Skocz do zawartości

Uwaga na Arch Development Group z Krakowa


Recommended Posts

Napisano
Na szczęście nie chodzi tu o przekręty z płaceniem za nieruchomość, która zostaje tylko na projekcie, ale...

Zaczęło się wszystko dobrze i pięknie jak zawsze. Jedziesz obejrzeć dom, oczywiście to już ostatni więc trzeba się spieszyć. Potem oczywiście okazuje się, że z całej inwestycji dwa domy są sprzedane, bo reszta pouciekała, albo tylko ludzie jeżdżą oglądać. A co jest w standardzie deweloperskim? Ano dużo: podłogi, instalacje do woli, biały montaż, schody... Potem przychodzi czas umów. W przedwstępnej są wymienione instalacje i np. gniazdka po czym dostajesz kosztorys prac i okazuje się, że za każdy punkt trzeba zapłacić, schody będą z drewna, ale tylko na podestach, bo reszta jest stalowa i w ogóle z jakiegoś tam OBI-boka. Hasło przewodnie - ma wytrzymać rok! - zbieżność z gwarancją w umowie jest zupełnie przypadkowa! W działaniach firmy brak jakiejkolwiek logiki i logistyki. Materiały nie są odpowiednio wcześnie zamawiane więc w sezonie letnim nie da się nic zrobić np. w drewnie, bo nie ma dobrego materiału i trzeba czekać. Do tego dochodzą ciągle zmieniający się kierownicy i ekipy budowlane. "Firmy", które sie tam pojawiają to prawdziwy melanż - byle tanio! Stąd standardowe są 3 miesięczne obsuwy w terminach oddania.
Wszystkie projekty firmy są robione przez jednego architekta - "super specjalistę" mianowicie panią Martę G. zwaną "Prezesową", która sama chyba w bloku na Nowej Hucie mieszka i o domach nie ma pojęcia. Oto kilka przykładów: wiatrołap wewnątrz domu (przy pow. domu 84 mkw.!!!), kotłownia nie spełniająca wymogów, zbyt niskie okna, niestandardowe otwory drzwiowe, brak wentylacji w kuchni (!) i wc, kominy zewnętrzne .... lista jest naprawdę długa!
Teraz pytanie jak wyprostować wszystkie takie niejasności? Otóż banalnie prosto, miło i w ogóle dla klienta wszystko. Biuro znajduje się pod Krakowem, co by było taniej i trudniej dojechać w razie potrzeby. Prezesa ciągle nie ma bo jest u notariusza i podpisuje akty. Tylko jakoś więcej aktów niż sprzedanych domów. Maila sie nie da wysłać bo im poczta nie działa. Itp. itd.
W razie potrzeby odradzam, ale mogę też napisać coś więcej,
Pozdrawiam,
bruno
Napisano
Cytat

Na szczęście nie chodzi tu o przekręty z płaceniem za nieruchomość, która zostaje tylko na projekcie, ale...

Zaczęło się wszystko dobrze i pięknie jak zawsze. Jedziesz obejrzeć dom, oczywiście to już ostatni więc trzeba się spieszyć. Potem oczywiście okazuje się, że z całej inwestycji dwa domy są sprzedane, bo reszta pouciekała, albo tylko ludzie jeżdżą oglądać. A co jest w standardzie deweloperskim? Ano dużo: podłogi, instalacje do woli, biały montaż, schody... Potem przychodzi czas umów. W przedwstępnej są wymienione instalacje i np. gniazdka po czym dostajesz kosztorys prac i okazuje się, że za każdy punkt trzeba zapłacić, schody będą z drewna, ale tylko na podestach, bo reszta jest stalowa i w ogóle z jakiegoś tam OBI-boka. Hasło przewodnie - ma wytrzymać rok! - zbieżność z gwarancją w umowie jest zupełnie przypadkowa! W działaniach firmy brak jakiejkolwiek logiki i logistyki. Materiały nie są odpowiednio wcześnie zamawiane więc w sezonie letnim nie da się nic zrobić np. w drewnie, bo nie ma dobrego materiału i trzeba czekać. Do tego dochodzą ciągle zmieniający się kierownicy i ekipy budowlane (stałą praktyką jest rozwiązywanie umów z wykonawcami oraz nie płacenie). "Firmy", które sie tam pojawiają to prawdziwy melanż. Od alkoholików Górali, po magików z Podlasia - byle tanio! Stąd standardowe są 3 miesięczne obsuwy w terminach oddania.
Wszystkie projekty firmy są robione przez jednego architekta - "super specjalistę" mianowicie panią Martę G. zwaną "Prezesową", która sama chyba w bloku na Nowej Hucie mieszka i o domach nie ma pojęcia. Oto kilka przykładów: wiatrołap wewnątrz domu (przy pow. domu 84 mkw.!!!), kotłownia nie spełniająca wymogów, zbyt niskie okna, niestandardowe otwory drzwiowe, brak wentylacji w kuchni (!) i wc, kominy zewnętrzne .... lista jest naprawdę długa!
Teraz pytanie jak wyprostować wszystkie takie niejasności? Otóż banalnie prosto, miło i w ogóle dla klienta wszystko. Biuro znajduje się pod Krakowem, co by było taniej i trudniej dojechać w razie potrzeby. Prezesa ciągle nie ma bo jest u notariusza i podpisuje akty. Tylko jakoś więcej aktów niż sprzedanych domów. Maila sie nie da wysłać bo im poczta nie działa. Itp. itd.
W razie potrzeby odradzam, ale mogę też napisać coś więcej,
Pozdrawiam,
bruno



