Skocz do zawartości

haris128

Uczestnik
  • Posty

    1
  • Dołączył

  • Ostatnio

haris128's Achievements

Początkujący

Początkujący (1/4)

1

Reputacja

  1. Witam. Widzę że w pamiętniku pojawił się ciekawy temat zaprzęgnięcia do pracy słońce. Chciałbym się podzielić moimi doświadczeniami w tym temacie. Zacząłem jakieś 15 lat temu kolektory były jeszcze wtedy bardzo drogie, teraz można powiedzieć że są tylko drogie. Pierwszy model kolektora zrobiłem ze starej chłodnicy z lodówki, pompki i zbiorniczka do spryskiwaczy, odrzwi, kilku desek i szyb. Efekt był rewelacyjny. Było to jesienią gdzieś koło końca października woda nagrzewała się do 60 70 stopni nawet w godzinę. Więc klamka zapadła. Budowa taniego kolektora. Zima zbieranie materiału. Kupiłem na złomie 11 chłodnic z lodówki. Za moich czasów były one stalowe pomiedziowane i chyba dalej tak jest. Załatwiłem beczkę 120l i kupiłem pompkę do przyszłego centralnego w nowym domu. Zbiłem skrzynie z desek połączyłem chłodnice wężykami do paliwa podłączyłem pompkę napływowo z beczką za ścianą w piwnicy wszystko wyposażyłem w prosty termometr różnicowy i heya. Efekt po godzinie woda wypompowana i pospadywane wężyki z chłodnic. Po poprawkach układ chodził przez jakieś 4 miesiące jako model wodę grzało do ok 50 stopni nie było izolacji na beczce powierzchnia kolektora coś koło 3m2. W następnym roku zbudowałem już urządzenie użytkowe dwie płyty grzejnikowe na czarno farbą, połączone równolegle, połączone z wykorzystaniem pompki przy piecu do wężownicy w bojlerze. Chodziło super i to za bardzo małe pieniądze. Wykorzystałem istniejącą instalacje C.O. płyty ze złomu trochę szyb i prostej elektroniki. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Dorobiłem drugi panel skierowany na południowy zachód. Efekt. Grzało dłużej. Efekt uboczny. Ręczne przełaczanie zaworów o odpowiednich godzinach. Wada tego układu była taka że w grzejnikach była woda. Więc w jesieni spuszczanie, na wiosnę napełnianie i kłopotliwe odpowietrzanie. Żeby pozbyć się kolektora zachodniego i zwiększyć sprawność układu wymyśliłem sobie obrotnice. Tak to więc uczyniłem. Kolektor o powierzchni 2,4 m2 z czterech płyt grzejnikowych połączone równolegle w skrzyni po starym oknie napędzany silnikiem z wycieraczek sterowany KOMPUTEREM z super szybkim procesorem atmega8 śledzący nasz naniebny reaktor termojądrowy co 4 minuty obrót o 1 stopień wieczorem powrtót. Co do kłopotliwej wody w płytach zamontowałem dwie pompki jedna pompuje płyn w małym obiegu do płytkowego wymiennika ciepła 0,25m2 a druga zabiera zimną wodeęz bojlera z dołu podgrzewa w wymienniku i wciska do bojlera od góry. Fajna sprawa bo układ na wężownicy miał dużą bezwładność a to działa coś jak przepływowy. Mały układ z płynem jest otwarty jako zbiornik mam starą termę zawieszoną jakieś 2m wyżej. Płyty nie nadają się do układów ciśnieniowych a tym bardziej żeby je podłączyć bezpośrednio do C.W.U. jak ktoś wyżej zamierza robić. Raz że rozwali je ciśnienie (duża powierzchnia), a drugie są stalowe będą korodować. Płyn można załatwić u mechanika z wymiany z samochodu mają tego na tony. Efekty: Zużycie prądu: 70W może być mniej inne pompki trzeba zastosować ja mam zwykłe od C.O. Temperatura: W słoneczne dni 50 do 70 przy poborze wody stopni panel nie jest izolowany i w miarę wzrostu temp straty rosną do kwadratu zaleta temperatura stagnacji 97 stopni nigdy nie miałem więcej (bezpieczeństwo za mniejszą sprawność i lenistwo wykonania) Koszty: 900 zł razem z obrotnicą dużo kosztowała stal bo kupiłem w sklepie a nie na złomie, i wymiennik to też coś ponad 200 zł. W zimie wodę grzeje z pieca C.O. lub z przepływowego który można włączyć w szereg z bojlerem i dogrzać letnią wodę jeżeli kolektor niedomaga. Bojler mam 140l ta temperatura 70 nie jest może zbyt porażająca ale koszt kolektor też nie jest porażający można go zbudować jeszcze taniej jak się pokombinuje i czarna farba nie jest zbyt dobrym absorberem w porównaniu np. z poczernianiem chemicznym.
×
×
  • Utwórz nowe...