatwiej wtedy usłyszeć lecącą muchę niż szum instalacji. System pędzony wentylatorami prądu zmiennego z fazowym regulatorem prędkości, zbudowany na sztywnych i dobrze umocowanych rurach spiro, o gładkich ściankach, kolanach 90st, dobrze policzony – więc o kanałach małośrednicowych niosących strugę o dużej prędkości – jest głośny i nie do „uspokojenia”. Pozdrawiam Adam M.
  2. 6 points
    http://www.bigblue.republika.pl/poprawiony_kalkulator.html http://www.emerson.pop.e-wro.pl/KRZYSZTOF/...Elektrownia.htm http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/wiatr/wstep.html
  3. 6 points
    Styropian zamknął drogę wilgoci (technologicznej) na zewnątrz i cała jest oddawana do wewnątrz. Nie ma co rwać włosów z głowy... wentylować i jeszcze raz wentylować. Schnięcie to proces bardzo powolny, wiec higrometr od razu nie zareaguje, ale po miesiącu- dwóch może zacząć się już coś zmieniać. Wszystko zależy od tego kiedy budynek został ukończony. Całkowite pozbycie się wilgoci technologicznej może zająć od roku do dwóch.
  4. 5 points
    Sorry Prezes i Reszta czytających, ale imć pan neguje z automatu wszystko co napiszę nie mając przy tym racji. Nawet jak mu się tłumaczy dalej ciągnie temat podpierając się w swoich argumentacjach wycieczkami osobistymi imputując mi na przykład że piszę pod wpływem. Jąkać się nie będę. Więce..., wkleję "pismo obrazkowe" żebyś łatwiej mógł to odczytać. Ja pierdziu... edukator bez podstaw tabliczki mnożenia się znalazł. Ale ponieważ znowu masz jakieś zarzuty personalnie do mnie, to przeczytaj nam co pokazują te rysunki. Tylko nie mów słomiany ludziku że prasa/materiały kłamią. To że czegoś nie ogarniasz nie znaczy wcale że to nie istnieje. Przepraszam Wszystkich, ale bycie bucem i buta też powinna mieć swoje ograniczenia.
  5. 4 points
    Zaglądaj, pisz jak najczęściej. Forum potrzebuje normalnych użytkowników. Inaczej zginie marnie.
  6. 4 points
  7. 4 points
    Chodzi mi Arturo o to, czy zdajesz sobie sprawę, że inny gość o Twoim charakterze mógłby Cię tutaj zeszmacić, jakim to debilem jesteś, że uległeś czarowi archaizmu, jakim jest kominek? Dyć to jest palenisko i rura dymowa i jest niczym ognisko na środku wigwamu, czy innej "zaawansowanej" technologicznie chaty. A wydawanie na to szmalu, to skrajna głupota i uleganie owczemu pędowi sąsiadów i/lub internautów. No i przy okazji chciałem sprawdzić, czy przypadkiem nie cierpisz na jaskrę, ciągle przejaskrawiając koszty budujących inaczej, niż Ty. No i cierpisz! Bo zapomniałeś nieco skrupulatniej policzyć koszty Twojego gadżetu. To że sam murowałeś komin, nie upoważnia do zdjęcia tego z kosztów. Inwestującym w kotłownie węglowe koszt robocizny skwapliwie doliczasz... A gdzie koszty dziury w dachu na komin, obróbek, wyłazu, ławeczki kominiarskiej...
  8. 4 points
    znalazłem kolega pisał o tym tutaj http://www.forum.domki.net/budowlane-f3/re...-t17697-10.html to Adamadam.szen poniżej linki do jego badań Test 100m3/h: http://szyna.civ.pl/rekutest/test2.png Wyniki: Na zewnatrz: 0.0 stC Nawiew reku: 14.4 stC Wyciag reku: 15.8 stC Wyrzut reku: 5.1 stC Zuzycie pradu: 24W/h Sprawnosc temperaturowa: 91,1%, zuzycie pradu: 24W/h Test 200m3/h: http://szyna.civ.pl/rekutest/test3.png Wyniki: Na zewnatrz: 0.2 stC Nawiew reku: 14.8 stC Wyciag reku: 16.3 stC Wyrzut reku: 5.5 stC Zuzycie pradu: 61W/h Sprawnosc temperaturowa: 90,6%, zuzycie pradu: 61W/h Test 300m3/h: http://szyna.civ.pl/rekutest/test4.png Wyniki: Na zewnatrz: 0.1 stC Nawiew reku: 14.3 stC Wyciag reku: 16.5 stC Wyrzut reku: 5.7 stC Zuzycie pradu: 168W/h Sprawnosc temperaturowa: 86,5%, zuzycie pradu: 168W/h to tak na szybko, jego archiwalne posty znalazłem. Nie wiem czy dalej to wszystko monitoruje. Ale się dowiem, jeśli będzie taka konieczność/potrzeba - żeby kolejne mity obalić kolega mieszka kilka km ode mnie, więc odległość też nie jest tutaj problemem
