Skocz do zawartości

Historia edycji

Elfir

Elfir

14 godzin temu, zenek napisał:

 

No dobrze - ale jeśli źrodła piszą, że 20% rodzin ( w USA i Polsce) to są domy wielopokoleniowe - sądzisz, że wsród nich wszyscy są nieszczęśliwi z tego powodu i gdyby tylko mogli, to zaraz by się wynieśli na swoje?

Uważasz, że gdy mieszka tesciowa z rodziną, to zaraz wszystko się zaczyna walić i ta rodzina już nie ma szans na normalne życie?

Jeżeli rodzice maja duży dom, to jeśli dzieci zamieszkaja na piętrze np. - to mają mniejszy komfort prywatności, niż gdy mieszają w bloku - w którym słyszysz nawet, gdy sąsiadka ma orgazm?

ITD.

Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku?

I na koniec: czy potrafisz wyobrazić sobie jakieś pozytywy rodziny wielopokoleniowej (dziadki, dzieci,wnuki) - czy nie widzisz żadnych?

1. Trzeba byłoby zrobić ankietę: Masz swobodę finansową - chciałbyś mieszkać na kupie z rodzicami/teściami, bratem/szwagrem i swoją rodziną czy wyprowadzić się na swoje? Tylko takie wyniki byłby miarodajne.

Ja po prostu nie znam wielopokoleniowego domu (a znam sporo) w którym młodsi nie marzyliby o własnych czterech kątach. Najczęściej próbują realizować to przy braku środków, wyodrębniając osobne mieszkanko w dużym domu. Ale jak każdy kompromis - nie jest to wyjście idealne, tylko mniejsze zło. 

2. Nie wyobrażam sobie mieszkania z moją teściową, mimo, że to pomocna i w sumie miła kobieta. Tylko, że u niej w domu musi być tak jak ona chce. Z samej chęci pomocy potrafi zamęczyć człowieka.  Mieszkamy na sąsiedniej działce i czasem dostajemy o godz. 23 telefon, że powinniśmy przeparkować samochód, albo dlaczego na piętrze pali się światło w pokoju gościnnym.  Robi to z troski (bo może zapomnieliśmy zgasić światło?), ale człowiek czuje się jak niepełnosprawny umysłowo pięciolatek. 

Albo teść, który kilkanaście razy dziennie nalega byśmy u SIEBIE skosili działkę, bo "co ludzie powiedzo". Z resztą potrafił swego czasu wparować na naszą działkę o 7 rano w niedzielę i nam skosić, bez pytania się o pozwolenie. Potrzebna była awantura z obrażaniem się teścia, by zrozumiał, że to nie jest prawidłowe postępowanie. 

I tak jest ze wszystkim - mamy kompletnie inne przyzwyczajenia, poglądy na samo funkcjonowanie i wygląd domu. Jakbyśmy mieszkali razem, wojny byłby o każdą duperelę.

 

W drugą stronę mój mąż nie wyobraża sobie mieszkania z moją matką. I nie znam nikogo kto nie narzekałby na ciągłe udzielanie "rad" rodziców/teściów. Do przełknięcia gdy udzielane są podczas wizyt, ale nieznośne gdy są na co dzień.

 

3. Czy para może się głośno kochać, jak ta sąsiadka z przykładu, mając pod nogami nasłuchujących teściów? Więc o jakim komforcie mowa? 

Myślę, że mamy też inne pojęcie domu wielopokoleniowego. Bo dla mnie dom jednorodzinny z dwoma odrębnymi mieszkaniami (góra-dół) niekoniecznie jest wielorodzinny. Wielorodzinny to dla mnie gdy mieszkańcy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe - czyli np. jest jedna kuchnia.

4. "Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku". 

Nie. Wiele osób lubi miasto i chętnie mieszka w blokach czy kamienicach.  Ale nie z teściami/rodzicami. 

5. pozytywy (poza finansowymi) - tak:

- gdy traktuje się rodziców jak darmowe opiekunki do dziecka lub kucharki albo dom jak hotel

- gdy własne dorosłe dzieci służą jako zapychacze emeryckiej nudy, bo nie ma się znajomych. 

***

Zamieszkanie niepełnosprawnego seniora, który wymaga opieki 24h, wspólnie z dziećmi, nie jest dla mnie domem wielopokoleniowym tylko sytuacją wymuszoną okolicznościami. 

