Skocz do zawartości

Przepuszczająca zasuwa wody.


rustin

Recommended Posts

Napisano (edytowany)
Witam
Na zimę zakręciłem wodę na dworze, dokręciłem dość mocno. Okazało się , że kapie woda mimo wszystko. Po paru dniach po odkręceniu w domu kranu, z litra wody wyleciało, zakręciłem , na drugi dzień to samo. Pojechałem do ZGK , przyjechał pan , dowalił kluczem z metrową przedłużką , myślałem , że coś się urwie. Powiedział , że to normalne , że przepuszcza takie małe ilości i nic w domu nie rozsadzi. Teraz trochę mniej kapie. Powiedzcie, czy to normalne ? Czy może mi rozsadzić w zimie rurę ? stan SSO , wodomierz ściągnięty. Niby nawet jakby nie przepuszczało to woda i tak w rurze by była bo niby gdzie się podzieje.
Z góry dziękuje za odpowiedź. Edytowano przez rustin (zobacz historię edycji)
Napisano
Zakręcenie wody nic nie pomoże, bo jak sam stwierdziłeś woda i tak zostaje w rurze. Zakręcenie jedynie może zapobiec odkręcenia wody pod Twoją nieobecność bez jakiś chuliganów.
Jedyny ratunek to dobrze ogacić rurę, najlepiej styropianem i owinąć to skreszem lub zbić skrzynkę.
Napisano
Czyli nie ma sensu aby robili drugą zasuwę ? Powiedzieli, że jakby co , mogą wstawić ale drugą , u mnie na działce , bo więcej nie ma gdzie bo leci kanalizacja. Nie bardzo mi się uśmiecha aby kopali znowu pod domem, bo od domu do płotu mam kilka metrów i tam by gdzieś była ta druga zasuwa.

To , ze delikatnie przecieka w niczym nie przeszkadza ?
Napisano
Cytat

Czy możecie doradzić, jest sens aby robili drugą zasuwę ?


Nawet nie kupuj zaworu bo pewno zamarznie i szkoda ok 20 zł. kup zaślepkę z pexu za 1-2 zł i jest plastikowa więc nie wyleci a łatwiej taki kikut opatulić.
Napisano
Cytat

ja bym nic nie kupował, oni by zrobili drugą studzienkę z zasuwą na mojej działce


Teraz zaskoczyłem, że Ty nie masz żadnej zasuwy tylko nawiertkę.
Jeżeli robią to swój koszt to niech zakładają ten drygi zawór, bo nie wiem czy widziałeś jak wygląda nawiertka, ona ma prawo przepuszczać wodę.
Tak wygląda ona w przekroju, zwróć uwagę na element który ma zamknąć dopływ wody.

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Spokojnie, świat idzie do przodu, są już zestawy które wozi się autem, a po weekendzie zabierasz je ze sobą niczym namiot i śpiwór. Wprawdzie bez baterii, ale bateria teraz to taki tornister, tyle że wazy pond 40 kilo. Niemniej też się da w samochodzie wozić.
    • Dzisiaj jest zimno i wietrznie, więc wykorzystuje dzień na eksperymenty i około 9-tej rano załączyłem sieć. Nie dlatego żeby brakowało mi energii w bateriach (było ponad 80%), ale po to by właśnie poeksperymentować. I wnioski są ciekawe. Otóż przy sieci odłączonej, falownik pobiera jakieś 40 do 70 W (watów) na przetwarzanie energii z baterii i wysłanie jej do instalacji domowej. Więc tu jest dzialanie bardzo oszczędne. Ale po podłączeniu do sieci, zużycie własne falownika podskakuje na od 750 W (watów), gdy produkcja z paneli jest niewielka, aż do ponad 2000 W (watów), gdy z paneli osiągamy ponad 4 kW (w pełnym słońcu). Czyli z 4 kW produkowanej mocy zaledwie połowa, albo niewiele więcej niż połowa jest kierowana do baterii, a resztę konsumuje falownik, Instalacja domowa była wtedy odcięta i nie pobierała niczego.   Już z poprzednich moich obserwacji wynikało, że pomimo wysokiego poziomu naładowania baterii, falownik do swojego działania i tak pobiera część prądu z sieci. A dzisiaj, w sytuacji kiedy wiatr gnał chmury i słońce często było całkowicie zakrywane, chciałem zbadać jak będzie kształtowała się proporcja energii oddanej do sieci i w tym czasie też energii z sieci pobranej. Bo to są kompletnie różne ceny tych energii. Czy wartość energii oddanej pokryje wartość energii pobranej. No i wyszło mi w przybliżeniu fifty fifty. W dodatku dzień był trochę nietypowy, bo zużycie energii w domu było, jak to po świętach, niewielkie. Obiad nie był gotowany a jedynie odgrzany. Pranie tylko jedno. I więcej dużego obciążenia nie było, chyba, że raz kawa w ekspresie i zagotowanie polowy czajnika wody. Natomiast zużycie z sieci wyniosło 0,9 kWh, a oddanie do sieci 12,8 kWh. Wartość finansowa jednej i drugiej wielkości jest porównywalna.    Dlatego na noc, kiedy nie ma produkcji z paneli koniecznie trzeba sieć odłączyć. Bo z siecią straty sięgają mnie więcej 0,7 kWh w ciągu godziny! To jest więcej niż moje domowe zużycie w tych godzinach. A od 18-tej do 7 rano tych godzin jest tak około 13. Czyli cala moja bateria zasilałaby jedynie straty. Kiepska perspektywa. A kto to z użytkowników paneli sprawdza?
    • To nie komuniści, to bardziej narcyze (jak sam Oranżgutan w Juesej  ). Ale mówiąc poważnie, to dla zakładu energetycznego każdy z nas jest jedynie pyłkiem, niewartym większej uwagi. Bo co to za kasę im przynosimy? Te pare tysięcy rocznie? Dla nich to drobniutki pikuś. Chyba, że jesteśmy winni, wtedy zajmie się nami nawet sfora pracowników i prawników i na to będą mieli zarówno czas jak i pieniądze.  Ale takimi stworzyło ich państwowe prawo, nie oni sami.     Różne są historie, pani zapłaciła kilka tysięcy za prąd, chociaż wcale jej w domu nie było, przebywała za granicą. Dopiero po "dochodzeniu" okazało się, że kuzyn, który opiekował się domem podczas jej nieobecności, nieświadomie załączył jej elektryczne ogrzewanie podjazdu do garażu. Od wiosny do jesieni grzało całą drogę od bramy do garażu. To musiało kosztować.   Ludzie nie sprawdzają na bieżąco wskazań licznika, to i się dzieje.
    • Tak, to też jest spoko pomysł pod względem ekonomicznym   Natomiast tak sobie myślę, że jeśli jest to działka na odludziu, to każda taka widoczna "dobroć" może przyciągnąć ludzi z lepkimi rączkami   Chyba, że działka jest wyposażona w monitoring Wtedy jest szansa na reakcję i wezwanie służb w odpowiednim momencie     W sumie idąc tym tokiem myślenia, to najlepiej, żeby to była obskurna chacinka, do której nikt nie zajrzy, bo uzna, że nie ma po co    Inaczej, jeśli sąsiedzi mają na nią oko lub jest monitoring - wtedy można ryzykować z wypaśnym domkiem z solarami  
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...