Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
Wiktor_Rdzanek

woda ze studni głębinowej zdatna do picia?

Recommended Posts

Jak można sprawdzić i gdzie się udać po informacje, że po wykopaniu studni głębinowej woda będzie nadawała się do spożycia. Czy wykonawca może dać gwarancje, że woda będzie zdatna do picia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jak można sprawdzić i gdzie się udać po informacje, że po wykopaniu studni głębinowej woda będzie nadawała się do spożycia. Czy wykonawca może dać gwarancje, że woda będzie zdatna do picia?


nabrać wody do naczynia wyjałowionego zaniesc do lokalnego sanepidu i czekac tydzien lub mniej ,a co do wykonawcy to co on ma do tego ?
on w gruncie nie siedzi ....
a to czy bedzie bezposrednio zdatna do picia to zalezy od połozenia ,gruntu i głebokosci na jekiej jest zrodło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Stacja SANEPIDU to jedyne pewne miejsce do sprawdzenia wody. Eksperymenty stanowczo odradzam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykonawca studni może udzielić gwarancji o jakiej piszesz, tylko wówczas jeśli umowa między wami będzie umową gwarantującą określony efekt. Czyli płacisz za wodę, która jest OK. To się w języku prawniczym jakos specjalnie nazywa. Tylko, czy znajdziesz taką ekipę? icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Woda wodociągowa też czerpana jest ze studni (przeważnie). To czy będzie nadawać się do spożycia (czyt. spełaniać normy dla wody pitnej) dla ludzi zależy w dużej mierze od systemu uzdatniania. Sam wierce studnie, ale nie gwarantuje jakości. Moge zapewnić odpowiednią wydajność oraz zadbać aby studnia służyła wiele lat. Gdyby ktoś zapytał gdzie kupić działke, żeby mieć dobrą wode to wtedy moge pomóc icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Woda wodociągowa też czerpana jest ze studni (przeważnie). To czy będzie nadawać się do spożycia (czyt. spełaniać normy dla wody pitnej) dla ludzi zależy w dużej mierze od systemu uzdatniania. Sam wierce studnie, ale nie gwarantuje jakości. Moge zapewnić odpowiednią wydajność oraz zadbać aby studnia służyła wiele lat. Gdyby ktoś zapytał gdzie kupić działke, żeby mieć dobrą wode to wtedy moge pomóc icon_wink.gif


Dlatego wątpiłem w możliwość znalezienia ekipy, która zagwarantuje jakość w sposób sformalizowany (na drodze umowy).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Moge zapewnić odpowiednią wydajność oraz zadbać aby studnia służyła wiele lat. Gdyby ktoś zapytał gdzie kupić działke, żeby mieć dobrą wode to wtedy moge pomóc icon_wink.gif


Warto słuchać fachowców... Zarówno o tym co gwarantują oraz o tym czego gwarantować nie mogą!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dopiero po wywierceniu studni i przebadaniu próbek można stwierdzić do czego woda się nadaje. Ewentualnie popytać właścicieli sąsiednich studni.
Mając wyniki badania wody można dobrać odpowiedni system jej uzdatniania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Z tym pytaniem sąsiadów... dobry pomysł! I mało kłopotliwy icon_smile.gif


Bo sąsiedzi to w ogóle "fajny" wynalazek icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Bo sąsiedzi to w ogóle "fajny" wynalazek icon_smile.gif


Gorzej jeśli jest się "tym pierwszym" w okolicy icon_smile.gif Wszystko trzeba testować na własnej skórze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Gorzej jeśli jest się "tym pierwszym" w okolicy icon_smile.gif Wszystko trzeba testować na własnej skórze.


Tak! W takiej sytuacji, to rozpacz i poligon z ostrą amunicją icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Często się może tak być iż woda od sąsiada i o kilka metrów dalej może się różnić, wiec niestety po wykonaniu studni woda w butelkę i do SANPID lub na Politechnikę Warszawską , tak jest nieco taniej za analizę, i wynik szybko,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam
Od niedawna mam domek letniskowy w górach niedaleko rzeki (20m). Na dzialce znajduje sie studnia kopana okolo 4-5 kregów. Chcialbym takze uzytkowac ten domek w zimie i mam pytanie czy woda w takiej studni w zimie zamarza ? czy moze tylko jakas wartstwa wody przypowierzchniowa albo wcale ? wiem ze ziemia powyzej glebokosci 1,2 metra nie , ale jak to ma sie do wody w studni z kregami , gdzie poziom wody jest np na glębokosci 3-4 m ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Witam
Od niedawna mam domek letniskowy w górach niedaleko rzeki (20m). Na dzialce znajduje sie studnia kopana okolo 4-5 kregów. Chcialbym takze uzytkowac ten domek w zimie i mam pytanie czy woda w takiej studni w zimie zamarza ? czy moze tylko jakas wartstwa wody przypowierzchniowa albo wcale ? wiem ze ziemia powyzej glebokosci 1,2 metra nie , ale jak to ma sie do wody w studni z kregami , gdzie poziom wody jest np na glębokosci 3-4 m ?