  9. 4 points
    Nie ma to jak towarzystwo wzajemnej adoracji - prawda Bajbaga? Nie ważne co pisze - ważne że trzeba wspierać własny krąg. No cóż: każdy ma możliwość wyboru Miałem sobie darować dyskusję, bo ciężko czytać ten bełkot, ale skoro tak łatwo wprowadzić w błąd więc jednak uporządkujmy fakty, które przy odrobinie wysiłku każdy potwierdzi na stronach producentów: Z Dekolit KD Extra 1l po rozrobieniu uzyskujemy 20l gotowego do użycia impregnatu Cena Dekolitu to 17,11 zł za 1l koncentratu, więc tyle kosztuje 20l impregnatu Dzieląc cenę przez ilość (tak się to chyba robi?!) wychodzi cena jednego litra = 0,86 zł Przeprowadźmy takie samo wyliczenie dla porównywalnego środka Fobos: Fobos NW - z 1l po rozrobieniu uzyskujemy gotowego do użycia impregnatu 20l Cena Fobos NW to 22,14 zł za 1l, więc tyle kosztuje 20l impregnatu Dzieląc cenę przez ilość wychodzi cena jednego litra = 1,11 zł Fobos M1 to impregnat zmniejszający palność, więc chyba ma niewiele (a raczej nic!) wspólnego z naszą dyskusją. Bardziej adekwatne byłoby porównanie (bo o tym wypowiadali się forumowicze wyżej) z ognio, grzybo i owadochronnym, solowym Fobosem M4 Fobos M4 - z 1kg po rozrobieniu uzyskujemy gotowego do użycia impregnatu 3,3l Cena Fobos M4 to 7,59 zł za 1kg soli. Dzieląc cenę przez ilość wychodzi cena jednego litra = 2,30 zł A teraz wisienka: można jeszcze zbadać jaka ilość potrzebna jest do skutecznego zabezpieczenia 1m2 drewna: Dekolit KD Extra - 1,65l/m2 (pod zadaszeniem) koszt 1,42 zł Fobos NW - 1,65l/m2 (pod zadaszeniem) koszt 1,83 zł Fobos M4 - 0,66l/m2 (pod zadaszeniem) koszt 1,52 zł Od siebie dodam tylko fakt (potwierdzany wyżej przez użytkowników) że działanie Fobos M4 bywa iluzoryczne (pleśnie, owady) dlatego przerzuciłem się na Dekolit KD Ekstra. Mogłem wypróbować skuteczność Fobos NW, ale jak się na firmie zawiodę...
  10. 4 points
    kuźwa Panowie dajcie na luz co obchodzi wykonawcę że przylazł ktoś po nim i się postarał ????? sp-ć koncertowo . czyli jednak wróciłbym do tematu inwestora i jego chciejstw bo zdaje się tu jest podstawa problemu
  11. 4 points
    ROZPORZĄDZENIE MINISTRA GOSPODARKI z dnia 30 lipca 2001 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe. (Dz. U. Nr 97, poz. 1055) § 10. 1. Odległość pomiędzy powierzchnią zewnętrzną gazociągu i skrajnymi elementami uzbrojenia powinna wynosić nie mniej niż 40 cm, a przy skrzyżowaniach lub zbliżeniach - nie mniej niż 20 cm, jeżeli gazociąg układany jest w pierwszej klasie lokalizacji równolegle do podziemnego uzbrojenia. 2. Dopuszcza się zmniejszenie odległości, o których mowa w ust. 1, po zastosowaniu płyt izolujących lub innych środków zabezpieczających. --------------------------- § 6. 1. Gazociągi należy budować na terenach zaliczanych do pierwszej i drugiej klasy lokalizacji. 2. Tereny o zabudowie jedno- lub wielorodzinnej, intensywnym ruchu kołowym, rozwiniętej infrastrukturze podziemnej - takie jak sieci wodociągowe, cieplne i kanalizacyjne, przewody energetyczne i telekomunikacyjne - oraz ulice, drogi i tereny górnicze zalicza się do pierwszej klasy lokalizacji. 3. Inne tereny, niewymienione w ust. 2, zalicza się do drugiej klasy lokalizacji. Poza tym przy uzgodnieniach mogą być wymagane wytyczne budowy gazociągów wydane przez DOSTAWCĘ GAZU działającego na danym terenie, które mogą ustalić warunki bardziej szczegółowo. Przy skrzyżowaniu sieci gazowych z wodociągiem rura ochronna nie jest wymagana.
