Skocz do zawartości

co zrobić przed tynkowaniem


Recommended Posts

Napisano
Mój dom został postawiony kilka lat temu, ale wtedy nie starczyło pieniędzy na tynowanie ścian zewnętrznych. W tym roku chcę otynkować dom.
Mam następujące pytania:
1. Czy rzeczywiście tynkowanie trzeba przeprowadzać bardzo szybko - jedna ściana na jeden dzień, bo inaczej widać połączenia?
2. Czy tynkuje się ściany zewnętrzne tylko wiosną i zimą lub dość chłodnym latem? Podobno przy dużych upałach tynk za szybko wysycha i pęka. Jaka jest prawda?

Mam jeszcze pytanie o fundament. U mnie został wylany beż żadnego ocieplenia i bez ochrony przed wodą. Grunt jest piaszczysty i woda szybko wsiąka w ziemię, ale przy bardzo dużym deszczu zdarza się, że od strony północnej podciąga wodę.
Co muszę zrobić, aby zabezpieczyć fundament przed podciąganiem tej wody? Rozumiem, że prace trzeba wykoanć przed tynkowaniem? Jakich środków użyć. Fundament został zaizolowany i ocieplony od środka, od zewnątrz jest tylko beton.
Gość Redakcja__
Napisano
Podsiąkanie wody z fundamentu świadczy o braku izolacji poziomej fundamentów na poziomie gruntu i naprawa będzie bardzo trudna. Jedynym skutecznym sposobem jest podcięcie ściany i wprowadzenie tam izolacji z papy lub blachy. Można również spróbować odkopać fundament i zaizolować go od zewnątrz (nie co powyżej poziomu terenu) emulsją asfaltowo-kauczukową. Jeśli grunt jest przepuszczalny a fundament wykonano z dobrego betonu jest szansa na w miarę skuteczne zlikwidowanie podsiąkania. Tynki najlepiej nakładać w przy umiarkowanej temperaturze i wilgotności. Nadmierne nasłonecznienie przyspiesza ich wysychanie i mogą powstać pęknięcia skurczowe. Natomiast opady, zwłaszcza zacinający deszcz uszkodzą jego strukturę. Tynk nakładany jest trójwarstwo i jedynie ostatnia wierzchnia warstwa powinna być wykonana bez przerw, co utrudniło by uzyskanie jednorodnej faktury.
Napisano
Izolację poziomą fundamentów mam, podciąganie następuje z innego powodu. Dach na razie nie ma rynien, jest za to odsunięty od muru o około 1 metr. Deszcz spływa do ogrodu. Od strony pólnocnej jest wejście do domu i są wylane schody betonowe. Woda z okapu rochlapuje się na schodach i jest podciągana przez fundament i trochę przez pustaki (przy bardzo dużych deszczach).
Rozumiem, że muszę zrobić tylko izolację pionową? Napisał Pan, że trzeba posmarować odkopany fundament emulsją asfaltowo-kauczukową. Jakiejego preparatu dokładnie użyć? Proszę o nazwę. Jak głęboko odkopać fundament - czy wystarczy np. na 0,5 metra, czy też trzeba do końca go odkopać?
Gość Redakcja__
Napisano
W takiej sytuacji nie ma potrzeby izolowania ścian fundamentowych, a wystarczy jedynie zabezpieczyć ściany przed wnikaniem wody z tarasu (ganku). Przede wszystkim taras powinien być wykonany ze spadkiem w kierunku krawędzi (1,5 - 2 %) co umozliwi samoczynny odpływ wody. Wzdłuż ściany stykającej się z tarasem należy założyć osłonę izolacyjną do wysokości ok. 20 cm . Może to być fartuch z blachy, pas papy lub śpecjalna taśma uszczelniająca (dekarska) . Istnieje również prawdopobieństwo wnikania wilgoci do budynku z zamokniętej powierzchni tarasy, która wypada powyżej izolacji poziomej fundamentów. W takim przypadku należy odkuć styk tarasu ze ścianą do poziomu izolacji poziomej fundamentów i wypełnić ten rowek materiałem woszczelnym (lepik, zaprawa wodoszczelna, taśma hydroizolacyjna).