 

 

 

 

 

Elfir

Elfir

14 godzin temu, zenek napisał:

 

No dobrze - ale jeśli źrodła piszą, że 20% rodzin ( w USA i Polsce) to są domy wielopokoleniowe - sądzisz, że wsród nich wszyscy są nieszczęśliwi z tego powodu i gdyby tylko mogli, to zaraz by się wynieśli na swoje?

Uważasz, że gdy mieszka tesciowa z rodziną, to zaraz wszystko się zaczyna walić i ta rodzina już nie ma szans na normalne życie?

Jeżeli rodzice maja duży dom, to jeśli dzieci zamieszkaja na piętrze np. - to mają mniejszy komfort prywatności, niż gdy mieszają w bloku - w którym słyszysz nawet, gdy sąsiadka ma orgazm?

ITD.

Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku?

I na koniec: czy potrafisz wyobrazić sobie jakieś pozytywy rodziny wielopokoleniowej (dziadki, dzieci,wnuki) - czy nie widzisz żadnych?

1. Trzeba byłoby zrobić ankietę: Masz swobodę finansową - chciałbyś mieszkać na kupie z rodzicami/teściami, bratem/szwagrem i swoją rodziną czy wyprowadzić się na swoje? Tylko takie wyniki byłby miarodajne.

Ja po prostu nie znam wielopokoleniowego domu (a znam sporo) w którym młodsi nie marzyliby o własnych czterech kątach. Najczęściej próbują realizować to przy braku środków, wyodrębniając osobne mieszkanko w dużym domu. Ale jak każdy kompromis - nie jest to wyjście idealne, tylko mniejsze zło. 

2. Nie wyobrażam sobie mieszkania z moją teściową, mimo, że to pomocna i w sumie miła kobieta. Tylko, że u niej w domu musi być tak jak ona chce. Z samej chęci pomocy potrafi zamęczyć człowieka.  Mieszkamy na sąsiedniej działce i czasem dostajemy o godz. 23 telefon, że powinniśmy przeparkować samochód, albo dlaczego na piętrze pali się światło w pokoju gościnnym.  Robi to z troski (bo może zapomnieliśmy zgasić światło?), ale człowiek czuje się jak niepełnosprawny umysłowo pięciolatek. 

Albo teść, który kilkanaście razy dziennie nalega byśmy u SIEBIE skosili działkę, bo "co ludzie powiedzo". Z resztą potrafił swego czasu wparować na naszą działkę o 7 rano w niedzielę i nam skosić, bez pytania się o pozwolenie. Potrzebna była awantura z obrażaniem się teścia, by zrozumiał, że to nie jest prawidłowe postępowanie. 

I tak jest ze wszystkim - mamy kompletnie inne przyzwyczajenia, poglądy na samo funkcjonowanie i wygląd domu. Jakbyśmy mieszkali razem, wojny byłby o każdą duperelę.

 

W drugą stronę mój mąż nie wyobraża sobie mieszkania z moją matką. I nie znam nikogo kto nie narzekałby na ciągłe udzielanie "rad" rodziców/teściów. Do przełknięcia gdy udzielane są podczas wizyt, ale nieznośne gdy są na co dzień.

 

3. Czy para może się głośno kochać, jak ta sąsiadka z przykładu, mając pod nogami nasłuchujących teściów? Więc o jakim komforcie mowa? 

Myślę, że mamy też inne pojęcie domu wielopokoleniowego. Bo dla mnie dom jednorodzinny z dwoma odrębnymi mieszkaniami (góra-dół) niekoniecznie jest wielorodzinny. Wielorodzinny to dla mnie gdy mieszkańcy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe - czyli np. jest jedna kuchnia.

4. "Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku". 

Nie. Wiele osób lubi miasto i chętnie mieszka w blokach czy kamienicach.  Ale nie z teściami/rodzicami. 

5. pozytywy (poza finansowymi) - tak:

- gdy traktuje się rodziców jak darmowe opiekunki do dziecka lub kucharki albo dom jak hotel

- gdy własne dorosłe dzieci służą jako zapychacze emeryckiej nudy, bo nie ma się znajomych. 

 

 

 

 

 

Elfir

Elfir

14 godzin temu, zenek napisał:

 

No dobrze - ale jeśli źrodła piszą, że 20% rodzin ( w USA i Polsce) to są domy wielopokoleniowe - sądzisz, że wsród nich wszyscy są nieszczęśliwi z tego powodu i gdyby tylko mogli, to zaraz by się wynieśli na swoje?