  12. 4 points
    tę paroizolację dałbym na ruszcie i zwentylował pustę pomiędzy balami/dechami a paroizolacją swoją drogą - wyp.... bym te dechy, chyba, ze za dobrze się trzymają jeżeli nie - to ruszt => wełna=> folia paroprzepuszczalna/wiatroizolacja=> dechy
  13. 4 points
    Szanowna Pani Mario, nie będzie tak źle. Czasem zdarzy się kłapnąć zębiskami damę w emocjach, ale żeby zaraz zagryźć? Co to, to nie A tak poważniej, to wypada zacząć od samego pojęcia "ciepły montaż", które nie jest poprawne i nie oddaje istoty sprawy. Poprawna nazwa, to "montaż warstwowy" i tego się trzymajmy. 99,9% polskich montażystów, montuje w Polsce 98% okien w sposób powszechnie przyjęty, acz od lat w całej Europie uznany za niewystarczający albo nawet nieprawidłowy, czyli po mechanicznym połączeniu okna z murem (kotwami, dyblami lub innymi łącznikami), szczelina dylatacyjna pomiędzy oknem, a murem (konieczna) wypełniana jest z reguły pianką poliuretanową (pianka PUR) stanowiącą bezpośrednią izolację termiczną połączenia okna z murem. Po jej rozprężeniu w szczelinie i częściowym utwardzeniu, okno jest poddawane dalszym zabiegom, np. obróbce tynkarskiej (wymiana okien) lub najpierw ułożeniu zewnętrznej warstwy docieplenia, a dopiero potem obróbce tynkarskiej (obiekty nowopowstające). I... już. Niestety, to za mało i zgodnie z obowiązującymi zasadami sztuki i wiedzy budowlanej taki sposób montażu należy uznać za niewystarczający i wykonany dopiero w 1/3. Montażystów mamy... jakich mamy. Inwestorów zresztą też Jedni i drudzy zapominają o podstawowych prawach fizyki i fizykochemicznych właściwościach materiałów, których używa się do montażu. Generalnie do wykonania warstwy termoizolacyjnej połączenia okna z murem używa się dwóch materiałów, wspomnianej wyżej pianki PUR lub wełny mineralnej. Oba materiały mają tę zaletę, że są "ciepłe" czyli mają tak zwaną niską przewodność cieplną, ale oba mają też wspólną wadę! Są nasiąkliwe!!! Zawilgocona pianka PUR lub wełna w istotny sposób traci lub obniża swoje właściwości termoizolacyjne. Tym samym w miejscu zawilgoconej warstwy termoizolacyjnej powstaje tak zwany mostek termiczny, który przyczynia się do zwiększenia strat ciepła w tym miejscu. Żeby było bardziej obrazowo. Pani Mario, zapewne w chłodne jesienne dni ubiera Pani sweter i wtedy jest Pani ciepło. Jeśli w tym ubraniu złapałby Panią deszcz i nomen omen wełna nasiąkłaby wodą, ciepło już Pani nie będzie, do czasu aż sweter nie wyschnie, czyż nie tak? No to dokładnie to samo dzieje się z pianką PUR lub wełną w szczelinie dylatacyjnej. Mokra, nie izoluje! Aby Pani sweterek nie zamókł, ima się Pani różnych sposobów, np. parasol, peleryna itp. To samo należy zrobić z pianką w szczelinie dylatacyjnej. Trzeba ją czymś osłonić przed wilgocią i w ten sposób stworzą się warstwy. Sposób powstawania warstw może być różny, a cel ochrony danej warstwy zależeć będzie od "źródła wilgoci". Od wewnątrz, w piankę wnika wilgoć pochodząca z pary wodnej znajdującej się w pomieszczeniu. Zatem warstwa wewnętrzna musi mieć właściwości paroizolacyjne. Od zewnątrz, pianka będzie narażona na wilgoć pochodzącą z opadów deszczu. Zatem warstwa zewnętrzna musi być nazwijmy to wodoodporna i nienasiąkliwa, to po pierwsze. Po drugie z pewnością zauważyła Pani, że po jednoczesnym założeniu swetra i peleryny przeciwdeszczowej, pomiędzy tymi warstwami odzieży też lubi być jakby wilgotniej. Aby tego uniknąć odzieżowcy wymyślili "oddychające tkaniny". To samo wymyślili okniarze, tworząc materiały, które są jednocześnie wodoodporne, ale i paroprzepuszczalne, co pozwala naszej piance i Pani sweterkowi pozostawać suchymi niezależnie od warunków klimatycznych w pomieszczeniach, jak i na zewnątrz pomieszczeń. Podsumowując, celem "montażu warstwowego" jest nie dopuszczanie do zawilgocenia uszczelnienia termoizolacyjnego (warstwy środkowej) w szczelinie pomiędzy oknem, a murem. Ten efekt uzyskuje się stosując po stronie wewnętrznej okna (warstwa wewnętrzna) materiały izolacyjne o dużym oporze dyfuzyjnym (paroizolacyjne), a po stronie zewnętrznej okna (warstwa zewnętrzna) materiały paroprzepuszczalne i wodoodporne. Wracając do potocznej nazwy "ciepły montaż", to jeśli już komuś wadzi prawidłowa nazwa "montaż warstwowy" lepiej byłoby na przykład używać nazwy "montaż suchy" albo "montaż szczelny", bo to bliższe sensowi tej roboty. Szanowna Pani Mario, nie wiem czy tym przydługim wywodem coś wyjaśniłem, ale z pewnością "nie zagryzłem". Co do gryzienia dam w emocjach, to... jestem otwarty na dalsze okienne opowieści Pozdrawiam
  14. 3 points
    Oczywiście można, można też zaorać tylko jak pisałem wyżej wzruszysz już dobrze ubitą i ustabilizowaną warstwę ziemi. Abyś mnie lepiej zrozumiała to teraz na to ściernisko wjedziesz autem i wyjedziesz a spróbuj wjechać autem na pole zaorane czy po potraktowaniu pola pługofrezarką.
