Nie ma czego. Wiesz ile łajna zostało do sprzątania po ślicznej sarence? Wszystko teraz odmarzło i śmierdziało. Nie mówię nawet o spustoszeniu, które poczyniła na ogródku. Wszystko zielone wyskubała. A pachnącego siana, cholera, nie ruszyła wcale. Chociaż całe pudło kupiłem i podstawiłem prawie pod nos. miała go w rzyci.
I niby centrum wsi, podwórko przy skrzyżowaniu, a dojście do tyłów podwórka jest od strony szkolnego boiska i sali sportowej. Wieczorami pełen full oświetlenia dookoła. Za płotem pies sąsiadki, pięćdziesiąt kilo wagi. I nic jej nie przeszkadzało. Jak do siebie zaglądała.
To jest bardzo leniwy bazant . I bardzo odwazny. Chyba, ze patrzy, jakie zakupy robisz. Bo przypomnial mi sie dowcip: "mowi kot do koguta: Grazyna kupila makaron i wloszczyzne. Na twoim miejscu bym stad spieprzal." (Troche Ci zazdroszcze tego bazanta, i to nie z powodow kulinarnych).
Tez mam taka nadzieje. Ale wiosna idzie, bedzie dobrze i tego sie trzymam
Najwyżej parę grzybków urośnie dodatkowo...
PS. U mnie bażant się na podwórku zadomowił. Śniegu nie ma a on ciągle pod karmnik przychodzi się dożywiać.
To jest próba podrapania się prawą ręką w lewy półdupek, sięgając przez lewe ramię. Droga ewakuacyjna przez ostatnie piętro MUSI zostać przywrócona, a wszelkie ersatze można se o kant rozbić. Czyli zgłoszenie do Straży Pożarnej.