Skocz do zawartości

problemy z firmą


Recommended Posts

Napisano
Witam

Wynajeliśmy ekipę. No cóż tanio więc i problemów przybywało.

Niestety maszym błędem było umawainie się na gębę.
Właściciel ustalał cenę za poszczególną część roboty później zaczynali robić aż do momentu kiedy
zaczynały się problemy z pieniędzmi. dostawali je i nagle pilna robota na innej budowie i praca stawały.

Pewnie niektórzy mieli tak samo.,..

No cóż w chwili obecnej pan opowiadał nam że ma problemy na innej budowie (czytać pełno poprawek za które nikt mu nie płacił) no i przyszedł do nas z o dziwo nowym cennikiem. wszystkie roboty które zaczął nagle podrożały od 50 do 100 %.

Wygląda na to że to my mamy pokryć jego wszystkie straty.
Powiedzieliśmy że cena była ustalona i tego się trzymamy.

No iprzyszedł dzień kiedy panowie się zwineli nie dokończyli rozpoczętych prac nawet tych za które dostali pieniądze.
Pewno uważają że zrobili na tyle za ile im zapłacono.
Oczywiście telefonów nie odbiera.
Pewno pan czuję się oszukany i pokrzywdzony.
Czy ktoś mniał podobne doświadczenia.

Interesuje mnie czy w naszym pięknym kraju istnieją możliwości wyegzekowania dokończenia rozpoczętych robót.
Jak i gdzie można zgłosić zaistniałe problemy.

Pozdrawiam

Seba
  • 2 tygodnie temu...
Napisano
Cytat

Witam

Wynajeliśmy ekipę. No cóż tanio więc i problemów przybywało.

Niestety maszym błędem było umawainie się na gębę.
Właściciel ustalał cenę za poszczególną część roboty później zaczynali robić aż do momentu kiedy
zaczynały się problemy z pieniędzmi. dostawali je i nagle pilna robota na innej budowie i praca stawały.

Pewnie niektórzy mieli tak samo.,..

No cóż w chwili obecnej pan opowiadał nam że ma problemy na innej budowie (czytać pełno poprawek za które nikt mu nie płacił) no i przyszedł do nas z o dziwo nowym cennikiem. wszystkie roboty które zaczął nagle podrożały od 50 do 100 %.

Wygląda na to że to my mamy pokryć jego wszystkie straty.
Powiedzieliśmy że cena była ustalona i tego się trzymamy.

No iprzyszedł dzień kiedy panowie się zwineli nie dokończyli rozpoczętych prac nawet tych za które dostali pieniądze.
Pewno uważają że zrobili na tyle za ile im zapłacono.
Oczywiście telefonów nie odbiera.
Pewno pan czuję się oszukany i pokrzywdzony.
Czy ktoś mniał podobne doświadczenia.

Interesuje mnie czy w naszym pięknym kraju istnieją możliwości wyegzekowania dokończenia rozpoczętych robót.
Jak i gdzie można zgłosić zaistniałe problemy.

