Skocz do zawartości

Uwaga na salon meblowy w Warszawie!


Recommended Posts

Szczerze przestrzegam przed firma [usunięto nazwę firmy przez moderatora] w Warszawie (ma swoje salony w Domotece na Targówku, w centrum handlowym Land przy ul. Wałbrzyskiej, oraz w przy ul. Pulawskiej, skrzyzowanie z ul. Wałbrzyska wlasnie. Zamawianie i montowanie u nich kuchni to niekonczacy sie koszmar. Moj przypadek wygladal nastepujaco:
Zamowienie zlozylam w dniu 21.02.2008. Zestaw mebli wg faktury mial kosztowac 5890 pln + 730 pln za montaz. Montaz mial miec miejsce najpozniej 70 dni po wplaceniu zaliczki, w moim przypadku liczac od 22.02.2008. Po dluzszym czasie zadzwonila do mnie pani projektant (szumna nazwa, w rzeczywistosci to siksa, ktora niewiele ma w glowie a juz na pewno nie projektowanie mebli kuchennych) i oznajmila, ze ona strasznie przeprasza, ale ze w cenie mojej kuchni nie uwzglednila ceny korpusow, i to oznacza ze musze doplacic (bagatela, sic!) 4000 pln , inaczej kuchnia do mnie nie przyjedzie. Tu popelnilam moj pierwszy blad z ta firma, przelalam im te pieniadze... Nie przyszlo mi do glowy, ze minimum polowe tej kwoty powinna zwyczajowo, za swoja pomylke, zaplacic pani projektant, dzis mysle ze nie powinnam im placic wtedy ani grosza. Madry Polak po szkodzie.
W dniu zaplanowanego montazu, wlasciwie juz podczas dlugo wyczekanego montazu, okazalo sie ze pani projektant nie pomyslala o tym, ze jezeli 2 szafki maja wisiec jedna nad druga, to w projekcie nalezy uwzglednic miedzy dzwiczkami obu szafek przestrzen, tak aby kazde drzwiczki swobodnie sie otwieraly. Przestrzeni miedzy drzwiczkami nie zaplanowala, po pierwszej probie montazu pozostawiono mnie z szafkami dolnymi oraz okapem kuchennym (co do ktorego pani projektant nie raczyla mnie poinformaowac, ze jesli nie zamierzam duzo korzystac z kuchni, duzo gotowac, a tak wlasnie jest w moim przypadku, to ze moge kupic okap tanszy o 1000 pln! ) Oprocz tego monterzy dopuscili sie samowolki: blat kuchenny, kory przywiezli byl za dlugi, nie skosultowali ze mna tego faktu, nie probowali ustalic przyczyny, dlaczego jest dluzszy, tylko przycieli go bez mojej zgody i swiat znow byl dla nich w porzadku (a jak sie okazalo blat przyszedl wlasciwy, mial wypelnic wneke, jednakze ?pani projektant? na projekcie zabudowala te wneke gipskartonem, ale blat mimo wszystko zaplanowala taki, jak gdyby ta wneka nie miala byc zabudowywana, potem cala wine za te sytuacje, probowala zwalic na mojego pracownika, ktory przygotowywal kuchnie pod jej projekt, ze to niby on sie pomylil co do wneki, w rzeczywistosci to ona popelnila blad).