Uważasz, że gdy mieszka tesciowa z rodziną, to zaraz wszystko się zaczyna walić i ta rodzina już nie ma szans na normalne życie?

Jeżeli rodzice maja duży dom, to jeśli dzieci zamieszkaja na piętrze np. - to mają mniejszy komfort prywatności, niż gdy mieszają w bloku - w którym słyszysz nawet, gdy sąsiadka ma orgazm?

ITD.

Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku?

I na koniec: czy potrafisz wyobrazić sobie jakieś pozytywy rodziny wielopokoleniowej (dziadki, dzieci,wnuki) - czy nie widzisz żadnych?

1. Trzeba byłoby zrobić ankietę: Masz swobodę finansową - chciałbyś mieszkać na kupie z rodzicami/teściami, bratem/szwagrem i swoją rodziną czy wyprowadzić się na swoje? Tylko takie wyniki byłby miarodajne.

Ja po prostu nie znam wielopokoleniowego domu (a znam sporo) w którym młodsi nie marzyliby o własnych czterech kątach. Najczęściej próbują realizować to przy braku środków, wyodrębniając osobne mieszkanko w dużym domu. Ale jak każdy kompromis - nie jest to wyjście idealne, tylko mniejsze zło. 

2. Nie wyobrażam sobie mieszkania z moją teściową, mimo, że to pomocna i w sumie miła kobieta. Tylko, że u niej w domu musi być tak jak ona chce. Z samej chęci pomocy potrafi zamęczyć człowieka.  Mieszkamy na sąsiedniej działce i czasem dostajemy o godz. 23 telefon, że powinniśmy przeparkować samochód, albo dlaczego na piętrze pali się światło w pokoju gościnnym.  Robi to z troski (bo może zapomnieliśmy zgasić światło?), ale człowiek czuje się jak niepełnosprawny umysłowo pięciolatek. 

Albo teść, który kilkanaście razy dziennie nalega byśmy u SIEBIE skosili działkę, bo "co ludzie powiedzo". Z resztą potrafił swego czasu wparować na naszą działkę o 7 rano w niedzielę i nam skosić, bez pytania się o pozwolenie. Potrzebna była awantura z obrażaniem się teścia, by zrozumiał, że to nie jest prawidłowe postępowanie. 

I tak jest ze wszystkim - mamy kompletnie inne przyzwyczajenia, poglądy na samo funkcjonowanie i wygląd domu. Jakbyśmy mieszkali razem, wojny byłby o każdą duperelę.

 

W drugą stronę mój mąż nie wyobraża sobie mieszkania z moją matką. I nie znam nikogo kto nie narzekałby na ciągłe udzielanie "rad" rodziców/teściów. Do przełknięcia gdy udzielane są podczas wizyt, ale nieznośne gdy są na co dzień.

 

3. Czy para może się głośno kochać, jak ta sąsiadka z przykładu, mając pod nogami nasłuchujących teściów? Więc o jakim komforcie mowa? 

Myślę, że mamy też inne pojęcie domu wielopokoleniowego. Bo dla mnie dom jednorodzinny z dwoma odrębnymi mieszkaniami (góra-dół) niekoniecznie jest wielorodzinny. Wielorodzinny to dla mnie gdy mieszkańcy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe - czyli np. jest jedna kuchnia.

4. "Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku". 

Nie. Wiele osób lubi miasto i chętnie mieszka w blokach czy kamienicach.  Ale nie z teściami/rodzicami. 

5. pozytywy (poza finansowymi) - tak:

- gdy traktuje się rodziców jak darmowe opiekunki do dziecka lub kucharki

- gdy własne dorosłe dzieci służą jako zapychacze emeryckiej nudy, bo nie ma się znajomych. 

 

 

 

 

 

Elfir

Elfir

14 godzin temu, zenek napisał:

 

No dobrze - ale jeśli źrodła piszą, że 20% rodzin ( w USA i Polsce) to są domy wielopokoleniowe - sądzisz, że wsród nich wszyscy są nieszczęśliwi z tego powodu i gdyby tylko mogli, to zaraz by się wynieśli na swoje?

Uważasz, że gdy mieszka tesciowa z rodziną, to zaraz wszystko się zaczyna walić i ta rodzina już nie ma szans na normalne życie?

Jeżeli rodzice maja duży dom, to jeśli dzieci zamieszkaja na piętrze np. - to mają mniejszy komfort prywatności, niż gdy mieszają w bloku - w którym słyszysz nawet, gdy sąsiadka ma orgazm?

