Skocz do zawartości

Wyposażenie kuchni za 33 000 zł


Recommended Posts

Napisano

Jedyną wadą kuchni jest mała powierzchnia. Dlatego dobrze, że łączy się z pomieszczeniami dziennymi. Nie starczyło miejsca na lodówkę z dwuskrzydłowymi drzwiami i kostkarką lodu. Szkoda! - mówią Aga i Tomek, Czytelnicy Budujemy Dom, którzy kuchnię urządzali 4 lata temu.


Pełna treść artykułu pod adresem:
https://budujemydom.pl/wystroj-wnetrz/kuchnia/a/19681-wyposazenie-kuchni-za-33-000-zl

Napisano
Jedyną wadą tej kuchni jest jej cena!
Moja ok połowa w/w ceny. Pow kuchni ok 11m2.

Nigdy blatów nie zastosowałbym z konglomeratu (a szczególnie jasnego)- łatwo się rysują i w warunkach domowych rysy praktycznie nie do usunięcia (niestety przykre doświadczenia z parapetami). Ja zdecydowałem się na dębowe (klejonka).
Blaty wykonał na zamówienie znajomy stlaż - w tzw stanie surowym. Lakierowanie wykonaliśmy samodzielnie specjalnym lakierem jachtowym.
Lakier trwały i co najważniejsze odporny na wszelkiego rodzaju zalania, rozlania, wylania, wysączenia.
Pamiętajmy jednak zawsze lakierujemy zarówno blat z zewnątrz jak i stronę niewidoczną oraz wszelkie otwory pod zlew czy płytę grzewczą. Blaty należy tak montować aby był swobodny przepływ powietrza pod nimi - zapobiegnie to niemiłym niespodziankom.
Większość fachowców montuje - uszczelnia zlew na silikon - ja jednak zdecydowałem się na uszczelkę rozprężną - łatwo zdjąć cały zlew i ją wymienić po latach.
Przy mojej nieco większej rodzinie (10 osób) praktyczniejszy okazał się podwójny piekarnik.
Oczywiście na wyposażeniu znalazła się i zmywarka - od teraz moje dziewczyny polubiły zmywanie.

Zrezygnowałem całkowicie z użytkowania gazu tak więc zastosowałem dużą płytę grzewczą
z bardzo prostą obsługą (6 palników, każdy sterowany oddzielnym polem dotykowym + funkcja zegara, łączenie pól - przydatne przy b. dużych garnkach, brytfannach).
Nad nią umieściłem okap ze stali nierdzewnej sterowany pilotem z funkcją podświetlania LED produkcji polskiej.
W meblach poniżej blatu królują szuflady i Carga, obowiązkowo z samo-domykiem - jest to naprawdę wygodne.
Podobnie jak tutaj zastosowałem wygodne duże uchwyty.
Zauważyłem, że oprócz ich normalnej funkcji moje panie chętnie przewieszają na nich ściereczki czy ręczniki kuchenne szczególnie podczas intensywnych "wypieków".

Obok blatu z płytą grzewczą umieściłem jednolity słupek z piekarnikami i szafkami prawie aż po sufit (5cm - pozostawiłem na wentylację - w suficie zastosowano dodatkową wentylację wyciągową). Obok kolejny słupek z Cargiem od podłogi po sufit. Dalej lodówka z zamrażarką. Zamrażarka posiada dolne oddzielne drzwi.
Kolorystyka mojej kuchni:
- płytki delikatny wzorek w beżu- fugi beż odrobinę ciemniejszy - fuga epoksydowa - łatwo zmywalna i co chyba najważniejsze w kuchni - nie ulega przebarwieniom,
- blaty w kolorze naturalnego dębu - lekko ściemniały po polakierowaniu ale przy tym wydobyły głębie koloru drewna - i oto mi chodziło,
- korpusy mebli i szuflady w kolorze orzecha
- krzesła i taborety (dziewczyny wybrały taborety "barowe" dość wysokie 70cm) w kolorze buk oczywiście wykonane z tego drewna w całości i polakierowane przez nas samodzielnie tymże samym lakierem jachtowym - tak więc wyszły odrobinę jaśniejsze od blatów.
Nie ma więc monotonni - jest różnorodność
w której się dobrze czujemy.
Nasza kuchnia stała się ulubionym miejscem przebywania najmłodszej córki a ona potrafi przyciągnąć do niej wszystkich domowników.
Osobiście bardzo lubię nie tylko z nią pitrasić coś w naszej kuchni.
Życzę wszystkim czytelnikom zadowolenia ze
swoich mieszkań i realizacji wymarzonych gniazd domowych.
  • 1 rok temu...
Napisano