Trzeba niestety czekać, aż rynek mieszkań się nasyci. I na lepsze prawo.
Na razie jednak wątpliwe, by to kogoś ze sfer rządzacych interesowało. Od 20 lat!
Napisano
Witam.
Mam podobne refleksje jak Bruno. Dewelopera nie polecam. Ciagle problemy z dotrzymaniem terminow, nie odbieranie telefonu przey wielkiego Pana prezesa. Co w momentach krzytycznych jest naprawde wku.... Wykonanie samych domow to kolejna historia. Mnostwo bledow, jakiekolwiek reklamacje nie wchodza w gre. Szkoda ze tak wyglada sytuacja bo osiedla domkow sa w fajnzch lokalizacjach. Niestety zamieszkanie w ktoryms z domkow to droga przez meke. Ale wszystko jest dla ludzi tylko po co robic sobie problem z nieuczciwzm wykonawca. Uwazajcie na ta firme...
  • 1 miesiąc temu...
Napisano
A oto moje refleksje na ten sam temat.
Jaka jest główna dewiza firmy Arch DG? Otóż brzmi ona: Co zrobić, żeby nic nie robić, a żeby zarobić! To motto jest absolutnie adekwatne do sposobu egzystowania firmy. Na temat inwestycji i jej wykonania już wszystko wiemy... Bruno doskonale to opisał. Ja postaram sie skupić na ludziach tam pracujących... Aby ująć to w jednym słowie wystarczy stwierdzenie: masakra lub dramat a tak naprawdę to jedno i drugie. Ludzie jakimi otoczył sie prezes w 100 procentach zaprzeczją tezie homosapiens=człowiek rozumny. Ich rozległe dysfunkcje mózgowe sprawiają, że rozmowa z nimi jest możliwa jedynie po aplikacji końskiej dawki nervosolu lub innego środka uspokajającego. Nie wiadomo skąd sie wzięli, ponieważ ja osobiście spotkałam się po raz pierwszy na naszej planecie z tak ograniczonymi istotami.Można ich rozpoznać bardzo łatwo. Jeżeli zainwestujecie oszczędności całego życia i kupicie dom lub mieszkanie od tego developera i gdzieś na budowie lub w ich siedzibie usłyszycie słowa "nie wiem" lub "nie jestem od tego" to znaczy, że to właśnie oni. Jedną tylko mają zaletę: są niepoprawnymi optymistami i potrafią "być dobrej myśli". żeby nie być gołosłownym przytoczę przykład bezgranicznej głupoty jaką reprezentują: otóż uważają oni, że w domu w którym nie ma prądu, gazu, wody a wszystko wykonane jest nie tak jak powinno i niezgodnie z projektem (ponieważ projekt absolutnie nie jest schematem budowy domu) da sie żyć i mieszkać...
I faktyczne jest stwierdzenie poprzedników że kontakt z tą firmą to droga przez mękę... icon_sad.gif
  • 3 tygodnie temu...
Napisano
Powyższe wypowiedzi wyjaśniają praktycznie wszystko. Uwagi ode mnie. Pilnować wszystkiego przy podpisywaniu umowy. Nawet rzeczy oczywiste jak siatka czy barierki przy balkonach. Szczególnie wyjaśnić znaczenie "plantowanie terenu wokół budynku". Polecam upomnieć się o dopisanie "całego" bo okaże się, że to o opsakę 1,5 metrową chodzi a resztę deweloper ma w dupie. Ponadto co ciekawe, jeśli będziecie chcieli zlikwidowć opaskę, żeby wyrównać teren okaże się, że musicie oprócz pracy koparki i ludzi opłacić dowóz 30 m3 ziemi!!! Najpewniej do sąsiada. Pamiętać, że jeden dom na osiedlu zawsze zostaje dla dewelopera i o nim tu mowa. Upominać się, dzwonić, marudzić, krzyczeć i nie dawać sobie wmówić, że się coś zamówiło, czego się nie zamówiło. Kierownik nie ma pojęcie co się dzieje na budowie i zawsze zwala na biuro, które to każe dzwonić dokierownika...
UWAŻAĆ. Deweloper używa zdań twierdzących. "Tu w przyszłości zrobimy drogę", "Tu zrobimy siatkę". Broń Cię Boże nie przytakujcie a zapytjacie czy to w standardzie. Zapewne się okaże że nie, więc z nienacka zapłacicie za to kwotę robocizny, materiału+40% marży. Co do standardu... Upewnijcie się zy przypadkiem do fundamentów nie musicie dopłacać...
  • 4 tygodnie temu...
Napisano
Witam serdecznie,

