Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Szwajcar

Uczestnik
  • Posty

    286
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Dni najlepszy

    4

Szwajcar last won the day on lipca 26 2018

Szwajcar had the most liked content!

Reputacja

21 Neutralny

O Szwajcar

  • Ranga
    Bywa

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. A mi się podoba, tylko nie tak gęsto. Ja mam strop drewniany i sufit podwieszany. Nie wiem jak miałbym to u siebie zamontować.
  2. Ja mam Generalnego (pożal się Boże) Wykonawcę i morduję się z nim już 3 lata. To jest dopiero obciach
  3. Szwajcar

    Chata wujka Tomka ;)

    Krawędzie inne niż podparapetowe były wstępnie wytynkowane i wyłożone XPSem. Tam gdzie będzie parapet planuję dodatkową obróbkę podczas montażu. Zażądałem, na razie nasi prawnicy dogadują się nt. odsetek za nieterminowe wykonanie budowy. Na pozostałe pozwy przyjdzie czas. Jeszcze przynajmniej tak ze 3 czekają. Co do stelażu, to mogłeś trochę wcześniej , ale będzie punkt zaczepienia do reklamacji jak będzie się coś działo, a firma będzie jeszcze istnieć.
  4. Szwajcar

    Chata wujka Tomka ;)

    Znowu zrobiły mi się okropne zaległości. Narzekam na solidność moich budowlańców, a nie potrafię się zdyscyplinować i napisać choć kawałka "dziennika" raz w miesiącu. Trochę się działo, choć prace postępują bardzo chaotycznie. Bez ładu i składu. Do pracy wkroczyli płytkarze. W sierpniu byliśmy na urlopie i kontrolować mogłem postęp jedynie zdalnie. W 3 pokojach zdecydowaliśmy się na podłodze na płytki drewnopodobne. W tym w jednym kładziony w jodełkę. Córka tak chciała. Myślałem, że szef Ukraińców zamarudzi się na śmierć. Że ciężko, że się nie da itd. Prawie mnie przekonał, ale córka przysłała mu przykłady ze strony producenta z dokładnie tą płytką i jest! Tu już przykryte folią, bo jak wróciłem z urlopu były położone. Oprócz tego płytki kładli mi w kotłowni / pralni. Mieli kłaść na cegiełkę, ale zanim się dogadaliśmy to były już położone dwie ściany do połowy (te ciemniejsze) i są jak to jeden z pracujących u mnie Ukrainców - Vitalij określił, "na schowek bankowy". Vitalij i Igor - dwóch pracujących u mnie przedstawicieli największej nacji budowlanej z importu. Jeden barwny, niski wytatuowany z kolczykami w sutkach. Drugi wysoki, cichy spokojny. Oboje fani muzyki ciężkiej jak powieki na kacu. Leciało kiedyś z głośniczka bluetooth takie gardłowe wycie. Pokręciłem głową. - Vitalij, co Ty za muzyki słuchasz. Ciężka. - Ale eto Wasz. - Jak to nasz? - No Wasz gra. Behemot. Panie Piotr, my prośbę mamy. U Was jest festiwal, Metalmania. - No jest. Na Starej Kopalni. - A kupilibyście nam bilety? No to pojechałem i im kupiłem, nawet pieniędzy nie wziąłem. Taka premia za dobrą pracę. Pytam później czy fajnie było. - Igor mówi, że fajnie. Ja nie pamiętam. Ja się najebał. Ale przynajmniej się starali, bo inni to pożal się boże Pisałem wcześniej, że reklamowałem degradację styropianu na nie zabezpieczonych szpaletach okien. No to firma zdecydowała się zareagować. Zamiast, jak żądałem usunąć zniszczony styropian i dosztukować to starali się zamaskować problem i zapaćkali klejem. Niestety wybrali do tej roboty takich paprochów i zapaćkali nie tylko styropian, ale i kostkę wokoło. Akurat mnie nie było, bo chyba bym pozabijał. Oprócz tego robiła się zabudowa w łazience: Zaczęli też kłaść płytki w salonie i korytarzu. Nie udało mi się znaleźć ekipy, która wykonałaby beton polerowany. Więc wybraliśmy płytki, które beton imitują. Tak wyglądają na wylewce. Kafle są duże 80 x 80 i trochę się boję jak będą się zachowywać na ogrzewaniu podłogowym. Cdn
  5. I tak zrobi składzik więc pomyśl czy chcesz składzik w bryle domu czy osobno
  6. Niestety Miasto nie dostało dofinansowania. Projekt był na liście rezerwowej ale kasa się skończyła. Także czekam na następne pieniądze kisząc studium wykonalności i projekt techniczny,
  7. Szwajcar

    czysty wegiel bez kamieni mialu itp.?