Pozdrawiam

Seba



Niestety obawiam się, że jesli to bylo "na gebe" to zbyt wiele nie zyskasz....
Napisano
Ci fachowcy wyglądają mi na mocno wkurzających. Bo mają metodę: nabrać jak najwięcej zamówień za rozsądne pieniądze i w trakcie pracy zaszachować inwestora podwyżką. A jak nie zapłaci to sobie idą wiedząc, że budowlańcy mają terminy ustalone na parę miesięcy naprzód. To jest sprawa dla policji moim zdaniem.
Napisano
Podstawowa zasada-żadnych zaliczek,a pieniążki wypłacamy etapami.po wykonaniu przynajmniej sporej części roboty.
Niestety,ludzie sami psują fachowców.Ileż to razy wciskano mi zaliczkę.A strasznie ciężko pracuje się,kiedy pieniądze za robotę już skonsumowane.
  • 2 miesiące temu...
Napisano
Na kilkaset zleceń tylko dwa zrobiłem z umową na piśmie,a i to dlatego,że bank kredytujący remont tego wymagał.
Prawdę mówiąc bardzo nie lubię podpisywania umów i dlatego cieszy mnie to,że klienci ode mnie tego nie żądają.
Najbardziej nie lubianymi przeze mnie punktami w umowie są te dotyczące terminu i kosztów.
Tego się nie da przewidzieć.Ci,którzy podają kwoty na umowie,dla własnego bezpieczeństwa podają je dość zawyżone.A termin powoduje istne wariactwo,bylejakość i olewanie szczegółów.
Zwykle moi klienci dostają na mnie namiary od innych zadowolonych klientów,więc mi ufają,a ja tego nie wykorzystuję.
Wolę spokojne sumienie od kilku stówek ,czy nawet tysięcy więcej.
Napisano
Każda umowa może mieć odpowiedni punkt uwzględnijacy ewentualne zmiany. Twoja firma jest solidna, ale zauważ, że na forach wiecej pisze się o oszustach i partaczach. Niby dobrze, bo to ostrzezenie dla innych, ale... robota miesolidnych fachowców jest podówjnie zła
Napisano
umowa ustna również jest umową prawną:
Umowa ustna to umowa zawarta ustnie, czyli w formie zwykłej, nie zaś w szczególnej. Jest to umowa, której warunków nie potwierdza żaden dokument, lub też taki dokument (np. rachunek, faktura VAT) stanowi jedynie dowód zobowiązania z umowy wynikającego i potwierdzenie jej zawarcia, lecz nie zawiera wszystkich postanowień umownych. Warunki zawarcia takiej umowy są zbieżne z warunkami niezbędnymi do zawarcia każdej innej umowy. Po pierwsze więc, nie licząc wyjątków, obie strony powinny mieć pełną zdolność do czynności prawnych, tj. być pełnoletni lub po zawarciu związku małżeńskiego. Po drugie nie mogą zaistnieć wady oświadczeń woli (błąd, groźba, podstęp, czynność dokonana dla pozoru). Należy również pamiętać, że prawo nakazuje zachowanie szczególnej formy dla zawarcia niektórych umów, np. umowa o pracę powinna być sporządzona na piśmie, zaś umowa sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego.

Wiadomo, bez dokumentu ciężko jest udowodnić słowa jakie padły w ustaleniu ale jak masz świadków.. to już 1:0 dla Was


Umowa ustna jest umową ważną i należy ją honorować. Problem w tym, że trudno udowodnić, że strony zgodziły się na ustalone warunki. Umowy ustne mogą (powinny) być zawierane w obecności świadków, którzy w razie sporu między stronami poświadczą przed sądem, że do umowy doszło i dane postanowienia są prawdziwe. Niestety, brak dowodów i świadków umowy oznacza niemalże przegraną w sądzie. W obecnym porządku prawnym tylko umowa pisemna z uwagi na obecność dokumentu potwierdzającego jej faktyczne zawarcie daje stronom umowy instrument roszczeniowy w sytuacji, gdy jedna ze stron wypiera się istnienia zapisów umownych.

Podstawa prawna: Ustawa - Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 ze zm.)
Napisano
Cytat

Każda umowa może mieć odpowiedni punkt uwzględnijacy ewentualne zmiany. Twoja firma jest solidna, ale zauważ, że na forach wiecej pisze się o oszustach i partaczach. Niby dobrze, bo to ostrzezenie dla innych, ale... robota miesolidnych fachowców jest podówjnie zła


No dokładnie tak, co z tego że jedna firma jest solidna jak na nią przypada 5 które są całkiem niegodne zaufania. Wychodzę z założenia że trzeba zawsze podchodzić z ograniczonym zaufaniem do ludzi którym się za coś płaci zanim się uzyska produkt
Napisano
Noooo,ale po co płacić,zanim się uzyska produkt?Firma,która woła o pieniądze,zanim coś sensownego zaprezentowała nadaje się tylko do pogonienia łopatą.
Klienci,którzy mimo wszystko,płacą choćby część kasy,przed wykonaniem co najmniej jakiegoś zamkniętego etapu prac są sami sobie winni.
Napisano
Nie ma zbyt dużego doświadczenia.. dopiero będziemy budować dom.. ale nawet przez myśl mi nie przeszło by umawiać się na gębę co do terminu a tym bardziej do kosztów - bo jaka gwarancja?
Adamis piszesz "Najbardziej nie lubianymi przeze mnie punktami w umowie są te dotyczące terminu i kosztów.
Tego się nie da przewidzieć. Ci ,którzy podają kwoty na umowie, dla własnego bezpieczeństwa podają je dość zawyżone. A termin powoduje istne wariactwo, bylejakość i olewanie szczegółów."
Nie wiem czym się zajmujesz ale jak oferujesz TYLKO swoja pracę a nie materiały to nie rozumiem jak można nie wiedzieć/nie umieć wycenić swojej pracy? A terminy.. wiadomo poślizg 2-3 tyg (nawet 1,5 miesiąca)ze względu na pogodę lub inne czynniki ok.. ale jak buduje się domy kilka lat to chyba można mniej więcej określi ile trwa budowa np. domu A. Poza tym jako zleceniodawca wolę mieć zawyżoną kwotę na umowie nić niższa kwotę na gębę a potem problemy.

