Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Leszek4

Uczestnik
  • Posty

    2 707
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    50

Wszystko napisane przez Leszek4

  1. A pomijając i estetykę, i ilość gniazdek, to na Twoim miejscu Łosiu pomyślałbym o odżałowaniu tych paru stówek i zatrudnieniu elektryka (nawet na tym etapie), który pomyśli o najważniejszym - ochronie przeciwporażeniowej domowników (dobór zabezpieczeń, połączenia wyrównawcze etc.). Na to nie jest jeszcze za późno (w sumie, to na to chyba nigdy nie jest za późno), bo Ty chyba nie jesteś w stanie zrobić tego dobrze (sądzę po trasie ułożonych przewodów, co jest podstawą).
  2. Nie mam czasu na wgłębianie się w proces legislacyjny tego przepisu, ale podam mój przykład. Działka oznaczona symbolem "R", grunt rolny w III klasie, w MPZP teren przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Podczas procedury uzyskiwania przeze mnie PnB (we wrześniu ub.r.) starostwo, powołując się na "świeże" (miało wejść w życie z początkiem września) skreślenie przez ustawodawcę jednego z przepisów ustawy o ochronie gruntów, nakazał złożenie wniosku o odrolnienie. Z tego co pamiętam, chodziło o to, że w gminach miejskich (takich jak moja) decyzję o odrolnieniu podejmuje starosta. Nie pobiera się opłaty, jeśli wyłączenie dotyczy gruntu o powierzchni do 5 arów (jeśli dobrze pamiętam). Tak było u mnie. Działka ma ponad 14 arów, a wyłączenie nastąpiło na 5 arach (czyli tyle, co pod chałupę i budynek gospodarczy). Dostałem stosowną decyzję. PS. Czy ja dobrze piszę w wątku o zmywarce?
  3. Nie ma sprawy. Irbis nie miał czasu na taki duży zakres, więc dobiłem targu z miejscowym wykonawcą.
  4. Znaczy się, on nie ma zostać moim kumplem, lecz wybudować mi chałupę. A nawet najlepszy fachowiec nie uniknie błędów, wykonując swoją robotę pod wpływem alkoholu.
  5. Wypadałoby nieco uaktualnić. PnB uzyskałem w ub.r., ale nie spieszyłem się z budową. Postanowiłem zimę przeznaczyć na negocjacje z wykonawcami, a z budową wystartować na wiosnę tego roku. Zakres robót: - roboty ziemne, w tym przygotowanie podbudowy zjazdu z drogi gminnej oraz wycinka kilkunastu brzóz. - budynek mieszkalny do SSO, w tym dach z pełnym deskowaniem, dachówką ceramiczną, ociepleniem stropu i obłożeniem płytami mfp, - budynek gospodarczy (5mx7m) do SSO, - drenaż drogi i wokół budynków. Stanęło na 90 tys. zł. Cena nie obejmuje materiałów, koparki i geodety. Na tej cenie zatrzymały się dwie firmy i uznałem, że nie ma sensu dobijać ich cenowo. Wybrałem tę, której szef jest totalnym wrogiem alkoholu i (ponoć) przestrzega trzeźwości swoich pracowników, jak oka w głowie. Sam ponoć w życiu nie wypił kieliszka wódki. No zobaczymy. Teraz negocjuję ceny materiałów z kilkoma hurtowniami i tartakami. Kierownikiem budowy będzie mój projektant-konstruktor. Będzie też inspektor nadzoru, bo taki dostałem warunek w PnB. Po poniesieniu nakładów związanych z zabezpieczeniem domu przed wpływem działalności górniczej, kierownik budowy przygotuje mi wystąpienie o zwrot tych nakładów. Teraz kilka obrazków (w budynku mieszkalnym, w garażu doszedł kanał samochodowy). [attachment=21109:A_1_rzut_parteru.pdf] [attachment=21110:A_4_przekr_j_AA.pdf] [attachment=21111:A_5_przekr_j_BB.pdf] [attachment=21107:A_11_rzu...zyziemia.pdf] [attachment=21108:A_13_przekroje.pdf] A_11_rzut_przyziemia.pdf A_13_przekroje.pdf A_1_rzut_parteru.pdf A_4_przekr_j_AA.pdf A_5_przekr_j_BB.pdf
  6. To strasznie przykre. Myślę że autor tematu weźmie to pod uwagę. W każdym razie życzę założycielowi tematu wszystkiego dobrego. Do autora: jeśli uważasz, że Ona Cię kocha, to podstaw jej wątpliwości, które tutaj napisaliśmy.