    Jak coś zapowiadają w roku wyborczym to dzielę przez 3. Ale Andrzej Zibrow już parę lat o tym informuje na bieżąco (mam go na fb).
  8. Szwajcar

    czysty wegiel bez kamieni mialu itp.?

    Zamknięto dawno temu . Miasto odczuło to ekonomicznie (in minus) i ekologicznie (in plus) teraz "wstaje z kolan" ale sentyment górniczy nadal jest duży. Kopalnie były w samym Wałbrzychu, ale i w Nowej Rudzie i Nowa Ruda - Słupiec. Co ciekawe są przymiarki do uruchomienia wydobycia w tej ostatniej lokalizacji kopalni w innej technologii wydobycia. https://gazetawroclawska.pl/zlote-czasy-gornictwa-wracaja-do-nowej-rudy-zaczna-budowe-kopalni-w-przyszlym-roku/ar/13354386 Na wieży ze zdjęcia przy tym artykule jest teraz jedna z większych ścianek wspinaczkowych.
  9. Karmicie Państwo trolla . Już samo stawianie spacji przed znakami interpunkcyjnymi zapewniło mu miejsce w piekle, więc nie ma nic do stracenia
  10. Poszukuję dostawcy (wraz z montażem w Wałbrzychu) 8 szt. drzwi wewnętrznych. Drzwi białe, bezprzylgowe, ukryte ościeżnice - zamki magnetyczne. Podcięcie wentylacyjne dla rekuperacji. Ewentualną ofertę wysłać na priv.
  11. No trochę się martwię, bo nie wygrzane, nie mam jeszcze pieca. A w niektórych pokojach już są płytki. Wykonawca wylewki i ogrzewania ten sam i twierdzi, że wygrzewać będzie ostrożnie i nic nie popęka. Ale z betonu zrezygnowałem. Będzie zwykły gres.
  12. Szwajcar

    Chata wujka Tomka ;)

    Hej Sola Muszla jest tymczasowa. Wstawiłem ją (osobiście - "tymi rencami" ) bo organizowałem na działce ognisko na jakieś 30 osób i nie chciałem by ludzie musieli po krzakach biegać Też na razie mam płytki w kartonach. Ale fakt, że to pierwsze wakacje w czasie których coś się na budowie dzieje.
  13. Szwajcar

    Chata wujka Tomka ;)

