-
Posty
493 -
Dołączył
-
Ostatnio
-
Dni najlepszy
8
Wszystko napisane przez ariaprimo
-
Tak prawde powiedziawszy, to nie patrzylam, czy podaja z czego buduja. W formularzu bylo tylko tych piec linijek, ktore wypelnilam. Podejrzewam, ze do zlotych klamek dorzucili ze dwa parapety z tego samego materialu. Moze powinnam zdecydowac sie teraz na budowe, bo za dwa lata jak znow sie pomyla, to bedzie gorzej. I faktycznie:
-
Klikajac tu i tam, trafilam na pewna strone, gdzie proponowano wycene budowy domu. Pomyslalam sobie: czemu nie ? I wypelnilam formularz. To bylo bodajze w srode, a dzis otrzymalam odpowiedz: I tak sie zastanawiam - budowac ? Nie budowac ? Bardzo namawiaja, zeby skorzystac z ich uslug... Podobniez robia to porzadnie...
-
Gdzie ? Bo ja nie znalazlam . Dalas zdjecie z kawalkiem szafki gornej i dolnej, i zdjecie z kawalkiem zlewu. I teraz mozna zgadywac, gdzie, co, z czym i obok czego, i wyobrazac sobie, jak to mogloby wygladac po wykonczeniu. Potrzebne jest zdjecie calosci, CALEJ strefy do ogarniecia. Jesli takiego zdjecia nie mozesz zrobic, to maly, odreczny szkic tez by wystarczyl. I jaka jest ta okleina - bedzie tylko od strony kuchenki, bedzie ja widac ? I z czego ona jest ?
-
Mysle, ze zeby ktos mogl cos sensownie doradzic, to przydalaby sie ogolna fotka tego parapetu, cos w tym rodzaju: Zdj. Perfekt Design Po prostu stan przed oknem i zrob mu portret, tak od polowy Przydaloby sie rowniez troche szczegolow - jak parapet jest osadzony, wykonczenie przy scianach, oknie, itp. Zdj. dom.wp.pl Moze rowniez jakas fotka od spodu, nie wiem, o to i inne szczegoly juz moga pytac osoby radzace. Pozdrawiam
-
Dziwny jest ten watek . 1. Jak juz wyzej slusznie zauwazono, zeby moc cos sensownego doradzic, przydaloby sie zdjecie tej sciany, obejmujace cala strefe - szafki, dolne i gorne, kuchenke, caly blat - po prostu te sciane. 2. Kupilas tapete, a potem sie zastanawiasz, czy bedzie odpowiednia, i czy nie lepiej bedzie dac cos innego. 3. Kupilas okleine, i teraz sie zastanawiasz, czy to zda egzamin. Moze jednak zacznij od punktu 1 (zdjecie pomaga ogarnac wizualnie problem, radzacym tez), potem przemysl wszystko, o czym tu pisano, jeszcze sie zastanow, i dopiero potem podejmuj decyzje ? Zwlaszcza te, dotyczace zakupow. Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
-
Mi w Ikei i w innych salonach kuchennych powiedziano, ze przy kuchenkach gazowych czy tez plytach, dozwolone sa jedynie plytki albo hartowane szklo. Moze byc rowniez tylko sciana. Przez chyba dwa lata mialam sciane pomalowana farba ceramiczna, i nie bylo problemu z jej zmywaniem. Na miejscu autorki watku, wymienilabym to gniazdko przy zlewie na takie z klapka, jakie stosuje sie czesto w lazienkach. I bardzo polecam baterie z gietka wylewka - mozna opuscic ja bardzo nisko, i wtedy nic nie chlapie. W dodatku ma sie obie rece wolne do dzialania.