  7. Racja. Ale ja zakładam uczciwość Jego małżonki. To też trzeba wziąć pod uwagę.
  8. Piratu, ja dalej (z rozpędu) sobie piję coś tam i zaśmiecę ten wątek tym, że te maluchy zdążyły już obsikać babcię przy zmianie pieluch. Ona mi się tym pochwaliła (my faceci chyba tego nie rozumiemy)! PS. Redaktorze - wytnijta te moje (zbyt)szczęśliwe pogaduchy!
  9. A wiesz czemu zostawiam sprawę relacji pomiędzy małżonkami? No bo jeśli Ona widziałaby przyszłość swoją z kim innym, to nie brnęłaby w taką inwestycję z obecnym małżonkiem. Do autora tematu: Kobiety myślą inaczej niż my. A sprawa zakupu domu pokazuje jej niezrealizowane marzenia. Zgódź się z nią, jeśli jest świadoma zagrożeń, o których napisałem powyżej.
  10. Marzeniem Twojej małżonki jest DOM. Nie dziw się jej. Przelicz koszty kredytu i zapytaj ją czy w razie rodzinnego niepowodzenia liczy się z koniecznością oddania całego Waszego dorobku (i dorobku Waszego dziecka również) bankowi, z którego kredyt zaciągnęliście. W Waszym wieku i sytuacji to chyba nie ma sensu. No bo dziecko wyfrunie, a bankowe długi zostaną mu w spadku. Co innego jeśli dziecko byłoby już na tyle ustabilizowane, że zdeklarowałoby się, że w tym domu widzi przyszłość swojej rodziny.
  11. Bajbaga, świetny kawałek. Znałem go. Skąd Ty masz pamięć do takich rzeczy? Bobiczek, termin i miejsce mojego sanatorium obgadamy chyba jeszcze w Brennej. No bo mój uwielbiany drapieżnik żeruje w dość specyficznych porach, a w połowach szczupaka czy okonia, to jestem doopa. (no wiesz - wózek)
  12. Cóż za deklaracja! (Och te samcze skojarzenia!) Daga nie dam rady! Ale wybacz: - właśnie wróciłem z imprezy, na której opijaliśmy sukces koleżanki, która została babcią i to cudownych bliźniaków! Chłopczyk i dziewczynka! Tak bardzo się cieszę, bo to moja koleżanka z biura, a na te dzieciątka (jej córki) czekała (w zniechęceniu już) kilka lat. Sorry za mój głupi wpis, ale jestem naprawdę szczęśliwy! Bo to cudowne, kiedy widzisz, jak cieszy się przyjaciółka, której ta sprawa ocierała się o rodzinną tragedię.
  13. No cóż, nie narzekam. Ta sytuacja mnie bardziej rozbawiła, niż wkurzyła. Niby beznadziejnie, bo ważność mojego wniosku o skierowanie do sanatorium upływa niebawem (i jest to graniczna data, od której należy rozpocząć turnus), ale sytuacja jest aż tak kuriozalna, że pomyślałem sobie, że obrócę ją na swoją korzyść. Takich sytuacji w życiu spotkało mnie dużo, ale zawsze wtedy siadam i myślę, jak negatywne aspekty przekuć w pozytywne. Wielokroć się udawało, więc teraz tym bardziej. Zasygnalizowałem problem dzisiaj rano w samym uzdrowisku. Informacja zatoczyła jednak jakieś magiczne koło i już przed chwilą dzwoniła do mnie niesłychanie uprzejma pani z... NFZ-tu! No i teraz to dopiero mam problem! Hmmm... jaki by tu sobie teraz ośrodek wymyśleć, gdzie (góry, morze, jezioro)? Hmmm... w wakacje, czy może jesienią? A może poprosić o wykaz turnusowiczek?
  14. Eeeee tam, to teraz opowiem Wam autentyczny przypadek z wczoraj. Otóż czekałem od półtora roku na pierwsze w życiu skierowanie do sanatorium. Pierwsze, bo przedtem miałem to głęboko w... i nie starałem się o takowe. No i wczoraj dostałem. Nareszcie! Ośrodek nad jeziorem – klasa! Jedziemy na 3 tygodnie na ryby! Mankament, bo termin to kwiecień, ale co mi tam, to już wiosna! Dla tych, którzy nie wiedzą - ważna informacja: moje schorzenie charakteryzuje się tym, że poruszam się na wózku inwalidzkim o napędzie elektrycznym i tylko taki jest mi przez lekarza zalecany (dlatego nie używam wózka o napędzie ręcznym). Wszystko to zostało zawarte we wniosku o leczenie uzdrowiskowe. Wracamy teraz do otrzymanego skierowania. Kiedy przeczytałem sobie już wszelakie instrukcje tam zamieszczone, to zauważyłem, że z koperty wyleciała jeszcze jedna kartka. No to czytam: „Ośrodek nie przyjmuje osób na wózkach o napędzie elektrycznym”. Ech, sobie myślę – u nas, żeby chorować, to trza mieć końskie zdrowie!