Woda w studni samoczynnie się "nagrzewa" dzięki samoczynnej konwekcji, jak i dobremu przewodnictwu cieplnemu.. Przy tych głębokościach z pewnością więc nie zamarznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Wszystko jest do zrozumienia, jeśli widzisz, że ktoś się poświęca dla dobra wspólnego. Da się wtedy to docenić. Ale nie trafia Cię szlag gdy widzisz, że pod płaszczykiem wojny ktoś se bezczelnie kręci prywatne lody? I mówi Ci prosto w oczy, że w doopie ma Twoje lęki i obawy, bo lody są ważniejsze? Ja zdaję sobie sprawę, że mnóstwo ludzi lekceważyło temat. Nawet kiedy były wprowadzane pierwsze ograniczenia. Ale będąc w grupie najwyższego ryzyka popierałem je. Bo skoro wojna, to wojna, tak trzeba. Ale właśnie dlatego bardzo mnie wkurrrwia traktowanie sytuacji niczym wojny z dziecięcej zabawy przez tych, dla których winna być najwyższym priorytetem.    Jak czytam, że partii rządzącej podczas wojny z koronawirusem zależy najbardziej na wprowadzeniu przepisu aby premier mógł odwołać członka Rady Dialogu Społecznego za współpracę z rządem komunistycznym, to wybacz Pawełku, mam ochotę na nich narzygać i nasrać. Bo tu na dłoni masz to, o czym w dniu dzisiejszym myśli władza. Nie zmieniła się nic. To tylko ja mam się poświęcać. Oni mają to w doopie, patrzą jedynie jak by wu wyciągnąć z zarazy więcej korzyści niż normalnie.
    • I to jest bardzo cenna diagnoza. Bo chociaż dzisiejsza wojna to nie lecące bomby, płonące miasta i ginące dziesiątki tysięcy ludzi, to jednak ten czas teraz,  ma z wojną pewną zasadniczą rzecz wspólną – jest to stan wyższej konieczności, w którym reguły codziennego życia zostają zawieszone. W naturę wojny wpisana jest także jakaś doza chaosu i niepewności, jakaś doza błędu i niewydolności. Bo tak jest na każdej wojnie, także tej dzisiejszej z zarazą. Dlatego nic nie da zajadle tropienie każdej oznaki bałaganu, chaosu, wytykanie każdego błędu, każdego faktu, który obnaża wadliwą konstrukcję planów, wedle których próbujemy toczyć tę wojnę. I bardzo mocno pragnę, aby niektórzy ludzie wzięli to sobie mocniej do serca. Tutaj na forum szczególnie, bo w końcu lepiej czy gorzej - ale znamy się.
    • Też spróbuję prosto. Ja siedzę na dupie, on z mojej ulicy siedzi na dupie i sąsiad za płotem siedzi na dupie. Nic nam nie dolega, na nic się nie skarżymy, choć pewnie idąc po fajki i browara mogę spotkać kogoś chorego. W związku z tym po każdym powrocie ze sklepu mam dzwonić żeby mi teścik machnęli? Przecież to jakaś niepoważna teoria jest.   Czyli tutaj jednak się zgadzamy.   Chorych na pewno testują, tych objawowych. No bo ze złamaną ręka czy nogą to pewnie nie. Ale tych z temperaturą, kaszlem - czyli z podejrzeniem zachorowania, testują.   Moja starsza ciotka (siostra mamy) miała 3 tygodnie temu wylew krwi do mózgu. Dzisiaj był jej pogrzeb. Odłączyli ją od respiratora w środę. Nie zmarła na koronawirusa, nie wiem czy było co testować, bo nikt nie miał wątpliwości na co zmarła. Mąż, syn z żoną, wnuki - Ci którzy z nią mieszkali są zdrowi, nikt się nie skarży, problem był tylko z pochówkiem bo jest ich ośmioro, a ksiądz zastrzegł że wpuści tylko piątkę z nich. Jak to się odbyło nie mam pojęcia. Nie miałem dzisiaj odwagi dzwonić i pytać.   To jest główny problem. Że będziesz wiedziała po minimum 4 dnia od zakażenia. I żaden test niczego nie zmieni w ciągu pierwszych dni. Tak zwane szybkie testy, które zakupili Czesi za bardzo duże pieniądze, okazują się w 80% nieskuteczne. Bo poza tym że są szybkie - to właśnie na tej szybkości kończą się ich zalety.   Tu jest chyba ten problem największy. Gdyby dało się to ścierwo zauważyć jak przeskakuje, większość z osób pochowanych z jego powdu żyłaby do dzisiaj.  
    • Mieszkaniec Ostrowa Wlkp. trzy dni koczował w aucie, czekając na wynik testu na obecność koronawirusa, bo bał się, że może narazić rodzinę na ewentualne zakażenie koronawirusem - powiedział w sobotę dyrektor Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ostrowie Wlkp. Andrzej Biliński.  https://fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-wielkopolskie-mezczyzna-siedzial-trzy-dni-w-aucie-czekajac-n,nId,4408328
    • Pora powiedzieć wprost: rząd oszukuje społeczeństwo ws. koronawirusa    
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...