Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
Michał

Budowa, na której nic się nie wydarzyło nie istnieje

Recommended Posts

Budowa, na której nic się nie wydarzyło myślę ze nie istnieje. Sytuacje są czasami śmieszne, ale bywają również dramatyczne.
Chciałbym opisać historię, która przydarzyła mi się na końcowym etapie budowy domu.
Postanowiliśmy z żoną, że będziemy posiadali dwa systemy grzewcze – gazowy oraz ostatnio modny nawiew kominkowy. Oczywiście jako osoba doświadczona (4 lata budowy systemem gospodarczym) i nauczona ze fachowiec fachowcowi nie równy zebraliśmy wraz z żoną wiele ofert rozmawialiśmy ze znajomymi (którzy też budują) i wreszcie podjęliśmy decyzję, kto będzie wykonywał prace. Na tym etapie poznałem wiele osób mniej lub bardziej wiarygodnych. Zaskoczyła mnie rozpiętości cen za tzw. „punkt” tj. ok. 40% . Wielu obiecało duże upusty na materiały i różne „cuda na kiju”. Wiedziałem jednak o tym, że z tymi upustami to nie do końca taka prawda, ponieważ firma instalująca mi elektrykę naciągnęła mnie na to magiczne słowo „upust” – tak naprawdę faktyczny upust zginął na fakturze końcowej. Właściciel firmy, materiały owszem kupował z upustem, ale na firmę, natomiast mnie sprzedawał znacznie drożej. Prawdopodobnie to nie legalne, ale Polak potrafi. Był bardzo wiarygodny i pokazywał wszystkie faktury. Po rozmowie ze znajomymi na temat „ile cię kosztowała elektryka” postanowiłem porównać (po fakcie wypłacenia należności) ceny, które miałem na fakturze końcowej z cenami w zwykłym sklepie z artykułami elektrycznymi. Zostałem naciągnięty i mało tego dowiedziałem się, że jako inwestor prywatny wydając dużą gotówkę i kupując samodzielnie upust należałby się mnie a nie „smykowi – elektrykowi”.
Wracając do instalacji CO, tam już sam zająłem się zakupem i „logistyka dostaw”. Mogę pochwalić jedną firmę z Zawiercia „Wuzet”. Spotkałem się tam z bardzo profesjonalną obsługą z osobami, którym naprawdę zależy na kliencie nie tylko na sprzedaży.
Udało mi się wynegocjować niezłe ceny. Przykładowo kocioł gazowy, na który w cenniku katalogowym widnieje cena 5 500 zł zakupiłem za 20% taniej. Mało, kto o tym wie, ale te 20% zarabiają na nas instalatorzy (oczywiści nie wszyscy), którzy proponują nam, że dokonają wyboru za nas. Koszt pieca gazowego kondensacyjnego przekracza 10 000 zł, z czego łatwo policzyć, że 2 000 zł płacimy za niewiedze. Instalator wykonał pracę bardzo porządnie – uczył się szacunku do pracy na zachodzie. Jednak jak to Polak jak przyszło do wypłaty okazało się, że jest zwolniony z podatku VAT i wystawi jedynie dowód zapłaty, który posłuży mi jedynie jako dowód dla banku.