Lokalizacja, domki, pomysl wygląda świetnie. Niestety Wasze wypowiedzi odstraszają. Zastanawiam sie czy mimo wszystko warto zaryzykowac... Rozumiem, ze wszyscy jestescie szczęsliwymi nabywcami domków na ulicy stawowej?

Przeżylem juz jednego oszusta w Krakowie wprowadzając sie 7 lat temu do niedokończonej inwestycji. Wiem jedno, ze najlepsze umowy nie pomogą. Jedyną alternatywą jest w moim przekonaniu placenie po zrealizowaniu zleconego zadania/etapu. W ten sposób zostaje kasa na dokończenie togo co nie zostalo wykonane.

Rozpisalem sie, a temat zupelnie inny. Czy rozmawiam, z potencjalnymi sąsiadami? icon_biggrin.gif

Pozdrawiam!
Napisano
Cytat

Lokalizacja, domki, pomysl wygląda świetnie. Niestety Wasze wypowiedzi odstraszają. Zastanawiam sie czy mimo wszystko warto zaryzykowac... Rozumiem, ze wszyscy jestescie szczęsliwymi nabywcami domków na ulicy stawowej?
Jedyną alternatywą jest w moim przekonaniu placenie po zrealizowaniu zleconego zadania/etapu. W ten sposób zostaje kasa na dokończenie togo co nie zostalo wykonane.
Rozpisalem sie, a temat zupelnie inny. Czy rozmawiam, z potencjalnymi sąsiadami? icon_biggrin.gif



Nie będziemy sąsiadami, bo na szczęście w porę się zorientowaliśmy (o sprawie zrobiło sie głośno dzięki inicjatywie przyszłych/niedoszłych sąsiadów, a niedługo będzie jeszcze głośniej!). Dziwi fakt, że skoro raz się sparzyłeś, to nadal wydaje Ci się, że ich przechytrzysz. A co zrobisz jak w zbudowanym domu pojawią sie wady konstrukcyjne? Zwróć najpierw uwagę na to w jaki sposób ta firma działa, jakich zatrudnia pracowników w biurze, jakich ma podwykonawców i wreszcie kto (w sensie fachowości) buduje Twój dom. Czy wiesz chociaż kto jest kierownikiem budowy (tym kierownikiem, który podbija pieczątki w dzienniku budowy, a nie tym, który mówi o rzeczach, o których nie ma pojęcia)? Powiem szczerze, że na ten temat nie bardzo chce mi się kolejny raz rozpisywać.
  • 2 miesiące temu...
Napisano
Cytat

Na szczęście nie chodzi tu o przekręty z płaceniem za nieruchomość, która zostaje tylko na projekcie, ale...