Już odbiegając od Adamisa, sama prowadzę firmę (mąż również lecz inna specyfikacja) i z branży wiem, że większość firm, które robią na gębę albo stronią od umów to tzw firmy krzaki.. a od takich z daleka! Bo jaką ma się gwarancje że:
1. dokończą budowę
2. wyrobią się z terminem
3. cokolwiek zrobią a nie rozpłyną się w powietrzu
4. co z gwarancją ? jak wyegzekwujesz np. niedoróbki? (jak firma pożądna to przyjdzie na poprawki, ale nie oszukujemy się .. to 1 na 10?)
5. no i właśnie przez takie praktyki, brak umów, ceny na gębę budowa kosztuje nie przewidywane 250tyś a 400tys (nowi wykonawcy, wyższe ceny, stres, szukanie na gwałt ekip)

My do budowy domu wybraliśmy firmę, która była polecana na różnych forach budowlanych przez niezależne osoby. Pojechaliśmy do wykonawcy, porozmawialiśmy.. wydaje nam się że ok. Pierwsze ustalenia i zaklepanie terminu (określenie wielkości domu) w marcu budowa domu 43 tyś (stan surowy otwarty z więźbą dachowa) w sierpniu pojechaliśmy jeszcze raz już z projektem , po ostateczne ustalenia i po ostateczną wycenę. 52 tys stan surowy z więźba, ocieplaniem fundamentów, kanaliza stanu 0 + obłożenie kominów klinkierem, sprzęt potrzebny do budowy w geście firmy, my załatwiamy tylko beton z pompą. Czy to dużo nie wiem.. ale mieścimy się w naszym prognozach.
Oczywiście podpisaliśmy umowę (właściciel sam w rozmowie oznajmił że umowę podpisuje). Umowa nie skomplikowana, zawierająca cenę, termin budowy domu już z poślizgiem (stan surowy) oraz 2- letnią gwarancję na wykonane prace.

Po takiej umowie jestem spokojniejsza, że firma nie wyroluje nas, niż gdybym umawiała się na gębę i oczekiwała cudów na kiju. Jak będzie w praktyce to się okaże, ale mam nadzieje, że wszystko pójdzie sprawnie. Jak coś mamy papier czyli minimalne ale konieczne zabezpieczenie.
Odnośnie ceny, mieliśmy kosztorys z projektem i po wprowadzeniu cen wykonawcy jest taniej niż przewidywaliśmy.

PS. Wychodzę z założenia, że lepiej nawet przepłacić za budowę domu niż dać mało dla papraków a potem kulać się z niedoróbkami.
Ale to tylko moje zdanie.