Następnie powstał kominek - firma profesjonalna, ale ludzie nie. Kominek postawiono w ciągu jednego dnia, ale jedna historia zostanie w mojej pamięci bardzo długo.
Po przyjeździe instalatorów i pokazaniu im gdzie ma stać ów kominek i ustaleniu punktów wywiewu pojechałem do pracy. Zostawiłem oczywiście nr telefonu tak na wszelki wypadek jak by mieli jakieś pytania. Telefon nie dzwonił, więc ja zadzwoniłem po kilu godzinach – wszystko grało. Po powrocie z pracy do mojego domku zdębiałem – zobaczyłem na środku placu słup telefoniczny TP S.A. który wkopano w ziemię w miejscu gdzie biegnie instalacja gazowa. To był widok placu wojskowego – na środku placu stał maszt, brakowało jedynie flagi i trębacza. Tepsa miała przyłączyć telefon, ale wyraźnie zaznaczyłem, że posiadam już kabel poprowadzony ziemią a tu maszt. Po wejściu do domu zobaczyłem wypitych ubawionych robotników, którzy podjęli decyzję za mnie, żeby wkopać słup – bo od przybytku głowa nie boli a w razie czego można powiesić tam sznurki i suszyć pranie.
To już był koniec rozmowy. I to ci panowie widocznie ze strachu czy niedopatrzenia spie… mi robotę. Wykuli dziurę w kominie, do której wchodzi rura odprowadzająca spaliny nie zostawili luzu wciskając ją na siłę. Wiadomo, że metal po podgrzaniu do wysokiej temperatury rozszerza się powodując w moim przypadku poszerzającą się rysę na ścianie kominowej. Początkowo myślałem, że to błąd tynkarza, bo komin był już wcześniej eksploatowały przez cały rok (opalałem dom „kozą”). Po rozebraniu konstrukcji moje przypuszczenia potwierdziły się – rysa biegnie od miejsca, w którym rura spalinowa wchodzi do komina. Teraz muszę pomyśleć, co z tym zrobić, bo wygląda to nieciekawie. Gdy nie pali się w kominku rysa jest malutka, wraz ze wzrostem temperatury poszerza się.
Tak sobie myślę, że gdyby nie ten słup to dopilnowałbym tego.
Pisząc to teraz śmieję się z tego, bo to normalne dla tych, którzy mieli do czynienia z budową.
Mam nadzieję że te opisane przypadki pomogą osobą które podejmą decyzję o budowie swojego wymarzonego domku. Naprawdę uczmy się na cudzych błędach, bo będziemy słono płacić za niewiedzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • No cóż, pewnie nie chciało im sie wysilać na wymyslenie czegos bardziej gustownego. A co jest nie tak z ta wstawka? Chodzi o to, ze jest przykręcona a nie przyspawana?  Tak ogólnie brama ładna. Na pierwszy rzut oka mi się podoba.   Coś z nią nie tak?
    • Jakiś czas temu pojawili się mistrzowie od osadzania bramy. Ponieważ zachowali się standardowo ( nie przyjechali w umówionym terminie) , wpadli bez zapowiedzi, kiedy byłam w pracy. Pokazuję efekt ich działań. Nie zachwyca mnie sposób zamontowania dolnego ustrojstwa. A ponieważ nie jesteśmy rozliczeni ( ciągle się uczę na własnej budowie) jeszcze mogę coś od nich chcieć. Tylko co?  Dokręcenie tej wstawki widocznej na lewo od furtki pokazuje druga fotka.  I mała ciekawostka przyrodnicza. Takie cudo koczowało kiedyś na drzwiach wejściowych.   Nie dodałam jeszcze , że brukarze sprawdzili głębokość osadzenia na środku, niestety równie płytka, jak po bokach. Prezesie, skoro masz potrzebę, pisz. 
    • Gość Rafał
      Podoba mi się tekst o polewaniu dachu wodą. W murowanym czasem dach nie jest konstrukcją szkieletową drewnianą? Domy szkieletowe faktycznie akumulują mało ciepła. Czy to jest wada czy zaleta? wg mnie jest to cecha. Wstawianie kotłowni (w postaci kominka) do takiego domu to w mojej opinii spory błąd. Po rozpaleniu w kominku pewnie farba spływa ze ścian. W szkieleciaku powinno stosować się ogrzewanie którym szybko można sterować aby tę cechę wykorzystać. Da się wtedy zmieniać temperaturę w pomieszczeniach nawet kilka razy na dobę. Choć by obniżać kiedy nikogo nie ma lub na noc. Da to komfort i zapewne jakieś oszczędności. Nawet ogrzewanie podłogowe jest dyskusyjne. Jest to spory akumulator ciepła który uniemożliwia szybkie sterowanie temperaturą. To istotne szczególnie w okresach przejściowych jak teraz(koniec września). Mieszkam teraz w domu w którym jest tylko podłogówka(wynajmuję) wieczorem zrobiło się trochę chłodno ale ogrzewania nie włączę bo skutki jego działania poczuję za kilkanaście godzin kiedy będzie słoneczny dzień a w domu zrobi się 30 stopni. Jeszcze jedna rzecz o której się często nie mówi. W domu szkieletowym ściana o grubości 35 cm (mierzone od obrazka na ścianie w salonie do elewacji budynku) spełnia wymagania stawiane domom pasywnym. U=0,099 W/m2*K (opracowanie ze strony budujzdrewna.pl Aby się do tego zbliżyć w przypadku np ceramiki poryzowanej od zewnątrz trzeba zastosować 30 cm styropianu dobrej jakości. Razem z tynkiem i elewacją da to ścianę o grubości niemal 60 cm. Niezły bunkier tylko otworów strzelniczych brak;)
    • No  nie! W Twoim piecu już nie stwardnieją....Może szmelc jaki? Choć twardość, nie zawsze oznaczała trwałość w ogniu, Mrówka pewnie nie ma o tym pojęcia....Następne kupisz w klasie AS.  
  • Popularne tematy

×