ITD.

Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku?

I na koniec: czy potrafisz wyobrazić sobie jakieś pozytywy rodziny wielopokoleniowej (dziadki, dzieci,wnuki) - czy nie widzisz żadnych?

1. Trzeba byłoby zrobić ankietę: Masz swobodę finansową - chciałbyś mieszkać na kupie z rodzicami/teściami, bratem/szwagrem i swoją rodziną czy wyprowadzić się na swoje? Tylko takie wyniki byłby miarodajne.

Ja po prostu nie znam wielopokoleniowego domu (a znam sporo) w którym młodsi nie marzyliby o własnych czterech kątach. Najczęściej próbują realizować to przy braku środków, wyodrębniając osobne mieszkanko w dużym domu. Ale jak każdy kompromis - nie jest to wyjście idealne, tylko mniejsze zło. 

2. Nie wyobrażam sobie mieszkania z moją teściową, mimo, że to pomocna i w sumie miła kobieta. Tylko, że u niej w domu musi być tak jak ona chce. Z samej chęci pomocy potrafi zamęczyć człowieka.  Mieszkamy na sąsiedniej działce i czasem dostajemy o godz. 23 telefon, że powinniśmy przeparkować samochód, albo dlaczego na piętrze pali się światło w pokoju gościnnym.  Robi to z troski (bo może zapomnieliśmy zgasić światło?), ale człowiek czuje się jak niepełnosprawny umysłowo pięciolatek. 

Albo teść, który kilkanaście razy dziennie nalega byśmy u SIEBIE skosili działkę, bo "co ludzie powiedzo". Z resztą potrafił swego czasu wparować na naszą działkę o 7 rano w niedzielę i nam skosić, bez pytania się o pozwolenie. Potrzebna była awantura z obrażaniem się teścia, by zrozumiał, że to nie jest prawidłowe postępowanie. 

 

W drugą stronę mój mąż nie wyobraża sobie mieszkania z moją matką. I nie znam nikogo kto nie narzekałby na ciągłe udzielanie "rad" rodziców/teściów. Do przełknięcia gdy udzielane są podczas wizyt, ale nieznośne gdy są na co dzień.

3. Czy para może się głośno kochać, jak ta sąsiadka z przykładu, mając pod nogami nasłuchujących teściów? Więc o jakim komforcie mowa? 

Myślę, że mamy też inne pojęcie domu wielopokoleniowego. Bo dla mnie dom jednorodzinny z dwoma odrębnymi mieszkaniami (góra-dół) niekoniecznie jest wielorodzinny. Wielorodzinny to dla mnie gdy mieszkańcy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe - czyli np. jest jedna kuchnia.

4. "Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku". 

Nie. Wiele osób lubi miasto i chętnie mieszka w blokach czy kamienicach.  Ale nie z teściami/rodzicami. 

5. pozytywy (poza finansowymi) - tak:

- gdy traktuje się rodziców jak darmowe opiekunki do dziecka lub kucharki

- gdy własne dorosłe dzieci służą jako zapychacze emeryckiej nudy, bo nie ma się znajomych. 

 

 

 

 

 

Elfir

Elfir

14 godzin temu, zenek napisał:

 

No dobrze - ale jeśli źrodła piszą, że 20% rodzin ( w USA i Polsce) to są domy wielopokoleniowe - sądzisz, że wsród nich wszyscy są nieszczęśliwi z tego powodu i gdyby tylko mogli, to zaraz by się wynieśli na swoje?

Uważasz, że gdy mieszka tesciowa z rodziną, to zaraz wszystko się zaczyna walić i ta rodzina już nie ma szans na normalne życie?

Jeżeli rodzice maja duży dom, to jeśli dzieci zamieszkaja na piętrze np. - to mają mniejszy komfort prywatności, niż gdy mieszają w bloku - w którym słyszysz nawet, gdy sąsiadka ma orgazm?

ITD.

Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku?

I na koniec: czy potrafisz wyobrazić sobie jakieś pozytywy rodziny wielopokoleniowej (dziadki, dzieci,wnuki) - czy nie widzisz żadnych?

1. Trzeba byłoby zrobić ankietę: Masz swobodę finansową - chciałbyś mieszkać na kupie z rodzicami/teściami, bratem/szwagrem i swoją rodziną czy wyprowadzić się na swoje? Tylko takie wyniki byłby miarodajne.

