Skocz do zawartości

R.R.

Uczestnik
  • Posty

    13
  • Dołączył

  • Ostatnio

R.R.'s Achievements

Początkujący

Początkujący (1/4)

0

Reputacja

  1. Była folia paroizolacyjna - nie wiem jak Pana przekonać. Mniejsza o to - dom mam na tyle mały i niski (nie jest to stare budownictwo), że nijak to docieplać od środka. W grę wchodziłby tylko faktycznie aerożel ale to pewnie taniej jest postawić dom od nowa. Warunki są jakie są i stąd zostaje mi ocieplić dom od zewnątrz i pozostać przy tradycyjnej metodzie akumulowania ciepła w ścianach. W obu wariantach widzę z tego niezbędna będzie rekuperacja - to dla mnie zatem nic nie zmienia. Pytanie ponowię ewentualnie: co wybrać wełna czy styropian, czy nie gra roli co wybiorę?
  2. Ściana na pewno jest 3w pod murłatą. Wciskałem tam kawałek listwy żeby zobaczyć czy jest miękko (wełna) czy twardo (styropian). Jakieś 30-50 cm w dół od murłaty była wełna w tej szczelinie. Dalej nie wiem - nie fedrowałem. Odkrywkę zrobię. Przy oknach zanim dom został zapaćkany klejem na siatce widziałem styropian. Zgodnie z projektem ściana ma być 3w z wełną w środku ale ten styropian przy oknach mnie zmylił bo myślałem, że tak poszło wszędzie aż do momentu jak odkryłem murłatę - prawdopodobnie zatem jednak wełna poszła wszędzie a styro przy oknach. Odnośnie domu ze skruszałą ścianą to ten jest w Polsce nie w Alpach - w woj. Lubuskim. Widać wystarczyła zwykła polska zima. Wydaje mi się, że kluczem tu mogło być częste zamarzanie i rozmarzanie + cegła, która tego nie wytrzymała. Ja to porównuję do naszych polskich asfaltów, które tego nie wytrzymują bo efekt był ten sam - płaty skruszonej cegły. U mnie przed domem tak wyglądają słupki ogrodzeniowe z klinkieru, który nie został w odpowiednim czasie zaimpregnowany - kruszą się w oczach. Właśnie ze względu na chęć uniknięcia akumulacji wilgoci w ścianie zastanawiam się czy zamiast styropianu nie dać na ścianę wełny. Nie chcę traktować sprawy kategorycznie ale od środka jednak nie planuję ocieplać bo szkoda mi powierzchni a dopiero co kończę remont. Po za tym byłbym chyba jednym z niewielu, którzy tak zrobili - dlatego w ślad za tym co robi większość inwestorów pytam jak to zrobić dobrze.
  3. Remontuję w ten sposób poddasze to rozumiem o co chodzi. Różnica jest taka, że na dachu mam jedynie pokrycie deskowanie i wełnę z paroizolacją od środka. W przypadku muru bym się na to nie zdecydował - podkreślam - w przypadku muru. Ściana szkieletowa to dla mnie co innego - docieplenie jej tak jak poddasza wełną jest dla mnie naturalne. Moim skromnym zdaniem mur jak już stoi to po coś jest - mówimy o tradycyjnych domach a nie nowobudowanych, w których można zastosować inną konstrukcję ściany. Widziałem na własne oczy tak ocieploną ścianę ceglaną (wełna i folia od środka) - po kilku latach ściana się waliła bo była zimą przemarznięta, jako że ciepło z wewnątrz do niej nie dochodziło. Zupełnie jakby to był jakiś pustostan nieogrzewany - skruszyła się jak asfalt na polskich drogach od mrozu. Konserwator się uparł, że fasady nie wolno było ruszyć a potem był zdziwiony, że ścianę trzeba rekonstruować - dom z 1879 roku szkoda. Mimo wszystko pozostanę przy ociepleniu z zewnątrz a co do wentylacji mechanicznej dzięki za upewnienie mnie w przekonaniu.
  4. Bez urazy - nie chciałem dyskredytować Twojej odpowiedzi. Pomyślałem, że tak możesz to odebrać dopiero jak już wysłałem posta - przepraszam. Zależy mi na tym aby się upewnić najbardziej jak można bo w domu zamierzam pomieszkać kilka lat a szkoda by mi było popełnić błąd i uprawiać grzyby. Wracając do tego styropianu - sam jestem za tą opcją chociażby ze względu na koszty. Wolę kasę zaoszczędzoną względem wełny władować faktycznie w rekuperację. Jaką grubość tego styropianu dać? Przy 5cm wełny 10cm styro wystarczy? Jedni piszą, że to minimum a inni , że im grubiej tym gorzej właśnie dla oddychania wełny. Ścianę mam z suporexu 24 i 12cm. Dodam jeszcze, że nie widzę tam żadnej pustki wentylacyjnej dla tej wełny w środku.