  15. 3 points
    Jak jesteś stary - to myśl. Wyciągajac wnioski z historii też. A ona jest taka: 1. Gierek wziął 30 mld$ pożyczek, z czego budowal drogi, energetykę, osiedla mieszkaniowe itd. to trwało 10lat. 2. Teraz mamy 300 mld $ długów. Zostały wzięte po przemianach, po okresie PRL, czyli w okrsie III RP. Nie wiem na co poszły, ale jest tego 300 mld $, a podobno wszystko nowe powstało za pieniądze UE. 3. Większość majątku narodowego przejęli obcy z Zachodu. Przejęli, bo przecież nie kupili. Bardziej podobne to do czyszczeni kamienic, niż do zwykłego procesu kupna -sprzedaży. 4. Właśnie dlatego huty nie ma, bo albo była przejęta za półdarmo, albo tak jak zakłady produkujące turbiny okrętowe, zostały kupione przez Anglików za półdarmo i zamknięte, żeby uwalić konkurencję dla ich przemysłłu. Z tego powodu zostały zamknięte stocznie - dla interesu niemieckich stoczni. Huta im Lenina (teraz Sędzimira) (jak i reszta hut) jest własnością Hindusa, który żąda od Państwa dotacji (znaczy nazywa się to lepszymi warunkami gospodarczymi, czy podatkowymi), bo inaczej wygasi wielki piec - a i tak produkuje teraz małą część tego co dawniej - ale widać stal nie potrzebna przy naszym rozwoju gopodarczym. No to protestuj teraz, że z twych pieniędzy będzie dotowana obca huta, bo przecież nie "polska narodowa". 5. 500+ to tylko odrobina tego, co Polacy powinni mieć, z tej gospodarki, która powinna być po prawie 30 latach "nowej" Polski, a PiS rządził w tym okresie tylko ok 5lat, z czego dwa lata to szarpanie było nie rządzenie. Co nie znaczy że jst niewiniątkiem. Więc zachowaj proporcję. I dlatego nie zazdroszzę 500 + mimo że nie mam dzieci. I nie będę zadrościł pieniążków niepełnosprawnym i chorym - mimo że jestem miarę zdrowy - ba, i właśnie również dlatego. Na razie mam to szczęście, choc nie wiadomo jak długo.... Natomiast wk... mnie dorobkiewicze, karierowicze, ci, którzy się urządzili, lub przejęli to, co Naród (nie Partia) budował w PRL - a nie zapracowali na to pracą fizyczną lub umysłową - ale dzięki układom, koteriom, partiom i in tzw. elitom oraz chorym uwarunkowaniom w naszej rzeczywistości., która po "rewolucji" od razu zaczęła gnić. Dziwne, że martwi cię 500+ - - ale nic nie mówisz o iuś tam 500 minus, jakie każdy przęcietny Polak stracił na tzw "transformacji" i in. szemranych reformach i takimż prawodawstwie (patrz np. Vat) - a z których w dużej mierze składa sie te 300 mld $ długów. Chyba że tu wyliczysz , na co to poszło ... te 300 mld $ albo inaczej bilion zł polskich w ciągu 30 lat, bo ja ich nie odczułem a 500 + to dopiero najwyzej jakieś 40 mld i to z bieżących dochodów Państwa (oczywiście z twojej kieszeni też - jeśli nie masz dzieci ani wnuków)....
  16. 3 points
    Z gazem nie wyjdziesz - koszty instalacji cię zjedzą. Grzejnik akumulacyjny, ale z ceną za prąd.... przy grzejniku 1000W wychodzi 396 zł/m-c. Biorąc pod uwagę, że masz taki zawód a nie inny i często cię w domu nie będzie - ja bym prąd wybrał.
  17. 3 points
    Istnieje również pojęcie "prostego łuku" 😉 Piotrze... Może inni nie potrafią ubrać odpowiednio w słowa swoich myśli, ale... ... większości piszących tutaj chodzi o to, iż Bozia wszystkim zmysłu estetycznego nie podarowała. Dopóki podoba się inwestorowi ściana odchylona na 3-4cm, dopóty fuszerką bym tego nie nazywał. Pretekst do negocjacji za wykonawstwo jest niepodważalny, tak jak pisał bajbaga. Nie mniej trwałego uszczerbku na zdrowiu nikt z tego tytułu nie poniesie. Żebyś Ty zobaczył, jak co poniektórzy stomatolodzy zęby odbudowują... Tam dopiero krążą ładne sumy za FUSZERKI.
  18. 3 points
    To niech nie mówią - tylko napiszą. Sam się niestety przekonałem, że z gminą można tylko na piśmie "rozmawiać". I niech ci te rozmowy "napiszą". Starostwo nie jest nieomylne - a od tego co jest prawilne to jest w pierwszej kolejności SKO I tak oto stałem się pieniaczem . ( Ale dzięki pisemnym odpowiedziom z gminy JA mam d..pę krytą - i tu niech się martwi już gmina a nie ja. A wszystko przez fakt dzięki któremu sam bardzo szybko zmądrzałem, jak pewnego razu zapukała do mych drzwi Policja i to JA musiałem udowadniać, że nie jestem garbaty, bo gmina moje ustne prośby miała w ... wiadomo gdzie.)
  19. 3 points
  20. 3 points
    zagruntować gruntem dedykowanym do tynku , zaufaj ......
  21. 3 points
    Pod płytki się nie nadaje , wierzchnia część nie została zatarta , wybiło na wierzch zaczyn cementowy tzw mleczko, i zrobiła się taka skorupka która po przyklejeniu płytek odstanie razem z klejem....za jakiś czas.tym bardziej że masz podłogówkę .... można to jeszcze uratować swrezowując z wierzchu ....są specjalne frezy do betonu , pęknięciami za mocno bym się nie przejmował , jeszcze pytanie - czy była dawana siatka stalowa ? jeżeli nie to przy ogrzewaniu podłogowym będzie kiepsko ,
  22. 3 points
    Zapłata się należy, ale to jest rodzaj wykonawcy, który jak już wyczuje jelenia, to strzyże go jak owcę. Ja zrobiłbym teraz tak: Przyjeżdża wykonawca i wtedy proszę o tę umowę. Przepisuję ją co do joty i żądam podpisania tego drugiego egzemplarza (to taka naprawa oczywistego uchybienia). Potem te słowa: Szanowny panie, skoro teraz mamy duże rozbieżności co do należnej zapłaty, a wcześniej nie znalazł pan czasu na sporządzenie drugiego egzemplarza umowy, to ja teraz potrzebuję trochę czasu na przeanalizowanie pańskich wyliczeń, a mój prawnik treści umowy. Proszę nie obawiać się o zapłatę, muszę tylko rozwiać własne obawy, czy aby nie pomylił się pan w kilku pozycjach. Potrzebuję na to czas do np. soboty. Potem wkleisz tutaj tę umowę, a chłopaki Ci doradzą. I pamiętaj, że nim wykonawcy dasz banknoty do ręki, najpierw niech podpisze Ci przygotowane na kartce pokwitowanie. Bądź twardy. Przygotuj się na jego początkowe oburzenie, bo jest przekonany, że ma do czynienia z naiwniakiem, na którego wystarczy huknąć i już. Jak podskoczy, to kilka wulgaryzmów nie zaszkodzi i pokazanie palcem furtki, bez dalszej wymiany zdań.