-
Wracajac do tematu watku, przypomnialo mi sie, czemu wlasciwie pokazalam to szklo miedzy blatem a szafkami. Jest takie, a nie inne, bo: 1. szklo hartowane jest bardzo praktyczne do mycia, duzo lepsze od np. plytek. Znalazlam jedne takie, wyjatkowej urody, ale te fugi... 2. wolalabym szklo jednokolorowe, ale... No wlasnie, na jednokolorowym widac kazda, najmniejsza plamke. Nawet po kropli czystej wody. Jestem zbyt leniwa, aby ciagle to przecierac, a na jednokolorowym, to jak sie zacznie, to trzeba przeleciec raczej calosc. 3. moje szklo jest bardzo pstre, bo kuchnia jest biala, i wygladalaby strasznie mdlo. I jak szklo zostalo przyklejone, to doszlam do wniosku, ze ta sciana wyglada na taka niedokonczona, i machnelam ja na granatowo. ( A kuchnia jest biala, bo do konca nie moglam sie zdecydowac na jakis kolor. I jak pan kuchniowy spytal: to jakie fronty robimy ?, powiedzialam: biale)
-
Bo tu nie chodzi o proporcje , tu chodzi tylko o pokazanie, jaka ona jest. Ta szyba. No, i o wyobrazenie sobie, jaka ona jest - ta sciana . Nad paskiem tej szyby wyobraz sobie dluga, plytka biala szafke, to wszystko na tle granatowej sciany. Jak masz trudnosci, to moge wyslac fotke na priv, bo tak upubliczniac, to tak tego, jakby to ujac - chyba nie.
-
alez skad, wcale nie tajny, ale nie daje sie przeciagnac... W koncu sie udalo, ale czemu toto takie duze ?! I nie widze opcji zmniejszenia rozmiaru. I skad mozna wiedziec, ze BMP nie przechodzi, musi byc jpg ? Przepraszam, faktycznie, 32 to troche malo, pomylilam sie. Jest 36 . Nie mam gornych szafek, oprocz tej jednej, nad blatem i zlewem. Sa tam tylko i wylacznie same przyprawy, octy, mlynki do pieprzu, mozdzierz itd. Jak cos przyrzadzam, otwieram ja, i mam wszystko w zasiegu reki. I nic sie nie kurzy, koniec z ciaglym przecieraniem lepkich sloiczkow.
-
+/- 4 lata, raczej +
-
Mam w kuchni i przedpokoju panele winylowe na korku i jestem bardzo zadowolona. Fakt, ze nie lubie plytek, bo nie, ale, czasem cos wypadnie z reki, albo samo sie zsunie ze stolu - taka glazura moze sie wyszczerbic, a przedmiot upadly stluc. Zsunela mi sie kiedys butelka wina z blatu - i nic. Ani panelom, ani butelce. Wina nie zal, bo i tak bylo przeznaczone do gotowania, ale zbieranie potluczonego szkla do przyjemnosci nie nalezy. A i sasiedzi sie ciesza, bo panele wyciszaja odglosy krokow , i przyjemniej sie po nich chodzi (niz po plytkach).
-
Znalazlam jeszcze taka fotke link do zwierzatka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Trociniarka_czerwica Tak, poza tym larwy chrabaszczy maja glowy wiekszwe, i tyl mniejszy, a larwy kruszycy odwrotnie.
-
Cicho tutaj, wiec podziele sie wiedza, o ktora niedawno sie wzbogacilam. Sa larwy chrabaszczy (pospolite i ogrodnice), zwane pedrakami, ktore to sa wielkimi szkodnikami, oraz podobne do nich larwy kruszczycy zlotawki. Te z kolei pelnia podobna role jak dzdzownice, i sa bardzo przydatne w kompostownikach, i wszedzie tam, gdzie ma sie robic humus. Znalazlam fotke, na ktorej sa obok siebie, zeby bylo latwiej je odroznic. Moze komus sie przyda Kruszczyca zlotawka jest na dole.
-
Dzialka ma to do tego, ze mrowki beda wchodzic z zewnatrz drogami roznymi i nie jestem pewna, czy sypanie proszku w domu cos pomoze. Bo ja to widze tak: chodza sobie rozne mrowki, chodza tu i tam, trafiaja na sciane, to na nia tez wchodza, i docieraja do welny. I zamieszkuja. Ale informacje o proszku sa bardzo interesujace. Troche sie przygladalam roznym srodkom na mrowki, i takiego nigdzie nie widzialam. Nie mogles od razu napisac, ze nieszkodliwe dla ludzi ? Dzieki wielkie, za linka rowniez, zaczelam patrzec w przyszlosc z wiekszym optymizmem . Nawiasem mowiac, fakt, ze czerpana jest z ekstraktu kwiatu chryzantemy, jeszcze o niczym nie swiadczy. Belladonna tez roslinka, i calkowicie ekologiczna...