ps. ktoś oglądał skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju "Na budowie" .... heh, icon_smile.gif warto obejrzeć
"Będzie pan zadowolony icon_wink.gif "
Napisano
Wykonuję instalacje CO,wodne i kanalizacyjne.Od początku istnienia mojej firmy jestem VAT-owcem i w 99% instalacji sam zakupuję materiały.I mimo to,nie jestem w stanie wyliczyć ile będzie kosztować instalacja.To po prostu nie jest możliwe.Poza tym zawsze w trakcie robót pojawiają się nowe koncepcje i dochodzą dodatkowe elementy i rozwiązania.
Spłodzenie umowy zawierającej wszystkie te szczegóły i uwarunkowania nie zawsze jest możliwe.Często coś tam umknie.
Znam inwestora,cwaniaka,który tworzył bardzo szczegółowe umowy,i ta właśnie szczegółowość zachęcała firmy do podejmowania się różnych robót przy remoncie jego dużej willi,bo stwarzała wrażenie bezpieczeństwa dla obu stron.Facet wyremontował sobie ten dom za 1/3 kosztów,bo podawał do sądu o niedotrzymanie warunków umowy każdą firmę i każdą sprawę wygrywał.Jemu to przychodziło lekko,bo jest emerytowanym prawnikiem.
Oczywiście robię kosztorysy dla klienta (jeśli zażąda),pod którymi się podpisuję,gdzie podaję orientacyjną kwotę,i jeśli klient przyjmie w ew. umowie wyrażenie typu;przewidywany koszt instalacji zawiera się w zakresie 20-25tys.zł,to jestem gotów podpisać umowę.
Nie godzę się natomiast na sztywną kwotę.Zbyt wielu kolegów straciło w ten sposób niezłe sumy na rzecz klienta,bo naiwnie podpisali jakieś ścisłe terminy i kwoty.I proszę,uwierzcie drodzy inwestorzy,nie tylko firmy oszukują.
Jeśli klient mi nie ufa,ja również mu nie ufam.A w atmosferze wzajemnej nieufności pracować nie potrafię.
Na brak klientów nie narzekam od lat.Nawet,kiedy parę lat temu była posucha,byłem jedynym,który robił hurtowni obrót,i nawet odsyłałem klientów do kolegów.W zasadzie,to odmawiam więcej zleceń,niż przyjmuję.Bez umów.
Oczywiście nie neguję tutaj umów.Zaznaczam jedynie,że da się inaczej.Trzeba tylko dać się poznać.
A gwarancję daję na piśmie na 5 lat.I jestem na każde wezwanie do końca życia. icon_smile.gif
Napisano
Jak zakupujesz materiały to rzeczywiście trudno Ci oszacować co i ile będzie kosztować za miesiąc, dwa czy pół roku..
Ja przedstawiłam trochę inną firme, która oferuje tylko swoją pracę..
Ty dałeś się poznać z dobrej strony.. widać miałeś samych "dobrych" klientów.. znam przypadki osób, które również umawiały się na gębę z firmami, i po skończeniu 1 etapu nie płacąc im po prostu dziękowały firmie.. obyś Ty na coś takiego nie trafił icon_smile.gif

cyt "Oczywiście robię kosztorysy dla klienta (jeśli zażąda),pod którymi się podpisuję,gdzie podaję orientacyjną kwotę,i jeśli klient przyjmie w ew. umowie wyrażenie typu;przewidywany koszt instalacji zawiera się w zakresie 20-25tys.zł,to jestem gotów podpisać umowę."

mi by to wystarczyło icon_smile.gif bo się podpisujesz więc już jakaś minimalna gwarancja jest icon_smile.gif
Napisano
Ja mam podpisaną umowę wstępną na świadczenie usług budowlanych (zaczynamy wiosną 2009) i musiałam wpłacić zaliczkę aby firma miała gwarancję,lub zabezpieczenie, że w ostatniej chwieli się nie wycofamy, taka umowa zabezpiecz również nas (przynajmniej w pewnym stopniu). Rozliczać się będziemy etapami jeśli chodzi o koszt materiałów i robocizny to ustaliliśmy tylko ogóle ramy z dość dużą tolerancją. Na termin zakończenia inwestycji umówiliśmy się na koniec wiosny, początek lata (2010), ale w umowie mamy zapisany termin 31 sierpień 2010 i uważam, że jest on nieprzekraczalny no i chyba całkiem realny (dom jest prosty z dachem dwuspadowym 120 m2 ,pow użyt. bez udziwnień). A budowania na "gębę" sobie nie wyobrażam , bo jest tyle nieuczciwych firm i klientów również, że przynajmniej w niewielkim stopniu ale trzeba się ubezpieczyć.
Pozdrawiam i życzę samych uczciwych firm (sobie taż) i klientów icon_wink.gif
Napisano
ja w swoim życiu nie spotkałam jeszcze w pełni kompetentnej ekipy. remontowałam 3 łazienki w mieszkaniach i 3 w domach. i jeszcze nikt nie wykonał dobrze roboty. nie wiem gdzie leży problem ale chyba w tym, że większość "fachowców" to przeciętni polacy, którzy mają gdzieś twoją osobę. ostatnio znalazłam na to sposób- spisałam umowę na daty w jakich ma być zrobiony remont, zaznaczyliśmy jakie okoliczności mogą go przedłużyć. i znów mieli to gdzieś. tyle, że taniej mnie wyszło.
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
Cytat

Czyli,ogólnie mówiąc ''cza być elastycznym'' icon_smile.gif


No niestety, a problemy z firmą czy ekipą budowlaną to chyba bolączka wszystkich budujących. Mnie poradzono, żebym zrobił taką "grę podjazdową" i przyprowadził "zewnętrznego" kierownika budowy. Oczywiście nie wtedy, kiedy pracownicy będa na budowie, ale wtedy kiedy będzie on mógł sprawdzić ich robotę. Potem można się czepiać.
Napisano
Cytat

No niestety, a problemy z firmą czy ekipą budowlaną to chyba bolączka wszystkich budujących. Mnie poradzono, żebym zrobił taką "grę podjazdową" i przyprowadził "zewnętrznego" kierownika budowy. Oczywiście nie wtedy, kiedy pracownicy będa na budowie, ale wtedy kiedy będzie on mógł sprawdzić ich robotę. Potem można się czepiać.