Zaczęło się wszystko dobrze i pięknie jak zawsze. Jedziesz obejrzeć dom, oczywiście to już ostatni więc trzeba się spieszyć. Potem oczywiście okazuje się, że z całej inwestycji dwa domy są sprzedane, bo reszta pouciekała, albo tylko ludzie jeżdżą oglądać. A co jest w standardzie deweloperskim? Ano dużo: podłogi, instalacje do woli, biały montaż, schody... Potem przychodzi czas umów. W przedwstępnej są wymienione instalacje i np. gniazdka po czym dostajesz kosztorys prac i okazuje się, że za każdy punkt trzeba zapłacić, schody będą z drewna, ale tylko na podestach, bo reszta jest stalowa i w ogóle z jakiegoś tam OBI-boka. Hasło przewodnie - ma wytrzymać rok! - zbieżność z gwarancją w umowie jest zupełnie przypadkowa! W działaniach firmy brak jakiejkolwiek logiki i logistyki. Materiały nie są odpowiednio wcześnie zamawiane więc w sezonie letnim nie da się nic zrobić np. w drewnie, bo nie ma dobrego materiału i trzeba czekać. Do tego dochodzą ciągle zmieniający się kierownicy i ekipy budowlane (stałą praktyką jest rozwiązywanie umów z wykonawcami oraz nie płacenie). "Firmy", które sie tam pojawiają to prawdziwy melanż. Od alkoholików Górali, po magików z Podlasia - byle tanio! Stąd standardowe są 3 miesięczne obsuwy w terminach oddania.
Wszystkie projekty firmy są robione przez jednego architekta - "super specjalistę" mianowicie panią Martę G. zwaną "Prezesową", która sama chyba w bloku na Nowej Hucie mieszka i o domach nie ma pojęcia. Oto kilka przykładów: wiatrołap wewnątrz domu (przy pow. domu 84 mkw.!!!), kotłownia nie spełniająca wymogów, zbyt niskie okna, niestandardowe otwory drzwiowe, brak wentylacji w kuchni (!) i wc, kominy zewnętrzne .... lista jest naprawdę długa!
Teraz pytanie jak wyprostować wszystkie takie niejasności? Otóż banalnie prosto, miło i w ogóle dla klienta wszystko. Biuro znajduje się pod Krakowem, co by było taniej i trudniej dojechać w razie potrzeby. Prezesa ciągle nie ma bo jest u notariusza i podpisuje akty. Tylko jakoś więcej aktów niż sprzedanych domów. Maila sie nie da wysłać bo im poczta nie działa. Itp. itd.
W razie potrzeby odradzam, ale mogę też napisać coś więcej,
Pozdrawiam,
bruno


Z Twojej opowieści wynika, że jesteś specjalistą budowlańcem, kierownikiem budowy lub też nawet biegłym budowlanym, znasz się na prawie i architekturze( może niedoszły architekt ) w wolnych chwilach wypisujesz na różnych forach nieprawdziwe informacje pod zmienianymi logami. Nieobce Ci są też zdolności detektywistyczne, ale najbardziej przykre jest to, że obrażasz bez przyczyny ludzi niewinnych załatwiając swoje prywatne żale. Typowa rzecz dla zakompleksionych chłopców kryjących się za fartuszkiem "internetu". Szczodrkowice są piękne icon_smile.gif
Pozdrawiam
Napisano
Cytat

Z Twojej opowieści wynika, że jesteś specjalistą budowlańcem, kierownikiem budowy lub też nawet biegłym budowlanym, znasz się na prawie i architekturze( może niedoszły architekt ) w wolnych chwilach wypisujesz na różnych forach nieprawdziwe informacje pod zmienianymi logami. Nieobce Ci są też zdolności detektywistyczne, ale najbardziej przykre jest to, że obrażasz bez przyczyny ludzi niewinnych załatwiając swoje prywatne żale. Typowa rzecz dla zakompleksionych chłopców kryjących się za fartuszkiem "internetu". Szczodrkowice są piękne icon_smile.gif
Pozdrawiam



Podłączyli Wam wreszcie net czy zapłaciliście rachunki?
Ciężko pracujesz w niedziele, czy to kolejny, dłuuugi samotny wieczór?
Jakżeś taki sprytny Sherlock'u to dlaczego nie zdementujesz tych "nieprawdziwych informacji"? Zacznij od tego, ile jeszcze potrwa "stan w trakcie budowy".
A Szczodrkowice są piękne jak Arch - z zewnątrz drewniane a w środku pleśń.
P.S.
Dobrze, że chociaż jedna osoba w całej firmie zareagowała na kryzys finansowy... to główny księgowy.
Napisano
Cytat

Z Twojej opowieści wynika, że jesteś specjalistą budowlańcem, kierownikiem budowy lub też nawet biegłym budowlanym, znasz się na prawie i architekturze( może niedoszły architekt ) w wolnych chwilach wypisujesz na różnych forach nieprawdziwe informacje pod zmienianymi logami. Nieobce Ci są też zdolności detektywistyczne, ale najbardziej przykre jest to, że obrażasz bez przyczyny ludzi niewinnych załatwiając swoje prywatne żale. Typowa rzecz dla zakompleksionych chłopców kryjących się za fartuszkiem "internetu". Szczodrkowice są piękne icon_smile.gif
Pozdrawiam