    Mimo majowych suszy trawa ruszyła jak z kopyta. Oczywiście nierówna i oczywiście rzadka. Ale jak popadał deszcz to wypiła wodę raz dwa i nie było błota. Jak w ogrodzie przed domem, gdzie nadal króluje budowlana glina. Stelaże i wysokość pomieszczeń (warstwa Pezeta) A w domu rozpoczęło się robienie sufitów. Zjechał towar i chudy jak szczypior Pan Krzysztof. Mistrz stelaża i gipsokartonu z pomocnikiem władającym krużewnickim rosyjskim. Pierwsze pytania to na jakiej wysokości ma być sufit. A ja, że jak najwyżej się da. Pokiwał głową ze zrozumieniem. Po pracy wjeżdżam i patrzę, a tam stelaże wiszą dobre pół metra od folii. - Co jest? - pytam - miało być jak najwyżej, a tam drugi strych się robi. - No, ale jak się dokręci płytę to akurat będzie 2,5 metra. - Nic z tego - odpowiadam - ma być jak najwyżej się da. - skubaniec dla wygody powiesił sobie stelaże niżej. - Proszę zdemontować i przykręcić tak, by po przykręceniu płyt i położeniu 3cm podłogi najmniejsza wysokością było 2,75. - wiedziałem, ze zostanie i tak lekki zapas by zamontować gniazda oświetlenia. - Nie po to Pezet mi doradzał dodatkową warstwę wymurować, bym teraz w Gomułkowym 2,50 się dusił. Popatrzył na mnie jakoś tak dziwnie, ale nie zapytał kto to ten Pezet Stelaże (chciał, nie chciał) przełożył wyżej. I robota poszła dalej Potem przyszedł czas kręcenia płyt i pokoje nabierały wyglądu ... pokoi. Zażółć gęślą jaźń... Pewnego dnia dostaję smsa od Menadżera (nowy, więc jeszcze przydomka "Ściemniażer" się nie dorobił). "Witam. Jaki ma być kolor pergoli" Odpowiedziałem: "Jasny, okolice buku" No i pojawili się Mołdawianie. Doszlifowywali pozostałe belki i zabezpieczali je preparatem. Jakiś żółty ten buk.... Zdjęcie nie oddaje intensywności tego koloru. Znalazłem puszkę. Oczywiście - jakaś intensywna sosna. Najprostszą rzecz spieprzyć, choć podejrzewam, że po prostu ta sosna była 2 zł na 10l tańsza. Wściekłem się po prostu. Jedynie posiana trawa ze stoickim spokojem brała działkę w posiadanie Okna do poprawki, wystąp. Doczekałem się w końcu obiecanych poprawek montażu okien. Przysłany przez Pana Andrzeja człowiek oczyścił ze zwulkanizowanej piany każde okno i każde drzwi tarasowe. Zapianował je na nowo. A od wewnętrznej strony zaciągnął folią w płynie Illbruck Może nie będzie to funkcjonować jak normalna folia, ale lepiej, że pojawiło się takie rozwiązanie niż miałoby pozostać tak jak było. Koszmaru pergoli ciąg dalszy... Mołdawianie znowu pojawili się ze swoimi szlifierkami, a ja zrobiłem przegląd drewna. Połowa z nich to jakieś odpady tartaczne, które nadają się może do stemplowania deskowania, ale nie na konstrukcję wsporczą, a jednocześnie ozdobną, jaką ma być pergola. Zresztą zobaczcie sami: Zgłosiłem wykonawcy, że z odpadów pergoli nie odbiorę i już. I wtedy już przeszli samych siebie. Jeszcze nie zażółcili całego materiału, a już chcieli montować konstrukcję. Więc zaczęli... demolować mi taras by dostać się do fundamentów. I znowu zniknęli. A zapowiadali deszcze. 5x dziennie wydzwaniałem by zabezpieczyli dziury przed podmyciem podbudowy. W końcu między 2 deszczem a 3 ktoś wpadł na budowę i zrobił coś takiego: Wtedy byli na mojej budowie po raz ostatni. Sukinkoty rozgrzebały mi zrobiony za ciężkie pieniądze taras i go tak zostawiły. Może dobrze, że ich nie widziałem, bo pisałbym teraz pewnie z aresztu śledczego czekając na proces. Po jakimś czasie zauważyłem, że razem z Mołdawianami zniknął bęben z moim ślicznym nowym przedłużaczem Wygładzamy się. I na sufitach i na ścianach. Natomiast ekipa składająca się z p. Krzysztofa - rygipsowca i 2 Ukrainców kończyła montaż sufitów... I zajęła się robieniem gładzi na ścianach. Natomiast my z małżonką wypowiedzieliśmy wojnę niesamowicie ekspansywnej trawie... .... i montażem jakże przydatnego wyposażenia Zadzwonił do mnie p. Paweł - koparkowy. - Mam wolną ekipę. Robimy płot. Moja działka graniczy z zagajnikiem, który przechodzi w las. Częstymi gośćmi na budowie są zwierzęta. Nie mam nic przeciwko dopóki nie zabierają się za worki foliowe ze śmieciami. Przegryzając je i roznosząc zawartość. Najgorzej, że to odchorują Gorszym sortem intruzów są wszelakiego rodzaju "sportowcy motorowi". Quady i motory crossowe. Przez naszą budowę prowadzi jakiś dziki szlak crossowy, bo bieżniki jedno i dwuśladów odcisnęły się na świeżej trawie. - Robimy - odpowiedziałem p. Pawłowi - ale na podmurówce by ograniczyć ekspansję dzikiego, zielonego buszu z lasu. Wjechała ekipa, zabetonowała słupki i zostawiła to na kilka dni. Potem zamontowali siatkę. Mam 35 metrów płotu i drzwi do lasu. Langsam, langsam aber sicher Ślamazarnie rozpoczęła się obróbka okien i nadproży W przestrzeń pod nadprożem, za kasetą rolet, układany jest styropian. Potem Ukraińskie dłonie zacierają to na gładko... Na budowę przyjechały pierwsze płytki na podłogę. Drewnopodobne do sypialni i obu pokoi dzieci. Teraz kończona jest obróbka poszczególnych okien w pokojach. Czekamy na parapety. Jutro ma przyjechać Pan Płytkarz. Zacznie od pomieszczenia gospodarczego by można było zamontować kocioł i zasobnik ciepłej wody. Idzie jak po grudzie, ale jedyny zgryz (poza powolnością wykonania) jest ta nieszczęsna pergola Nie mniej - powoli, powoli ale do przodu.
  14. Szwajcar