  23. 3 points
    Krótko. Pieprzysz! Oczekujesz poklasku. Bez niego jesteś jak ryba bez wody. Szaty rozdzierasz na słowo krytyki, mamlasie. Banialuki serwujesz, że niby oczekiwałeś porady, bo dobrze wiesz, że tą Twoją sztukaterią nikt tutaj się nie zajmuje. Więc nie porady, a słów uznania oczekiwałeś. A tu doopa, bo wielu widzi w tym kaszanę. Doceniam, że masz pasję, że masz nieprzeciętne zdolności manualne. A jak potrafisz jeszcze z tego żyć, to doceniam osiągnięcie sukcesu, bo nie ma nic piękniejszego niż żyć ze swojego hobby. Ale jako facet jesteś piz***. Masz zbyt na te chatki, to sprzedawaj, oklasków nie wymuszaj. A jak nie chcesz być obrażany, to sam nie obrażaj. Proste?
  24. 3 points
    Tę obróbkę blacharską powinnaś mieć zamontowaną nie pod płytkami tylko ciut poniżej linii pęknięcia tynku z którego się wydostają te cuda , krótko mówiąc masz zjeban....y taras , chodzi o kolejność warstw Powinno być tak , licząc od tej linii pęknięcia - przecieku , wylana warstwa spadkowa , obróbka blacharska , izolacja papa bądź folia , i cała reszta...
  25. 3 points
    Słuchaj proroku. Pitolisz i pitolisz, a sam nie zdecydowałeś się na grzanie czystym prądem. Znalazł się jeden mundry pośród bandy nieudaczników, debili, nieuków i takich tam najgorszych.
  26. 3 points
    Jak zwykle zrobił się jeden wielki syf,wiadomo przez kogo. Następny temat zaśmiecony o prądzie i pc. Autor dostał na początku rady,wyjaśnienia i skoro chce ekogroch to jego sprawa.Pytanie jest w temacie. Najmniejszy na ekogroch to skamp 7kw, jak pisałem ma też być rbr taki mały. Przestań w końcu zasmiecac każdy temat. Z mojego tez zrobiłeś śmietnik przez swoja wojenke i naganianie o pc a pytałem o podlogowke
  27. 3 points
    jedynym rozsądnym wyjściem jest podjęcie przez większość sejmową uchwały o zakazie stosowania płytek na podłogę (tylko parkiet!), ich zwolenników wyeliminować ze społeczeństwa, tak jak i tych którzy ośmielili się mieć inne źródło ciepła niż pc i inną instalację niż podłogówka bo ćwoki nie wiedzą co dla większości jest lepsze weź się a72 pierd..j w łeb, ale tak zdrowo, metodą na baranka póki pisory tego nie zmienią to jest wolny kraj i jest wolny wybór, wystarczy raz napisać o swoich preferencjach, takie powtarzanie tego w kółko macieju, jak mantrę, to skrajny debilizm (wg mnie), a spam wg kanonów netu
  28. 3 points
    Ale jednak bez względu na wszystko i mając na uwadze inne okoliczności, z całą pewnością możemy wprowadzić Janusza do nieistniejącej galerii tego forum - osób pozytywnie zakręconych, czy jakoś tak.
  29. 3 points
    plastyfikatory są nie dla idiotów są zmniejszające wodożądność, uszczelniające, poprawiające urabialność czyli same plusy wcale się nie dziwię, że majster "chce", przy prawidłowym dobraniu i dozowaniu nie widzę przeciwwskazań clou - to dokładne przeczytanie instrukcji i ZASTOSOWANIE się do sposobu dozowania a spoina - ma na celu TYLKO równomierne rozłożenie naprężeń w murze, trzymanie muru "w kupie" jest w zasadzie bonusem w Twoim przypadku żadnych wyboczeń, wygięć muru nie będzie, jakiekolwiek siły poziome są "neutralizowane" - obustronnym parciem gruntu oraz obciążeniem pionowym podobnie będzie z murami parteru, tyle że tu - tylko obciążenie pionowe będzie trzymało mur "w kupie"
  30. 3 points
    Matko i córko! Co tu się wyrabia?! Kompletnie nie rozumiem argumentu o anonimowości na forum. Był kiedyś taki jeden, też podawał się z nazwiska- Brzęczkowski, czy jakoś tak. Czy to oznacza, że jako jedyny pisał wszystko w trosce o forumowiczów i ich budowy? Nie sądzę, ale niech to również pozostanie do oceny przez czytających.