mi takie pojemne szuflady nie są potrzebne. powyrzucałam większość starych garnków, patelni i innych gratów i zastąpiłam je porządnym robotem kuchennym, który potrafi wykonać wiele dań, więc i wiele rzeczy było zbędnych. teraz mam czysto w kuchni cały czas, zmywarka dopełnia reszty.

Gość Razmes
Napisano

A ten Twój super robot, to męża też zastępuje? :icon_cool:

  • 2 lata temu...
Napisano
Zwyczajnia kuchnia jak za taką kasę to rewelacji nie widzę
Napisano

Trudno odnieść się do ceny, gdy nie wiadomo, ile kosztowało AGD. Ale przy małej powierzchni kuchni być może naklad na bardziej wygodny sprzęt jest wyjściem. Jeśli wydatek oddaje jakość i użytkowość inwestycji - AGD i mebli - no to git! W sumie kuchnia, to najpierw wygoda użytkowania - potem wszystko inne.

 

Tak przy okazji - zadziwił mnie trochę Premier Morawiecki rozrzutnością z kuchnią za 50 tysi. Okazuje się, że chyba niesłusznie :14_relaxed:

Napisano
Dnia 30.10.2015 o 10:12, Pomocnik napisał:

Aga i Tomek, Czytelnicy Budujemy Dom, którzy kuchnię urządzali 4 lata temu

Pisane w 2015 roku...

Czyli urządzali w 2011 roku... 33 000 minus 8 000 za blat, czyli 25 000 za meble plus AGD... To naprawdę dość tania kuchnia!

Dzisiaj za taki blat pewnie byłoby ze 20% mniej - wtedy konglomerat był stosunkowo droższy...

 

 

Napisano
7 godzin temu, zenek napisał:

Tak przy okazji - zadziwił mnie trochę Premier Morawiecki rozrzutnością z kuchnią za 50 tysi. Okazuje się, że chyba niesłusznie :14_relaxed:

Przy budżecie którym dysponuje powiedzałabym że wręcz powąściągliwy jest.

Napisano
Dnia 3.11.2019 o 16:20, gawel napisał:

bardzo duże pieniądze,

 

15 godzin temu, Chaton napisał:

powiedzałabym że wręcz powąściągliwy jest.

Jestem ciekaw, ile lat taki topowy sprzęt AGD będzie działał? Bo przecież to nie jest sprzęt na wieczystej gwarancji.

 

Zmieniałem kocioł CO, w rozmowie z instalatorem dowiedziałem się, żebym się nie napalał na więcej lat użytkowania tego nowego, niż na 10 z kawałkiem - bez względu na model. Sprzęt kuchenny chyba się szybciej zużywa.

 

Dlatego moje pytanie o opłacalność tego typu sprzętu i sensowność wyborów, choć nie każdy musi się liczyć z kosztami.

Napisano (edytowany)

Wiesz co mam 10 lat lodowkę elektrolux, 16 kuchnię elektryczna gorenje, i 3 zmywarkę :icon_evil:  wtym czasie pierwsza elektrolux/zanussi pochulała 11 lat i była w sprawna do końca ale już malo higieniczna i głośna jak mig-29, poza tym odłupał się uchwyt i waliła pradem po rękach, potem było Candy i to jest totalne gówno odradzam, obecnie jest gorenje od roku. Zobaczymy.