  15. No to sprzęcik do zaliczania szczytów zostawiamy w domu...
  16. Myślę, że paniom taniej byłoby zabierając ze sobą turystyczne aparaty do masażu.
  17. A przed zdaniem krawata dobrze było przeczytać instrukcje otwierania drzwi... No i w ogóle ubrać się przed wyjściem na miasto...
  18. Też tak myślę. Przepraszam też Gawła i Adriana. Chętnie się z Wami spotkam (o ile tego zechcecie) i przepiję moje i Wasze żale (Demo - z Tobą też!). PS. Piratu - świetna instrukcja!
  19. No to mam teraz zagwozdkę. No bo głupio tak na pierwszy raz przyjechać na sępa. Może upiekę chleb, abo cuś? A jakieś sałaty i inne świństwa, po które mało kto sięga, to se chyba ukradkiem w pokoju zeżre.
  20. Tak dla przyzwoitości, to najbardziej adekwatne tutaj byłoby przysłowie: "Przyganiał kocioł garnkowi". Nikogo nie będę przepraszał. Chętnie napiję się i zwyczajnie pogadam z tymi, którzy zechcą ze mną tego samego. Nie oczekiwałbym mojej uniżoności, bo i ja od nikogo tego nie oczekuję. Nie cierpię też takiego babskiego użalania się (sorki dziewczyny) Pogadajmy jak normalni faceci i albo się rozejdźmy, albo zostańmy kumplami, ale nie żalmy się na forach. Ewentualne niuanse proszę wyjaśniać ze mną na miejscu. Aby nie było OT, to zapytam o coś z meritum: - alkohole twarde czy miękkie ? - a jak twarde, to czyste czy łiskaczowate? - a może wszystko, jak leci?
  21. Hmmm... rozumiem, że nigdy nie było czasu na podziwianie walorów okolicy... No to w ramach uzupełnienia geografii terenu (jakby się rodzina zapytała, co w tej Brennej jest): w okolicy płyną Brennica, Leśnica i Hołcyna. Na tej ostatniej jest zapora, która spiętrzyła nieco wodę i jest staw (jakiś taki kajakowy). Staw zamarznięty, ale w rzeczkach, w rejonie progów wodnych, powinny pływać śliczne pstrągi. I to nie byle jakie, ale nasze cudeńka – pstrągi potokowe. Jednak zima, to nie pora dla mnie na ryby. Tak se ino zaczepiłem, bo na nartach, to choćbym nie wiem jak się uparł… Kurcze, do alkoholu to ja mam jakąś cienkawą łepetynę ostatnio... Muszę chyba więc poważnie rozważyć tę groźbę. Jani_63, jakbyś Ty jeszcze dołączył, to choćby miała mnie tam wódka sponiewierać, to zdzierżyłbym.
  22. Rozdrapywanie takich bzdur na krótko przed imprezą jest… (tu każdy sobie wstawić odpowiednie słowo). Na pewno nie służy to dobrej atmosferze, ale może ktoś się dobrze bawi w zacietrzewieniu… Jadę z trzech powodów: 1) Obiecałem to Dagmarze, a bardzo ją lubię, 2) Obiecałem redaktorowi forum – a bije od Niego sympatia - że poważnie rozważę powrót na forum, a najlepiej począwszy od zlotu, 3) Chcę poznać kilka osób, które wydają mi się fantastycznymi ludźmi. Nie było (i nie ma) wśród nich zarówno Adriana, jak i Gawła. To impreza na taką ilość ludzi, że z pewnością ani oni, ani ja nie będziemy skazani na własne towarzystwo, a i ja obiecuję, że nie zawrócę Panom głowy. Kiedyś dałem się wyprowadzić z równowagi przez kilka osób, które mi coraz bardziej ubliżały. Dzisiaj patrzę na to chłodno. Także krytycznie na własną decyzję. Proponuję się uśmiechnąć i cieszyć się świadomością zbliżającej się zabawy. Dla mnie to duże wyzwanie, bo ośrodek dość słabo nadaje się do samodzielnego egzystowania tam osobom z niepełnosprawnością ruchową, ale jakoś chyba dam sobie rady. A można wziąć wędki?
  23. Status Twojej "osoby towarzyszącej" jest dla mnie o niebo cenniejszy, niż zwykłego użytkownika.
×
×
  • Utwórz nowe...