  31. 3 points
    pozwólcie że pominę kilka ostatnich postów ale jak dla mnie : pytanie brzmiało jak pozbyć się deszczówki a nie jak ją wykorzystać Pan Pytający już zawczasu określił że w nosie ma podlewanie ogródka i system wody szarej ma działkę z wysokim poziomem wód gruntowych i pyta ja pozbyć się wody z opadów opady z samego dachu może nie 110 , a 150 dałoby się odprowadzić pozostaje jeszcze temat iluś metrów2 działki na które też pada czyli zastosowanie rozsączania zaczyna działać w 2 stronę zamiast rozsączać napełnia blokuje system i jest do D koryta wierzchem zbiorą wodę i z dachu i z podwórka kwestia ich odpowiedniego ułożenia i ukształtowania terenu działki . zbiornik szczelny na wodę można zrobić jako element dodatkowy poza systemem podstawowym system podstawowy to swobodny odpływ bo mokry teren niewiele przyjmie czyli szykujemy przepływ a dywagacje nad wyższością tego czy owego są bez sensu woda na metrze na niewiele pozwala nawet jak wkopie zbiornik plastikowy to mu go wypchnie nie bijmy piany gdzie to jest zbędne przygotuj przepływ korytami w dół działki do garażu zbiornik może się wypełniać dodatkowo o ile się na niego zdecydujesz a bez zbiornika też będzie działać a chcesz instalację koniecznie pchać pod ziemię to policz np. 120 mm słupa wody na m2 dachu i na bank nie wyjdą 110 bo się nie zmieszczą a nadal pozostanie kwestia działki
  32. 3 points
    znaczy się przy kurnikach zredukowanie wentylacji można spokojnie stosować, nic się nie stanie natomiast w wielorodzinnej zabudowie, gdzie prawdopodobieństwo jednoczesnego stawiania kopy jest znaczne - średnica powinna być co najmniej równa średnicy pionu swoją drogą w WT dopuszczają stosowanie nawietrzników pionów, a tu średnica takiego nawietrzaka jest wielokrotnie mniejsza od średnicy pionu ps Pan zarzucał w innym temacie swojemu interlokutorowi osobiste wycieczki tu jakoś sam nie ma z tym problemów, chyba jest niestabilny emocjonalnie, może to znów te coffee shopy
  33. 3 points
    1- Czemu akurat chcesz dawać Pexa? Ma być drogo? Ułóż normalną rurę do zimnej wody fi 32, tak ze 120-150m jak Ci pasuje na działce... to tak szacunkowo dla warunków zimowych. Jeśli chcesz gonić powietrze na maxa latem dla schładzania domu trzeba by policzyć szacunkowo potrzebną moc takiego wymiennika. A moc będzie zależna od ilości powietrza jakie będziesz przetłaczać przez wymiennik, mocy/rozmiaru wymiennika i warunków gruntowych. Pętli nie należy wydłużać ponad miarę (150m to takie optimum), więc jak będzie potrzebna większa moc chłodnicza to połóż dwie pętle po 100-120mb każda. Dla dwóch pętli rozdzielacz możesz wykonać samodzielnie ze złączek systemowych i umieścić go wewnątrz budynku wprowadzając obie do środka. Rozdzielacz wiadomo... jeden rozmiar w górę w stosunku do przekroju rur. 2- Wcale nie musi. Wystarczy że będzie (centrala) dobrze zaizolowana termicznie. Obłóż ją grubo wełną (40-50cm). Tak zaizolowana będzie miała się dobrze utrzymując wewnątrz (centrali) temperatury takie jakie podasz jej przez nawiew/wywiew oczywiście też dobrze izolowane. Będzie dodatkowo też bardzo dobrze wygłuszona. Możesz dla niej postawić skrzynię/obudowę z płyt OSB jeśli samo obłożenie wełna kłóci się z Twoim poczuciem estetyki. 3- WM nie łączy się z wentylacja grawitacyjną. Nie za bardzo łapię o co chodzi z tym garażem i pomieszczeniem gospodarczym. Te pomieszczenia najlepiej wentylować grawitacyjnie. Warunek szczelne drzwi między wiatrołapem i garażem. Pralnię/kotłownię, jeśli będzie kocioł gazowy z zamkniętą komorą spalania można bez problemu włączyć do układu WM. Nawiew w holu wydaje mi się zbędny. Przenieś go pralni, w pralni umieść dodatkowy wywiew tworząc układ częściowo zrównoważony. Czemu częściowo? Bo ustaw przepływy z nadmiarem wywiewu w stosunku do nawiewu tak aby część powietrza była zasysana z holu co wykluczy rozchodzenie się zapachów prania po domu o ewentualnym rozszczelnieniu kotła nie wspominając. PS Z projektu wynika że WM ma mieć wydajność 650m3/h. Rozumiem że zimą będzie pracowała ze znacznie mniejszym wydatkiem... tak na 1/4. Dla takiego wydatku będziesz potrzebował wymiennik gruntowy o mocy około 4kW dla funkcji chłodzenia latem. Jednocześnie taka moc zapewni bezproblemową pracę ciągłą GGWC w okresie zimowym.
  34. 3 points
    Przepraszam za zwłokę, ale ja tylko z doskoku! W przerwach zabawy z prawdziwym drewnem Dobrze czujesz i masz rację: "płatwie" w pierwszym poście są cienkie, ale jest to uzasadnione - one nie przenoszą na słupy ciężaru dachu, pełnią wyłącznie funkcję stężenia lekkiej konstrukcji, bo krokwie w liczbie 8szt oparte są na słupach. O ile przy ośmiokącie jest to dopuszczalne rozwiązanie (odstęp w linii prostej pomiędzy słupami o kilkadziesiąt cm mniejszy) to przy sześciokątnej altanie i odległości pomiędzy słupami ok. 2m konieczne, według mnie, są krokwie pośrednie, oparte na środku płatwi, pomiędzy słupami!