 

Co do kotłów do centralnego to mam i polecam Termet gco 19,8/4e to jest sprzęt wieczny pracuje od 1995 roku czyli ponad 24 lata i w końcu wymiennik zaczął 2 dni temu przeciekać co nie oznacza że kocioł nie działa spokojnie nadal działa. Dziś zamówiłem nagrzewnice w serwisie w Świebodzicach bez problemu. Która firma robi tak dobry i prosty i trwały sprzęt oraz zapewnia serwis przez 25 lat?

 

Najlepsze jest to że serwis poinformował mnie że wężownice najlepiej żebym wymienił sam bo szkoda kasy to proste jak nasikanie w śnieg 

Edytowano przez gawel (zobacz historię edycji)
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, gawel napisał:

Co do kotłów do centralnego to mam i polecam Termet gco 19,8/4e to jest sprzęt wieczny pracuje od 1995 roku czyli ponad 24 lata

Poprzedni kocioł (z otwartą komorą) działał 31 lat, prosta automatyka i nawet mógłby dalek, ale palił jak lokomotywa.

Kupiłem Baxi - jednofunkcyjny - zobaczymy. Za późno by ulec twej rekomendacji :14_relaxed: Choć postawa producenta Termet jest imponująca. Ciekawa, jak będzie z Baxi (De Dietrich).

Jestem ciekaw, czy obecny termet ma wytrzymałość tego sprzed 20 lat.

 

Wiesz mam stary odkurzacz Zelmera Alfa 2. Rocznik 1969. cena 1150zł. Z tabliczki znamionowej. Pierwszy odkurzacz rodziców. z 15 lat temu wymieniłem wyłącznik - taki zwykły, jak przy nocnej lampce. Jakieś 3 lata temu znajomy wymienił silnik (z innego starego zelmera). I działa. Trzymam go jako antyk. w końcu prawie 50 lat, czyli antyk :14_relaxed:, komputer nim odkurzam, bo nie szarpie, jak warsztatowy Karchera za 250 w promocji (a taki mam do domu) :14_relaxed: na razie super.

Ale - parę lat temu kupiłem nowego zelmera, kilkaset zł, szczotki, biegi - i rozleciał się w dwa lata.

Fabryka Zelmera chyba znikła niedawno.

Znowu się rozpisałem - ale to też przypowieść do trwałości obecnych urządzeń.

Teraz rzadko który sprzęt tyle wytrzymuje - 10 lat to góra.

Edytowano przez zenek (zobacz historię edycji)
Napisano

Moi tesciowie około 11 lat temu wymieniali piec który działał około 30lat, 3 lata temu musieli znowu wymienić. Ten 30 letni spalał ponoć ze 2x tyle już nie wnikam czy z powodu  braku umiejętności palenia czy niskiej sprawności samego kotła.

3 godziny temu, zenek napisał:

Ale - parę lat temu kupiłem nowego zelmera, kilkaset zł, szczotki, biegi - i rozleciał się w dwa lata.

 

Bo cały zelmer przeniósł produkcję do Chin. Ja mam 5-letniego philipsa wyprodukowanego w Polsce i rozlecieć się nie chce , ciągnie tak samo, tylko plastiki się wyrobiły.