Boże! Zachowaj mnie przed taką klientelą.

Klient warty rzemieślnika. Jeden drugiego wali w "rogi"

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Witam,   Z tego co udało mi się wyszukać i zrozumieć, w celu uzyskania pozwolenia na budowę potrzebne są min. warunki przyłączenia mediów.   Czy ktoś orientuje się jak to jest w kwestii uzbrojonej działki budowlanej, czy chcąc uzyskać „pozwolenie na budowę” lub czy wykonując „zgłoszenie budowy” mimo wszystko będę potrzebował warunki przyłączenia mediów?   Pytanie wydaje się absurdalne bo przecież media są już na działce, ale prawo często niestety działa inaczej niż myślimy.   Pozdrawiam,
    • Budowa jest w toku, przynajmniej na papierach. Zostało wydane pozwolenie na budowę budynku jednorodzinnego, został założony dziennik budowy, na bramie wisi nawet tablica informacyjna oznajmiająca budowę domu, zostały zainstalowane skrzynki: elektryczna z prądem budowlanym, na geoportalu wszystko pięknie wrysowane... Papier przyjmie wszystko, a ciężki sprzęt jeździ sobie bezkarnie po drodze o ograniczonym tonażu, gdyż inwestor ma pozwolenie na przejazd ciężkim sprzętem ze względu na rozpoczętą inwestycję. 
    • A to Polska właśnie.      Wszystko się zgadza i powołujesz się na odpowiednie przepisy. Taka sytuacja jednak w tej chwili nie leży w kompetencjach PINB. Dopóki nie ma nic wybudowanego nie PINB a Wydział Budownictwa jest właściwym organem mającym obowiązek zająć się tą sprawą. Choć wydaje się to nieco dziwne, ale tak jest i musisz się zwrócić do właściwego organu. Do pisma warto dołączyć jakieś wyroki sądowe w podobnych sprawach, które znajdziesz bez problemu w necie, a także jakąś opinię prawną np. takie coś: https://prawobudowlane-blog-buniak.pl/samowolna-zmiana-zagospodarowania-terenu/ dlatego że Wydziały Budownictwa interpretują zapisy na które się wyżej powołujesz, bardzo dowolnie. Więc warto naprowadzić ich na właściwy tor rozumowania. Dla normalnie działającego Wydziału Budownictwa już samo utwardzenie całej działki powinno być dowodem na zmianę sposobu zagospodarowania niezgodnego z WZ i oczywiście do tego datowane zdjęcia, bo przed kontrolą zapewne ucieknie z pojazdami.   To co piszę nie jest teorią bo miałem dwa podobne do Twojego przypadki na dwóch niemal sąsiadujących ze sobą działkach. Jedna sprawa została definitywnie załatwiona, druga jest jeszcze w toku z dobrymi rokowaniami.    
    • W każdym piśmie cytuję art. 59 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym : Samowolna zmiana zagospodarowania terenu to pojęcie ukształtowane przez doktrynę i orzecznictwo, do którego stosuje się przepis art. 59 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Jest to faktyczna, funkcjonalna zmiana wykorzystywania terenu w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem.   ŻADEN URZĄD NIE ODNIÓSŁ SIĘ DO TEGO ARTYKUŁU 
    • Mam kopię pism do powiatowego, do Wojewódzkiego, do gminy... Nieoficjalnie powiedziano mi że nic nie zrobię bo facet ma dobre znajomości. Tak, mam całą teczkę pism. Dla nich nie ma problemu, inwestor jest uprzedzany o terminie wizyty, inwestor wywozi ciężki sprzęt z placu dzień wcześniej więc problemu nie ma. Dziwi mnie to, że nikt nie zwraca uwagi na maile ze zdjęciami, które przedstawiają inny obraz sytuacji. Wojewódzki inspektorat twierdzi, że powiatowy wykonuje czynności zgodnie z procedurami, zachowując terminy na odpowiedź na pisma, mimo iż od roku nie została podjęta w tej sprawie żadna decyzja. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...