Moje zamowienie, oprocz mebli kuchennych, obejmowalo takze panele na scianach kuchni. Przez panele mial sie ciagnac ozdobny pasek, cos jakby szarfa, pasek mial byc w kolorze czarnym blyszczacym i zaczynac na wysokosci 5 cm od blatu. Panele przyjechaly z paskiem matowym i zaczynajacym sie na wysokosci 2 cm nad blatem (sic!). Ogolnie sprawialo to wrazenie szarfy pogrzebowej dookola scian kuchni... Zglosilam reklamacje... Poinformowano mnie ze na nowe panele bede musiala poczekac kilka tygodni, bo nie potrafia mi powiedziec czy beda nadal wspolpracowac z dotychczasowa firma produkujaca te panele... W kazdym razie panele trzeba bedzie wyprodukowac od nowa. (Montaz znow sie odsuwal w czasie.) Przyszlo mi wtedy do glowy, ze skoro taka sytuacja juz sie wydarzyla to moze z niej skorzystam i zmienie kolor paska, i dopasuje go do kolru lodowki, skoro i tak caly panel, lacznie paskiem, ma byc produkowany od poczatku. Uslyszalam ze za zmiane koloru paska musze doplacic ponad 400 pln! Przypomnialam im wtedy, ze bez sprzeciwu i bez zadnych problemow doplacilam im 4000 pln za rzekomo nieuwzglednione w cenie kuchni korpusy i spytalam czy to przypadkiem nie zwalnia mnie juz z zadnych wyimaginowanych doplat typu za zmiane paska, ktory z ich winy byl nie tego koloru co w zamowieniu i nie w tym miejscu co w zamowieniu. Uslyszalam, ze NIE!! Albo doplacam te 400 pln albo dostane pasek taki jak w zamowieniu, tyle ze blyszczacy i na wasciwej wysokosci, i nie ma mowy o zmianie koloru paska za darmo. Ich stanowisko nie dawalo mi spokoju. Zadzwonilam do jednego z prezesow firmy. W rozmowie wydal sie sympatyczny, uprzejmy, ?ludzki?, stwierdzil, ze mnie jak najbardziej rozumie, ale nic sie nie da zmienic, za nowy kolor paska bede musiala doplacic, wtedy wszystko bedzie tak jak chce, ale ze wobec takich przykrych dla mnie okolicznosci jego firma mi te wszystkie dotychczasowe niedogodnosci wynagrodzi. Oczywiscie nie obchodzilo mnie zadne ich wynagradzanie itp, nienawidze tanich gratisow, a po nich niczego innego sie nie spodziewalam, ale w pewnym momencie czlowiek chce miec te wszystkie przejscia z nimi za soba i... doplaca, za gowniana zmiane koloru. Blad numer dwa. Zblizal sie sierpien...! Prezesik w rozmowie obiecal mi ponadto, ze osobiscie bedzie obecny na ostatecznym montazu kuchni i dopilnuje zeby wszystko bylo cacy. Poprosilam go wtedy aby przyjechal i obejrzal sobie to co zostalo w kuchni po pierwszej probie montazu. Półki w szafkach hustaly sie, pod kazda z nich uzyto innego rodzaju bolca, w miejscach gdzie byly zamocowane zawiasy drzwiczek widac bylo wyrwy, ktorych nie zakrywaly firmowe zaslepki, fronty szafek po lewej stronie zakrywaly boczna scianke korpusu, po prawej zostawialy boczna scianke widoczna, jest to wrecz blad w sztuce, jak uslyszalam od pana prezesika, ale czegoz spodziewac sie po takiej ?pani projektant? i potakim ?projekcie?. Wszystko mialo byc poprawione, ale tak sie oczywiscie nie stalo... Fronty jedynie zeszlifowano na tyle, zeby zyskac przestrzen miedzy nimi, nie zakrywaly one bocznej scianki po lewej stronie. Sam pan prezesik, oczywiscie, nie przyjechal dopilnowac montazu, mimo swojej obietnicy. Najpierw zasygnalizowal montazystom, ze zjawi sie o godz. 12 (montazysci weszli o 9.00), nastepnie ze o 15.00, potem, ze dotrze na 17.00 i oczywiscie nie pojawil sie w ogole. Ani tez nie zadzwonil z wyjsnieniami, nie przeprosil ze go nie bylo, nie uprzedzil ze nie bedzie, nie zapytal jak poszedl montaz. Nauczka dla mnie i dla Was wszystkich- NIE PŁACIĆ PRZED MONTAŻEM!!!!!!, inaczej maja nas w garsci a my nie mozemy zrobic nic!
Przy okazji kilka slow o reszcie osob z ich firmy, z ktorymi mialam do czynienia (ja akurat w Domotece). Trudno ich nazwac osobami kulturalnymi, jedynie przed zlozeniem zamowienia byli mili, do bólu, i slyszalam rzeczy w stylu: ?Jezeli nie spodoba Ci sie chocby milimetr montowanej kuchni, przyjezdzamy, zabieramy calosc i produkujemy dla ciebie nowa kuchnie?. Reklamujac pasek na panelu slyszalam juz cos innego: ze trzeba umiec czytac projekty, ze ich projekt byl super, tylko moj pracownik nie przygotowal scian wedlug projektu (nieprawda, wszystko zrobil tak jak na ?projekcie wpspanialej pani projektant?) itp, czyli ogolnie uslyszalam rzeczy bez sensu, bez logiki, osobiscie trudno mi zrozumiec bylo taka kumulacje bledow.
