Skocz do zawartości

kanał prywatny na drodze gminnej


Recommended Posts

Napisano
mam problem chcialabym sie przylaczyc do kanalu który znajduje sie na drodze panstwowej ale dowiedzialam sie ze kanal jest prywatnyi nie moge, tylko kanal byl zrobiony na koszt komitetu z ktory wszyscy placili,jeszcze kawalek ogrodu oddalam zeby byla droga a teraz nie moge z niego korzystac co mam zrobic ja kanał moze byc jednej osoby i to prywatny
Napisano
Prywatny może oznaczać też, że jego właścicielem jest komitet.
Jak był komitetu i Ty też byłaś w tym komitecie, to dalej w nim jesteś – zwłaszcza jeśli posiadasz potwierdzenia wymaganych wpłat na jego rzecz – a skoro płaciłaś jesteś też współwłaścicielem rzeczonego.
Wystarczy zgoda właściciela (komitetu).
Napisano
tylko to robili moi rodzice i wplacali na komitet ja nie mam zadnych papierów a ten pan twierdzi ze jest jego i nikogo nie dopusci do niego a innej mozliwosci niema zeby robic nowe kanaly i co robic
Napisano
Jako właściciel posesji, jesteś „spadkobiercą” poprzedników.
Skoro nie ma „papierów” każ zlikwidować drogę na swojej posesji.
I nie jest tak, ze nigdzie nie ma „papierów”.
Jeśli był komitet, to był zarejestrowany i posiadał wykaz „członków”.
Sprawdź też czy ten „kanał” nie przebiega w tej niby darowanej części ogrodu.
Napisano
dostalam pismo z wodociagów ten pan ma na wlasnosc 6 kanalow ktore znajduja sie na drodze gminnej za pieniadze z komitetu ma taka umowe z wodociagami ale wodociagi mu robiły jeden kanal prywatny na dzialce jego syna odzielnie ale w zapisach i archiwum wodociagach widnieje jako wlasciciel wszystkich kanalów znajdujacych sie na tej drodze i co robic
Napisano
Wyjaśnić sytuację, zebrać dokumenty i odkręcić błędny wpis w wodociągach – jest to możliwe.
Masz jakieś „kwity” na przekazanie tej części ogrodu pod drogę ?
Napisano
tylko moi rodzice wszystko chyba wywalili do smieci niestety starsi ludzie nic nie zbieraja zadych dokumentow mama mowila ze niema powinno byc gdzies w archiwum miasta lub wodociagach ciezka sprawa
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
Cytat

a ten pan twierdzi ze jest jego i nikogo nie dopusci do niego


A dlaczego właściwie nie dopuści? Ma jakiś konkretny powód, czy tak... ze zwykłej ludzkiej złośliwości?
Napisano
Cytat

A dlaczego właściwie nie dopuści? Ma jakiś konkretny powód, czy tak... ze zwykłej ludzkiej złośliwości?



Nie ma dokumentów na wpłacenie za odcinek sieci kanalizacyjnej to niestety sprawa przegrana, chyba że dotrze się do rozliczeń finansowych komitetu społecznego - jakiś ślad po wpłatach, rozliczeniach powinien zostać, choć z drugiej strony - obowiązek przechowywania dokumentów finansowych wynosi jedynie 5 lat.
Napisano
Niekoniecznie przegrana.

1. Obowiązek „przechowywania” dotyczy tylko i wyłącznie rozliczeń „fiskalnych” – dla potrzeb udokumentowania prawa do własności nie ma okresu „ważności”, ani „obowiązku”.

2. Droga gminna, to i to co w niej też gminne – chyba, że ktoś udowodni, że jest inaczej.

3. Biorąc pod uwagę pkt.2 należy udać się do gminy w celu wyjaśnienia, bo wtedy to na tym „typie” będzie istniał obowiązek udokumentowania swojego prawa do tej własności.

4. Jak był komitet, to był zarejestrowany z wykazem „członków”, bo nie sądzę aby był jednoosobowy – to też jest jakąś okolicznością pozwalającą ustalić prawowitego właściciela. Jeśli nie ma dokumentów potwierdzających inny stan rzeczy, to większość sądów uzna, że wodociąg wybudował komitet ze środków składkowych, a nie prywatnych jednego z uczestników.

5. Mało tego, przy przekazaniu tego wodociągu musiał być jakiś protokół i na kogoś „przypisany” i musi być w dokumentacji – wystarczy sprawdzić na kogo „opiewał”, bo jeśli na komitet, to sprawa jasna.