-
Dzieki za rady, ale sa troche nieadekwatne do sytuacji . Jak pewnie zauwazyles, dzialka jest raczej lesna, i "Sypie się go na ich drogi, one go zbierają i zanoszą do swojego mrowiska. I po kilku dniach już nie przychodzą", tudziez "A potem szczotka i... pozamiatać. Albo odkurzyć (resztki proszku)" - to nie jest tak. Oj, nie. Ich drogi - sa wszedzie, mrowiska - sa wszedzie. O mrowkach moglabym pisac powiesc, ale juz to ktos uczynil, wiec chyba zrobie jeden post, tylko im poswiecony. Jak kogos temat nie bedzie interesowac, to go spokojnie pominie. Aha, nie chce uzywac mocnej chemii, bo wlasnie nie wiem, gdzie ja zaniosa - moze pod krzaczki czarnej porzeczki, albo w okolice sosny i moich grzybkow ? Jak im dac do zrozumienia, ze to co sypie, jest przeznaczone tylko dla mrowek w moim domku ?
-
Serdeczne dzieki, chociaz raz bylam w czyms szybsza . A rozmyslania dotyczyly glownie mrowek, z ktorymi mam duzy problem, a bedzie jeszcze wiekszy, jak chatka w koncu stanie. Obawiam sie, ze nawet jak jeszcze nie bedzie skonczona, to one pierwsze ja zamieszkaja - izolacja z waty to dla nich gotowe siedlisko. Moze lepiej dac styropian ? Mam czas do wiosny na podjecie decyzji, teraz, tak czy owak mrowki przestaja byc aktywne.
-
Jadlam banana, lazilam po dzialce rozmyslajac na tematy rozne, i ciagle mnie cos rozpraszalo. No, bo przeciez nie moglam zostawic ich na pastwe losu I nastepnego dnia powtorka z rozrywki. Co jest szalenie dziwne, to to, ze mimo goracych, bezdeszczowych dni, wcale nie byly robaczywe
-
R.I.P. Niestety, nie wiem, co to jest . Doskonaly wewatek , powiedzalabym: nareszcie ! Tez mam fotki kilku osobnikow, ktorych nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikowac, np: Tutaj nie mam watpliwosci, jesli chodzi o kategorie, ale chetnie bym sie dowiedziala, co to za istoty. Fotki pozostalych form mile widziane (jajeczka, poczwarki i imago )
-
Witam, imponujace ! Ale przy takiej pogodzie jeszcze ogrzewasz ? Z tego komina tak wali...
-
Swiete slowa, PeZet, nie odzywalam sie, bo nie chcialam zasmiecac ci watku swoimi problemami. A sosny masz piekne, takie, jakie lubie, "jabloniaste" , rozwichrzone, troche kieby ta "rozdarta sosna", a wlasciwie, to doslownie rozdarta.
-
Dzieki za sugestie, to sa wlasnie opcje, ktore rowniez rozwazam, i ciesze sie, ze nie ja jedna biore pod uwage te mozliwosci. Jesli jakies drzewo padnie, to padnie, ha, trudno. Chodzi tylko o to, zeby przy tej okazji niczego nie uszkodzilo.
-
Dzieki PeZet, odpowiedzialam w Twoim dzienniku
-
Czesc PeZet, piekna masz dzialke, taka wiejska, sielska, z ktorej nie chce sie ruszac . A i sosny maja piekny pokroj. Chyba niezbyt jasno opisalam sytuacje, bo ja sie nie zastanawiam, co zrobic z polamanymi sosnami, tylko co zrobic, zeby te sosny sie nie polamaly i ewentualnie padly na planowana chatke. Tez myslalam, ze pojedyncza sosna, albo mala grupka, nie powinna sie lamac, dlatego bardzo mnie zmartwila ta sosna tuz obok mojej dzialki. Stad m.in. pomysl, zeby kilka drzew skrocic, zanim sie zlamia, do mniej-wiecej jednej trzeciej. Tak, czy owak, do jesieni mam czas, bo chyba tam mieszkaja jakies kosy, albo cos innego, co pieknie spiewa. Pozdrowienia. I owocnej kontynuacji pracy nad tarasem - zapowiada sie swietnie