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Spokojnie, świat idzie do przodu, są już zestawy które wozi się autem, a po weekendzie zabierasz je ze sobą niczym namiot i śpiwór. Wprawdzie bez baterii, ale bateria teraz to taki tornister, tyle że wazy pond 40 kilo. Niemniej też się da w samochodzie wozić.
    • Dzisiaj jest zimno i wietrznie, więc wykorzystuje dzień na eksperymenty i około 9-tej rano załączyłem sieć. Nie dlatego żeby brakowało mi energii w bateriach (było ponad 80%), ale po to by właśnie poeksperymentować. I wnioski są ciekawe. Otóż przy sieci odłączonej, falownik pobiera jakieś 40 do 70 W (watów) na przetwarzanie energii z baterii i wysłanie jej do instalacji domowej. Więc tu jest dzialanie bardzo oszczędne. Ale po podłączeniu do sieci, zużycie własne falownika podskakuje na od 750 W (watów), gdy produkcja z paneli jest niewielka, aż do ponad 2000 W (watów), gdy z paneli osiągamy ponad 4 kW (w pełnym słońcu). Czyli z 4 kW produkowanej mocy zaledwie połowa, albo niewiele więcej niż połowa jest kierowana do baterii, a resztę konsumuje falownik, Instalacja domowa była wtedy odcięta i nie pobierała niczego.   Już z poprzednich moich obserwacji wynikało, że pomimo wysokiego poziomu naładowania baterii, falownik do swojego działania i tak pobiera część prądu z sieci. A dzisiaj, w sytuacji kiedy wiatr gnał chmury i słońce często było całkowicie zakrywane, chciałem zbadać jak będzie kształtowała się proporcja energii oddanej do sieci i w tym czasie też energii z sieci pobranej. Bo to są kompletnie różne ceny tych energii. Czy wartość energii oddanej pokryje wartość energii pobranej. No i wyszło mi w przybliżeniu fifty fifty. W dodatku dzień był trochę nietypowy, bo zużycie energii w domu było, jak to po świętach, niewielkie. Obiad nie był gotowany a jedynie odgrzany. Pranie tylko jedno. I więcej dużego obciążenia nie było, chyba, że raz kawa w ekspresie i zagotowanie polowy czajnika wody. Natomiast zużycie z sieci wyniosło 0,9 kWh, a oddanie do sieci 12,8 kWh. Wartość finansowa jednej i drugiej wielkości jest porównywalna.    Dlatego na noc, kiedy nie ma produkcji z paneli koniecznie trzeba sieć odłączyć. Bo z siecią straty sięgają mnie więcej 0,7 kWh w ciągu godziny! To jest więcej niż moje domowe zużycie w tych godzinach. A od 18-tej do 7 rano tych godzin jest tak około 13. Czyli cala moja bateria zasilałaby jedynie straty. Kiepska perspektywa. A kto to z użytkowników paneli sprawdza?
    • To nie komuniści, to bardziej narcyze (jak sam Oranżgutan w Juesej  ). Ale mówiąc poważnie, to dla zakładu energetycznego każdy z nas jest jedynie pyłkiem, niewartym większej uwagi. Bo co to za kasę im przynosimy? Te pare tysięcy rocznie? Dla nich to drobniutki pikuś. Chyba, że jesteśmy winni, wtedy zajmie się nami nawet sfora pracowników i prawników i na to będą mieli zarówno czas jak i pieniądze.  Ale takimi stworzyło ich państwowe prawo, nie oni sami.     Różne są historie, pani zapłaciła kilka tysięcy za prąd, chociaż wcale jej w domu nie było, przebywała za granicą. Dopiero po "dochodzeniu" okazało się, że kuzyn, który opiekował się domem podczas jej nieobecności, nieświadomie załączył jej elektryczne ogrzewanie podjazdu do garażu. Od wiosny do jesieni grzało całą drogę od bramy do garażu. To musiało kosztować.   Ludzie nie sprawdzają na bieżąco wskazań licznika, to i się dzieje.
    • Tak, to też jest spoko pomysł pod względem ekonomicznym   Natomiast tak sobie myślę, że jeśli jest to działka na odludziu, to każda taka widoczna "dobroć" może przyciągnąć ludzi z lepkimi rączkami   Chyba, że działka jest wyposażona w monitoring Wtedy jest szansa na reakcję i wezwanie służb w odpowiednim momencie     W sumie idąc tym tokiem myślenia, to najlepiej, żeby to była obskurna chacinka, do której nikt nie zajrzy, bo uzna, że nie ma po co    Inaczej, jeśli sąsiedzi mają na nią oko lub jest monitoring - wtedy można ryzykować z wypaśnym domkiem z solarami  
    • W panele przede wszystkim. Wtedy można i grzać i chłodzić. A przy off-grid-zie (czyli bez podłączenia do sieci energetycznej) są najmniejsze straty własne instalacji.. Taką instalację full - wypas (z bateriami) można dzisiaj zrobić za 15 - 20 tysięcy PLN. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...