  5. Wdmuchać pewnie nic nie wdmucham jeśli jest tam wełna ale odkrywkę zrobić jak najbardziej warto. Właśnie się gdzieś naczytałem, że przyklejenie styro na zewnątrz może spowodować zawilgocenie tej wełny wewnątrz bo zamykam szczelnie ścianę. Majster, z którym rozmawiałem twierdzi również, że nie powinno nic się dziać ale to mnie nie uspokaja. Nie mam bowiem póki co wentylacji mechanicznej a w takim przypadku wydało mi się, że dla bezpieczeństwa powinna być. Wówczas do kosztu kompletnej termomodernizacji musiałbym dołożyć rekuperację, nad którą oczywiście niezależnie się zastanawiam. Problem w tym, że to podwaja koszt jednorazowo a i komplikacje niemałe bo dom już zamieszkały to teraz czeka mnie kucie ścian i stropu. Słabo to widzę. Może ktoś miał taki przypadek?
  6. Jestem pewien tyle ile widziałem pod murłatą na piętrze przy ocieplaniu skosów poddasza, które właśnie jest w trakcie. Jest wełna. Czy na całej wysokości ściany? Nie jestem pewien. Wydaje mi się, że część może być ocieplona styro - bodajże na parterze. Tak relacjonował poprzedni właściciel a i tuż przed sprzedażą dom był jeszcze nie otynkowany (to wielkie słowo - jest zatarty klej na siatce) i wydaje mi się, że przy oknach widać było styro. Może styro dali przy samych oknach żeby sztywnym materiałem wypełnić szczeliny. Nie zdziwiłbym się jednak jakby nie było jednorodnego materiału bo przy remoncie tego domu odkryłem już sporo niespodzianek. Dziury wydumałem w tym sensie, że wypełniłbym je wełną na równo z nową zewnętrzną warstwą styropianu - kratki zatem na elewacji. Wełna dałaby może szansę na ucieczkę wilgoci. Nie myślałem żeby zostawiać tych dziur pustych.
  7. Witam, planowałem docieplić dodatkowo dom od zewnątrz styropianem. Mam ściany trójwarstwowe i do niedawna byłem przekonany, że w środku jest styropian - stąd planowałem od zewnątrz też dać styro. Okazało się jednak, że może i gdzieś jest styropian ale przynajmniej w części ścian jest wełna mineralna. Nie dyskutuję jak to jest wykonane bo szkoda mi nerwów a nie ja to budowałem. Pytanie jest następujące: czy w takim układzie powinienem na fasadę dać jednak wełnę? Pomyślałem, że może sposobem byłoby dać na elewacje styropian i zrobić w miarę dużo otworów do wewnętrznej warstwy izolacji, w których umieściłbym wełnę i zamknął kratkami wentylacyjnymi. Chodzi mi przede wszystkim o to żeby wilgoć miała ujście i to wszystko nie zgniło ale też z drugiej strony koszt wełny jest jednak prawie dwa razy wyższy niż styro. Czy ktoś ma jakiś pomysł?
  8. Witam wszystkich serdecznie. Zima zmusza do myślenia jak tu nie zbankrutować na ogrzewaniu. Otóż kupiłem dom, w którym (jak to pewnie zazwyczaj) sporo trzeba poprawić. Niestety moja niewiedza spowodowała chyba też dodatkowo kilka błędów. Ocieplenie dachu okazało się być zchrzanione (brak wiatro/paroizolacji - dach odeskowany a w skosy luzem wciśnięty styropian 5 cm). Ze względu na fundusze i konieczność szybkiego wprowadzenia się ciągnąłem piorunem remont wnętrza a docieplenie dachu zostało na potem. Ponieważ nie chciałem zrywać płyt gk ze skosów w już wyremontowanych pokojach to zdecydowałem się na wyciągnięcie styropianu przez strych i nadmuchanie wełny celulozowej. Te skosy są jednak zabudowane prosto do krokwi i w sumie to mi dało może ok 15 cm izolacji. Wszystko fajnie ale zima jednak pokazuje, że to za mało i knuję jak to jeszcze docieplić. Warunek dla mnie jest podstawowy taki, że nadal nie wchodzi w rachubę zrywanie tych płyt gk. Remont skończyłem 3 miesiące temu i nie przeżyję ponownej demolki. Kłopot też w tym, że jak zdejmę te płyty ze skosów to mi się wysypie cała wełna celulozowa - tam nie ma żadnej folii itp. Obecnie jestem na etapie trzech wariantów: pierwszy - zdjąć dach (gont bitumiczny) i na deskowanie docieplić nakrokwiowo np. styropianem + nowe pokrycie - koszt zabójczy - odpada. Drugi: dokleić jakieś płyty np. z wełny drzewnej (znalazłem w sieci kilku producentów), gładkiego xps lub tzw. płyty klimatyczne - kosztowo wygląda w miarę jeszcze rozsądnie. Trzeci wariant: dołożyć drugą warstwę płyt gk od środka na stelażu dobitym do tej warstwy płyt gk a w środek od strony wnętrza folię i np. 10cm wełny. Pytanie co o tym sądzicie? Każdy wariant ma wady - te dodatkowe płyty gk też trzeba wykończyć ale mogę je na jakiś czas pokryć jakąś tapetą itp. Czy jednak ta wewnętrzna, nie zdjęta płyta gk nie zgnije w środku? Będę wdzięczny za wszelkie opinie i porady. Pozdrawiam.
  9. Dzięki za podpowiedź zatem - cieszy mnie, że potencjalnie nie muszę rozkuwać połowy domu. Spróbuję chyba też znaleźć jakiegoś przystępnego cenowo projektanta aby dobrać poprawnie średnice przewodów i umiejscowienie anemostatów żeby to wszystko dodatkowo jeszcze nie hałasowało. Tak czy inaczej wydaje się, że uratuję się na przyszłą zimę przed permanentnym podciśnieniem w domu i walką z wciekającym do środka przez wszelkie szczelinki zimnym powietrzem.
  10. Sorry, może faktycznie zakręciłem ale faktycznie w domyśle chodziło mi o to, że przewód wentylacyjny z łazienek sąsiaduje z kominem spalin z kotła. Zatem wyciągane powietrze z łazienek chłodzić się nie będzie a może podgrzać dodatkowo dostarczając ciepło do odzyskania na rekuperatorze. W kominie wentylacyjnym przez sąsiedztwo ze spalinowym jest zapewne cieplej niż w samej kotłowni ale pomiaru nie robiłem. Stąd jednak pomysł na choćby częściowy odzysk ciepła ze spalin - przez ściany kominów. Wiem, że jest to rozwiązanie mało profesjonalne ale w końcu robię to u siebie w domu a zastanawiałem się jedynie czy to ma sens i nie niesie zagrożeń. Także tam do komina wentylacyjnego planuję władować przewód elastyczny - wyciągający z łazienek do reku umieszczonego w kotłowni. Przekrój komina wentylacyjnego podejrzewam, że 14x14 ale muszę to sprawdzić za wczasu. Gdyby wepchnąć tam elastyczny fi 100mm to zostanie trochę światła komina żeby obok grawitacyjnie wyciągać z kotłowni na dach przy wsparciu nasady kominowej. Drugi komin wykorzystałbym do nadmuchu do pokoju dziennego i sypialni na górze podobnie wpychając do niego przewód elastyczny. Tutaj faktycznie lepiej mieć przewód izolowany bo ten komin niczym nie jest ogrzewany, choć w przyszłości planuję podłączyć też kominek z zamkniętą komorą spalania na ten komin - znowu są dwa sąsiadujące przewody. Taki schemacik nabazgrałem. Ot i cała moja pokręcona koncepcja. Mam nadzieję, że teraz udało mi się klarowniej wyrazić myśli. I stąd pomysł na Lunę i prostą (wydaje mi się) instalację bez wyciągu z kuchni. 75% parteru domu mam otwarte dlatego nadmuchując do pokoju dziennego przejdzie mi wszystko i tak do reszty pomieszczeń w tym i kuchni. W kuchni zaś płyta indukcyjna i gotuję rzadko i głównie wodę na herbatę.
  11. OK. Odpuszczam wyciąg z kotłowni za Twoją poradą a ciągnę jedynie z łazienek. Mnie chodzi też o to by wykorzystać istniejący kanał wentylacyjny do wyciągu zużytego powietrza z łazienek głównie dlatego aby nie kuć domu przez piętra. Przy okazji pomyślałem, że odzyskam z tego pionu trochę ciepła (przez ściankę przewodu ssącego powietrze z łazienek) i wymienię to ciepło na reku dogrzewając powietrze świeże z zewnątrz. To taki trochę efekt uboczny przy okazji. Zakładam zatem, że z łazienek ciągnę na dół jakieś 23*C szczelnym elastycznym przewodem umieszczonym w kominie wentylacyjnym. Tenże przewód i powietrze w nim pewnie trochę się jeszcze podgrzeje od komina i ciepłego powietrza, które grawitacyjnie leci w tym kominie obok przewodu elastycznego w górę na dach z kotłowni. Mam zatem ciepłe zużyte powietrze doprowadzone bez mieszania z kotłownią do reku a wywalać je