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Spokojnie, świat idzie do przodu, są już zestawy które wozi się autem, a po weekendzie zabierasz je ze sobą niczym namiot i śpiwór. Wprawdzie bez baterii, ale bateria teraz to taki tornister, tyle że wazy pond 40 kilo. Niemniej też się da w samochodzie wozić.
    • Dzisiaj jest zimno i wietrznie, więc wykorzystuje dzień na eksperymenty i około 9-tej rano załączyłem sieć. Nie dlatego żeby brakowało mi energii w bateriach (było ponad 80%), ale po to by właśnie poeksperymentować. I wnioski są ciekawe. Otóż przy sieci odłączonej, falownik pobiera jakieś 40 do 70 W (watów) na przetwarzanie energii z baterii i wysłanie jej do instalacji domowej. Więc tu jest dzialanie bardzo oszczędne. Ale po podłączeniu do sieci, zużycie własne falownika podskakuje na od 750 W (watów), gdy produkcja z paneli jest niewielka, aż do ponad 2000 W (watów), gdy z paneli osiągamy ponad 4 kW (w pełnym słońcu). Czyli z 4 kW produkowanej mocy zaledwie połowa, albo niewiele więcej niż połowa jest kierowana do baterii, a resztę konsumuje falownik, Instalacja domowa była wtedy odcięta i nie pobierała niczego.   Już z poprzednich moich obserwacji wynikało, że pomimo wysokiego poziomu naładowania baterii, falownik do swojego działania i tak pobiera część prądu z sieci. A dzisiaj, w sytuacji kiedy wiatr gnał chmury i słońce często było całkowicie zakrywane, chciałem zbadać jak będzie kształtowała się proporcja energii oddanej do sieci i w tym czasie też energii z sieci pobranej. Bo to są kompletnie różne ceny tych energii. Czy wartość energii oddanej pokryje wartość energii pobranej. No i wyszło mi w przybliżeniu fifty fifty. W dodatku dzień był trochę nietypowy, bo zużycie energii w domu było, jak to po świętach, niewielkie. Obiad nie był gotowany a jedynie odgrzany. Pranie tylko jedno. I więcej dużego obciążenia nie było, chyba, że raz kawa w ekspresie i zagotowanie polowy czajnika wody. Natomiast zużycie z sieci wyniosło 0,9 kWh, a oddanie do sieci 12,8 kWh. Wartość finansowa jednej i drugiej wielkości jest porównywalna.    Dlatego na noc, kiedy nie ma produkcji z paneli koniecznie trzeba sieć odłączyć. Bo z siecią straty sięgają mnie więcej 0,7 kWh w ciągu godziny! To jest więcej niż moje domowe zużycie w tych godzinach. A od 18-tej do 7 rano tych godzin jest tak około 13. Czyli cala moja bateria zasilałaby jedynie straty. Kiepska perspektywa. A kto to z użytkowników paneli sprawdza?
    • To nie komuniści, to bardziej narcyze (jak sam Oranżgutan w Juesej  ). Ale mówiąc poważnie, to dla zakładu energetycznego każdy z nas jest jedynie pyłkiem, niewartym większej uwagi. Bo co to za kasę im przynosimy? Te pare tysięcy rocznie? Dla nich to drobniutki pikuś. Chyba, że jesteśmy winni, wtedy zajmie się nami nawet sfora pracowników i prawników i na to będą mieli zarówno czas jak i pieniądze.  Ale takimi stworzyło ich państwowe prawo, nie oni sami.     Różne są historie, pani zapłaciła kilka tysięcy za prąd, chociaż wcale jej w domu nie było, przebywała za granicą. Dopiero po "dochodzeniu" okazało się, że kuzyn, który opiekował się domem podczas jej nieobecności, nieświadomie załączył jej elektryczne ogrzewanie podjazdu do garażu. Od wiosny do jesieni grzało całą drogę od bramy do garażu. To musiało kosztować.   Ludzie nie sprawdzają na bieżąco wskazań licznika, to i się dzieje.
    • Tak, to też jest spoko pomysł pod względem ekonomicznym   Natomiast tak sobie myślę, że jeśli jest to działka na odludziu, to każda taka widoczna "dobroć" może przyciągnąć ludzi z lepkimi rączkami   Chyba, że działka jest wyposażona w monitoring Wtedy jest szansa na reakcję i wezwanie służb w odpowiednim momencie     W sumie idąc tym tokiem myślenia, to najlepiej, żeby to była obskurna chacinka, do której nikt nie zajrzy, bo uzna, że nie ma po co    Inaczej, jeśli sąsiedzi mają na nią oko lub jest monitoring - wtedy można ryzykować z wypaśnym domkiem z solarami  
    • W panele przede wszystkim. Wtedy można i grzać i chłodzić. A przy off-grid-zie (czyli bez podłączenia do sieci energetycznej) są najmniejsze straty własne instalacji.. Taką instalację full - wypas (z bateriami) można dzisiaj zrobić za 15 - 20 tysięcy PLN. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...