A z Twojej wypowiedzi wynika że Arch wreszcie dotarł do tego co ludzie o nich piszą w sieci:)
Skoro tak Ci się podobają szczdorkowice to tam zamieszkaj, ale radzę Ci nie pal w kominku:p

Pozdrawiam Brunona
równie zakompleksiona, pod zmiennymi loginami (czy jak wolisz logami) na różnych forach lamb.
Napisano
ja powiem tylko, że mi dawny kierownik budowy do dziś wyje z komina. szkoda faceta, miły byłicon_smile.gif Szczodrkowice też oglądałem wcześniej, i z perspektywy - faakt, ładne. z bliska? faakt, to nie jest dom "na lata". chyba, że lata niekończących się wydatków i poprawek. w sumie Archowi wychodzi tylko wykańczanie nowych lokatorów. domów nie
Napisano
Cytat

Z Twojej opowieści wynika, że jesteś specjalistą budowlańcem, kierownikiem budowy lub też nawet biegłym budowlanym, znasz się na prawie i architekturze( może niedoszły architekt ) w wolnych chwilach wypisujesz na różnych forach nieprawdziwe informacje pod zmienianymi logami. Nieobce Ci są też zdolności detektywistyczne, ale najbardziej przykre jest to, że obrażasz bez przyczyny ludzi niewinnych załatwiając swoje prywatne żale. Typowa rzecz dla zakompleksionych chłopców kryjących się za fartuszkiem "internetu". Szczodrkowice są piękne icon_smile.gif
Pozdrawiam



WOW!!! Czyżby sam pan prezes zawitał w te skromne progi???! Bo innych pracowników firmy arch nie podejrzewam o tak "wyszukany" post. W razie zamieszania w "pięknych" Szczodrkowicach razdzę skorzystać z rady lamb.

Pozdrawiam brunona i lamb, mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do klubu "zakompleksionych" icon_wink.gif
Napisano
W związku z zamieszczeniem oszczerstw i pomówień w stosunku do osób
prywatnych jak i do firmy Arch Development Group informujemy, że zostały podjęte działania prawne.
Informujemy jednocześnie, iż zamieszczanie treści obraźliwych i naruszenia czci podlega karze z
mocy kodeksu karnego.
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę
prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o
takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii
publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska,
zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do
roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą
środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2.
Napisano
Cytat

W związku z zamieszczeniem oszczerstw i pomówień w stosunku do osób
prywatnych jak i do firmy Arch Development Group informujemy, że zostały podjęte działania prawne.
Informujemy jednocześnie, iż zamieszczanie treści obraźliwych i naruszenia czci podlega karze z
mocy kodeksu karnego.
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę
prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o
takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii
publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska,
zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do
roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą
środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2.


Straszyć to my a nie nas!!!!!!
Można też podać dziesiątki paragrafów na niewłaściwe wykonanie robót budwolanych, których zaniedbanie może doprowadzić do niejednej tragedii a wtedy nie jest mowa o roku czy dwóch latach ale o 10-15 latach. Zamiast straszyć (podobno jakieś kroki już podjeliście - ciekawe jakim sposobem?) to byście się wytłumaczyli albo chociaż polemizowalibyście broniąc swoich racji, wszak każdy ma prawo do obrony.Ale od razy rzucać paragrafami?-to znaczy, że macie już wyrobione zdanie, że najlepiej od razu do sądu.
Napisano
zastraszanie to najłatwiejsza metoda, gdy brak merytorycznych argumentów i należytej dbałości np. o ostateczny odbiór domu (gdzie są kominiarze?) myślę więc, że kroki prawne to by się w wielu przypadkach obróciły przeciw deweloperowi. pozdrawiam