Ja po prostu nie znam wielopokoleniowego domu (a znam sporo) w którym młodsi nie marzyliby o własnych czterech kątach. Najczęściej próbują realizować to przy braku środków, wyodrębniając osobne mieszkanko w dużym domu. Ale jak każdy kompromis - nie jest to wyjście idealne, tylko mniejsze zło. 

2. Nie wyobrażam sobie mieszkania z moją teściową, mimo, że to pomocna i w sumie miła kobieta. Tylko, że u niej w domu musi być tak jak ona chce. Z samej chęci pomocy potrafi zamęczyć człowieka.  Mieszkamy na sąsiedniej działce i czasem dostajemy o godz. 23 telefon, że powinniśmy przeparkować samochód, albo dlaczego na piętrze pali się światło w pokoju gościnnym.  Robi to z troski (bo może zapomnieliśmy zgasić światło?), ale człowiek czuje się jak niepełnosprawny umysłowo pięciolatek. 

W drugą stronę mój mąż nie wyobraża sobie mieszkania z moją matką. I nie znam nikogo kto nie narzekałby na ciągłe udzielanie "rad" rodziców/teściów. Do przełknięcia gdy udzielane są podczas wizyt, ale nieznośne gdy są na co dzień.

3. Czy para może się głośno kochać, jak ta sąsiadka z przykładu, mając pod nogami nasłuchujących teściów? Więc o jakim komforcie mowa? 

Myślę, że mamy też inne pojęcie domu wielopokoleniowego. Bo dla mnie dom jednorodzinny z dwoma odrębnymi mieszkaniami (góra-dół) niekoniecznie jest wielorodzinny. Wielorodzinny to dla mnie gdy mieszkańcy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe - czyli np. jest jedna kuchnia.

4. "Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku". 

Nie. Wiele osób lubi miasto i chętnie mieszka w blokach czy kamienicach.  Ale nie z teściami/rodzicami. 

5. pozytywy (poza finansowymi) - tak:

- gdy traktuje się rodziców jak darmowe opiekunki do dziecka lub kucharki

- gdy własne dorosłe dzieci służą jako zapychacze emeryckiej nudy, bo nie ma się znajomych. 

 

 

 

 

 

Elfir

Elfir

14 godzin temu, zenek napisał:

 

No dobrze - ale jeśli źrodła piszą, że 20% rodzin ( w USA i Polsce) to są domy wielopokoleniowe - sądzisz, że wsród nich wszyscy są nieszczęśliwi z tego powodu i gdyby tylko mogli, to zaraz by się wynieśli na swoje?

Uważasz, że gdy mieszka tesciowa z rodziną, to zaraz wszystko się zaczyna walić i ta rodzina już nie ma szans na normalne życie?

Jeżeli rodzice maja duży dom, to jeśli dzieci zamieszkaja na piętrze np. - to mają mniejszy komfort prywatności, niż gdy mieszają w bloku - w którym słyszysz nawet, gdy sąsiadka ma orgazm?

ITD.

Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku?

I na koniec: czy potrafisz wyobrazić sobie jakieś pozytywy rodziny wielopokoleniowej (dziadki, dzieci,wnuki) - czy nie widzisz żadnych?

1. Trzeba byłoby zrobić ankietę: Masz swobodę finansową - chciałbyś mieszkać na kupie z rodzicami/teściami, bratem/szwagrem i swoją rodziną czy wyprowadzić się na swoje? Tylko takie wyniki byłby miarodajne.

Ja po prostu nie znam wielopokoleniowego domu (a znam sporo) w którym młodsi nie marzyliby o własnych czterech kątach. 

2. Nie wyobrażam sobie mieszkania z moją teściową, mimo, że to pomocna i w sumie miła kobieta. Tylko, że u niej w domu musi być tak jak ona chce. Z samej chęci pomocy potrafi zamęczyć człowieka.  Mieszkamy na sąsiedniej działce i czasem dostajemy o godz. 23 telefon, że powinniśmy przeparkować samochód, albo dlaczego na piętrze pali się światło w pokoju gościnnym.  Robi to z troski (bo może zapomnieliśmy zgasić światło?), ale człowiek czuje się jak niepełnosprawny umysłowo pięciolatek. 

W drugą stronę mój mąż nie wyobraża sobie mieszkania z moją matką. I nie znam nikogo kto nie narzekałby na ciągłe udzielanie "rad" rodziców/teściów. Do przełknięcia gdy udzielane są podczas wizyt, ale nieznośne gdy są na co dzień.