mogę na zewnątrz po wymianie. Świeże zaś biorę też bez mieszania z kotłownią z zewnątrz - jedynie prowadzę przewód przez kotłownię aby odmrażać do reku i wyprowadzam do nadmuchu poprzez drugi komin wentylacyjny do innych pomieszczeń. Myślałem, że to ma sens a dla mnie wartość ogromną bo za temat reku zabrałem się po remoncie i nie chcę wszystkiego rozkuwać od nowa. Głównie zatem teraz chodzi mi o możliwość wykorzystania istniejących kominów wentylacyjnych wkładając do nich elastyczne przewody pozostawiając przy tym możliwość grawitacyjnego wyciągu tymi samymi kanałami z kotłowni i piwnicy. Czy gdybym założył wyciąg z dwóch łazienek (bez kuchni) i nadmuch do trzech - czterech pokoi to luna mi wystarczy? Wiem, że trzeba policzyć kubaturę ale może z praktyki już coś można powiedzieć?
  12. Dzięki za podpowiedź. Wracając do tematu nawiew świeżego powietrza do kotłowni jest ale z tego wnoszę, że za mały. Obecny kocioł wstawiłem tam niedawno po kupieniu domu a wcześniej był miałowiec - może potrzebował mniejszą ilość powietrza i tak to zostało kiedyś zaprojektowane. Może zatem powinienem zrobić jakieś otwory w drzwiach kotłowni żeby zaciągać dodatkowo powietrze z garażu a przy okazji kiedyś wstawić na komin nasadę wymuszającą ciąg wentylacji? OK. To jedno wiem - potraktuję przelot przez kotłownię przeciwzamrożeniowo i jako delikatne podgrzanie przy dużych mrozach. Czy to może faktycznie poprawić efekt rekuperacji nie wiem ale tak mi podpowiada logika. Czy zatem samą centralę można powiesić w kotłowni - będzie wystarczająco szczelna zasysając powietrze z zewnątrz i nie wyciągnie mi spalin z kotła? Mam też pytanie czy dałoby się wykorzystać ten istniejący przewód kominowy do wyciągu z łazienek (jak pisałem wcześniej są na tym samym pionie wentylacyjnym) wpuszczając tam elastyczny przewód pcv? Nie sprawdzałem jaka średnica mi tam wejdzie ale zakładam, że w przekroju musi zostać jakieś miejsce na wyciąg z tej kotłowni - tym bardziej wymuszony pewnie przez nasadę kominową. Dodatkowo to powietrze w pcv-ce grzałoby się od komina spalinowego i wyciąganego powietrza z kotłowni przeciwprądowo. Czy to ma jakiś sens czy bzdury gadam?
  13. Witam, zainteresowała mnie ta dyskusja, ponieważ od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie instalacja rekuperacji w już zamieszkałym domu (chyba trudniejsza wersja ) ale przy okazji tak samo zastanawiam się nad możliwością odebrania ciepła z kotłowni. Nie jest tam bardzo ciepło - ok. 20st. Kotłownia jest w piwnicy nieogrzewanej i po za możliwością suszenia prania nie potrzebne mi to ciepło a szkoda żeby szło w kosmos. Dodam, że mam zainstalowany kocioł na pellet. I tu mam dwie wątpliwości. Po pierwsze o ile jest to kocioł z otwartą komorą spalania to czy faktycznie można czerpać z kotłowni zużyte powietrze do rekuperacji? Może wystarczyłoby zapewnić zbilansowany strumień świeżego powietrza z zewnątrz do kotłowni uwzględniający zapotrzebowanie kotła do spalania i ubytek na rekuperację? Wówczas temp. w kotłowni na pewno spadnie ale zawsze będzie to jakieś ciepło do odzyskania. Po drugie: już teraz przez kratkę wentylacyjną powietrze mi słabo ale zaciąga do kotłowni zamiast wypychać (dodatkowo mam na tym samym kanale wentylacyjnym umieszczone kratki z dwóch łazienek na parterze i piętrze). Korzyść taka, że z łazienek wyciąga powietrze dość sprawnie. Teraz pytanie, czy raczej powinno się zamontować nasadę kominową wspomagającą wentylację w kierunku dachu czy można tak zostawić? Zakładam, że przy instalacji rekuperacji i tak trzeba będzie wpuścić przewód elastyczny w komin i podłączyć łazienki do czerpni zużytego powietrza a kotłownie co najwyżej (korzystając z pomysłu przedmówcy) wykorzystać do podgrzania powietrza świeżego przeciw zamrożeniu. Z góry dzięki za podzielenie się swoim punktem widzenia w tym temacie. Pozdrawiam.
×
×
  • Utwórz nowe...