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Jeżeli pękają spoiny na połączeniach płyt to faktycznie znaczy, że w tym miejscu one "pracują". Na odległość nie sprawdzimy na ile to skutek ruchów elementów budynku a na ile lepszego lub gorszego zamocowania płyt.  W związku z tym polecałbym raczej wypełnienie spoin między nimi akrylem. Taka masa trwale zachowuje pewna elastyczność. W przeciwieństwie do szpachli na bazie gipsu nie pęka więc od drobnych ruchów. Akryl można przy tym normalnie pomalować.  
    • Wobec braku planu zagospodarowania przestrzennego wydanie WZ jest konieczne. Niezależnie od tego czy chcemy tam postawić budynek, obiekt budowlany, czy cokolwiek innego - choćby to była przyczepa kempingowa. Pod tym względem kwestia związania z gruntem lub jego braku nie ma znaczenia. Chodziło mi o to, że bezpieczniej jest napisać potem w zgłoszeniu, że chcemy postawić budynek gospodarczy, nawet jeżeli w zasadzie nie będzie on spełniał definicji budynku. Bo opisana w prawie budowlanym uproszczona procedura budowy na zgłoszenie dotyczy tylko budynków gospodarczych oraz niektórych innych  obiektów, których zamkniętą listę podano w ustawie. Dlatego jak ktoś wpisze w zgłoszeniu coś z poza tej listy (np. domek ogrodowy albo szopa na narzędzia) to starostwo może mu takie zgłoszenie odrzucić. 
    • Co to za Cekol? Dedykowany jest do takich połączeń? Napewno musi iść taśma flizelinowa i ja do zatapiania tej taśmy używam gotową masę Rigips Premium Light, w 5kg wiaderkach można ją kupić. Ale tak j.w. Retro napisał, jak jest źle zrobione mocowanie płyt to i tak wcześniej czy później spęka. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    • Weź melisę i spokojnie śpij. Nie ma babki i żadnych dwoje. Osoby sprawdzające wentylację mają "papiery" tylko na sprawdzanie wentylacji i niczego więcej. W innych sprawach mają mniej do gadania niż listonosz przynoszący awizo.  Tak samo zresztą jest z innymi kontrolerami wszystkich branż. Mają sprawdzić swoje to gdzie jest i czy spełnia wymogi techniczne. Tyle. I niczego więcej w mieszkaniu nie mogą tykać ani sprawdzać. Jasne?   PS. ostatnio wszelkie kontrole najczęściej są zlecane zewnętrznym firmom, więc taki człowiek nie ma nawet żadnego interesu, żeby zajmować się czymś więcej niż tylko to, za co mu zapłacą. Więc jak najszybciej robią swoje i spierniczają z lokalu.   PS. Tym bardziej że to sama góra i nikomu żadne Twoje zapachy nie będą wchodziły w paradę.
    • Witam, Zabieramy się za remont zakupionego mieszkania i mamy ogromną chęć zlikwidowania kuchni w obecnym miejscu i stworzenia aneksu w salonie. W niezobowiązującej rozmowie telefonicznej, Pani ze spółdzielni powiedziała, że na papierze pozwolenia na takie przeniesienie nie dostaniemy, ale dodała "ale przecież nikt nie będzie Państwu do mieszkania zaglądał". Martwimy się o kwestie wentylacji i ewentualnie związanych z tym konsekwencji. Poczytałem troszkę wątków na forum i w Internecie i szukam nadziei na zrealizowanie tego "marzenia" Rozmawiałem też telefonicznie z Panem, wskazanym przez spółdzielnię jako osoba/firma od m.in wentylacji i można powiedzieć, że potwierdził przesłanie od Pani ze spółdzielni, że formalnie nie można, ale jak sobie zainstaluję filtr węglowy i będzie indukcja to kogo to obchodzi. Na pytanie o przeglądy kominiarskie stwierdził, że sprawdzane są wywietrzniki tam gdzie są, a nie na podstawie tego co się w danym pomieszczeniu znajduje, czyli jak tylko wskazane na planie wentylacje spełniają normy, to nieważne co w tym pomieszczeniu jest - nie do końca w to chce mi się wierzyć, pewnie na dwoje babka wróżyła. Poniżej plan mieszkania, z zaznaczonymi pionami wentylacyjnymi i ewentualnym umieszczeniem aneksu kuchennego. Oczywiście, w aneksie mówilibyśmy o płycie indukcyjnej i pochłaniaczu z filtrem węglowym. Jest to blok z wielkiej płyty, ostatnie piętro. Co trzeba by zrobić, żeby taką wizję móc zrealizować i nie obawiać się o jakieś pozwy? Spółdzielni może się to nie podobać, ale jest tutaj możliwość przekształcenia na pełną własność - więc o ile nie byłoby łamania prawa budowalnego( z tego co rozumiem?) i wszystko było zgodnie z normami to tej administracji bym się nie obawiał. z góry dziękuje za pomoc
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...