    Chata wujka Tomka ;)

    Znowu prawie kwartał nie pisałem dziennika (właściwie kwartalnika ) Skończyłem na... Wylewce podłogowej Miałem przyjść pochodzić po posadzce w niedzielę, przyszedłem w sobotę i (jak na moje oko) wyszła ona genialnie. Równo zatarta Ze spadkiem w łazience pod prysznicem. Szkoda, że zapomnieli takiego samego w drugiej - małej łazience. Zbrukanie ogrodu Posadzka odpoczywała schnąc, a na zewnątrz szalała ekipa od Pana Pawła kładąc mi podjazd. oraz zatokę manewrową Poszło im szybko. Jak przez tydzień się szkoliłem w Krakowie to zakończyli temat dorabiając resztę ścieżek. W tym czasie na budowę wpadł elektryk. Założył i uruchomił alarm oraz sterowanie roletami. Na razie z pilota - wszystkie góra i wszystkie dół. Zanim nie zamontujemy routera wi-fi do sterowania nimi z aplikacji. Maj zakończyliśmy pracami w ogrodzie. Posadziliśmy śliwę ozdobną i dwie wiśnie japońskie. A potem, za sugestią Efir (dziękuję), przesadziliśmy bo zrobiliśmy to zbyt symetrycznie. Dodatkowo obsialiśmy rozłożony przez Pana Pawła Koparkowego humus trawą. Tak by go trochę związać, by go deszcze nie spłukały, a wiatr w upały nie rozwiał. Tu już trochę rośnie W maju pojawiła się też ekipa mająca za zadanie wybudować konstrukcję pergoli wokół południowo - zachodniego narożnika domu. Część tej pergoli projektant przewidział jako konstrukcyjny element podtrzymujący więźbę dachową. Niestety przyszłość tego elementu obecnego rozgardiaszu budowlanego widziałem w czarnych barwach. Ekipa należała do byłego menażera mojej budowy. Człowieka, który narobił mi opóźnień kłamiąc przy tym w żywe oczy. Zamawiał nie takie okna. Pominął ciepły montaż łżąc, że zrobi się go później. By wykonać pergolę zaopatrzył się w dwóch Mołdawian jako siłę roboczą. Nie dał im nawet struga (zwykłego, o elektrycznym nie wspomnę) tylko szlifierki kątowe i papier ścierny. By obrobić nieoheblowane kantówki jakie od listopada "kwitły" na mojej budowie pod brezentem. Pierwsze co zrobili to "zaopatrzyli" się w moje narzędzia (młotek, siekierka) oraz mój przedłużacz. Bo lepszy niż ich. Ładny, nowy, czarno-czerwony bęben z pomarańczowym przewodem leżał sobie wdzięcznie w błocie kałuży niczym "tato po wypłacie". Oczywiście zabroniłem im używać moich rzeczy używając łamanego ruskiego wyniesionego jeszcze z podstawówki. Oszlifowali trochę krawędziaków i zniknęli. Niestety nie na dobre. Moje czarne przypuszczenia potwierdziły się w czarnym scenariuszu, który się ciągnie do dziś. Ale o tym w następnym odcinku (niebawem - obiecuję).
×