Jeszcze kilka slow na temat ich logistyki. Nigdy sami nie dzwonili zeby umowic sie na montaz, zawsze dlugo sie nie odzywali, musialam dzwonic sama i dopiero wtedy dostawalam termin montazu (a bylo 3,4) . Sami dzwonili jedynie z informacjami ze musza odwolac najblizszy montaz, mowili ze potwierdza nastepny termin, a nastepnie sluch po nich ginal.
Oszczedzcie sobie czas, nerwy, szarpanine, wymiane, na pewnym etapie z mojej strony tez, niemilych, wrecz bezczelnych slow i przykladow skrajnej glupoty ze strony [usunięto nazwę firmy przez moderatora] i nieznajomosci swojego fachu, nie zamawiajcie u nich kuchni!
Link do komentarza

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Jak nie planujesz izolacji od ziemi, czyli jak masz ściany piwnicy nieocieplone, to w miarę wyrównywnujesz powierzchnię, kładziesz folie budowlaną, wywijasz ją na wysokość docelowej wylewki, kładziesz rurki takie najlepiej pół cala dzieląc całą powierzchnię np na 3 części lub na 4. Pozimujujesz je za pomocą kupek z betonu. Po zastygnięciu wylewasz beton B20 lub B25, rozprowadzasz łatą i gotowe. Pracę możesz podzielić na te części, które są odgrodzone rurkami, będzie Ci łatwiej zaciągać. Potem w zależności od temperatury i wilgotności, a to trzeba organoleptycznie ocenić, zacierasz pacą sttropianową. Przy niskiej wilgotność w granicach 40-50% można to już zacierać po 4-5 godzinach, przy wyższej odpowiednio dłużej, czyli po 6-7 godzinach. Kałdziesz najlepiej płytę styropianową tak, żeby można było na niej stanąć i dostać się do całej powierzchni. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    • Po rozejrzeniu sie w temacie, bylo oczywiste, ze tylko frezowy .     Ulatwianie sobie pracy jest bardzo bliskie memu sercu. Nie lubie sie przemeczac . Oczywiscie, nie potrzebuje RR w postaci Makity z filmiku, znalazlam cos takiego: marka Tokachi ale to tylko tak z japonska wyglada.         @animus   Dzieki za troske o moje bezpieczenstwo w czasie pracy z rozdrabniaczem . Jesli chodzi o pilarke, to chyba to nie bedzie akumulatorowa. Zreszta, w tej chwili pilniejszym zakupem jest rozdrabniarka, bo zapasy drewna do kozy powinny wystarczyc do lata.    
    • Oczywiście wiem, że "wylewka zrób to sam" to temat wałkowany 100 razy, a tutoriali jest dwa razy tyle, natomiast moje pytanie jest nieco inne. Chciałbym wyrównać sobie podłogę w piwnicy własnymi siłami. zależy mi na tym aby materiał, którego użyję, był możliwie idiotoodporny. Nie wiem czy zwykły cement taki jest, czy też 21 wiek uraczył nas czymś jeszcze łatwiejszym w użyciu. Nie zależy mi szczególnie na tym aby podłoga nie miała pęknięć (tych estetycznych) ani żeby był to idealny poziom. Ważniejsze jest żeby było równe aniżeli idealnie poziome.    Dobrym przykładem jak ja widzę te różnice jest moje pytanie jakiś czas temu a propos tego jak poradzić sobie z montażem haka w suficie, który był z pełnej cegły, która lubiła się kruszyć. Można było albo - wkładać drewniane listewki rozporowe, papier toaletowy, ślinę i zaklęcia jak to robili nasi dziadowie przez stulecia i być oldskulowym lub - wlać kotwę chemiczną i powiesić na tym słonia   pomyślałem, że może z wylewką cementową vs (tu wstaw coś innego) jest podobnie
    • Ten przykład nie jest najlepszy. Do rębaka nie należy wkładać mokrych gałęzi, bo wilgoć sprzyja korozji mechanizmu.     Wybrałaś nie najgorzej, najważniejsze, że rębak jest frezowy. Nie polecam natomiast tarczowych. Tarczowe uderzają nożem o gałąź i to uderzenie jest przenoszone na dłoń operatora. Bolą dłonie potem jak cholera. We frezowych tego nie ma.      Wciąganie jest grawitacyjne i wcale nie najgorsze. 
    • Tak  pracuje.   taki rębak, słuchać posuw.
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...