  35. 3 points
  36. 3 points
    Jaką kabinę prysznicową, to jest tema rzeka. Na samym początku powinnaś zastanowić się dla kogo ona ma być. Czy będą z niej korzystały osoby starsze ( wskazany płytki brodzik, bądź wcale - z odpływem liniowym) Czy masz małe dzieci ( dobrze jest mieć wysoki brodzik, głęboki w formie wanienki) Czy jest to mieszkanie na wynajem dla menagera ( ma być ładana i funkcjonala kabiny typu Walk-in) Czy jesteś w stanie poświęcić trochę więcej środków na dokupienie powłoki zapobiegającej osadzaniu się kamienia ( różne firmy stosują różną nomenklaturę: Koło - Reflex, Radaway - Easy Clean, Kermi - Kermi Clean, Huppe - Anti-Plaque) Wszystkie powłoki nanoszone są chemicznie i nie są wieczne, aczkolwiek są bardzo przydatne i ułatwiają barowanie się z kamieniem na szybie. Taką powłokę można odświeżać specjalnymi środkami. Są również kabiny ze szkłem polerowanym (są bardzo drogie) ale szyba jest tak gładka że żaden kamień do niej nie przywiera. Jeżeli dysponujesz małym budżetem zawsze możesz kupić kabinę chińska w komplecie z brodzikiem ( nie jest to może cud techniki, ale zawsze swoją funkcję pełni). I tak naprawdę wszystko zależy od preferencji klienta. Jeżeli planujesz postawić kabinę na płytkach powinnaś zwrócić uwagę na szerokość ścianek. Chodzi o to że kupując kabinę np. 90 cm. faktyczny jej wymiar jest zazwyczaj o jakieś 2 cm mniejszy ( gdyż musi stać na brodziku). Jest to ważny parametr przy wyliczaniu odległości, jeśli ma się wzór na ścianie który wypełnia kabinę. Ranking jakościowy kabin prysznicowych. 1) Huppe 2) Ronal 3) Kermi 4) Radaway 5) Koło 6) Cersanit 7) Deante Ranking kabin prysznicowych (cena - jakości) 1) Radaway 2) Kermi 3) Koło 4) Huppe 5) Cersanit 6) Deante Ranking powstał na podstawie statystyk sprzedażowych, liczby reklamacji, serwisu sklepu www.hansloren.pl
  37. 3 points
    Matko Bosko jak tu zielono. Kliknę se...
  38. 3 points
    Z tego co Pan pisze, jakby nie czytać, wychodzi, że paroizolacja ma być „przytwierdzona” do bala, bez wentylowania przestrzeni miedzy tą folią, a balem. Czyli od zewnątrz warstwy: tynk lub obicie deskami, wełna, folia paroizolacyjna, bal. Moim zdaniem, dla tego przypadku nie jest to rozwiązanie najlepsze. Ta ściana jest z grubego drewna – co trzeba mieć na uwadze.
  39. 3 points
    na dechy paroizolacja, potem izolacja termiczna (co to mniej istotna sprawa)
  40. 3 points
    siłą cię zmuszam do czytania i odpowiadania? forum jest od zadawania pytań, wymiany doświadczeń itp a przynajmniej od tego być powinno a ty z ferajną tworzycie kółko wzajemnej adoracji i każdy z zewnątrz to idiota i zawracacz głowy? weź sobie coś na luz i spadaj ...
  41. 3 points
    nie jestem fizykiem, tu zapewne TB ma dużo do powiedzenia weź Ty te okna i drzwi pootwieraj na oścież i tak przez kilka dni temperatur ujemnych nie zapowiadają nawet na noc po tygodniu będzie pozamiatane, chyba, że zacznie lać permanentnie i wyluzuj, bo rzeczywiście Ci coś pęknie i nie będzie to tynk
  42. 2 points
  43. 2 points
    Ta wysoka moc kotła jest używana właściwie tylko do podgrzewu cwu. Musisz zdać sobie sprawę że im wyższa moc palnika w kotle to tym wyższa dolna granica modulacji. Tak że jeśli dalej optujesz za kotłem jednofunkcyjnym o niskiej dolnej granicy modulacji i odpowiednio niższej mocy właściwej do strat ciepła na ogrzewanie co musisz zdać sobie sprawę że potrzebujesz odpowiednio dużego zasobnika cwu by posiadać właściwy komfort. To niższe zużycie też zależy np od tego czy masz zmywarkę bo niestety dużo ciepłej wody zużywamy na mycie naczyń. Dlatego te normy zakładają że posiadasz takie urządzenie. Po za tym są to normy zakładające również posiadanie baterii termostatycznych które znacząco obniżają zużycie. Również wpływa też to jak bierzesz kąpiel czy w wannie czy pod prysznicem. Jeśli jednak tych urządzeń nie posiadsz to jednak musisz się liczyć z tym że tej ciepłej wody zużyjesz więcej .