3. Czy para może się głośno kochać, jak ta sąsiadka z przykładu, mając pod nogami nasłuchujących teściów? Więc o jakim komforcie mowa? 

Myślę, że mamy też inne pojęcie domu wielopokoleniowego. Bo dla mnie dom jednorodzinny z dwoma odrębnymi mieszkaniami (góra-dół) niekoniecznie jest wielorodzinny. Wielorodzinny to dla mnie gdy mieszkańcy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe - czyli np. jest jedna kuchnia.

4. "Sądzisz, że domek jednorodzinny (mieszkanie) dla malżeństwa z dziećmi nieletnimi - to jedyna sensowna  forma egzystencji dla wszystkich bez wyjątku". 

Nie. Wiele osób lubi miasto i chętnie mieszka w blokach czy kamienicach.  Ale nie z teściami/rodzicami. 

5. pozytywy (poza finansowymi) - tak:

- gdy traktuje się rodziców jak darmowe opiekunki do dziecka lub kucharki

- gdy własne dorosłe dzieci służą jako zapychacze emeryckiej nudy, bo nie ma się znajomych. 

 

 

 

 

 

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Dziekuje bardzo za odpowiedź.   W takim razie skontaktuje sie z projektantami w celu ujednolicenia dokumentacji - nie podoba mi sie, ze na przekrojach nie ma ocieplenia na ostrogach, a powinno byc i jest w opisie schematow zbrojeniowych.   Odn. grubosci wylewki podlogowej - dziekuje - widze, ze musze rowniez skonsultowac ten temat.   Uziom - rozumiem. Z tego co "wygooglalem", to zalecany jest tzw. uziom fundamentowy - moglbym zaplanowac jego wykonanie na etapie kiedy wykop bedzie juz gotowy. Tutaj tez musze temat skonsultowac - jak to dokladnie wykonac.   Bardzo przydatne porady - dziekuje.
    • Co do ocieplenia ostrogi to jak najbardziej trzeba tam dodać ocieplenie. Właśnie z mocnym naciskiem na "trzeba". W zasadzie powinien to poprawić projektant w dokumentacji. Bo potem wykonawcy nikt nie dopilnuje, on zrobi zaś zgodnie z projektem i będzie to już nie do naprawienia.  Po co dawać aż 10 cm izolacji pod wylewkę podłogową, skoro cała płyta ma być izolowana od spodu? Tu wystarcza tylko cienka warstwa (3-5 cm) ze względów akustycznych.  Styropian akustyczny byłby tu lepszy.  Uziom nie może być oddzielony od gruntu warstwą izolacji cieplnej z XPS. On będzie izolował również pod względem elektrycznym, a tu chodzi o dobrą przewodność pomiędzy uziomem i gruntem. Najlepiej byłoby zrobić uziom otokowy. Czyli pętlem poza obrysem płyty, w gruncie rodzimym. Może to być samo obrzeże wykopu robionego na potrzeby płyty. Piasek też jest słaby pod względem przewodności, grunt rodzimy zapewni lepsze parametry uziomu.  
    • Plan jest smarować grzebieniem 10 mm  na powierzchni podłogi i  bez grzebienia cienką warstwę na powierzchni płyty włókno cement. Następnie taka sama procedura przy klejeniu terakoty.
    • Dziękuję, odpowiadając na pytania: 1. Nie będzie drenażu 2. Pod płytą będzie wymieniony grunt do głębokości około 1.4m - z powodu nasypów niekontrolowanych - będzie to zagęszczony warstwami piasek. 3. Pod wylewką podłogową w domu będzie XPS 10cm, a w garażu 8cm - załączyłem zdjęcie 4. Uziom - tutaj Wykonawca przewiduje jakiś typ uziomu, ale nie jestem pewny jaki - wydaje mi się, że nie będzie to uziom na dnie wykopu, tylko jakiś przygotowany na etapie wykonywania już płyty fundamentowej - dopytam wykonawcę jaki jest pomysł.   Po kontakcie z projektantem, mówi on, że "można zastosować takie samo ocieplenie jak dla całej płyty pod spodem ostróg" - wg mnie to nie powinno być "można" tylko trzeba.   Pytanie: Czy w takim przypadku projektant powinien poprawić przekroje, aby było widać ocieploną ostrogę, tak jak jest w opisie zbrojenia?    
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...