6. Jeśli ta inwestycja nie została formalnie zakończona – co jest możliwe, to tym bardziej zaangażować gminę, bo być może zostanie „spadkobiercą” komitetu.

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Jednoosobową??? To już po szaleństwach, mówisz... No cóż...      
    • Mieliśmy dziś z Dragonem burzę mózgów   Pod samym sufitem wzdłuż całej jednej ściany biegną miedziane rury gazowe. Na wprost wejścia, nad szafką z lustrem. Dramat - bloki, co zrobić    Pomysłów było wiele. Może pomalować na czarno? Nie widziało mi się to do końca  Pozostaje zasłonić. Ale czym? Prawo zabrania zabudowy stałej, ponieważ osoba sprawdzająca 2 razy w roku szczelność instalacji musi mieć do rury dojście takim specjalnym urządzonkiem na długiej elastycznej rurce.  Stalowa zdejmowana zabudowa na hakach zbyt ciężka. Zabudowa g-k ryzykowna, bo jak stwierdzą nieszczelność to wszystko trzeba rozwalać. No i wymyśliliśmy Sufit będzie w czarnym macie. Naturalną kontynuacją wydaje się więc maskownica w tym samym kolorze. Dragon wymyślił, a ja znalazłam!!! Maskownica do karnisza  Proste rozwiązania czasem są najlepsze 😉     
    • Obiecane fotki       Szafka ekologiczna, poskładana z odpadowych kawałków płyt, wewnątrz wyklejona styropianem. Szyba na wierzchu służy do wizualnego, natychmiastowego podglądu stanu naładowania baterii, co sygnalizowane jest zielonymi led-ami. Szyba jest hartowana, pochodzi ze starej mikrofalówki. Szerokość szafki to 40 cm.     Na powierzchni styropianu po bokach są naklejone maty grzejne. Takie mocy 20 W. To są maty do podgrzewania stóp, osiągają temperaturę 30 stopni, myślę, ze więcej nie trzeba. Wokół baterii jest przestrzeń 1 - 2 cm do swobodnej cyrkulacji powietrza.       Na ścianie, pod falownikiem, zamocowałem temperaturowy sterownik o zasilania tych mat.   Pod szybą natomiast jest termometr bateryjny. Obydwa mają czujniki umieszczone w strefie pomiędzy bateriami, chociaż w różnych miejscach. Stąd ułamkowe różnice w wyświetlanej temperaturze.       Na tym zdjęciu widać diody sygnalizacyjne baterii.        Zarówno płyta przednia jak i płyta wierzchnia są niezależnie od siebie "zdejmowalne". Taka opcję przewidziałem celowo, w przypadku gdyby latem temperatura w tym "termosie" wymagała obniżenia. Wtedy kilkanaście sekund na odkręcenie wkrętów i wietrzymy wnętrze swobodnie.        
    • Błąd w rozumowaniu. To nie po wiatrach, a po śniegu. Po mokrym, zimowym śniegu.    Byłem w niedzielę w swoim lesie. Masakra. Część działki to gęsty młodnik, nie miałem sił, aby zrobić jesienią przecinkę i efekty mam podobne jak na Twojej fotografii, tylko u mnie razy sto, albo i jeszcze więcej. W każdym razie kwestia opału na następną zimę (albo raczej na następne zimy) została rozstrzygnięta. Trzeba to wszystko połamane wyrżnąć i pozwozić.   Tylko gdzie to trzymać, skoro pod wiatą mam jeszcze opału na jedną zimę? Chyba trzeba będzie jakieś zadaszenie zrobić. I tak wkoło Macieju, na wsi to zawsze jest robota...     Dla was dobra rurka to zawsze świetna wiadomość.     Trochę to potrwa, bo knajpy ulokowali daleko ode mnie, a ja nie lubię przemieszczać się daleko.
    • Zadam szczegolow !     Z zycia dzialki.   Sa dwie nowiny, jedna dobra, i jedna raczej nie. Zaczne od dobrej - wszystkie rurki sa szczelne, nawet ta pod zlewem nie przecieka. Jesli w jakims momencie bylo slychac ogromny huk, to byl to odglos kamienia, ktory spadal mi z serca.     Strasznie sucho jest w mojej okolicy, i skape opady sniegu nie polepszyly sytuacji. Sosny sa oslabione, i wcake nie trzeba duzych wiatrow, zeby galezie sie lamaly. Dzisiaj odkrylam kolejna, bardzo duza, ktora po zlamaniu zawisla na drzewie. Sama nie wiem, czy ja sciagac, czy czekac, az sama spadnie. Chyba jednak sciagne...          A poza tym, podobniez mamy wiosne...        
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...