  44. 2 points
    o tym że pojechano po gościu jak po burej suce
  45. 2 points
    Jak bawisz się w metalu to chyba wiesz, że polskie wkręty nie nadają się do połączeń konstrukcyjnych... Może pokazało się na rynku coś lepszego (widziałem ofertę Wurtha), ale głowy nie dam jaka jest ich jakość, a cena fiuuuu!!! Zwróć uwagę na wysokość krokwi koszowych - powinny być wyższe od zwykłej krokwi. Przy takich przekrojach drewna (10x10 i 10x5) każdy czop czy zacios znacznie osłabi konstrukcję. Sam używam łączników metalowych w przypadku altan krytych strzechą, ale nie tzw. płytek z blachy itp. dziurawek, ale łączników naprawdę wzmacniających konstrukcję z litej blachy 5mm skręcanych na śruby. Aby zachować estetykę wpuszczam je w przekrój belek tak, że na zewnątrz widać wyłącznie śruby. Tu mógłbyś pokusić się o delikatniejsze łączniki, ale podobnie schowane... i unikasz wtedy wkrętów (już lepsze zwykłe gwoździe - nie pękają, bo nie są hartowane!). Niestety nie wszędzie się da takie rozwiązanie zastosować.
  46. 2 points
    Jeżeli poczujesz się lepiej w sensie psychicznym bo naocznie wsypiesz jakiś izolator to możesz sypać. Przed zasypaniem pustak poryzowany będzie miał w pionie rozpatrując kanały powietrzne przewodność cieplną 0,025 W/(m/K) po zasypaniu perlitem średnio 0,032 W/(m/K) czyli sporo pogorszysz jego właściwości a jak byś zasypał styropianem to już srednio 0,038 W/(m/K) itd.... Pustak poryzowany porothermu jest tak zbudowany że stworzono w nim wąskie szczeliny żeby uwięzić w nim powietrze (jest ono nieruchome wyeliminowano ruch konwekcyjny powietrza ).Dodatkowo poryzowanie czyli napowietrzenie samego materiału obniżyło jeszcze współczynnik przewodzenia. Wszystkie materiały budowlane bazują na tym samym pomyśle ,coraz większe spienianie materiału (uwięzienie w nim powietrza )powoduje jego lepsze właściwości izolacyjne nawet aerożel to 90-99,8% powietrze, resztę stanowi porowaty materiał tworzący jego strukturę i zamykający powietrze wewnątrz. Ty chcesz pozbyć się części powietrza wypełniając przestrzenie lepszym przewodnikiem masz do tego prawo to twój dom . Jeżeli ja miałbym budować sobie taką ścianę i do dyspozycji podstawowe materiały budowlane zastosował bym przekładkę 2 x z papy termozgrzewalnej czyli papa od dołu pierwszej warstwy i na pustak druga warstwa papy .Papa spełni rolę izolacji przeciwwilgociowej, cieplnej ,oraz stawia bardzo duży opór w przenikaniu powietrza w pionie zamknie szczelnie kanały pustaka ,pustaki układać,fuga pionowa wypełnienie pianka poliuretanowa .Przemawia za tym łatwość wykonania na budowie grzanie palnikiem papy i naklejanie oraz najlepsze parametry jakie można uzyskać .Papę przyklejać tak -pierwsza warstwa kładziemy klejem do góry i nagrzewamy ją i kładziemy pustaka za pustakiem następnie druga warstwa papy odwrotnie nagrzewamy papę i odwijamy ją przyklejamy na górę tego samego rzędu pustaków itd.. ostatnia czynność z obydwu boków psikamy planką zamykając szczelnie fugę pionową .Następny pasek papy można łączyć tylko w miejscach występowania pionowej fugi byle nie w środku pustaka .W miejscach łączenia papy pionową fugę wypełniamy w całości. Innym ciekawym sposobem jest zawiezienie pierwszej warstwy pustaków do firmy zajmującej się Ociepleniami budynków metodą natrysku pian poliuretanowych i wtłoczenie pod ciśnieniem piany ale wyłącznie zamknięto-komórkowej , która ma bardzo zbliżony współczynnik do zamkniętego powietrza prawie 0,025 W/(m/K) następnie wbudowanie takich wypełnionych pustaków na budowie. Porotherm to nie jest byle jaki pustak ceramiczny jak wspominałem to przemyślana konstrukcja , gdyby to polepszało właściwości to od dawna już by były wypełniane wnętrza styropianem czy innym badziewiem. Nie dość że narobili się wydali do tego kasę i jeszcze pogorszyli właściwości ściany masakra
  47. 2 points
    Minimalna długość komina to 4m, więc z Twoim nie będzie problemu. Taki wkład wprowadza się do komina od góry łącząc ze sobą poszczególne elementy. Technicznie to dojść prosta operacja. Poczytaj: http://ladnydom.pl/budowa/1,106579,2553379.html
  48. 2 points
    Zamiast ziarna, lepsza kasza. Mazurska na przykład. A na kawki najlepszy jest straszak. Mam pomysł na biznes! Produkcja "sztucznych " kawek do powieszenia i odstraszania naturalnych. Powinno zadziałać!
  49. 2 points
    Dopowiem. Jak chcesz w miarę dokładnie wyliczyć, to radzę: 1. Wyliczyć zapotrzebowanie budynku na wentylację z sum łazienki, WC, kuchni i pomieszczeń bezokiennych , a wynik pomnożyć x 16 godzin (dzień). 2. 60% wartości wyliczeniowej (godzinowej) x 8 godzin (noc). 3. Wyliczyć średnią – co da wynik zgodny z normami (przepisami). Można też prościej i raczej realniej – ilość osób x 20 - 30m3/h
  50. 2 points
This leaderboard is set to Warszawa/GMT+02:00
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Utwórz nowe...